zamieszanie Ojczyzny naszej pozwoliło; co przy łasce i nadziei Bożej, za czasem spokojniejszym stać się może; lubo tasz Historia i niniejszemu czasowi do uwagi służy, i bardzo jest podobna w utrapieniu. PARAENESIS.
STatek, cierpliwość, wiara, Gdy nieszczęście dogara, Nie we wszytkich jednaki, Kto wnidzie na przetaki. Ludzi śmiertelnych trzebi BÓG rzeszotem Tych mieć chce plewą, chwastem i odmiotem. Innych przesiawszy sitem Pszenicą albo żytem. A jednak zawsze słusznie sądzi, I w dekretach nie błądzi. Choć złych wywyższa; choć lepszych poniża, Sprawiedliwości przez to nie ubliża. Wolno mu jako Panu Kanar urobić schrzanu, A nikt mówić nie może, Czemu tak
zamieszánie Oyczyzny nászey pozwoliło; co przy łasce i nadźiei Bożey, zá czásem spokoynieyszym stáć się może; lubo tasz Historya i ninieyszemu czásowi do uwagi służy, i bárdzo iest podobna w utrapieniu. PARAENESIS.
STatek, cierpliwość, wiára, Gdy nieszczęśćie dogára, Nie we wszytkich iednáki, Kto wnidźie ná przetáki. Ludźi śmiertelnych trzebi BOG rzeszotem Tych mieć chce plewą, chwastem i odmiotem. Innych prześiáwszy śitem Pśzenicą álbo żytem. A iednák záwsze słusznie sądźi, I w dekretach nie błądźi. Choć złych wywyższa; choć lepszych poniża, Sprawiedliwośći przez to nie ubliża. Wolno mu iáko Pánu Kanar urobić zchrzanu, A nikt mówić nie może, Czemu ták
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 3
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
wróżków, kuglarzów, mataczów, trzebieni, Popów, karłów, których on tak wysoko ceni, Że by wolał Babilon, wolał stracić Alep, Niż którego z wałachów; dlatego jak na lep, Posłowie naszy przed Osmanem Osmanowa vista WOJNA CHOCIMSKA
Każdy się rad przymili, każdy przypochlebi Cesarzowi; każdy się rzeże, każdy trzebi. W tyle mu szabla wisi osadzona w sztuki I dwa gotowe w swoich sahajdakach łuki. Senat stanął po stronach, rzekłbyś obwinieni, I już wszyscy ci ludzie śmierci przysądzeni. Łokcie pozakładane, obwisłe ramiona, Oczy w ziemi i insze niewoli znamiona. Istotna komedia, gdy Jupiter młody Konfunduje przyprawne owych starców brody
wróżków, kuglarzów, mataczów, trzebieni, Popów, karłów, których on tak wysoko ceni, Że by wolał Babilon, wolał stracić Alep, Niż którego z wałachów; dlatego jak na lep, Posłowie naszy przed Osmanem Osmanowa vista WOJNA CHOCIMSKA
Każdy się rad przymili, każdy przypochlebi Cesarzowi; każdy się rzeże, każdy trzebi. W tyle mu szabla wisi osadzona w sztuki I dwa gotowe w swoich sahajdakach łuki. Senat stanął po stronach, rzekłbyś obwinieni, I już wszyscy ci ludzie śmierci przysądzeni. Łokcie pozakładane, obwisłe ramiona, Oczy w ziemi i insze niewoli znamiona. Istotna komedyja, gdy Jupiter młody Konfunduje przyprawne owych starców brody
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 324
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
czyni, kto oka dla nieba pozbędzie; Więc lepsze tu paskudne, niż oko, narzędzie? Już ci i sam Bóg, gdy się z Abramem sprzymierzył, Na nie się był, ale kęs powyższył, zamierzył. Jeśli człek człeka, mało mając psów i zdebi, Żeby mu, dorósszy lat, cienko śpiewał, trzebi, Choć to przeciwnym kształtem dzieje się natury, Bowiem okapłonione przestają piać kury, A czemuż nikt sam siebie, żeby tu żył duchem Bogu, nie ciałem diabłu, nie czyni eunuchem? Lecz przyjdzie czas i tobie, zuchwały kogucie, Gdy u diabła na rożnie będziesz piał w tej hucie, Której się pewnie żaden
czyni, kto oka dla nieba pozbędzie; Więc lepsze tu paskudne, niż oko, narzędzie? Już ci i sam Bóg, gdy się z Abramem sprzymierzył, Na nie się był, ale kęs powyższył, zamierzył. Jeśli człek człeka, mało mając psów i zdebi, Żeby mu, dorósszy lat, cienko śpiewał, trzebi, Choć to przeciwnym kształtem dzieje się natury, Bowiem okapłonione przestają piać kury, A czemuż nikt sam siebie, żeby tu żył duchem Bogu, nie ciałem diabłu, nie czyni eunuchem? Lecz przyjdzie czas i tobie, zuchwały kogucie, Gdy u diabła na rożnie będziesz piał w tej hucie, Której się pewnie żaden
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 456
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987