ciału, Gdzie o duszę gra chodzi. Więc jakim terminem I sama się rozgrzeszy, i bękarta synem Uczyni, posłuchajmy. Kazawszy przed sobą Wszytkim stanąć: „Wszyscyście pod jedną wątrobą Leżeli; lecz trzech tylko miałam z mężem — rzecze — Czwarty przybysz, ale was śmiele ubezpieczę, Że prócz Boga, któregom ubłagała w gniewie, I wasz ociec nie wiedział, i nikt o nim nie wie. Teraz, kiedy żywota koniec zbliża, bowiem O zbawienie mi chodzi, jeśli chcecie, powiem, Którego nie możecie swoim liczyć bratem I przypuścić do działu ojczystego.” Zatem Pojźrą owi po sobie, jakby kto złodzieja Między kilką wytykał:
ciału, Gdzie o duszę gra chodzi. Więc jakim terminem I sama się rozgrzeszy, i bękarta synem Uczyni, posłuchajmy. Kazawszy przed sobą Wszytkim stanąć: „Wszyscyście pod jedną wątrobą Leżeli; lecz trzech tylko miałam z mężem — rzecze — Czwarty przybysz, ale was śmiele ubezpieczę, Że prócz Boga, któregom ubłagała w gniewie, I wasz ociec nie wiedział, i nikt o nim nie wie. Teraz, kiedy żywota koniec zbliża, bowiem O zbawienie mi chodzi, jeśli chcecie, powiem, Którego nie możecie swoim liczyć bratem I przypuścić do działu ojczystego.” Zatem Pojźrą owi po sobie, jakby kto złodzieja Między kilką wytykał:
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 221
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Rzeczy było zatrzymać koniecznie potrzeba Na czas który pokojem, - kto i w tem gorętszy, A nawet i u samych nieprzyjaciół więtszej Ufności i powagi, gdy śród ogniów żywych, W samym ognia zapale, a wszystkich szczęśliwych Gustawowych sukcesach, o pokój traktował Komisarzem z drugiemi, że kiedyż przekował Upór on we zwycięzcy i ubłagał swemi Słowy nad ambrozją i kanar słodszemi, Przeniósłszy go gdzieindziej. Owo, na czem zgoła Machin onych stanęły rozbieżane koła, Że Prusy wyzwolone, które przepadały, A w prochu i popiołach już się swych nie znały; Że Wisła i bałtyckie zawalone brody, Do swoich się wróciły portów i swobody,
Częścią on był największą
Rzeczy było zatrzymać koniecznie potrzeba Na czas który pokojem, - kto i w tem gorętszy, A nawet i u samych nieprzyjaciół więtszej Ufności i powagi, gdy srzód ogniów żywych, W samym ognia zapale, a wszystkich szczęśliwych Gustawowych sukcesach, o pokój traktował Komisarzem z drugiemi, że kiedyż przekował Upór on we zwycięzcy i ubłagał swemi Słowy nad ambrozyą i kanar słodszemi, Przeniósłszy go gdzieindziej. Owo, na czem zgoła Machin onych stanęły rozbieżane koła, Że Prusy wyzwolone, które przepadały, A w prochu i popiołach już się swych nie znały; Że Wisła i baltyckie zawalone brody, Do swoich się wróciły portów i swobody,
Częścią on był największą
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 118
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
nas czarta wsadzając. Spytasz snadź co by był grzech? Grzech jest wykroczenie przeciwko powinności/ albo Grzech jest wola oddalona od Pana Boga/ albo Grzech jest opuszczenie rzeczy niebieskich/ świeckich się chwycenie; tym tak przodkowie naszy i my w nich Pana Boga obrazilismy/ że żaden z Aniołów i z creatury żaden nie mógł onego ubłagać/ a to z tej miary/ że wszyscy nie równi Bogu obrażonemu/ arowny ma obrazę znosić dosyć uczynieniem. Sam tedy Chrystus zlitowawszy się nad upadkiem naszym/ dosyć Twórcy i Bogu naszemu równy czyni/ nas z grzechowych zwiazków rozwięzuje/ i sobie Bracią (naturae humanae participatione) mianuje/ gdy mówi: Narrabo nomen tuum
nas czártá wsádzáiąc. Spytasz snadź co by był grzech? Grzech iest wykroczenie przećiwko powinnośći/ álbo Grzech iest wola oddalona od Páná Bogá/ álbo Grzech iest opuszczenie rzeczy niebieskich/ świeckich się chwycenie; tym ták przodkowie nászy y my w nich Páná Bogá obráźilismy/ że żaden z Anyołow y z creátury żaden nie mogł onego vbłagáć/ á to z tey miáry/ że wszyscy nie rowni Bogu obráżonemu/ árowny ma obrázę znośić dosyć vczynieniem. Sam tedy Chrystus zlitowawszy sie nad vpadkiem nászym/ dosyć Tworcy y Bogu nászemu rowny czyni/ nas z grzechowych zwiazkow rozwięzuie/ y sobie Brácią (naturae humanae participatione) miánuie/ gdy mowi: Narrabo nomen tuum
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 135.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Pannę, jako ta była, co ją udawiono; Którą na brzegu morskiem mają Proteowi Ofiarować, jeśli chcą uść jego gniewowi. Jeśli mu się spodoba, że na niej przestanie, Weźmie ją i oddali od nich to karanie; Jeśli nie, niechaj drugiej i trzeciej szukają, Tak pięknej i tak długo, aż go ubłagają.
LVII.
Tak się począł ten twardy los między wszytkiemi, Które beły z twarzami co najpiękniejszemi, Że na każdy dzień jednę Proteowi niosą, Aż go tą, która mu się spodoba, przeproszą. Pierwsza, druga i insze wszytkie zbyły garła, Bo je łakoma orka zjadła i pożarła, Która, gdy insze straszne
Pannę, jako ta była, co ją udawiono; Którą na brzegu morskiem mają Proteowi Ofiarować, jeśli chcą uść jego gniewowi. Jeśli mu się spodoba, że na niej przestanie, Weźmie ją i oddali od nich to karanie; Jeśli nie, niechaj drugiej i trzeciej szukają, Tak pięknej i tak długo, aż go ubłagają.
LVII.
Tak się począł ten twardy los między wszytkiemi, Które beły z twarzami co najpiękniejszemi, Że na każdy dzień jednę Proteowi niosą, Aż go tą, która mu się spodoba, przeproszą. Pierwsza, druga i insze wszytkie zbyły garła, Bo je łakoma orka zjadła i pożarła, Która, gdy insze straszne
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 161
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Izali nie tymiż złymi postępkami/ w powierzonym urzędzie waszym/ o niesławęście przyszli? Któż z was powierzony talent udwojony Panu swemu przyniesie? wszyscy zarówno w jednym niedbalstwa jarzmie szyje nasze powięzilismy: wszyscy w tymże błocie potonęlismy. Pokarzmyż siebie Bracia sami/ i sztrofujmy pierwej niż na sąd pozwani będziemy: pierwej ubłagajmy sędziego/ niż sprawiedliwym jego dekretem podług spraw naszych wieczne zelżenie odniesiemy. A osądziwszy nas samych weyźrzymy i na posłane przez nasze rąk wkładanie Kapłany/ którycheśmy po wszystkiej Rosiejskiej ziemi jako molu niewinne dusze gryzącego nasiali/ niedoźrzałych chłopiąt/ i nieuków/ natrętów/ nieobyczajnych grubiańów/ mierzjonych żarłoków/ niewstydliwych Bajdów: o sobie mądrych
Izali nie tymiż złymi postępkámi/ w powierzonym vrzędźie wászym/ o niesławęśćie przyszli? Ktoż z was powierzony tálent vdwoiony Pánu swemu przynieśie? wszyscy zárowno w iednym niedbálstwá iárzmie szyie násze powięźilismy: wszyscy w tymże błoćie potonęlismy. Pokarzmyż śiebie Bráćia sámi/ y sztrofuymy pierwey niż ná sąd pozwáni będźiemy: pierwey vbłagaymy sędźiego/ niż spráwiedliwym iego dekretem podług spraw nászych wiecżne zelżenie odniesiemy. A osądziwszy nás sámych weyźrzymy y ná posłáne przez násze rąk wkłádánie Kápłany/ ktorychesmy po wszystkiey Rosieyskiey źiemi iáko molu niewinne dusze gryzącego náśiáli/ niedoźrzáłych chłopiąt/ y nieukow/ natrętow/ nieobycżáynych grubiáńow/ mierźionych żárłokow/ niewstydliwych Báydow: o sobie mądrych
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 25
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
chleb na ołtarzu swoim/ zawierający w sobie cudownym sposobem Ciało i krew jego przenadroższą. Vt si quis e ipso manducauerit, non moriatur. A zatym mówi Dawid święty: Orietur in diebus eius abundantia pacis. A jako Glosza mówi: Erit placentia frumenti in capitibus Sacerdotum, że kapłani ten chleb najdostojniejszej Bogu Ojcu ofiarując/ ubłagają gniew jego święty/ i sprawią nam przez Chrystusa Pana pokoj/ i tu na ziemi doczesny/ i w niebie po śmierci wieczny. Gecopitus Boranus starych Zako- nów Historyk/ powiada iż za pogańskich czasów ci ludzie Bogu Marsowi chleb ofiarowali na ubłaganie/ aby ich nie szkodził wojnami. Bóg nasz Chrześcijanie nabożni jest Deus vltinum
chleb ná ołtarzu swoim/ záwieráiący w sobie cudownym sposobem Ciáło y krew iego przenadroższą. Vt si quis e ipso manducauerit, non moriatur. A zátym mowi Dawid święty: Orietur in diebus eius abundantia pacis. A iáko Glosza mowi: Erit placentia frumenti in capitibus Sacerdotum, że kápłáni ten chleb naydostoynieyszey Bogu Oycu ofiáruiąc/ vbłagáią gniew iego święty/ y spráwią nam przez Chrystusá Paná pokoy/ y tu ná źiemi doczesny/ y w niebie po śmierći wieczny. Gecopitus Boranus stárych Záko- now Historyk/ powiáda iż zá pogáńskich czásow ći ludźie Bogu Mársowi chleb ofiárowáli ná vbłagánie/ áby ich nie szkodźił woynámi. Bog nász Chrześćiánie nabożni iest Deus vltinum
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 30
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
Chrystusa Pana pokoj/ i tu na ziemi doczesny/ i w niebie po śmierci wieczny. Gecopitus Boranus starych Zako- nów Historyk/ powiada iż za pogańskich czasów ci ludzie Bogu Marsowi chleb ofiarowali na ubłaganie/ aby ich nie szkodził wojnami. Bóg nasz Chrześcijanie nabożni jest Deus vltinum Dominus, nie możemy go za nieprawości nasze ubłagać/ jeno tym chlebem Naświętszego Sakramentu/ w którym się zamyka z ciałem/ z duszą/ i z Bóstwem swoim/ Syn jego przedwieczny Chrystus Jezus. A przeto Si quis mãducaueritmanducauerytex hoc pane, viuet in aeternum: bo nie tylko karania wiekuistego/ na które był zarobił ujdzie/ ale też jeszcze na łaskę sobie
Chrystusá Paná pokoy/ y tu ná źiemi doczesny/ y w niebie po śmierći wieczny. Gecopitus Boranus stárych Záko- now Historyk/ powiáda iż zá pogáńskich czásow ći ludźie Bogu Mársowi chleb ofiárowáli ná vbłagánie/ áby ich nie szkodźił woynámi. Bog nász Chrześćiánie nabożni iest Deus vltinum Dominus, nie możemy go zá niepráwośći násze vbłágáć/ ieno tym chlebem Naświętszego Sákrámentu/ w ktorym się zámyka z ćiáłem/ z duszą/ y z Bostwem swoim/ Syn iego przedwieczny Chrystus Iezus. A przeto Si quis mãducaueritmanducaueritex hoc pane, viuet in aeternum: bo nie tylko karánia wiekuistego/ ná ktore był zárobił vydźie/ ále też ieszcze ná łáskę sobie
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 31
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
Krew z chleba cudownie wypłyneła. Matt: 10. Ze nas chce mieć żołnierzami swoimi Chrystus Pan dla tego za prowiant na wojnę dał nam Ciało swoje Przenaświętsze w Sakramencie ołtarza Psal: 88. Ioan: 6. Psal: 17. O zacności Naświętszego Sakramentu, Ciała i krwie Vc. Gniew P. Boga naszego najprędzej ubłagać możemy ofiarując mu chleb na ołtarzu przemieniony w Ciało prawdziwe P. Chrystusowo. Petri. 2. WTÓRA CZĘŚĆ. Jako rzetelnie i prawdziwie, pod osobami chleba i wina w Naświętszym Sakramencie, zamyka się Ciało i krew Pana Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.
JAkoby wszytkie rzeczy żyjące chciwe były pokarmu/ łatwie możem zrozumieć z apetytu samego
Krew z chlebá cudownie wypłyneła. Matt: 10. Ze nas chce mieć żołnierzámi swoimi Chrystus Pan dla tego zá prowiant ná woynę dał nam Ciáło swoie Przenaświętsze w Sakramencie ołtarzá Psal: 88. Ioan: 6. Psal: 17. O zacnośći Naświętszego Sakrámentu, Ciáłá y krwie Vc. Gniew P. Bogá nászego nayprędzey vbłagáć możemy ofiáruiąc mu chleb ná ołtarzu przemieniony w Ciáło prawdźiwe P. Chrystusowo. Petri. 2. WTORA CZĘŚĆ. Iáko rzetelnie y prawdźiwie, pod osobámi chlebá y winá w Naświętszym Sákrámenćie, zámyka się Ciáło y krew Páná Zbáwićielá nászego Iezusá Chrystusá.
IAkoby wszytkie rzeczy żyiące chćiwe były pokármu/ łátwie możem zrozumieć z áppetytu sámego
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 31
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
poczęli/ zaraz też na nich nagłą śmierć przepuścił/ że jedząc zdychali. Adcuc esccae eorum erant in ore ipsorum, et ira Dei descendit super eos. Widząc Żydzi że źle/ że obrazili Pana Boga tą pożądliwością pokarmów świeckich/ wzgardziwszy pokarmem niebieskim. Nu do pokuty/ nu do modlitwy/ do ofiar. I tak ubłagali sobie Pana Boga/ żeć ich nie wygubił wszytkich do końca. Et recordatus est quia caro sunt. Wspomniał na ich ułomność/ iż z ciała są skazitelnego/ i mięsa się też od dawnych wieków jadać nauczyli/ jakoby ciało swoje ciałem bydlęcym posilając/ gdy im rzeczono na początku prawie rozmnożenia się narodu ludzkiego po potopie
poczęli/ záraz też ná nich nagłą śmierć przepusćił/ że iedząc zdychali. Adcuc esccae eorum erant in ore ipsorum, et ira Dei descendit super eos. Widząc Zydźi że źle/ że obráźili Páná Bogá tą pożądliwośćią pokármow świeckich/ wzgárdźiwszy pokármem niebieskim. Nu do pokuty/ nu do modlitwy/ do ofiar. Y tak vbłagáli sobie Páná Bogá/ żeć ich nie wygubił wszytkich do końcá. Et recordatus est quia caro sunt. Wspomniał ná ich vłomność/ iż z ćiáłá są skáźitelnego/ y mięsá się też od dawnych wiekow iádáć náuczyli/ iákoby ćiáło swoie ćiáłem bydlęcym pośiláiąc/ gdy im rzeczono ná początku práwie rozmnożenia się narodu ludzkiego po potopie
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 80
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
umarł dla nas śmiercią srogą? Mat. 25,(41)
Gdzież są łzy Twoje, gdyś się nas litował, płacząc, żałował? Gdzież my, wygnani od Ciebie, pójdziemy? Więc mieszkać w ogniu na wieki będziemy, więc naszy będą ci opiekunowie, srodzy czartowie? Izali kiedy cię nie ubłagamy, łaski straconej sobie nie zjednamy?”. “Nigdy” – odpowie. – “Idźcie, potępieni, precz, zatraceni!”. Luc. 19,(41) § V Waleta płaczliwa i żałosny koniec potępionych
Tu potępieńcy tak będą wołali: “Biada nam!” – rzeczą samą narzekali; w tak
umarł dla nas śmiercią srogą? Matth. 25,(41)
Gdzież są łzy Twoje, gdyś się nas litował, płacząc, żałował? Gdzież my, wygnani od Ciebie, pójdziemy? Więc mieszkać w ogniu na wieki będziemy, więc naszy będą ci opiekunowie, srodzy czartowie? Izali kiedy cię nie ubłagamy, łaski straconej sobie nie zjednamy?”. “Nigdy” – odpowie. – “Idźcie, potępieni, precz, zatraceni!”. Luc. 19,(41) § V Waleta płaczliwa i żałosny koniec potępionych
Tu potępieńcy tak będą wołali: “Biada nam!” – rzeczą samą narzekali; w tak
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 61
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004