jeśli się przepości. Ledwie że kucharz po coś wynidzie do sieni, A wilk, na co dawno strzegł, z koła do pieczeni, I żeby się bestyja pokazał ostrożnem, Znowu na koło, znowu próżnym kręci rożnem.
Więc gdy go kucharz kijem, przywarszy z nim kuchnie: Wilka, rzecze, że głupiej natury usłuchnie, Kijem bijesz; trzeba by na człowieka drąga, Co do mięsa cudzego, rozum mając, siąga. 8. GRATIOR EST PULCHRO VENIENS E CORPORE VIRTUS
Tak ja i ze mną rozumie ich wiele, Że w pięknym cnota wdzięczniejsza jest ciele. Pytam stoika, czemu na to sarka, Czy woli z trzopa potrawę,
jeśli się przepości. Ledwie że kucharz po coś wynidzie do sieni, A wilk, na co dawno strzegł, z koła do pieczeni, I żeby się bestyja pokazał ostrożnem, Znowu na koło, znowu próżnym kręci rożnem.
Więc gdy go kucharz kijem, przywarszy z nim kuchnie: Wilka, rzecze, że głupiej natury usłuchnie, Kijem bijesz; trzeba by na człowieka drąga, Co do mięsa cudzego, rozum mając, siąga. 8. GRATIOR EST PULCHRO VENIENS E CORPORE VIRTUS
Tak ja i ze mną rozumie ich wiele, Że w pięknym cnota wdzięczniejsza jest ciele. Pytam stoika, czemu na to sarka, Czy woli z trzopa potrawę,
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 16
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
, powiem ja, nie bojąc się mełki: Zła żona okazją, bracie, tej miotełki. 344 (F). KUCHARZ
Kucharzu, urób bigos, ale to wiedz, jeśli Będzie zły, że go sam zjesz. Kilkakroć odnieśli Półmiski kucharzowi za karę do kuchnie, Aż on co raz to gorszy, nigdy nie usłuchnie: Rosół własne pomyje i kapusta chuda. Nierychło się domyślę, kara mu się uda; Dopieroż gdy od gęby obrócę mu karę Do zadku, wszytko dobrze, aż wszytko pod miarę. 345 (F). DEWOTKA
Pytam, kto jest, pijaną obaczywszy babę. Powiedzą mi: dewotka. Uważam sylabę; Tać
, powiem ja, nie bojąc się mełki: Zła żona okazyją, bracie, tej miotełki. 344 (F). KUCHARZ
Kucharzu, urób bigos, ale to wiedz, jeśli Będzie zły, że go sam zjesz. Kilkakroć odnieśli Półmiski kucharzowi za karę do kuchnie, Aż on co raz to gorszy, nigdy nie usłuchnie: Rosół własne pomyje i kapusta chuda. Nierychło się domyślę, kara mu się uda; Dopieroż gdy od gęby obrócę mu karę Do zadku, wszytko dobrze, aż wszytko pod miarę. 345 (F). DEWOTKA
Pytam, kto jest, pijaną obaczywszy babę. Powiedzą mi: dewotka. Uważam sylabę; Tać
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 147
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
. A że i sam podtenczas prawie był zachorzał, Ledwie z dworem pospołu dla jabłek nie zgorzał. W jednym tylko kożuchu uciekł z ognia z żoną. Tak ci też, rzekę, z raju Adama wyżoną. 223. PRZYPODOBANIE JĘZYKA DO PIENIĘDZY
Kazał pan Ezopowi najlepszych do kuchnie Rzeczy kupić dla gości w jatkach. Ten usłuchnie I samych mu ozorów, płacąc je po groszu: „Ze wszech członków najlepszy język” — przyniósł w koszu „Idźże — rzecze — kup gorszych, wedle swej nauki” — Tak kładąc, że domyśli tłustej mięsa sztuki. Ów mu znowu ozory: „A to co, złodzieju?” „Nic gorszego
. A że i sam podtenczas prawie był zachorzał, Ledwie z dworem pospołu dla jabłek nie zgorzał. W jednym tylko kożuchu uciekł z ognia z żoną. Tak ci też, rzekę, z raju Adama wyżoną. 223. PRZYPODOBANIE JĘZYKA DO PIENIĘDZY
Kazał pan Ezopowi najlepszych do kuchnie Rzeczy kupić dla gości w jatkach. Ten usłuchnie I samych mu ozorów, płacąc je po groszu: „Ze wszech członków najlepszy język” — przyniósł w koszu „Idźże — rzecze — kup gorszych, wedle swej nauki” — Tak kładąc, że domyśli tłustej mięsa sztuki. Ów mu znowu ozory: „A to co, złodzieju?” „Nic gorszego
Text ID: PotFrasz3Kuk_II
Page: 645
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
. Pojźrę, aż chłop pod bożą mówi pacierz męką: „Nu, jedno przy modlitwie rusz, prostaku, ręką, Zuj boty, webrni w błoto, nie folgując siłom, Ulży z wozu, a drągiem pomagaj kobyłom. Upewniam, że Bóg twoje wysłucha pacierze, Bo inaczej przyjdzieć w tym nocować jezierze.” Usłuchnął i po same wlazł chłop w błoto udy; Jam też kazał założyć z karawana żmudy. „Dziękujże — rzekę — Bogu. A kiedyć się przyda, Niech po pacierzu błota za boty nakida.” 41. NIE LUBIĘ MĄDREGO, CO SAM SOBIE GŁUPI
Szkoda przydawać, kiedy więcej się nie zmieści,
. Pojźrę, aż chłop pod bożą mówi pacierz męką: „Nu, jedno przy modlitwie rusz, prostaku, ręką, Zuj boty, webrni w błoto, nie folgując siłom, Ulży z wozu, a drągiem pomagaj kobyłom. Upewniam, że Bóg twoje wysłucha pacierze, Bo inaczej przyjdzieć w tym nocować jezierze.” Usłuchnął i po same wlazł chłop w błoto udy; Jam też kazał założyć z karawana żmudy. „Dziękujże — rzekę — Bogu. A kiedyć się przyda, Niech po pacierzu błota za boty nakida.” 41. NIE LUBIĘ MĄDREGO, CO SAM SOBIE GŁUPI
Szkoda przydawać, kiedy więcej się nie zmieści,
Text ID: PotMorKuk_III
Page: 30
Title:
Moralia
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams, songs
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
.” „Mój Panie bracie — rzekę — plotki to prawdziwie, Bo tak wisieć na dębie, jako i na śliwie; Mały rzadko pokorny, bo w rosłym przestrono Afektom, w krótkim ciele blisko serca ono; Nie mając gdzie zatrzymać, gniew na wierzch wybuchnie, Jako płomień z komina.” Aleć nie usłuchnie. Poszły za mąż o jednym weselu obiedwie. W rok potem do owego przyjadę czy we dwie; Pytam, jako li mu się elekcja zdarzy. Aż on, rzewne łzy chustką ocierając z twarzy: „Prawieć mi się zdarzyła; nie chciałem na dębie, Jakoś mi mój kochany radził dziewosłębie, Aż
.” „Mój Panie bracie — rzekę — plotki to prawdziwie, Bo tak wisieć na dębie, jako i na śliwie; Mały rzadko pokorny, bo w rosłym przestrono Afektom, w krótkim ciele blisko serca ono; Nie mając gdzie zatrzymać, gniew na wierzch wybuchnie, Jako płomień z komina.” Aleć nie usłuchnie. Poszły za mąż o jednym weselu obiedwie. W rok potem do owego przyjadę czy we dwie; Pytam, jako li mu się elekcyja zdarzy. Aż on, rzewne łzy chustką ocierając z twarzy: „Prawieć mi się zdarzyła; nie chciałem na dębie, Jakoś mi mój kochany radził dziewosłębie, Aż
Text ID: PotMorKuk_III
Page: 280
Title:
Moralia
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams, songs
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
Łbem kiwnie i od stołu jako upłoch wionie. A dokądże, Judaszu? wżdyć i pies od człeka Wziąwszy kawałek chleba tak w skok nie ucieka! Alboś co zjadł w tym chlebie, coć go Pan udzielił Nad insze apostoły, żeś się tak odstrzelił? Nie obejźry się nazad; wołaj, nie usłuchnie, Jeśli ruszywszy sadła pies ucieka z kuchnie. CHRYSTUS PAN W OGRÓJCU (73)
Więc po długiej rozmowie, po długiej przestrodze Chrystus z apostołami swoimi na drodze Do wioski Getsemani, małej, niepoczesnej, Idzie na on swój nocleg ostatni, niewczesny. Ze dżdża idziesz pod rynnę, śmierci szukasz, Panie? Tu Żydom
Łbem kiwnie i od stołu jako upłoch wionie. A dokądże, Judaszu? wżdyć i pies od człeka Wziąwszy kawałek chleba tak w skok nie ucieka! Alboś co zjadł w tym chlebie, coć go Pan udzielił Nad insze apostoły, żeś się tak odstrzelił? Nie obejźry się nazad; wołaj, nie usłuchnie, Jeśli ruszywszy sadła pies ucieka z kuchnie. CHRYSTUS PAN W OGRÓJCU (73)
Więc po długiej rozmowie, po długiej przestrodze Chrystus z apostołami swoimi na drodze Do wioski Getsemani, małej, niepoczesnej, Idzie na on swój nocleg ostatni, niewczesny. Ze dżdża idziesz pod rynnę, śmierci szukasz, Panie? Tu Żydom
Text ID: PotZacKuk_I
Page: 558
Title:
Nowy zaciąg ...
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Humorous:
no
Release date:
1680
Release date (no earlier than):
1680
Release date (no later than):
1680
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
to głowy zabawa przezorna, Ze porankowa gwiazda i wieczorna, I gdy dzień gaśnie, i kiedy się rodzi Dla Synów ludzkich bezprzestannie wschodzi? Porżądku Niebios, obrotu, i biegu Dociekłżeś? jako snują w szeregu? I możesz o nich tak bezpiecznie prawić? Żebyś w czym nie miał zbłądzić i pokawić? Twegoli głosu usłuchną obłoki? I obleją cię hojnych dżdżów potoki? Rzeczeszli gromom; uderzajcie w domy, A te stanąwszy, powiedząć; owo my? I wypełniwszy naznaczone razy, Na dalsze twoje wrócą się rozkazy, Mówiąc; coli nam więcej zlecisz czynić, Bićli każdego, któryć mógł przewinić? Serce rozumne kto dał człowiekowi?
to głowy zabáwa przezorna, Ze porankowa gwiázda i wieczorna, I gdy dźień gaśnie, i kiedy się rodźi Dla Synow ludzkich bezprzestannie wschodźi? Porżądku Niebios, obrotu, i biegu Doćiekłżeś? iáko snuią w szeregu? I możesz o nich ták beśpiecznie práwić? Zebyś w czym nie miał zbłądźić i pokawić? Twegoli głosu usłuchną obłoki? I obleją ćię hoynych dzdżow potoki? Rzeczeszli gromom; uderzayćie w domy, A te stánąwszy, powiedząć; owo my? I wypełniwszy naznáczone rázy, Ná dálsze twoie wrocą się roskázy, Mowiąc; coli nam więcey zlećisz czynić, Bićli każdego, ktoryć mogł przewinić? Serce rozumne kto dał człowiekowi?
Text ID: ChrośJob
Page: 151
Title:
Job cierpiący
Author:
Wojciech Stanisław Chrościński
Printing house:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1705
Release date (no earlier than):
1705
Release date (no later than):
1705
, Raz ziębnął febrą, drugi raz gorączką gorzał. Więc dziś jeszcze, nim słońce z nieba padnie w morze, Krzysztof Palczowski skrzydła przybrawszy szaszorze, Pomknie lotem ku Lwowu z hetmańskimi listy, Poseł i onej wojny świadek oczywisty. Która i Turkom zmierzła, a jako do kuchnie Nie wskok pójdzie bity pies, nie zaraz usłuchnie, Kiedy mu rzeką ciu-ciu, aż albo zapomni Albo zgłodnie i to już postępuje skromniej; Tak i ci, pierwszą rzeźwość straciwszy na sercu, Wolą, niźli na koniu, siedzieć na kobiercu. Nie chce wziąć miętki w rękę, kto zakłuty ostem. Tymczasem się na Dniestrze wolą bawić mostem. Ciężka to na Tatary
, Raz ziębnął febrą, drugi raz gorączką gorzał. Więc dziś jeszcze, nim słońce z nieba padnie w morze, Krzysztof Palczowski skrzydła przybrawszy szaszorze, Pomknie lotem ku Lwowu z hetmańskimi listy, Poseł i onej wojny świadek oczywisty. Która i Turkom zmierzła, a jako do kuchnie Nie wskok pójdzie bity pies, nie zaraz usłuchnie, Kiedy mu rzeką ciu-ciu, aż albo zapomni Albo zgłodnie i to już postępuje skromniéj; Tak i ci, pierwszą rzeźwość straciwszy na sercu, Wolą, niźli na koniu, siedzieć na kobiercu. Nie chce wziąć miętki w rękę, kto zakłuty ostem. Tymczasem się na Dniestrze wolą bawić mostem. Ciężka to na Tatary
Text ID: PotWoj1924
Page: 147
Title:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
army
Humorous:
no
Release date:
1670
Release date (no earlier than):
1670
Release date (no later than):
1670
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1924
urzędu przygania, Prosi i napomina gorąco w tej mierze, Żeby nie czynił hańby katolickiej wierze. Ale gdy ten w nadzieję szlacheckiej swobody Nie dba na prośby, nie dba na żadne wywody, Żydów, skąd może zasiać, taborami zwozi, Jawnie mu sądem bożym czuły biskup grozi. W ostatku, jeśli jego przestróg nie usłuchnie, Że go we złym uporze Bóg przed czasem zdmuchnie, Nie da mu zażyć świata i brzydkiego zbioru, Który śmiał, nie bez jego, przywieść, dyshonoru. Kiedy listów biskupich w swoim dworze czyta, Aż go tameczny pleban po kolędzie wita, W dzień Szczepana świętego, gdzie żacy zwyczajni Śpiewają: jako Chrystus urodził
urzędu przygania, Prosi i napomina gorąco w tej mierze, Żeby nie czynił hańby katolickiej wierze. Ale gdy ten w nadzieję szlacheckiej swobody Nie dba na prośby, nie dba na żadne wywody, Żydów, skąd może zasiać, taborami zwozi, Jawnie mu sądem bożym czuły biskup grozi. W ostatku, jeśli jego przestróg nie usłuchnie, Że go we złym uporze Bóg przed czasem zdmuchnie, Nie da mu zażyć świata i brzydkiego zbioru, Który śmiał, nie bez jego, przywieść, dyshonoru. Kiedy listów biskupich w swoim dworze czyta, Aż go tameczny pleban po kolędzie wita, W dzień Szczepana świętego, gdzie żacy zwyczajni Śpiewają: jako Chrystus urodził
Text ID: PotFrasz2Kuk_II
Page: 284
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
pamiętna. Jednak nad wszytkie dziwry i nad wszytkie cuda, Że Bóg, kiedy go robak i marna popuda, Zły człowiek, ustawicznie grzechów gniewa wielem, Bywszy tak wszechmogącym jego stworzycielem, Nie zabije, cierpi mu, nie strąci, nie zdmuchnie, Czeka, chce się z nim jednać, a czy go usłuchnie? Wszechmocność wszytko może, czemuż się jej dziwić, Że Bóg nieprzyjaciela swego raczy żywić, Zabiega mu, strzeże go, karmi i okrywa; Niech nad jego dobrocią człek zapamiętywa. 202 (D). DYSKURS O DOBRYCH UCZYNKACH
Cóż po dobrych uczynkach w niebo, kalwin kawi, Gdy Paweł mówi, że nas
pamiętna. Jednak nad wszytkie dziwry i nad wszytkie cuda, Że Bóg, kiedy go robak i marna popuda, Zły człowiek, ustawicznie grzechów gniewa wielem, Bywszy tak wszechmogącym jego stworzycielem, Nie zabije, cierpi mu, nie strąci, nie zdmuchnie, Czeka, chce się z nim jednać, a czy go usłuchnie? Wszechmocność wszytko może, czemuż się jej dziwić, Że Bóg nieprzyjaciela swego raczy żywić, Zabiega mu, strzeże go, karmi i okrywa; Niech nad jego dobrocią człek zapamiętywa. 202 (D). DYSKURS O DOBRYCH UCZYNKACH
Cóż po dobrych uczynkach w niebo, kalwin kawi, Gdy Paweł mówi, że nas
Text ID: PotFrasz2Kuk_II
Page: 315
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987