Kapitan z werbunku powracający. Po zwyczajnym pakowaniu, gdzie najpierwszy Kapitan sprzęty swoje werbownicze szponton na koźle, a bęben za karetą ulokował, puściliśmy się w drogę.
Pierwsze przywitanie nasze nie było wymowne; każdy się sąsiadowi swojemu w cichości przypatrywał, ja zaś abym wygodniej mógł słuchać co mówić będą, zamknąłem oczy udając spiącego. Najpierwsza odezwała się wdowa, pytając Kapitana, jak mu się na werbunku szczęściło. Bardzo źle Pani moja, odpowiedział z przysięgą Junak, Żołnierze mi pouciekali, rekrutów dostać niemogłem, porzuciłbym profesyą moją z ochotą, gdybyś mnie chciała zawerbować czyli ty czyli córka ja się oto nie
Kapitan z werbunku powracaiący. Po zwyczaynym pakowaniu, gdzie naypierwszy Kapitan sprzęty swoie werbownicze szponton na koźle, a bębęn za karetą ulokował, puściliśmy się w drogę.
Pierwsze przywitanie nasze nie było wymowne; każdy się sąsiadowi swoiemu w cichości przypatrywał, ia zaś abym wygodniey mogł słuchać co mowić będą, zamknąłem oczy udaiąc spiącego. Naypierwsza odezwała się wdowa, pytaiąc Kapitana, iak mu się na werbunku szczęściło. Bardzo źle Pani moia, odpowiedział z przysięgą Iunak, Zołnierze mi pouciekali, rekrutow dostać niemogłem, porzuciłbym professyą moią z ochotą, gdybyś mnie chciała zawerbować czyli ty czyli corka ia się oto nie
Skrót tekstu: Monitor
Strona: 140
Tytuł:
Monitor na Rok Pański 1772
Autor:
Ignacy Krasicki
Drukarnia:
Wawrzyniec Mitzler de Kolof
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
. Fol. 14.
ILe zaś do dusz sprawiedliwych z tego świata zeszłych: którym Zizani nieprzyznawa/ aby tam były/ gdzie jest Pan Chrystus: i B. Apostoła Pawła od przytomności Pana Chrystusowej oddala: a wszytkie dusze święte w Raju ziemnym być powiada. Ile/ mówię/ do tej Zizaniego nauki/ nieudając się w dalsze z świętych Doktorów Cerkiewnych o tym wybadywanie/ same codzienne Cerkiewne Hymny/ miałyby nas były tego nauczyć/ że ta Zizaniego opinia/ Haeresis jest a nie Cerkiewna nauka/ Zaż możemy to dobrym sumnieniem o Cerkwi naszej Ruskiej/ abo raczej o wszytkiej Wschodniej rozumieć/ że ona inaczej uczy i wyznawa/
. Fol. 14.
ILe záś do dusz spráwiedliwych z tego świátá zeszłych: ktorym Zizáni nieprzyznawa/ áby tám były/ gdźie iest Pan Christus: y B. Apostołá Páwła od przytomnośći Páná Christusowey oddala: á wszytkie dusze święte w Ráiu źiemnym bydź powiáda. Ile/ mowię/ do tey Zizaniego náuki/ nieudáiąc się w dálsze z świętych Doktorow Cerkiewnych o tym wybádywánie/ same codźienne Cerkiewne Hymny/ miáłyby nas były tego náucżyć/ że tá Zizániego opinia/ Haeresis iest á nie Cerkiewna nauká/ Zaż możemy to dobrym sumnieniem o Cerkwi nászey Ruskiey/ ábo rácżey o wszytkiey Wschodney rozumieć/ że oná inácżey vcży y wyznáwa/
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 29
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
Herezje/ których po ten dzień widzieć niemoglismy. Obaczmysz prz tym i te oto przez mię przełożone miedzy Wschodną i Zachodną Cerkwią różności: a uważmy/ sąli takiej od siebie dalekości/ że żadnym sposobem/ bez jawnego na majestat Boży bluźnierstwa bliskiemi być sobie nie mogą. jakoż prawdy Bożej naśladując a za swymi żądzami nie udając się/ gdy szczerą Duszą w bojaźni Bożej/ i w miłości Braci/ obojej tej Cerkwie przwdzie/ zdrowymi serca naszego oczyma przypatrzyć się zachcemy/ takiemi być je/ moim zdaniem/ nie najdziemy. Gdy to/ co Zyzaniowie/ Filaletowie/ Ortologowie/ Klerykowie/ i tym podobni naszy Scribentowie na Zachodną Cerkiew Heretyckim językiem Calumniosè
Hęrezye/ ktorych po ten dźień widźieć niemoglismy. Obacżmysz prz tym y te oto przez mię przełożone miedzy Wschodną y Zachodną Cerkwią rożnośći: á vważmy/ sąli tákiey od śiebie dálekośći/ że żadnym sposobem/ bez iáwne^o^ ná máyestat Boży bluźnierstwá bliskiemi bydź sobie nie mogą. iákoż prawdy Bożey násláduiąc á zá swymi żądzámi nie vdáiąc sie/ gdy szcżerą Duszą w boiáźni Bożey/ y w miłośći Bráci/ oboiey tey Cerkwie przwdźie/ zdrowymi sercá nászego ocżymá przypátrzyć sie záchcemy/ tákiemi bydź ie/ moim zdániem/ nie naydźiemy. Gdy to/ co Zyzániowie/ Philáletowie/ Ortologowie/ Klerikowie/ y tym podobni nászy Scribentowie ná Zachodną Cerkiew Hęretyckim ięzykiem Calumniosè
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 177
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
, tuż stawiono drugi Epafowi. Może się i tak rozumieć, że gdziekolwiek był kościół Isildy, matki Epafowej, tam też drugi był budowany Epafowi synowi Isidy. C A laty/ i wspaniała myślą/ równy jemu. Faeton Epafowi; który Faeton, gdy raz o sobie górno chlubiąc się mówił, za syna się Foebowego udając. D Nie ścierpiał wnuk Inachów. To jest, Epafus obraził się hardą mową Faetonta. E Matce wierzysz szalony. To jest Klimenie, która cię Foebowym synem być udawa fałszywie. F Aby ten mój żal w ty większej był cenie. To jest, aby się ten żał twego serca tym barziej jął. G A
, tuż stáwiono drugi Epáphowi. Może się y ták rozumieć, że gdźiekolwiek był kośćioł Isildy, mátki Epaphowey, tam też drugi był budowány Epáphowi synowi Isidy. C A láty/ y wspániáła myslą/ rowny iemu. Pháeton Epáphowi; ktory Pháeton, gdy raz o sobie gorno chlubiąc się mowił, zá syná sie Phoebowego vdáiąc. D Nie śćierpiał wnuk Ináchow. To iest, Epáphus obráźił się hárdą mową Pháetontá. E Mátce wierzysz szalony. To iest Klimenie, ktora ćię Phoebowym synem bydź vdawa fałszywie. F Aby ten moy żal w ty większey był cenie. To iest, áby się ten żał twego sercá tym bárźiey iął. G A
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 46
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
na lekkim powietrzu będąc zawieszony/ Zapalił się równie: jak gdy potężną mocą Ołów bywa ciśniony/ L Balearską procą. Leci on/ i w swym własnym rozgrzewa się skosku/ Najdując/ której nie miał/ gorącość w obłoku. Kiernie lot/ i już się ku niebu nie mając/ Zalatuje/ na różne miejsca się udając. Ani się tai/ tak ma ufność w swej gładkości: Która acz dosyć w sobie miała przystojności/ Ale jej jeszcze swoim przyczynia staraniem; Włosy głaszcze/ nasownia naciąg/ by na niem Jako nakształtniej leżał: stara się i o to/ Aby bramy/ i wszystko widać było złoto. Aby okrągły M palcat/
ná lekkim powietrzu będąc záwieszony/ Zápalił się rownie: iák gdy potężną mocą Ołów bywa ćiśniony/ L Bálearską procą. Leći on/ y w swym własnym rozgrzewa się skosku/ Náyduiąc/ ktorey nie miał/ gorącość w obłoku. Kiernie lot/ y iuż się ku niebu nie máiąc/ Zálátuie/ ná rożne mieyscá się vdáiąc. Ani się tái/ ták ma vfność w swey głádkośći: Ktora ácz dosyć w sobie miałá przystoynośći/ Ale iey ieszcze swoim przyczynia stárániem; Włosy głaszcze/ nasownia náćiąg/ by na niem Iáko nakształtniey leżał: stára się y o to/ Aby bramy/ y wszystko widáć było złoto. Aby okrągły M pálcat/
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 93
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
, tylko perseverare w zwyczajnej niezgodzie.
Wywiódłszy, jaka by powinna być aplikacja nasża ad usum salutarem talentów naszich naturalnych; Przystępuję do nieporządku, który praeter naturaliter praedominatur , nad wszystkie przyrodzone cnoty w stanie naszym Rycerskim; on bowiem przy niepomiarkowanej wolności, wolą swoję często extendit tak imperiosè, że jej nikt nie może przełamać, udając popędliwość za żarliwość o dobro pospolite, upor za nieporusżony statek; a najpospoliciej prywatę za interes publiczny; i z tąd ustawicźne rewolucje, fakcje, scysje, konfederacje, w których animositas coraz bardziej, wybucha nisźcząc się sami przez się, jako ogień, który się sam consumit przez swę własną wiolencją.
Im większe są
, tylko perseverare w zwyczayney niezgodźie.
Wywiodszy, iaka by powinna bydź applikacya nasźa ad usum salutarem talentow nasźych naturalnych; Przystępuię do nieporządku, ktory praeter naturaliter praedominatur , nad wszystkie przyrodzone cnoty w stańie naszym Rycerskim; on bowiem przy niepomiarkowaney wolnośći, wolą swoię często extendit tak imperiosè, źe iey nikt nie moźe przełamać, udaiąc popędliwość za źarliwość o dobro pospolite, upor za nieporusźony statek; á naypospolićiey prywatę za interes publiczny; y z tąd ustawicźne rewolucye, fakcye, scyssye, konfederacye, w ktorych animositas coraz bardźiey, wybucha nisźcząc się sami przez się, iako ogień, ktory się sam consumit przez swę własną wiolencyą.
Im większe są
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 59
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
przybitą kartę/ z której każdy uznać i wyrozumieć mógł/ od którejby była pomocna i/ uzdrawiająca choroby. Teraz bają/ i prawią tamtych miejsc mieszkańcy i obywatele/ że dawnych czasów ludzie sobie za niemieli/ i nieważyli Doktorów/ tylko w swoich chorobach/ i dolegliwościach/ do tych się uciekali Lazien/ udając że tego z Salerny postrzegszy Doktorowie/ (które 30. mil od Neapolim leży/) znozszy się/ i radę albo Konsylium między sobą uczyniwszy/ widzący i uznając/ że przez to pożywienie ich/ zarobki/ i naukaby precz poszła/ stanęło na tym/ aby do tych niektóry dojechawszy Lazien/ te na drzwiach
przybitą kártę/ z ktorey káżdy vznáć y wyrozumieć mogł/ od ktoreyby byłá pomocna y/ vzdrawiaiącá choroby. Teraz báią/ y práwią támtych mieysc mieszkáńcy y obywátele/ że dawnych czásow ludźie sobie zá niemieli/ y nieważyli Doktorow/ tylko w swoich chorobách/ y dolegliwośćiách/ do tych się vćiekáli Láźien/ vdáiąc że tego z Sálerny postrzegszy Doktorowie/ (ktore 30. mil od Neápolim leży/) znozszy się/ y rádę álbo Consilium między sobą vczyniwszy/ widzący y vznáiąc/ że przez to pożywienie ich/ zarobki/ y náukáby precz poszłá/ stánęło ná tym/ áby do tych niektory doiechawszy Láźien/ te ná drzwiách
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 196
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
fabryki na kościół i klasztor. Lubo ociec mój stawał przez list i przez posłanego plenipotenta swego, jednak ksiądz Ryjokur, non attento hoc, wyklął go i czerw, zł 1000 mulkty naznaczył oraz klątwę publikować rozkazał. Jakoż w kilku kościołach klątwę z ambony publikowano. Zaraz tedy po roczkach miałem jechać do Warszawy, udając się do nuncjatury.
Na roczkach nowembrowych będąc miałem zwadę z Franciszkiem Grabowskim, oboźnym brzeskim, patronem trybunalskim, z takiej okoliczności. Suzin, podkomorzy brzeski, miał córkę nie tak piękną, jak grzeczną i rozumną, i barzo życzył sobie, abym się ja z nią żenił. Mój ociec był mi przeciwny,
fabryki na kościół i klasztor. Lubo ociec mój stawał przez list i przez posłanego plenipotenta swego, jednak ksiądz Ryjokur, non attento hoc, wyklął go i czerw, zł 1000 mulkty naznaczył oraz klątwę publikować rozkazał. Jakoż w kilku kościołach klątwę z ambony publikowano. Zaraz tedy po roczkach miałem jechać do Warszawy, udając się do nuncjatury.
Na roczkach nowembrowych będąc miałem zwadę z Franciszkiem Grabowskim, oboźnym brzeskim, patronem trybunalskim, z takiej okoliczności. Suzin, podkomorzy brzeski, miał córkę nie tak piękną, jak grzeczną i rozumną, i barzo życzył sobie, abym się ja z nią żenił. Mój ociec był mi przeciwny,
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 197
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, miałem odbierać pieniądze, szesnaście tysięcy zł pol. od Chełchowskiego, stolnika kowieńskiego, należących, a gdy mi różne wybiegi i figle Babecki, towarzysz husarski, przysłany z tymi pieniędzmi do Wilna od stolnika kowieńskiego czynić zaczął, tedy się tegoż dnia poniedziałkowego udałem do Sirucia, kasztelana witebskiego, ojczyma żony mojej, udając się w tym do pomocy jego. Którą gdy mi przyrzekł, powiedał mi, iż był na consilium u podkanclerzego lit. Sapiehy na Antokolu, gdzie między innymi materiami traktowano też było, co czynić z sprawą księcia kanclerza z nami. Powiedał mi zatem, iż się nie spodziewał, abym tak wielu przyjaciół miał w
, miałem odbierać pieniądze, szesnaście tysięcy zł pol. od Chełchowskiego, stolnika kowieńskiego, należących, a gdy mi różne wybiegi i figle Babecki, towarzysz husarski, przysłany z tymi pieniędzmi do Wilna od stolnika kowieńskiego czynić zaczął, tedy się tegoż dnia poniedziałkowego udałem do Sirucia, kasztelana witebskiego, ojczyma żony mojej, udając się w tym do pomocy jego. Którą gdy mi przyrzekł, powiedał mi, iż był na consilium u podkanclerzego lit. Sapiehy na Antokolu, gdzie między innymi materiami traktowano też było, co czynić z sprawą księcia kanclerza z nami. Powiedał mi zatem, iż się nie spodziewał, abym tak wielu przyjaciół miał w
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 655
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Pan Bóg będzie przy nas i te wszystkie złości potłumi.”
Wyjechałem zatem do Rasny. Interea książę kanclerz, wiedząc jaką robótkę, osobliwie w tak niesprawiedliwym tak godnego i niewinnego człeka Abramowicza od pisarstwa ziemskiego wileńskiego odsądzeniu, zrobił i że to wielkie za sobą w Litwie pociągnie kłótnie i emulacje, posłał remonstracje swoje, udając te odsądzenie za rzecz sprawiedliwą i że za tę sprawiedliwość wielkie następują rozruchy, do Peterburga, szukając tam protekcji i wsparcia, a oraz do króla instancji. Na co z Peterburga otrzymał rezolucją, że carowa przyszłe do Polski słusznego człeka, aby miał oko na te rozruchy i dawał jej o wszystkim znać, aby mogła przyzwoite
Pan Bóg będzie przy nas i te wszystkie złości potłumi.”
Wyjechałem zatem do Rasny. Interea książę kanclerz, wiedząc jaką robótkę, osobliwie w tak niesprawiedliwym tak godnego i niewinnego człeka Abramowicza od pisarstwa ziemskiego wileńskiego odsądzeniu, zrobił i że to wielkie za sobą w Litwie pociągnie kłótnie i emulacje, posłał remonstracje swoje, udając te odsądzenie za rzecz sprawiedliwą i że za tę sprawiedliwość wielkie następują rozruchy, do Peterburga, szukając tam protekcji i wsparcia, a oraz do króla instancji. Na co z Peterburga otrzymał rezolucją, że carowa przyszłe do Polski słusznego człeka, aby miał oko na te rozruchy i dawał jej o wszystkim znać, aby mogła przyzwoite
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 684
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986