takich wyrodków nieszczęśliwych trzeba, Kto tak ospały, kto tak nieochoczy, Kto sławę w sobie przodków swych zagrzeba I woli, że go jak psa Tatar wtroczy. Czy Boga czeka dla obrony z nieba? I gotów pewnie wydźwignąć go z błota; Lecz to bez człeka nie boska robota.
Wstydźcież się, baby, trzebienie i karli, Chwalebnych przodków, jeśli nie kościołów, Jeśli nie sąsiad, co oczy rozdarli, Jeśli nie smutnej ojczyzny popiołów, Tych, tych obrazów, którzy już pomarli. Nie w złoto, ale swe klejnoty w ołów Rznicie ze wstydem, że ich krwawa praca W coś się gorszego niż ołów obraca.
Czemuż
takich wyrodków nieszczęśliwych trzeba, Kto tak ospały, kto tak nieochoczy, Kto sławę w sobie przodków swych zagrzeba I woli, że go jak psa Tatar wtroczy. Czy Boga czeka dla obrony z nieba? I gotów pewnie wydźwignąć go z błota; Lecz to bez człeka nie boska robota.
Wstydźcież się, baby, trzebienie i karli, Chwalebnych przodków, jeśli nie kościołów, Jeśli nie sąsiad, co oczy rozdarli, Jeśli nie smutnej ojczyzny popiołów, Tych, tych obrazów, którzy już pomarli. Nie w złoto, ale swe klejnoty w ołów Rznicie ze wstydem, że ich krwawa praca W coś się gorszego niż ołów obraca.
Czemuż
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 153
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
pod drabiną; Pieniędzy nie pożyczać, fakcyj się nie tykać, Owszem, jako najdalej od takich umykać, Co zaprzątnąwszy głowę niepewną imprezą, Po cudzych i składanych stopniach do niej lezą. 127. DO JEDNEGO HERBU KUR
Cóż w herbie z najeżonym po kurze grzebieniem, Jeśli kto jest, jakoś ty, na ciele trzebieniem. Niech pieje, niechaj czubek podnosi do góry — Nie kogutem, kapłonem nazową go kury. Mam dzieci, rzeczesz. Prawda, miałeś i w pół roka, Ożeniwszy: kurczętom cudzym kapłon kwoka. 128. BAZYLISZEK
Piszą badacze natur zwierzęcych i ptaszych (Ale się to nie trafia nigdy w krajach naszych),
pod drabiną; Pieniędzy nie pożyczać, fakcyj się nie tykać, Owszem, jako najdalej od takich umykać, Co zaprzątnąwszy głowę niepewną imprezą, Po cudzych i składanych stopniach do niej lezą. 127. DO JEDNEGO HERBU KUR
Cóż w herbie z najeżonym po kurze grzebieniem, Jeśli kto jest, jakoś ty, na ciele trzebieniem. Niech pieje, niechaj czubek podnosi do góry — Nie kogutem, kapłonem nazową go kury. Mam dzieci, rzeczesz. Prawda, miałeś i w pół roka, Ożeniwszy: kurczętom cudzym kapłon kwoka. 128. BAZYLISZEK
Piszą badacze natur zwierzęcych i ptaszych (Ale się to nie trafia nigdy w krajach naszych),
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 452
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, sługa twój uczyni«. Zaś pani: »Wprawdzie-ś sługa, ale w tym, co ze mnie Terminie, wiedz, że-ć praca nie pojdzie daremnie«.
Po onej kortezjej stroił się w te posły: Przedrabował grzebieniem łeb rudo zarosły, Wlazł w zwierciadło, cieniuchne wąsięta jak nitki Zostawione spod brzytwy muszcze trzebień brzydki, Przeciąga u halsztuka korony, forboty (Jakać mi ładna sztuka — prawie do pozłoty!). Czarne, krzywe i rzadkie tu i owdzie z gęby Z rozciętej jako rydlem wyglądały zęby; Ta otworem stodoły pustej kształtem stała, A spodnia warga śrzodek brody całowała. Zyzowate w kąt kędyś — nie w zwierciadło —
, sługa twoj uczyni«. Zaś pani: »Wprawdzie-ś sługa, ale w tym, co ze mnie Terminie, wiedz, że-ć praca nie pojdzie daremnie«.
Po onej kortezyej stroił sie w te posły: Przedrabował grzebieniem łeb rudo zarosły, Wlazł w zwierciadło, cieniuchne wąsięta jak nitki Zostawione spod brzytwy muszcze trzebień brzydki, Przeciąga u halsztuka korony, forboty (Jakać mi ładna sztuka — prawie do pozłoty!). Czarne, krzywe i rzadkie tu i owdzie z gęby Z rozciętej jako rydlem wyglądały zęby; Ta otworem stodoły pustej kształtem stała, A spodnia warga śrzodek brody całowała. Zyzowate w kąt kędyś — nie w zwierciadło —
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 21
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
minął, Z królem chromał pospołu i nogę wywinął. A cóż gdy sam cyrulik, który na te krosty I szwanki powinien mieć w ręku żywokosty? Aleć się po moskiewsku wszytek świat sprawuje: „Ryhacie bojarowie, car weliki pluje!” Lecz do rzeczy: i prosto z wezyrem do szopy, Kędy z kafą trzebień on gorące ukropy Dla Osmana w złocistej roztwarza farforze; Snadź mu się czczy, że mu się nic po szwie nie porze. Murzyn i sam pieszczony, słysząc Dilawera, Widzi, że słowa jego prawda była szczera; Życzy jak najprędszego do domu pospiechu, Nie chciałby zimowego z czarną skórą blechu, Chybaby miał
minął, Z królem chromał pospołu i nogę wywinął. A cóż gdy sam cyrulik, który na te krosty I szwanki powinien mieć w ręku żywokosty? Aleć się po moskiewsku wszytek świat sprawuje: „Ryhacie bojarowie, car weliki pluje!” Lecz do rzeczy: i prosto z wezyrem do szopy, Kędy z kaffą trzebień on gorące ukropy Dla Osmana w złocistej roztwarza farforze; Snadź mu się czczy, że mu się nic po szwie nie porze. Murzyn i sam pieszczony, słysząc Dilawera, Widzi, że słowa jego prawda była szczera; Życzy jak najprędszego do domu pospiechu, Nie chciałby zimowego z czarną skórą blechu, Chybaby miał
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 250
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
takie stawiają na jarząbki cienie, Albo myśliwiec w pierzu uwędziwszy ćwika, Pod nim na głupie ptaki rozjazdu pomyka. Atoli wżdy orli nos i wyniosłe skroni, Oko jasne, gniady włos, rzadko kiedy stroni Od serca wspaniałego; te tylko w Osmanie Znaki były grzeczności. Wkoło niego stanie Zgraja wróżków, kuglarzów, mataczów, trzebieni, Popów, karłów, których on tak wysoko ceni, Że by wolał Babilon, wolał stracić Alep, Niż którego z wałachów; dlatego jak na lep, Posłowie naszy przed Osmanem Osmanowa vista WOJNA CHOCIMSKA
Każdy się rad przymili, każdy przypochlebi Cesarzowi; każdy się rzeże, każdy trzebi. W tyle mu szabla wisi
takie stawiają na jarząbki cienie, Albo myśliwiec w pierzu uwędziwszy ćwika, Pod nim na głupie ptaki rozjazdu pomyka. Atoli wżdy orli nos i wyniosłe skroni, Oko jasne, gniady włos, rzadko kiedy stroni Od serca wspaniałego; te tylko w Osmanie Znaki były grzeczności. Wkoło niego stanie Zgraja wróżków, kuglarzów, mataczów, trzebieni, Popów, karłów, których on tak wysoko ceni, Że by wolał Babilon, wolał stracić Alep, Niż którego z wałachów; dlatego jak na lep, Posłowie naszy przed Osmanem Osmanowa vista WOJNA CHOCIMSKA
Każdy się rad przymili, każdy przypochlebi Cesarzowi; każdy się rzeże, każdy trzebi. W tyle mu szabla wisi
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 323
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
potrzeby. Zodwozem gdy zboża suche pilnie za pogód do Cumna pospieszyć. Na nasienie co piękniejsze zboża w snopiu osobno w Gumnie odkładać. Jęczmięń, dla wykruszenia ości po zmłoceniu aby gołe kłosowano ziarno. Tego także przestrzegać aby na garściach długo w polu nie trzymano zboża. Kto ma na z sypaniu ziarno a pieniędzy potrzebień, ludżyom podczas targów w Miasteczku obwołać. EkonomIKI ZIEMIAŃSKIEJ, Sprzątanie z pola. Odkładanie zboża na nasienie. Jęczmień aby z ości kłosowano. Na garściach w po lunie trzymać zboża. Przedazy zboża ogłoszenie. VII. o STODOŁACH. Opatrzenie i ochronienie Stodół.
STODOłY ponaprawiać, strychów dojrzeć, jeśli gdzie nie przecieka,
potrzeby. Zodwozem gdy zboźá suche pilnie zá pogod do Cumná pospieszyć. Ná náśienie co pięknieysze zbożá w snopiu osobno w Gumnie odkładáć. Ięczmięń, dla wykruszenia ośći po zmłoceniu áby gołe kłosowano ziárno. Tego tákże przestrzegáć áby ná garśćiách długo w polu nie trzymano zboża. Kto ma ná z sypániu ziárno á pieniędzy potrzebień, ludżiom podczás tárgow w Miasteczku obwołać. OEKONOMIKI ZIEMIANSKIEY, Sprzątánie z polá. Odkładánie zbozá ná naśięnie. Ięczmień áby z ośći kłosowano. Ná garśćiách w po lunie trzymáć zbożá. Przedazy zboża ogłoszenie. VII. ô STODOŁACH. Opatrzenie y ochronienie Stodoł.
STODOłY ponápráwiáć, strychow doyrzeć, ieśli gdźie nie przećieka,
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 8
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675