. Pojźrę, aż chłop pod bożą mówi pacierz męką: „Nu, jedno przy modlitwie rusz, prostaku, ręką, Zuj boty, webrni w błoto, nie folgując siłom, Ulży z wozu, a drągiem pomagaj kobyłom. Upewniam, że Bóg twoje wysłucha pacierze, Bo inaczej przyjdzieć w tym nocować jezierze.” Usłuchnął i po same wlazł chłop w błoto udy; Jam też kazał założyć z karawana żmudy. „Dziękujże — rzekę — Bogu. A kiedyć się przyda, Niech po pacierzu błota za boty nakida.” 41. NIE LUBIĘ MĄDREGO, CO SAM SOBIE GŁUPI
Szkoda przydawać, kiedy więcej się nie zmieści,
. Pojźrę, aż chłop pod bożą mówi pacierz męką: „Nu, jedno przy modlitwie rusz, prostaku, ręką, Zuj boty, webrni w błoto, nie folgując siłom, Ulży z wozu, a drągiem pomagaj kobyłom. Upewniam, że Bóg twoje wysłucha pacierze, Bo inaczej przyjdzieć w tym nocować jezierze.” Usłuchnął i po same wlazł chłop w błoto udy; Jam też kazał założyć z karawana żmudy. „Dziękujże — rzekę — Bogu. A kiedyć się przyda, Niech po pacierzu błota za boty nakida.” 41. NIE LUBIĘ MĄDREGO, CO SAM SOBIE GŁUPI
Szkoda przydawać, kiedy więcej się nie zmieści,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 30
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
potrzebie. Skoro mus nieuchronny przyciśnie człowieka, Prowadź jurystę, księdza, doktora z daleka, Bowiem sługi proroka nie odprawisz rokiem: Każdy sługa, którego przyjmujesz, prorokiem. 219. ŻART
Chwaląc ktoś jednę damę z jej przymiotów wiela, Powieda, że z fuzyjej bardzo miernie strzela. Odpowiedział dworzanin: „Gdybyś mię usłuchnął, A kalcedan jej wyssał, panewkę przedmuchnął, Częstym się używaniem oboje zaczerni, Daleko by i lepiej, i strzelała mierniej.” 220. SPOWIEDNIK
Przyszła dziewka na spowiedź do ruskiego popa I powieda, że wzięła w garść durnia u chłopa; Każe jej do święconej wody pop czym prędzej. Ta, rękę pokropiwszy,
potrzebie. Skoro mus nieuchronny przyciśnie człowieka, Prowadź jurystę, księdza, doktora z daleka, Bowiem sługi proroka nie odprawisz rokiem: Każdy sługa, którego przyjmujesz, prorokiem. 219. ŻART
Chwaląc ktoś jednę damę z jej przymiotów wiela, Powieda, że z fuzyjej bardzo miernie strzela. Odpowiedział dworzanin: „Gdybyś mię usłuchnął, A kalcedan jej wyssał, panewkę przedmuchnął, Częstym się używaniem oboje zaczerni, Daleko by i lepiej, i strzelała mierniej.” 220. SPOWIEDNIK
Przyszła dziewka na spowiedź do ruskiego popa I powieda, że wzięła w garść durnia u chłopa; Każe jej do święconej wody pop czym prędzej. Ta, rękę pokropiwszy,
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 324
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
za te biedne srebrniki Dam duszę i ciało w łyki. Dawnoć on to, dawno prawił, Co dzisia światu objawił, Że po śmierci trzeciego dnia Wyńdzie z grobu bez przewodnia. A mnie się przyjdzie obiesić! Jakoż się sam nie miał wskrzesić, Kiedy Łazarz, co już cuchnął, Wstał z martwych, gdy go usłuchnął I inszych tak wiele ludzi, Com sam widział, z trumny budzi. Przeto nie wątp, że dziś ożył I mnie szkaradnie zatrwożył, Bo mu się nigdzież nie skryję, Chyba — zadziergnąwszy szyję! Już mnie to nie minie pewnie, Że mi być dzisiaj na drewnie! Zawiniłem mu tak wiele —
za te biedne srebrniki Dam duszę i ciało w łyki. Dawnoć on to, dawno prawił, Co dzisia światu objawił, Że po śmierci trzeciego dnia Wyńdzie z grobu bez przewodnia. A mnie się przyjdzie obiesić! Jakoż się sam nie miał wskrzesić, Kiedy Łazarz, co już cuchnął, Wstał z martwych, gdy go usłuchnął I inszych tak wiele ludzi, Com sam widział, z trumny budzi. Przeto nie wątp, że dziś ożył I mnie szkaradnie zatrwożył, Bo mu się nigdzież nie skryję, Chyba — zadziergnąwszy szyję! Już mnie to nie minie pewnie, Że mi być dzisiaj na drewnie! Zawiniłem mu tak wiele —
Skrót tekstu: PotZmartKuk_I
Strona: 612
Tytuł:
Dialog o zmartwychwstaniu pańskim.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ Mówiąc: na świecie niemasz nic nowego.
O Paulinie. MAż twój Lichwiarz Paulino/ a samaś lichota/ Mąż z Lichwy żywot żyje/ ty żyjesz z Żywota.
O Chmurze w Janie kochan: PRzestrzegałem cię nie raz Panie Chmura/ Niechodź do Kuchnie/ bo w niej skryta dziura/ Nieusłuchnąłeś: więc wpadleś tam raźnie. Idźże/ a dzziękui Kucharzom za Laźnię.
O tymże. Mówiłemci Panie Chmura/ Mijaj Kuchnią zmoknieć skura/ Tyś wszedł/ i wpadł: Tak swą duszę/ Zaprawiałeś w szarej jusze.
O tymże.
KIedy Chmury z rzek wychodzą/ Niepogody pewne rodzą.
/ Mowiąc: ná świećie niemasz nic nowego.
O Paulinie. MAż twoy Lichwiarz Paulino/ á sámáś lichotá/ Mąż z Lichwy żywot żyie/ ty żyiesz z Zywotá.
O Chmurze w Ianie kochán: PRzestrzegałem ćię nie raz Pánie Chmurá/ Niechodź do Kuchnie/ bo w niey skrytá dźiurá/ Nieusłuchnąłeś: więc wpadleś tam raźnie. Idźże/ á dzźiękui Kuchárzom zá Láźnię.
O tymze. MOwiłemći Pánie Chmurá/ Mijay Kuchnią zmoknieć skurá/ Tyś wszedł/ y wpadł: Ták swą duszę/ Zápráwiałeś w szárey iusze.
O tymze.
KIedy Chmury z rzek wychodzą/ Niepogody pewne rodzą.
Skrót tekstu: GawDworz
Strona: 86
Tytuł:
Dworzanki albo epigramata polskie
Autor:
Jan Gawiński
Drukarnia:
Balcer Smieszkowicz
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1664
Data wydania (nie wcześniej niż):
1664
Data wydania (nie później niż):
1664