ustawicznej drodze/ i pielgrzymującym ciężkie/ a cóż głód/ niedostatek/ niedospanie i nad to tysiąc niewczasów inszych. Co dzień to z-nowym nieprzyjacielem/ nie o złoty piasek który na brzegach Tagusowych najdują/ ani o wytworne perły nad szczęśliwym morzem/ ale o trawę/ o wodę/ krew z siebie toczyliśmy/ upleniając Ojczyźnie nieprzyjaciół/ a uwolniając i ułacniając snadne osiedzenie pomocnych państw Imieniowi Polskiemu. Mało mówię/ więcej się czyniło/ i śmiele mogły się tam słupy miedziane trybem któregoś też Monarchy wojennego kłaść: Nie więcej i dalej. Poszliśmy i dalej/ a zostawiwszy o bok Ordy Tatarskie Kazan i Astrachan/ (nie trzeba się nam
ustawiczney drodze/ i pielgrzymuiącym ćiężkie/ a coż głod/ niedostátek/ niedospánie i nád to tyśiąc niewczásow inszych. Co dźien to z-nowym nieprzyiaćielem/ nie o złoty piasek ktory ná brzegach Tagusowych nayduią/ áni o wytworne perły nád szczęśliwym morzem/ ale o trawę/ o wodę/ krew z śiebie toczyliśmy/ upleniáiąc Oyczyźnie nieprzyiaćioł/ á uwolniáiąc i ułácniáiąc snádne ośiedzenie pomocnych państw Imieniowi Polskiemu. Mało mowię/ więcey śię czyniło/ i śmiele mogły śię tám słupy miedźiáne trybem ktoregoś też Monárchy woiennego kłáść: Nie więcey i dáley. Pośliśmy i dáley/ á zostáwiwszy o bok Ordy Tátárskie Kazan i Astráchan/ (nie trzebá się nam
Skrót tekstu: PisMów_II
Strona: 74
Tytuł:
Mówca polski, t. 2
Autor:
Jan Pisarski
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
niedźwiedzi nazwane oczyma pomineli; drogi, niewygody, głód, niespanie, tysiąc niewczasów innych tamże wylicza. Codzień (mowi) z nowym nieprzyjacielem, nie złoty piasek, który na brzegach Tagusowych znajduje się, ani o wytworne perły nad szczęśliwym morzem, ale o trawę, o wodę, krew z siebie toczylismy, upleniając Ojczyźnie nieprzyjaciół, a ustawiając snadne osiedzenie północych Państw Imieniowi Polskiemu. Wspomina dalej jako zostawili obok, Ordy Tatarskie, Kazan i Astrachan. Poszliśmy mówi, ziemią, której podobno końska niedeptała noga, mając za Kałahusa słońce, miarkując sobie że tam musi być coś, komu te Niebieskie oko świeci etc. Tam dopiero
niedzwiedzi nazwane oczyma pomineli; drogi, niewygody, głod, niespanie, tysiąc niewczasow innych tamże wylicza. Codzień (mowi) z nowym nieprzyiacielem, nie złoty piasek, ktory na brzegach Tagusowych znayduie się, ani o wytworne perły nad szczęśliwym morzem, ále o trawę, o wodę, krew z siebie toczylismy, upleniaiąc Oyczyźnie nieprzyiacioł, a ustawiaiąc snadne osiedzenie pułnocnych Państw Imieniowi Polskiemu. Wspomina daley iako zostawili obok, Ordy Tatarskie, Kazan y Astrachan. Poszliśmy mowi, ziemią, ktorèy podobno końska niedeptáła noga, maiąc za Kałahusa słońce, miarkuiąc sobie że tam musi być coś, komu te Niebieskie oko swieci etc. Tam dopiero
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 40
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
przyrodzenia oczy/ abo owe co kataraktami a błonkami porosły/ wodą tą leczyć chciał: i wodzie/ i radzie/ przygana rychlejsza/ niż oczom poprawa. Uszom tenże pożytek ta woda we Skle dać może: gdy w nich ropa/ ostrupienie/ zależenie/ abo głuchość z pełności jaka się najduje/ wysuszając a dymów upleniając/ dym w takie uszy wpuszczając/ ciepłą wodę na kamień lejąc/ a przez trąbę z papiru uczynioną w uszy wpuszczając/ a zaraz olejkiem rucianym w cebuli wielkiej usmażonym/ meaty one w uszu zawarte zatykając. dobrze przedtym ciało przepurgowawszy/ co w używaniu tej wody na każdą chorobę zachować potrzeba. W nozdrzach będąli krosty/
przyrodzenia ocży/ ábo owe co kátáráktámi á błonkámi porosły/ wodą tą lecżyć chćiał: y wodźie/ y rádźie/ przygáná rychleysza/ niż ocżom popráwá. Vszom tenże pożytek tá wodá we Skle dać może: gdy w nich ropá/ ostrupienie/ záleżenie/ ábo głuchość z pełnośći iáka się náyduie/ wysuszáiąc á dymow vpleniáiąc/ dym w tákie vszy wpuszcżáiąc/ ćiepłą wodę ná kámień leiąc/ á przez trąbę z pápiru vcżynioną w vszy wpuszcżáiąc/ á záraz oleykiem rućianym w cebuli wielkiey vsmáżonym/ meaty one w vszu záwárte zátykaiąc. dobrze przedtym ćiáło przepurgowawszy/ co w vżywániu tey wody ná káżdą chorobę záchować potrzebá. W nozdrzách będąli krosty/
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 143.
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617