.
Co chcesz mieć tajemnego, miej u siebie samego. Jedną ręką głaszcze, drugą policzkuje.
Jeden kozła doi, a drugi przetak trzyma.
Kto może być swoim panem, niech nie będzie czyjym poddanym.
Jeden krowę za rogi trzyma, a drugi ją doi.
Drugi bez zwady zić nie może, choćby przyczynione spłota ułamać.
Ryba rybą żyje, ptak ptakiem, człowiek człowiekiem.
Jedną nogą w grobie stoi.
Gdzież ten człek znaleziony, coby zawżdy miał gody. Zaden nie jest uwolniony, od nieszczesnej przygody.
Pojednani przyjaciele barziej się milują.
Kto chce być uczonym, musi pilności przylożyć
Tak to złodziej co kradnie, jak
.
Co chcesz mieć tajemnego, miey u śiebie samego. Jedną ręką głaszcże, drugą policżkuje.
Jeden kozła doji, a drugi przetak trzyma.
Kto moźe być swoim panem, niech nie będźie czyjym poddanym.
Jeden krowę za rogi trzyma, a drugi ją doji.
Drugi bez zwady źyć nie może, choćby przycżynione zpłota ułamać.
Ryba rybą żyje, ptak ptakiem, cżłowiek cżłowiekiem.
Jedną nogą w grobie stoji.
Gdzież ten cżłek znaleźiony, coby zawżdy miał gody. Zaden nie jest uwolniony, od nieszcżesney przygody.
Pojednani przijaciele barźiej śię milują.
Kto chce być ucżonym, muśi pilnośći przylożyć
Tak to złodźiey co kradnie, jak
Skrót tekstu: FlorTriling
Strona: 11
Tytuł:
Flores Trilingues
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Johannes Zacharias Stollius
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1702
Data wydania (nie później niż):
1702
mając w głodzie za co chować Mamek, Gdy Kościół, Miasto, zburżony i Zamek, Zgoła Syjońskie Cory za przymusem, Porównane są na pustyni z Strusiem. Dalet. Przyschły języki aż do podniebienia Ssących Niemowląt z ciężkiego pragnienia, A co chleb jadły, przestawszy już mamać Chcą go; a niemasz ktoby mógł ułamać. He. Bankiety niegdy rozkosznemi syci, Leżą pod Niebem na drogach pobici, Którym szafranno jeść było zwyczajna, Ci za specjał kupowali łajna. Vau. Bowiem ich serca, mieszkania i domy Grzech przewyższały Gomorrhy, Sodomy, Które siarczystym ogniem z fundamentu Są wywrócone jednego momentu. A ręka ludzka z ich klęśk i wywrotu
máiąc w głodźie zá co chowáć Mamek, Gdy Kośćioł, Miásto, zburżony i Zamek, Zgoła Syońskie Cory zá przymusem, Porownane są ná pustyni z Struśiem. Daleth. Przyschły ięzyki aż do podniebienia Ssących Niemowląt z ćiężkiego pragnienia, A co chleb iadły, przestawszy iuż mamáć Chcą go; á niemasz ktoby mogł ułamać. He. Bankiety niegdy roskosznemi syći, Leżą pod Niebem ná drogách pobići, Ktorym szafranno ieść było zwyczayna, Ci zá specyał kupowáli łayna. Vau. Bowiem ich sercá, mieszkánia i domy Grzech przewyższały Gomorrhy, Sodomy, Ktore śiarczystym ogniem z fundamentu Są wywrocone iednego momentu. A ręka ludzka z ich klęśk i wywrotu
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 197
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
robaków szukając. Poznakę już tę bytności jego w tej puszczy powziąwszy, taka uwaga ma być w osoce. Primo: zważać rozkopane mrówki. Gdy się zebrali do swy kopy, dawniej są tykane, gdy jeszcze się nie zebrali, znak niedawnej bytności przed dwoma godzinami. Z próchna zaś taki znak. Znalazszy kłodę rozrzuconą, ułomać jej szmatek. Gdy tenże w jednym będzie kolorze z ruszoną kłodą - świży, gdy świetlijszy szmatek do ruszonej kłody - dawniejszy. Lecz to są wszystko znaki w czas suchy. W czas bowiem dyszczów i niepogod inna sztuka w znakach, bo polanek i dróg pilnować trzeba, chcąc trop przejąć. Przejąwszy, zważać w
robaków szukając. Poznakę już tę bytności jego w tej puszczy powziąwszy, taka uwaga ma być w osoce. Primo: zważać rozkopane mrówki. Gdy się zebrali do swy kopy, dawniej są tykane, gdy jeszcze się nie zebrali, znak niedawnej bytności przed dwoma godzinami. Z próchna zaś taki znak. Znalazszy kłodę rozrzuconą, ułomać jej szmatek. Gdy tenże w jednym będzie kolorze z ruszoną kłodą - świży, gdy świetlijszy szmatek do ruszonej kłody - dawniejszy. Lecz to są wszystko znaki w czas suchy. W czas bowiem dyszczów i niepogod inna sztuka w znakach, bo polanek i dróg pilnować trzeba, chcąc trop przejąć. Przejąwszy, zważać w
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 208
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak