, nigdy w Polsce niesłychaną kazano, żeby mię Starostę i Generała tamtecznego, Hetmana nad to, niepuścił do Miasta, ani do Zamku, i jako nieprzyjaciela, gdybym się napierał, żeby mię traktował. i owszem kazono go vt hosté traktować pułtorą lat przed obwinieniem.
Pasquilów zaś bezecnych, pism bez autorów podpisu uraźliwych, i na honorze zabijających, w Senacie samym uczynionych mi pod czas rady publicznej afrontów, któżby się naliczył. ROZDZIAŁ VIII Pod Płaszczykiem sprawiedliwości sądziź Osobę deklarują. Mandat dają, którego na każdy Punkt satisfactia z Autentycznemi dokumentami, i kto Konfederacji autorem, i wszytkiego w Ojczyźnie złego Motor[...] m pokazuje.
PRzez lat trzy
, nigdy w Polszcze niesłycháną kazano, żeby mię Stárostę y Generałá támtecznego, Hetmáná nád to, niepuśćił do Miástá, áni do Zamku, y iáko nieprzyiaćielá, gdybym się nápierał, żeby mię tráctował. y owszem kazono go vt hosté tráctowáć pułtorą lat przed obwinieniem.
Pasquilow záś bezecnych, pism bez authorow podpisu vráźliwych, y ná honorze zábijáiących, w Senaćie sámym vczynionych mi pod czás rády publiczney áffrontow, ktożby się náliczył. ROZDZIAŁ VIII Pod Płaszczykiem spráwiedliwośći sądźiź Osobę declaruią. Mándat dáią, ktorego ná każdy Punct satisfactia z Autentycznemi documentámi, y kto Confoederácyey authorem, y wszytkiego w Oyczyznie złego Motor[...] m pokázuie.
PRzez lat trzy
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 50
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
. Biskupem Kujawskim, który niewinności mej świadek. Związkowi grzeszyli, ja ginę; oni tedy wyświadczyć mię u I. K. Mości powinni, i w tym tedy, jeśli słusznie obwiniony zostaję, rozsądcie mię Wm. Moi Mościwi Panowie. Szlachtę zaś jeśli buntuję, jeśli mój Universał na weściu do Lubowniej, ma co uraźliwego, niewiem cobym miał wymawiać. Bo z niem, do sumnienia każdego udaję się, którzy wiecie, widzicie, słyszycie jaką submissią, i jaką pokorą zabiegam o łaskę I. K. Mości Pana mego. To tak krociusieńko wywiódłszy niewiność moję, i w tych nowych urazach garnę się do Braterskiej Wm.
. Biskupem Kuiáwskim, ktory niewinnośći mey świádek. Zwiąskowi grzeszyli, ia ginę; oni tedy wyświádczyć mię v I. K. Mośći powinni, y w tym tedy, ieśli słusznie obwiniony zostáię, rozsądćie mię Wm. Moi Mościwi Pánowie. Szláchtę záś iesli buntuię, ieśli moy Vniversał ná weśćiu do Lubowniey, ma co vraźliwego, niewiem cobym miał wymawiáć. Bo z niem, do sumnienia káżdego vdáię się, ktorzy wiećie, widźićie, słyszyćie iáką submissią, y iáką pokorą zábiegam o łáskę I. K. Mośći Páná mego. To ták krociuśieńko wywiodszy niewiność moię, y w tych nowych vrázách gárnę się do Bráterskiey Wm.
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 36
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
, zelo amoris in patriam cum summa et laudabili virtute, praw i wolności ojczystych ostrzegali z piłnością i o nie się gorąco i statecznie oponowali, także też i antecesorów swoich pamięci świętej ichmci ks. arcybiskupów gnieźnieńskich similia exempla przed się wziąwszy, którzy na tymże zacnym miejscu siedząc, tegoż ostrzegali, i gdy co uraźliwego na R. P. i niebezpiecznego... XCVIII. Sejmik nadzwyczajny województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 8 lipca 1606 r. 102. Legacja dana ks. Andrzejowi Opalińskiemu, proboszczowi płockiemu, sekretarzowi w. kor., posłowi królewskiemu na sejmik nadzwyczajny województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 8 lipca 1606 r.,
, zelo amoris in patriam cum summa et laudabili virtute, praw i wolności ojczystych ostrzegali z piłnością i o nie się gorąco i statecznie oponowali, także też i antecesorów swoich pamięci świętej ichmci ks. arcybiskupów gnieźnieńskich similia exempla przed się wziąwszy, którzy na tymże zacnym miejscu siedząc, tegoż ostrzegali, i gdy co uraźliwego na R. P. i niebezpiecznego... XCVIII. Sejmik nadzwyczajny województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 8 lipca 1606 r. 102. Legacja dana ks. Andrzejowi Opalińskiemu, proboszczowi płockiemu, sekretarzowi w. kor., posłowi królewskiemu na sejmik nadzwyczajny województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 8 lipca 1606 r.,
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 302
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
na Forgoczy/ Tamże i mierzyń Roboczy/ Patrzaj wrzece/ uznasz iże Gdzie Łossosie/ są i ślize. Jak swe Hetman miesza szyki/ Tak ja Fraszki z Heroika. Komu się to niewsmak stawi/ Ten na swoich niech poprawi. Księgi Pierwsze. Mentirys.
MEntirys strzeż się/ abyś nierzekł Żołnierzowi/ Uraźliwe to słowo/ ich animuszowi. Kiedy ten Tykt/ za wzgardę wielką sobie macie? Czemuż mili Żołnierze/ łgać się niewstydacie. Kaducznikowi.
CUdze dobra pobrałeś kadukiem bez sromu/ Za to i sam w cudzym się poniewierasz Domu. Dixit et fáctá sunt.
BÓG słowem (Stąń się) stworzył świat ten
ná Forgoczy/ Támże y mierzyń Roboczy/ Pátrzay wrzece/ vznasz ize Gdźie Łossośie/ są y ślize. Iák swe Hetmąn miesza szyki/ Ták ia Frászki z Heroiká. Komu się to niewsmák stáwi/ Ten ná swoich niech popráwi. Kśięgi Pierwsze. Mentiris.
MEntiris strzez sie/ ábyś nierzekł Zołnierzowi/ Vráźliwe to słowo/ ich ánimuszowi. Kiedy ten Tykt/ zá wzgárdę wielką sobie maćie? Czemusz mili Zołnierze/ łgáć się niewstydaćie. Káducznikowi.
CVdze dobrá pobrałeś kádukiem bez sromu/ Zá to y sąm w cudzym sie poniewierasz Domu. Dixit et fáctá sunt.
BOG słowem (Stąń sie) stworzył świát ten
Skrót tekstu: KochProżnEp
Strona: 77
Tytuł:
Epigramata polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
pisał?” Na co się królowa im. uśmięchnęła, na mnie coraz patrząc, do ucha wszystko jego szeptała. Było tej pół godziny na mnie biedy, koniecznie chcieli, żebym aprobował te plotki, które przyniesiono do pokoju. Król im. przecie nie dawał wiary, tylko głową kiwał, żadnego słowa nie mówiąc uraźliwego do osoby w.ks.m. dobrodzieja tylko: „po co on tam jeździł za granicę sine consensu Reipcae”. Po tym egzaminie prawie torturowym, bom się pocił dobrze, wyszedłem. Nic inszego przez to nie rozumieli tylko aliquam conniventiam z ichmpp. Sapiehami, bo w głowę nieprzyjaciel królowa im.
pisał?” Na co się królowa jm. uśmięchnęła, na mnie coraz patrząc, do ucha wszystko jego szeptała. Było tej pół godziny na mnie biedy, koniecznie chcieli, żebym aprobował te plotki, które przyniesiono do pokoju. Król jm. przecie nie dawał wiary, tylko głową kiwał, żadnego słowa nie mówiąc uraźliwego do osoby w.ks.m. dobrodzieja tylko: „po co on tam jeździł za granicę sine consensu Reipcae”. Po tym egzaminie prawie torturowym, bom się pocił dobrze, wyszedłem. Nic inszego przez to nie rozumieli tylko aliquam conniventiam z ichmpp. Sapiehami, bo w głowę nieprzyjaciel królowa jm.
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 274
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
się nam wradza, I ten znać nie wędrował, kto gości tak sadza.” Aż siedząc wedle niego ktoś humorowaty: „Kędyż taka błazeńska — rzecze — moda? A ty Po coś wracał do Polskiej, czując się nad bracią Grzeczniejszym, którzy jedną siedzimy połacią?” Toż go w pysk, usłyszawszy słówko uraźliwe, A potem w pudrowaną wszytkie palce grzywę Zawiedzie. Lecz się w szturmie pierwszy raz oszuka. Aż skoro z głowy spadła pod ławę peruka, Skoro pod nią namaca przyrodzoną wiechę, Jako wicher gwałtowny odarł z snopków strzechę. A galantom, co dotąd jednym palcem drapał, Rad, że się z gołą pałką drzwi z
się nam wradza, I ten znać nie wędrował, kto gości tak sadza.” Aż siedząc wedle niego ktoś humorowaty: „Kędyż taka błazeńska — rzecze — moda? A ty Po coś wracał do Polskiej, czując się nad bracią Grzeczniejszym, którzy jedną siedzimy połacią?” Toż go w pysk, usłyszawszy słówko uraźliwe, A potem w pudrowaną wszytkie palce grzywę Zawiedzie. Lecz się w szturmie pierwszy raz oszuka. Aż skoro z głowy spadła pod ławę peruka, Skoro pod nią namaca przyrodzoną wiechę, Jako wicher gwałtowny odarł z snopków strzechę. A galantom, co dotąd jednym palcem drapał, Rad, że się z gołą pałką drzwi z
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 51
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ małą pociechą z nieba zesłaną/ gdy przychodzą do wielkiego serca uciszenia. a to wszytko z tąd pochodzi/ że Dziecię JEZUS przez cały żywot cierpiąc despekty palca biednego nie zażył od swej obrony/ aby ze wszech stron duszom wybranym obronę nagotował. I palcem jednym barzo urazisz duszo drugiego: nie trzeba często wiele zażywać słów uraźliwych/ jedno urazi/ i serce przyjmie dostatecznie. a nawet jedno mgnienie oka/ abo też choćbyś słoweczka nie mówił/ namniejsze poruszenie/ przeniknie aż do żywego. Co nie do duszy obrony. A jedno słówko nie wyrzeczone/ dla milczącego w hańbie Jezusa/ na strasznym Boskim sądzie zastąpić będzie mogło człowieka. Wiele ten
/ máłą poćiechą z niebá zesłáną/ gdy przychodzą do wielkiego sercá vćiszenia. á to wszytko z tąd pochodźi/ że Dźiećię IEZVS przez cały żywot ćierpiąc despekty palcá biednego nie zażył od swey obrony/ áby ze wszech stron duszom wybránym obronę nágotował. Y pálcem iednym bárzo vráźisz duszo drugiego: nie trzebá często wiele záżywać słow vráźliwych/ iedno vráźi/ y serce przyimie dostátecznie. á náwet iedno mgnienie oká/ ábo też choćbyś słoweczká nie mowił/ namnieysze poruszenie/ przeniknie áż do żywego. Co nie do duszy obrony. A iedno słowko nie wyrzeczone/ dla milczącego w háńbie Iezusá/ ná strásznym Boskim sądźie zastąpić będźie mogło człowieká. Wiele ten
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 98
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
, Pewnie by mię ta od swych pociecha minęła. Lecz pochwalam, żeś nos miał na wielkim dozorze, Uwijając się po tym gęstych krzaków borze, Iżeś do gospodarstwa a rozmaitego Instrumentu nie styrał nosa potrzebnego. Tyrsis Do jakiegoż? Powiedz mi! Damon
Powiem z tą wymową, Aby żart spólny nie był uraźliwą mową. 1
Czoło, twarz, by nie przyszło w swe napastowanie, Miąższy ten nos twój mięsny za beloard stanie. 2
Nos twój kształtu i tego jest wyobrażenia, Może stanąć za hewar do wina ciągnienia. 3
Jeżeli swą będziesz miał czym zabawną rękę, Nos twój, co nim przyciągniesz, stanie za osękę.
, Pewnie by mię ta od swych pociecha minęła. Lecz pochwalam, żeś nos miał na wielkim dozorze, Uwijając się po tym gęstych krzaków borze, Iżeś do gospodarstwa a rozmaitego Instrumentu nie styrał nosa potrzebnego. Tyrsis Do jakiegoż? Powiedz mi! Damon
Powiem z tą wymową, Aby żart spólny nie był uraźliwą mową. 1
Czoło, twarz, by nie przyszło w swe napastowanie, Miąższy ten nos twój mięsny za beloard stanie. 2
Nos twój kształtu i tego jest wyobrażenia, Może stanąć za hewar do wina ciągnienia. 3
Jeżeli swą będziesz miał czym zabawną rękę, Nos twój, co nim przyciągniesz, stanie za osękę.
Skrót tekstu: GawBukBar_II
Strona: 132
Tytuł:
Bukolika albo sielanki nowe
Autor:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1668
Data wydania (nie wcześniej niż):
1668
Data wydania (nie później niż):
1668
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
, Tak z lekka, lekka mowa posłem jest do gniewu. Człek jest do podobieństwa Boskiego stworzony, Wnętrznym li lubo zwierzchnim kształtem ozdobiony. Jakkolwiek jest, przecież jest z Boskiej on dobroci, Niechże go nie obmawia człek, język nie szpoci.
Język mówię, co życia i śmierci jest składem, A zwłaszcza uraźliwy, co mów lekkich jadem Zaprawny jest, a człeka do szkody przywodzi Albo w zakład. Lecz kto go w klubie ma i w wodzy, Jak morze wiele pereł, ziemia złota daje, Tak z dobrego języka wiele dobra wstaje. Dafnis
Prawdę Licida mówi. Częstokroć to bywa. Że zbytnie towarzystwo, gdy z brzegów
, Tak z lekka, lekka mowa posłem jest do gniewu. Człek jest do podobieństwa Boskiego stworzony, Wnętrznym li lubo zwierzchnim kształtem ozdobiony. Jakkolwiek jest, przecież jest z Boskiej on dobroci, Niechże go nie obmawia człek, język nie szpoci.
Język mówię, co życia i śmierci jest składem, A zwłaszcza uraźliwy, co mów lekkich jadem Zaprawny jest, a człeka do szkody przywodzi Albo w zakład. Lecz kto go w klubie ma i w wodzy, Jak morze wiele pereł, ziemia złota daje, Tak z dobrego języka wiele dobra wstaje. Dafnis
Prawdę Licida mówi. Częstokroć to bywa. Że zbytnie towarzystwo, gdy z brzegów
Skrót tekstu: GawBukBar_II
Strona: 136
Tytuł:
Bukolika albo sielanki nowe
Autor:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1668
Data wydania (nie wcześniej niż):
1668
Data wydania (nie później niż):
1668
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
pobudzeni Jako naprędzej się po ubierali I do rotmistrzów swoich zgromadzeni/ Zbrojno przed niemi się ukazowali/ Potem w piękny szyk od wodzów sprawieni/ Proporce piękne na wiatr rozwijali/ Wielką Hetmańską chorągiew wnet potem Rozwito/ krzyżem przetykaną złotem. 73. Wtem słońce wyższej co raz postępując Promienie na świat rozciągało swoje: I oczy blaskiem uraźliwym psując/ Płomień od świetnej wyciągało zbroje/ A ogniem jasnym powietrze farbując Świetniejsze się być zdało tyle troje. Chrzęst lśniących się zbrój/ krzyk wesołych koni Ogłusza pola/ i wiatr lekki goni. 74. Ostróżny Hetman nigdy nie próżnował Chcąc znieść zasadki/ i różne zawady: Co lżejsze ludzie jezne wyprawował Przed wojskiem/ w
pobudzeni Iako naprędzey się po vbieráli Y do rotmistrzow swoich zgromádzeni/ Zbroyno przed niemi się ukazowáli/ Potem w piękny szyk od wodzow spráwieni/ Proporce piękne ná wiátr rozwiiáli/ Wielką Hetmáńską chorągiew wnet potem Rozwito/ krzyżem przetykáną złotem. 73. Wtem słońce wyzszey co raz postępuiąc Promienie ná świat rośćiągało swoie: Y oczy bláskiem vráźliwym psuiąc/ Płomień od świetney wyćiągáło zbroie/ A ogniem jasnym powietrze farbuiąc Swietnieysze się być zdáło tyle troie. Chrzęst lśniących się zbroy/ krzyk wesołych koni Ogłusza polá/ y wiátr lekki goni. 74. Ostrożny Hetman nigdy nie proznował Chcąc znieść zasadki/ y rozne zawády: Co lżeysze ludźie iezne wypráwował Przed woyskiem/ w
Skrót tekstu: TasKochGoff
Strona: 22
Tytuł:
Goffred abo Jeruzalem wyzwolona
Autor:
Torquato Tasso
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618