w łeb?” „Dawne sobie zwady Wspomniawszy, pobiłem się — odpowie — z sąsiady.” „Pójdzieszże tam drugi raz?” „Trzeba oddać swoje, Byłe mi to zażyło, a pewnie we dwoje.” Nieszczęścieć to, nie odpust, myślę sobie, taki, Co weń przypominają takroczne niesmaki. 153 (F). SŁAWNY KRAKÓW W RZYMIE
Jeden rozliczne rzeczy prawiąc mi o Rzymie, Że tam w wielkiej nasz Kraków zostaje estymie. Pytam o okazją, dosyć widzę miałką: „Rano — rzecze — po mieście chodząc Włoch z gorzałką, Woła: Di Cracovia aquavita bona, Choć co wiedzieć, gdzie
w łeb?” „Dawne sobie zwady Wspomniawszy, pobiłem się — odpowie — z sąsiady.” „Pójdzieszże tam drugi raz?” „Trzeba oddać swoje, Byłe mi to zażyło, a pewnie we dwoje.” Nieszczęścieć to, nie odpust, myślę sobie, taki, Co weń przypominają takroczne niesmaki. 153 (F). SŁAWNY KRAKÓW W RZYMIE
Jeden rozliczne rzeczy prawiąc mi o Rzymie, Że tam w wielkiej nasz Kraków zostaje estymie. Pytam o okazyją, dosyć widzę miałką: „Rano — rzecze — po mieście chodząc Włoch z gorzałką, Woła: Di Cracovia aquavita bona, Choć co wiedzieć, gdzie
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 74
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i opucha. 237. ŻYD NA KUSYM KONIU
Widząc Żyda na koniu z urznionym ogonem, Pytam, jeśli wam i to kazano zakonem. Jeszczem się tego, rzecze, nie doczytał miejsca. Ale czemuż by miał być lepszy koń od jeźdźca? 238. ŻOŁNIERZ CHORY
Chwalił się jeden rotmistrz, że mu Mars takroczny Sześć tysięcy uczynił z stacyjej pobocznej. „Mógłby — rzekę — wieś kupić, kto tak wiele zbierze.”
„Mnie Mars — odpowie — a jam musiał dać Wenerze. Jeszcze to mało było na jej szpetne strupy, Przyszło jej i z ojcowskiej dokładać chałupy.” 239. NA MUCHY, DO PŁAZY
i opucha. 237. ŻYD NA KUSYM KONIU
Widząc Żyda na koniu z urznionym ogonem, Pytam, jeśli wam i to kazano zakonem. Jeszczem się tego, rzecze, nie doczytał miejsca. Ale czemuż by miał być lepszy koń od jeźdźca? 238. ŻOŁNIERZ CHORY
Chwalił się jeden rotmistrz, że mu Mars takroczny Sześć tysięcy uczynił z stacyjej pobocznej. „Mógłby — rzekę — wieś kupić, kto tak wiele zbierze.”
„Mnie Mars — odpowie — a jam musiał dać Wenerze. Jeszcze to mało było na jej szpetne strupy, Przyszło jej i z ojcowskiej dokładać chałupy.” 239. NA MUCHY, DO PŁAZY
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 296
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, w Strażnicy Eleary (na straży od Węgier) z ośmiąset piechoty niemieckiej zostawił, a insze wojska do morawskich miast na zimowanie obrócił. Tam tedy około Strażnice w nowym już roku pańskim 1621, gdzie wrzkomo odpoczynek miał być, ustawicznie utarczki z Węgrami bywały, aż do postu, który się im nieprzyjazno, jako i takroczny (według 8 rozdz.) stawił. Czy za to że niebożęta Elearowie nie radzi poszczą, czy też oni za tę nieprzyjaźń nieradzi się postem bawią, któżkolwiek tedy winien, lubo oni, lubo post, w wstępny czwartek 17,000 Węgrów i 9,000 chłopstwa górników, wkradłszy się o północy do miasta, naprzód przez jeden
, w Strażnicy Eleary (na straży od Węgier) z ośmiąset piechoty niemieckiej zostawił, a insze wojska do morawskich miast na zimowanie obrócił. Tam tedy około Strażnice w nowym już roku pańskim 1621, gdzie wrzkomo odpoczynek miał być, ustawicznie utarczki z Węgrami bywały, aż do postu, który się im nieprzyjazno, jako i takroczny (według 8 rozdz.) stawił. Czy za to że niebożęta Elearowie nie radzi poszczą, czy też oni za tę nieprzyjaźń nieradzi się postem bawią, któżkolwiek tedy winien, lubo oni, lubo post, w wstępny czwartek 17,000 Węgrów i 9,000 chłopstwa górników, wkradłszy się o północy do miasta, naprzód przez jeden
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 40
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
nigdy lepiej nie oświadczyli. ROZDZIAŁ XV. O RÓŻNYCH NOWINACH Z STRONY ELEARÓW, I JAKO CHORĄGWIE ODDAWALI. Wieść iż Polaki zbito, różne skutki uczyniła. Posłowie Elearscy do cesarza zrazu śmiech uczynili kacerzom. Cesarzowi przy pośle królewskim 28 chorągwi i więźnie oddali. Heretycy jako plwali na Elearską nieśmiertelność.
Podobna we wszystkiem żałość onej takrocznej, w 8 rozdziale opisanej, cesarza i wszystek dwór jego opanowała, gdy to sromotne pokuszenie Węgrów o Eleary, opacznie po wszystkich Rakuzach, Morawie i Czechach gruchnęło, jakoby Węgrowie wszystkich mieli byli zbić, i Strażnicę ich stanowisko osieść. Ale i odmiana fałszywych nowin, oznajmieniem o wiktorii. nad Węgrami, nie mniejszą tamtecznej
nigdy lepiej nie oświadczyli. ROZDZIAŁ XV. O RÓŻNYCH NOWINACH Z STRONY ELEARÓW, I JAKO CHORĄGWIE ODDAWALI. Wieść iż Polaki zbito, różne skutki uczyniła. Posłowie Elearscy do cesarza zrazu śmiech uczynili kacerzom. Cesarzowi przy pośle królewskim 28 chorągwi i więźnie oddali. Heretycy jako plwali na Elearską nieśmiertelność.
Podobna we wszystkiem żałość onej takrocznej, w 8 rozdziale opisanej, cesarza i wszystek dwór jego opanowała, gdy to sromotne pokuszenie Węgrów o Eleary, opacznie po wszystkich Rakuzach, Morawie i Czechach gruchnęło, jakoby Węgrowie wszystkich mieli byli zbić, i Strażnicę ich stanowisko osieść. Ale i odmiana fałszywych nowin, oznajmieniem o wiktoryi. nad Węgrami, nie mniejszą tamtecznej
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 41
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
Choć do wszytkich należy, żeby w pocie czoła Miał szukać pożywienia na ziemi; barzo by Dobrze, kiedyby za nas mogli zaleć groby. Świadkiem hetmani, świadkiem niech będzie Podole, Że co rok mniej, nużniejszych co rok, idzie w pole. Jako do jatek, jako owce wilkom łupem, Idą łup wykupować takroczny okupem, Prowadzą konie ordzie, na których nas bierze, Pieszo nazad niepłatni wracając żołnierze. Co za konsekwencja? Kto ma rozum, przyzna. Że ledwie nie na schyłku już nasza ojczyzna. Póty młyn miele, póki co wody, choć na dnie; Zeszła woda, młyn stanie, a dalej i spadnie. Jeżeli
Choć do wszytkich należy, żeby w pocie czoła Miał szukać pożywienia na ziemi; barzo by Dobrze, kiedyby za nas mogli zaleć groby. Świadkiem hetmani, świadkiem niech będzie Podole, Że co rok mniej, nużniejszych co rok, idzie w pole. Jako do jatek, jako owce wilkom łupem, Idą łup wykupować takroczny okupem, Prowadzą konie ordzie, na których nas bierze, Pieszo nazad niepłatni wracając żołnierze. Co za konsekwencyja? Kto ma rozum, przyzna. Że ledwie nie na schyłku już nasza ojczyzna. Póty młyn miele, póki co wody, choć na dnie; Zeszła woda, młyn stanie, a dalej i spadnie. Jeżeli
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 393
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Aż drugi: „Ja mam Kosy w herbie.” „Lepiejś wskórał. Rychlej — rzekę — będziesz żął, co ktoś inszy zorał.” Zgadłem, bo ów, co ludzi miał orać, nie rolą, Mógł do pługu być wzięty nieborak w niewolą; A ten kosą cudzego napsowawszy żyta, Z takrocznym gospodarzem w Grybowie się wita. 83. DO KSIĘDZA ROLICZA
Rolą, księże plebanie, w swoim herbie macie, Nie dziwuję, że przeto o kościół nie dbacie, I nie masz czego słuchać waszego kazania, Kiedy w polu do mroku siedzisz od zarania. Lepiej byś Pańską, na coś święcił się, nieboże,
Aż drugi: „Ja mam Kosy w herbie.” „Lepiejś wskórał. Rychlej — rzekę — będziesz żął, co ktoś inszy zorał.” Zgadłem, bo ów, co ludzi miał orać, nie rolą, Mógł do pługu być wzięty nieborak w niewolą; A ten kosą cudzego napsowawszy żyta, Z takrocznym gospodarzem w Grybowie się wita. 83. DO KSIĘDZA ROLICZA
Rolą, księże plebanie, w swoim herbie macie, Nie dziwuję, że przeto o kościół nie dbacie, I nie masz czego słuchać waszego kazania, Kiedy w polu do mroku siedzisz od zarania. Lepiej byś Pańską, na coś święcił się, nieboże,
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 434
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
do deliberacyjej wmciów, są takowe, moim zdaniem, na których wszytko zdrowie, całość praw, wolności naszych zawisło, a tym trudniejsze, iż niebywałe i dlatego mniej zrozumiane. Barzo potrzebna jest ochrona praw i wolności, ale drogami swymi, wprzód ochroniwszy powagę sejmów koronnych i zwierzchności, iam extrema w tych urazach, które takroczny i dawniejszy krakowski także blisko przeszły sejm rozerwały. Nigdym nie baczeł nad samę nieukojoną, między stanami następującą na prawa i wolności spólne, niezgodę i wrzawę. A jeśli co jest nowego, tak gwałtem urażając, o czym nas tak wiele wiedzieć nie może do tego samego czasu, i to być nie może tak szkodliwego
do deliberacyjej wmciów, są takowe, moim zdaniem, na których wszytko zdrowie, całość praw, wolności naszych zawisło, a tym trudniejsze, iż niebywałe i dlatego mniej zrozumiane. Barzo potrzebna jest ochrona praw i wolności, ale drogami swymi, wprzód ochroniwszy powagę sejmów koronnych i zwierzchności, iam extrema w tych urazach, które takroczny i dawniejszy krakowski także blisko przeszły sejm rozerwały. Nigdym nie baczeł nad samę nieukojoną, między stanami następującą na prawa i wolności spólne, niezgodę i wrzawę. A jeśli co jest nowego, tak gwałtem urażając, o czym nas tak wiele wiedzieć nie może do tego samego czasu, i to być nie może tak szkodliwego
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 290
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
Kozakami barskimi i innymi już na to czekał. Krząta się jeszcze o więcej prowiantu imp. krakowski tak dla tej, jako i innych fortec. Pod Gliniany do obozu już stanęło chorągwi 20, ale barzo nieludne; poszło tam i działek kilka polnych ze Lwowa.
Król im. jest obnoxius jeszcze bólom afekcyjej kamiennej ad instar takrocznej w Pomorzanach. Z tym jednak wszystkim non intermittit publica negotia; pisał do imp. wojewody wileńskiego zagrzewając go, ażeby pro munere suo chciał co prędzej skupić wojsko W.Ks.L. w pole ad operationes belli tym barziej, kiedy confirmantur wiadomości z języków różnych na Budziaku i koło Kamieńca pobranych, że Tatarowie prędko
Kozakami barskimi i innymi już na to czekał. Krząta się jeszcze o więcej prowiantu jmp. krakowski tak dla tej, jako i innych fortec. Pod Gliniany do obozu już stanęło chorągwi 20, ale barzo nieludne; poszło tam i działek kilka polnych ze Lwowa.
Król jm. jest obnoxius jeszcze bólom afekcyjej kamiennej ad instar takrocznej w Pomorzanach. Z tym jednak wszystkim non intermittit publica negotia; pisał do jmp. wojewody wileńskiego zagrzewając go, ażeby pro munere suo chciał co prędzej skupić wojsko W.Ks.L. w pole ad operationes belli tym barziej, kiedy confirmantur wiadomości z języków różnych na Budziaku i koło Kamieńca pobranych, że Tatarowie prędko
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 309
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
flegmę z siebie wyrzuca; już to czwarty dzień cum summa molestia nie wyjeżdża na przejażdżkę. Przecie w tej słabości swojej dał audiencyją publiczną w poniedziałek im. ks. nuncjuszowi, który zwyczajnie semotis omnibus usiadłszy w krześle in praesentia im. ks. sekretarza i imp. podkomorzego koronnych oddał breve apostolicum królowi im. ad instar takrocznego, inwitując j.k.m. primario do świątobliwej kooperacyjej względem uspokojenia państw chrześcijańskich, życząc te siły na nieprzyjacielskie karki obrócić. W Marywilu ta audiencja była cum omnibus ceremoniis; wszystkie gwardyje z chorągwiami stanęły. Nazajutrz, we wtorek, dał także audiencyją j.k.m. posłanikowi moskiewskiemu Kuzmie Nikityczowi Nefimonowi w
flagmę z siebie wyrzuca; już to czwarty dzień cum summa molestia nie wyjeżdża na przejażdżkę. Przecie w tej słabości swojej dał audiencyją publiczną w poniedziałek jm. ks. nuncjuszowi, który zwyczajnie semotis omnibus usiadłszy w krześle in praesentia jm. ks. sekretarza i jmp. podkomorzego koronnych oddał breve apostolicum królowi jm. ad instar takrocznego, inwitując j.k.m. primario do świątobliwej kooperacyjej względem uspokojenia państw chrześcijańskich, życząc te siły na nieprzyjacielskie karki obrócić. W Marywilu ta audiencyja była cum omnibus ceremoniis; wszystkie gwardyje z chorągwiami stanęły. Nazajutrz, we wtorek, dał także audiencyją j.k.m. posłanikowi moskiewskiemu Kuzmie Nikityczowi Nefimonowi w
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 322
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
zalał, Uważywszy koszt wielki, który na to łoży, Nie wskóra, choćby ryby przedawał najdrożej. Siano musi kupować, zatopiwszy łąki. Cóż po rybach bez chleba, po młynie bez mąki? A obojga tego być nie może bez żyta. Jedna ten dar egipska ma ziemia obfita, Gdzie Nil, wylawszy z brzegów takrocznym zmuliskiem, Z stokrotnym urodzaje ludziom wraca zyskiem. Wolę ja być uboższym, rzekę, na zagrodzie Niż ryb czekać trzy lata po niepewnej wodzie. Konie przez całą zimę trzeba karmić sianem, I niż ryby, trzeba mieć pierwej pieprz z szafranem. Wielki pan, wielka ryba, wielki staw. Nam zasię Sadzawki, i
zalał, Uważywszy koszt wielki, który na to łoży, Nie wskóra, choćby ryby przedawał najdrożej. Siano musi kupować, zatopiwszy łąki. Cóż po rybach bez chleba, po młynie bez mąki? A obojga tego być nie może bez żyta. Jedna ten dar egipska ma ziemia obfita, Gdzie Nil, wylawszy z brzegów takrocznym zmuliskiem, Z stokrotnym urodzaje ludziom wraca zyskiem. Wolę ja być uboższym, rzekę, na zagrodzie Niż ryb czekać trzy lata po niepewnej wodzie. Konie przez całą zimę trzeba karmić sianem, I niż ryby, trzeba mieć pierwej pieprz z szafranem. Wielki pan, wielka ryba, wielki staw. Nam zasię Sadzawki, i
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 282
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987