obudzona, Póki Rugier, przyszedszy, oka wesołego Nie ukaże, przyczyny omieszkania swego Powiedając jej słuszne. Ale nic nie może Sprawić, bo częściej, niż śpi, łzami zlewa łoże.
XIII.
I po niem się tam i sam ustawnie przewraca, Wytrzeszczone do okien źrzenice obraca, Przez które, gdy różaną twarz urumieniła, W jasny świt Tytonowa małżonka wchodziła, Najśliczniejsze po plecach rozpuściwszy włosy, Z których siała lilie na zaranne rosy. Pragnie w nocy, aby dzień co prędzej widziała, We dnie zaś, aby noc się gwiazdami odziała.
XI
A kiedy już cztery dni do naznaczonego Czasu miała, o którem Rugiera swojego Widzieć tuszy,
obudzona, Póki Rugier, przyszedszy, oka wesołego Nie ukaże, przyczyny omieszkania swego Powiedając jej słuszne. Ale nic nie może Sprawić, bo częściej, niż śpi, łzami zlewa łoże.
XIII.
I po niem się tam i sam ustawnie przewraca, Wytrzeszczone do okien źrzenice obraca, Przez które, gdy różaną twarz urumieniła, W jasny świt Tytonowa małżonka wchodziła, Najśliczniejsze po plecach rozpuściwszy włosy, Z których siała lilie na zaranne rosy. Pragnie w nocy, aby dzień co prędzej widziała, We dnie zaś, aby noc się gwiazdami odziała.
XI
A kiedy już cztery dni do naznaczonego Czasu miała, o którem Rugiera swojego Widzieć tuszy,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 4
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
jej kto słowy przerwanemi/ Śmie miłość odkryć/ która go paliła: Tak jakoby w tem nigdy nie bywała/ Ze nie widziała/ złośnica zmyślała. Jerozolimy wyzwolonej
94. Albo się nagle wrzkomo zawstydziła/ I uraziła na bezpieczne słowa: Ze świeże śrzony rożami nakryła/ Na pięknej twarzy gładka białogłowa. Taka więc kiedy twarz urumieniła/ Na świat wychodzi żona Tytonowa: A ta rumianość którą w niej gniew rodzi/ Z ową którą wstyd/ mięsza się i schodzi. 95. Lecz jeśli jej kto swoje zapalony Ządzę chce odkryć/ w rzecz się z niem nie wdawa: A czasem sama nagle naleziony Sposób mu do mów umyślnie podawa: I zaś
iey kto słowy przerwánemi/ Smie miłość odkryć/ ktora go paliłá: Ták iákoby w tem nigdy nie bywáłá/ Ze nie widźiáłá/ złośnicá zmyśláłá. Ierozolimy wyzwoloney
94. Albo się nagle wrzkomo záwstydźiłá/ Y vráźiłá ná bespieczne słowá: Ze świeże śrzony rożámi nakryłá/ Ná piękney twarzy głádka białogłowá. Táka więc kiedy twarz vrumieniłá/ Ná świát wychodźi żoná Tytonowá: A tá rumiáność ktorą w niey gniew rodźi/ Z ową ktorą wstyd/ mięsza się y zchodźi. 95. Lecz iesli iey kto swoie zápalony Ządzę chce odkryć/ w rzecz się z niem nie wdawa: A czásem sámá nagle náleźiony Sposob mu do mow vmyślnie podawa: Y záś
Skrót tekstu: TasKochGoff
Strona: 104
Tytuł:
Goffred abo Jeruzalem wyzwolona
Autor:
Torquato Tasso
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618