z żonami, także z poddanymi Abo z dobytkami, gdy gwałt, chronili swymi. Jakoż słusznie — bo zawsze i na każdym miejscu Niepodobna pilnować, a prędkiemu jeźdźcu, Jaki jest Tatarzyn, nie jest trudno ominąć Obóz, zamek, miasteczko; i rzekę przepłynąć, A wpaść niespodziewanie: nawet zimie czasem Także i straż ubieżeć skradając się lasem. Przetoż potrzebna jest rzecz fortece zaprawiać I nowych, kiedy miejsce po temu, nastawiać. Osobliwie od Węgier do morza granicą Sypać wał nad Niestrem: nie tak z wielką tęsknicą, Jakoby kto rozumiał, gdyż nad brzegiem skały Przykre i niedostępne czynią trakt niemały, Na których już żadnego zamku nie potrzeba
z żonami, także z poddanymi Abo z dobytkami, gdy gwałt, chronili swymi. Jakoż słusznie — bo zawsze i na każdym miejscu Niepodobna pilnować, a prędkiemu jeźdźcu, Jaki jest Tatarzyn, nie jest trudno ominąć Obóz, zamek, miasteczko; i rzekę przepłynąć, A wpaść niespodziewanie: nawet zimie czasem Także i straż ubieżeć skradając się lasem. Przetoż potrzebna jest rzecz fortece zaprawiać I nowych, kiedy miejsce po temu, nastawiać. Osobliwie od Węgier do morza granicą Sypać wał nad Niestrem: nie tak z wielką tęsknicą, Jakoby kto rozumiał, gdyż nad brzegiem skały Przykre i niedostępne czynią trakt niemały, Na których już żadnego zamku nie potrzeba
Skrót tekstu: StarVotBar_I
Strona: 308
Tytuł:
Votum o naprawie Rzeczypospolitej
Autor:
Szymon Starowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
z zdrajców sprzysiężonych: Ktemu rynsztunki, kule, prochy, działa, I co do wojen należy szalonych; Nawet sposobnych do boju coś więcej Ludzi było nad dwadzieścia tysięcy.
Niewiedzieć jednak, czyli przez złą sprawę Regimentarzów, z których niesposobni Niektórzy nosić hetmańską buławę, Drudzy zaś lubo do rządów podobni Jeden przed drugim chcąc ubieżeć sławę, W imprezach swoich stawali niezgodni: Stąd on aparat i machina ona Musiała nagle upaść obalona.
Czyli na ten czas karania wyroki Swego wydawał sądem sprawiedliwym Stworzyciel świata, gdy strach wielkooki Puścił na harde serca gniewem mściwym, Który tam wszystkich zejmował za boki Płaczem ubogich wzbudzony rzewliwym, Bowiem tam ciągnąc nie jeden z
z zdrajców sprzysiężonych: Ktemu rynsztunki, kule, prochy, działa, I co do wojen należy szalonych; Nawet sposobnych do boju coś więcej Ludzi było nad dwadzieścia tysięcy.
Niewiedzieć jednak, czyli przez złą sprawę Regimentarzów, z których niesposobni Niektórzy nosić hetmańską buławę, Drudzy zaś lubo do rządów podobni Jeden przed drugim chcąc ubieżeć sławę, W imprezach swoich stawali niezgodni: Ztąd on apparat i machina ona Musiała nagle upaść obalona.
Czyli na ten czas karania wyroki Swego wydawał sądem sprawiedliwym Stworzyciel świata, gdy strach wielkooki Puścił na harde serca gniewem mściwym, Który tam wszystkich zejmował za boki Płaczem ubogich wzbudzony rzewliwym, Bowiem tam ciągnąc nie jeden z
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 320
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
psa, kota, czosnek, cebulę, ryby, etc. etc. Ciała umarłych Balsamem i różną kondyturą zaprawne in aevum konserwują, z których Mumia. Kapłani Egipscy umywali się na noc dwa, a na dzień trzy razy. Od tych Grecy omnem scientiam i Bałwochwalstwo zabrali, teste Herodoto. Młodym dzieciom ciż Egipcjanie ubieżeć kazali 180. Staj, dopiero im jeść dawali. Synonymicè albo inaczej Egipcjanie, zowią się u Poetów Faryj od sławnej wieży: Mateotici, Nilaci, od Nilu, albo Nilicolae, Niligenae, Pelusiaci, Gens Ptolemaea , że że tam Ptolemaei Królowie panowali etc. Królowie Egipscy Prawem obligowani byli jak stać, chodzić, jeść
psa, kota, czosnek, cebulę, ryby, etc. etc. Ciałá umarłych Balsamem y rożną kondyturą záprawne in aevum konserwuią, z ktorych Mumia. Kapłáni Egypscy umywáli się ná noc dwa, á na dźień trzy rázy. Od tych Grecy omnem scientiam y Bałwochwálstwo zábrali, teste Herodoto. Młodym dźieciom ciż Egypcyánie ubieżeć kazáli 180. Stay, dopiero im ieść dawáli. Synonymicè albo ináczey Egypcyanie, zowią się u Pòétow Pharii od sławney wieży: Mateotici, Nilaci, od Nilu, albo Nilicolae, Niligenae, Pelusiaci, Gens Ptolemaea , że że tam Ptolemaei Krolowie panowáli etc. Krolowie Egypscy Práwem obligowáni byli iak stać, chodźić, ieść
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 683
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
i prędko potym z bólów wielkich zdechł: Manicheusz od króla Perskiego z skory obłupionym jet/ przeto/ iż syna jego/ którego się podjął leczyć/ zabił: Montan z swoimi Prorokiniami obiesili się sami: Donatystowie/ gdy psom Eucharystyą wyrzucili/ od nichże samych są poszarpani: Ariusz szedł do kościoła/ chcąc go ubieżeć/ na brzuch zachorzał/ i trzewa swe z duszą wespół w transycie zostawił: Julian Apostata wojując z Persami/ niebieską wołocznią zamordowany jest: Pryscylian od Maksyma tyrana zabit: Leon Ormianin obrazoborca w kościele samym zamordowany: Heraklus Cesarz Monotelitą zostawszy/ sprosną śmiercią zdechł/ bo nie mógł moczu inaczej puszczać/ jedno na twarz własną
y prędko potym z bolow wielkich zdechł: Mánicheusz od krolá Perskiego z skory obłupionym iet/ przeto/ iż syná iego/ ktorego się podiął leczyć/ zábił: Montan z swoimi Prorokiniámi obieśili się sámi: Donátystowie/ gdy psom Euchárystyą wyrzućili/ od nichże sámych są poszárpáni: Aryusz szedł do kośćiołá/ chcąc go vbieżeć/ ná brzuch záchorzał/ y trzewá swe z duszą wespoł w tránsyćie zostáwił: Iulian Apostátá woiuiąc z Persami/ niebieską wołocznią zámordowány iest: Pryscylian od Máxymá tyráná zábit: Leon Ormiánin obrázoborcá w kośćiele samym zámordowány: Heráklus Cesarz Monothelitą zostawszy/ sprosną śmierćią zdechł/ bo nie mogł moczu ináczey puszczáć/ iedno ná twárz własną
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 5
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
oddał. On odpowiedział, że to być żadną miarą nie może, bo go namiestnik mój na moje rozkazanie, który u was w niewoli prawie jestem, poddać nie może, aż za pozwoleniem Wieliczeństwa Carskiego.
Posłano tam było przecię kilkanaście chorągwi dobrych z obozu z Jakubem Potockim, pisarzem polnym koronnym, ażeby jako tę fortecę ubieżeć i Moskwę stamtąd wyfurować, ale nim tam ludzie polscy przyszli, Juryj pomieniony, lubo i ten był z Kijowa w kilku¬ Rok 1660
set koni rajtarii Szeremetowi na posiłek wyszedł, postrzegszy się tamże powrócił, i w niemałej kupie swoich zawarł się, poddania onej Potockiemu denegował i do ostatniej krople krwie bronić jej przez posłanników deklarował
oddał. On odpowiedział, że to być żadną miarą nie może, bo go namiestnik mój na moje rozkazanie, który u was w niewoli prawie jestem, poddać nie może, aż za pozwoleniem Wieliczeństwa Carskiego.
Posłano tam było przecię kilkanaście chorągwi dobrych z obozu z Jakubem Potockim, pisarzem polnym koronnym, ażeby jako tę fortecę ubieżeć i Moskwę stamtąd wyfurować, ale nim tam ludzie polscy przyszli, Juryj pomieniony, lubo i ten był z Kijowa w kilku¬ Rok 1660
set koni rajtaryi Szeremetowi na posiłek wyszedł, postrzegszy się tamże powrócił, i w niemałej kupie swoich zawarł się, poddania onej Potockiemu denegował i do ostatniej krople krwie bronić jej przez posłanników deklarował
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 295
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
wzięciu Pucka i że J. M. Pan Hetman z Wojskiem przeciw niemu ciągnie, prędko porzuciwszy wozy, i wszytkie swoje ciężary, a ze wsi pobliskich, koni dla piechoty zdobywszy, za Stołpę rzekę nazad ustąpił, i za dwa dni do Amerstyna miasteczka J. K. M. przyszedł, chcąc Słuchów abo Choynice ubieżeć. Co bacząc J. M. Pan Hetman, a obawiając się żeby abo do Słuchowa, który jednak od J. M. Pana Wojewody chełmińskiego dobrze opatrzony był, abo do Choynice, którym mniej ufał, niewpadł: zwykłej prędkości zażył, i pozad zostawiwszy działa z wozami, i z piechotą, sam z
wzięciu Pucka y że J. M. Pan Hetman z Woyskiem przeciw niemu ciągnie, prędko porzuciwszy wozy, y wszytkie swoie ciężary, a ze wsi pobliskich, koni dla piechoty zdobywszy, za Stołpę rzekę nazad ustąpił, y za dwa dni do Amerstyna miasteczka J. K. M. przyszedł, chcąc Słuchow abo Choynice ubieżeć. Co bacząc J. M. Pan Hetman, a obawiaiąc się żeby abo do Słuchowa, który iednak od J. M. Pana Woiewody chełmińskiego dobrze opatrzony był, abo do Choynice, którym mniey ufał, niewpadł: zwykłey prędkości zażył, y pozad zostawiwszy działa z wozami, y z piechotą, sam z
Skrót tekstu: KoniecSSud
Strona: 242
Tytuł:
Rozprawa... Stanisława z Koniecpola Koniecpolskiego,
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
gdyż tejże godziny przypłynąwszy do pożądanego portu, według mej ustroić ją rozkażę fantasiej. T. I życzy Wmść, aby ją tak nago widzieć mieli naOkręcie Marynarze? Panie mój pomnij Wmć na to iż każdy z nich porwawszy Kompas, pomykać będzie Indeksem po mapie waszej, dla wyrozumienia i pojęcia wiele mil na godzinę ubieżeć okręt może Wiatrem północym, albo Południowym. B. Powiesz, iż w Neqpelmi jest skład mój własny, zróżnemi materiami honorów i sławy mojej nabytej po różnych Prowincjach świata tego w które ustroję ukochaną Metressę, jakom przedtym stroił, Asyryiskie, Perskie, Greckiej, i Trojańskie Damy, Awo wszytka w pompie jedwabiami a złotem
gdyż teyze godźiny przypłynąwszy do pożądánego portu, według mey ustroić ią roskażę phántásiey. T. Y życży Wmść, áby ią tak nágo widzieć mieli náOkręćie Márynarze? Pánie moy pomniy Wmć ná to iż káżdy z nich porwawszy Compas, pomykáć będźie Indexem po máppie wászey, dla wyrozumienia y poięćia wiele mil ná godźinę vbieżeć okręt może Wiátrem pułnocnym, álbo Południowym. B. Powiesz, iż w Neqpelmi iest skład moy własny, zroznemi materiámi honorow y sławy moiey nábytey po rożnych Prowincyách świátá tego w ktore vstroię vkocháną Metressę, iákom przedtym stroił, Assyryiskie, Perskie, Graeckiey, y Trojanskie Dámy, Awo wszytká w pompie iedwabiámi á złotem
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 113
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
godził. Na tych rozmowach, które poświadczają jedni, Drudzy przeczą, czas trawił, aże się rozedni; Armata do Kamieńca CZĘŚĆ DZIEWIĄTA
Zda mu się, że noc roście i każdego pyta, Jeżeli się dzień robi? Jeżeli już świta? W tym wszytkie topi zmysły, choć mógł jeszcze leżeć, Żeby jako najrychlej Kamieniec ubieżeć. A już też rzadkie i to wpoły przygaszonym Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym, Których złoty Lucyfer, rozpuściwszy buje, Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje; Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem, I Febe złotoroga kryje się przed bratem. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety,
godził. Na tych rozmowach, które poświadczają jedni, Drudzy przeczą, czas trawił, aże się rozedni; Armata do Kamieńca CZĘŚĆ DZIEWIĄTA
Zda mu się, że noc roście i każdego pyta, Jeżeli się dzień robi? Jeżeli już świta? W tym wszytkie topi zmysły, choć mógł jeszcze leżeć, Żeby jako najrychlej Kamieniec ubieżeć. A już też rzadkie i to wpoły przygaszonym Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym, Których złoty Lucifer, rozpuściwszy buje, Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje; Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem, I Febe złotoroga kryje się przed bratem. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 289
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
tylko co znać/ sam z oczu porwany. Nie prędszy naden staląoszczep warowany: Nie prędsze ołowane z proce kule pchnione: równie strzały/ z Gortyńskiej cięciwy/ spuszczone. Wierzch śrzedniego pagórku/ do pola się chyli/ Wstąpię/ i dziwuję się gonnej krotofili; W której/ to się dać pojąć/ to dziczak ubieżeć Stemu się zdał razowi: tolśnie chciał bieżeć Wciąż/ w prosty pad/ lecz zwodziłzganiające szczoki. I by nieprzyjaciela zbić/ w krąg stroił skoki/ Ten po nim/ dojeżdża go/ i trzymającemu Rówien/ nic nie ma/ i wiatr darmo sieka ktemu. Skoczę do rohatyny/ z którą pomierzając Ręką/ a z
tylko co znáć/ sam z oczu porwany. Nie prętszy naden staląoszczep wárowány: Nie prętsze ołowáne z proce kule pchnione: rownie strzały/ z Gortynskiey ćięćiwy/ spuszczone. Wierzch śrzedniego págorku/ do pola się chyli/ Wstąpię/ y dźiwuię się gonney krotofili; W ktorey/ to się dać poiąć/ to dźiczak vbieżeć Ztemu się zdał rázowi: tolśnie chćiáł bieżeć Wćiąż/ w prosty pad/ lecz zwodźiłzgániaiące szczoki. Y by nieprzyiaćiela zbić/ w krąg stroił skoki/ Ten po nim/ doieżdżá go/ y trzymaiącemu Rowien/ nic nie ma/ y wiátr dármo śieka ktemu. Skoczę do rohátyny/ z ktorą pomierzáiąc Ręką/ á z
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 185
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
od wojska sypanym/ I w Zjawszy rzecz od Bogów zwyczajem podanym/ Rzekł: jest tu jeden; temu gdzie w mieście być dacie? Królem mu być; przez znak go nie imię uznacie: Rogi naczele nosi, Wrożek pratkykuje: Ze praw/ gdzie w Rzym zapadnie/ czeladnych nakuje. Mógł co prawda ubieżeć otworzyste bramy// Aleśmy mu dali wstręt; aczkolwiek nie mamy W rodzie bliższego sobie: w czym się poczuwajcie O Rzymianie/ ani go w miast ozapuszczajcie. Lubo go zawiniłli statecznie skrępujcie Lub Tyrańskązagładą strach zapieczętujcie. Jaki się sznier po oblich sośninach więc roi; Gdy Ewrus ostry świszcy: jaki k temu
od woyská sypanym/ Y w źiawszy rzecz od Bogow zwyczáiem podánym/ Rzekł: iest tu ieden; temu gdźie w mieśćie bydź daćie? Krolem mu bydź; przez znák go nie imię vznaćie: Rogi náczele nośi, Wrożek prátkykuie: Ze praw/ gdźie w Rzym zápádnie/ czeládnych nákuie. Mogł co prawdá vbieżeć otworzyste bramy// Alesmy mu dáli wstręt; áczkolwiek nie mamy W rodźie bliższego sobie: w czym się poczuwayćie O Rzymiánie/ áni go w miást ozápuszczayćie. Lubo go záwiniłli státecznie skrępuyćie Lub Tyráńskązágłádą strách zápieczętuyćie. Iáki się sznier po oblich sośninách więc roi; Gdy Ewrus ostry świszcy: iáki k temu
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 392
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636