się nie przytrafiło, ale dosyć się w czerstwości jeszcze zatrzymywał.
XIII. Są niektórzy co się zadziwiają nad jego wychudzeniem się, i gadają na przedłużoną bardzo kuracją; wiele bym miał im na to odpowiedzieć, ale nacoż, niech pilnie uważą słowa Boerrhawa w traktacie de Lue Aphrodisiaca, a przestaną dziważać się, i uszczypliwie gadać, mówi on: Nie dobrze się leczy ta choroba, kiedy chory nie wyblednieje nakształt umarłego, kiedy wcale nie wychudnie, kiedy pokarmami pod czas kuracyj wcale nie tłustemi nie będzie karmiony, kiedy poty nie będzie w lekach, póki dawne humory do szczętu z ciała nie będą wyprowadzone. Ale się do przedsięwziętej zwracam
się nie przytrafiło, ale dosyć się w czerstwości jeszcze zatrzymywał.
XIII. Są niektórzy co się zadziwiaią nad jego wychudzeniem się, y gadaią na przedłużoną bardzo kuracyą; wiele bym miał im na to odpowiedzieć, ale nacoż, niech pilnie uważą słowa Boerrhawa w traktacie de Lue Aphrodisiaca, a przestaną dziważać się, y uszczypliwie gadać, mowi on: Nie dobrze się leczy ta choroba, kiedy chory nie wyblednieie nakształt umarłego, kiedy wcale nie wychudnie, kiedy pokarmami pod czas kuracyi wcale nie tłustemi nie będzie karmiony, kiedy poty nie będzie w lekach, poki dawne humory do szczętu z ciała nie będą wyprowadzone. Ale się do przedsięwziętey zwracam
Skrót tekstu: ListDokt
Strona: 10
Tytuł:
List doktorski i anatomiczny o chorobie od lat czternastu do doskonałych medycyny nauczycielów
Autor:
Stefan Bisio
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
na koniec z bernardynem, księdzem Żarynem, uciekła do Królewca i oboje lutrami zostali.
Przypadła też i sprawa rodziców moich z Grabowskim, sędzią grodzkim brzeskim, o ową otrzymaną remisę z konsystorza janowskiego do trybunału, w której sprawie jeszcze Grabowski, mało mię ważąc stawał. Nawet Franciszek Grabowski, oboźny brzeski, patron trybunalski, uszczypliwie przeciwko mnie odezwał się, mówiąc, że aniołki proteguję, to jest sprawę o srebra kościelne przechowywane. Obruszyło to moich kolegów deputatów, osobliwie Bujnickiego, deputata połockiego, teraźniejszego stolnika połockiego, tak dalece, że chcieli Grabowskiego patrona sądzić. Dopiero Grabowski zląkł się. Musiał iść przez izbę sądową aż do tego miejsca, gdzie
na koniec z bernardynem, księdzem Żarynem, uciekła do Królewca i oboje lutrami zostali.
Przypadła też i sprawa rodziców moich z Grabowskim, sędzią grodzkim brzeskim, o ową otrzymaną remisę z konsystorza janowskiego do trybunału, w której sprawie jeszcze Grabowski, mało mię ważąc stawał. Nawet Franciszek Grabowski, oboźny brzeski, patron trybunalski, uszczypliwie przeciwko mnie odezwał się, mówiąc, że aniołki proteguję, to jest sprawę o srebra kościelne przechowywane. Obruszyło to moich kolegów deputatów, osobliwie Bujnickiego, deputata połockiego, teraźniejszego stolnika połockiego, tak dalece, że chcieli Grabowskiego patrona sądzić. Dopiero Grabowski zląkł się. Musiał iść przez izbę sądową aż do tego miejsca, gdzie
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 164
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
sienie zatai nigdy szydło w worze. Teskliw gdy świerbiącego języka nie czesze/ Choć mu to niewynidzie pod czas ku pociesze. Bo się już takowego każdy chronić wszędzie/ I nigdy z poczciwemi miejsca mieć nie będzie. Swarliwych też w swym Połku ja nie rada widzę/ Lowiguzem zabójcą z natury się brzydzę. Co owo uszczypliwie nasławie szarpają Nie winnych/ i zębem swym z dzielnych cnot z dzierają. Co owo obmowiska o inszych udaje/ Opisując złe życie ganiąc obyczaje. Basni pełen i próżnych rozsiewać powieści/ Niewieściuch nie potężny języczny do wieści. Który lewie rozany Tytan z łoża wstaje/ Aż pletliwy ozornik już ladaco baje. Sieje wieści u
sienie zátái nigdy szydło w worze. Teskliw gdy świerbiącego ięzyká nie czesze/ Choć mu to niewynidźie pod czás ku poćiesze. Bo się iuż tákowego káżdy chronić wszędźie/ Y nigdy z poczćiwemi mieyscá mieć nie będzie. Swarliwych też w swym Połku ia nie ráda widzę/ Lowiguzem záboycą z nátury się brzydzę. Co owo vsczypliwie násławie szárpáią Nie winnych/ y zębem swym z dźielnych cnot z dźieráią. Co owo obmowiská o inszych vdáie/ Opisuiąc złe żyćie gániąc obyczáie. Básni pełen y proznych rozśiewáć powieśći/ Niewieśćiuch nie potężny ięzyczny do wieśći. Ktory lewie rozány Tytan z łożá wstáie/ Aż pletliwy ozornik iuż ledáco báie. Sieie wieśći v
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: D4
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Nie wydwornych słów ale Cnoty potrzebuje. Piękna to rzecz kto umie usta swe hamować/ A przy rozmowach skromny wstyd zawsze zachować Gdy mędrszy mówią milczeć wszytkiego słuchając/ Ani się też skwapliwie w rzecz inszych wdzierajac. Czego więc nie rad wytrwa język szczebietliwy/ Lecz też często odnosi wstyd długo zelżywy. A zwłaszcza gdy co komu uszczypliwie rzecze/ Już nie jedna przygoda wnet się za nim wlecze. ALEKsANDRA wielkiego iż przykremi słowy/ Kalistenes tknął zaraz tam musiałzbyć głowy. Jedno iż rzekł: O Królu jeśli jesteś Bogiem/ Czyń dobrze ludziom: nie bądź tak łupieżcą srogiem. Ale gdyżeś człowiekiem rozmyślaj to zawżdy/ Ze niezwiesz kiedy umrzeć jako i
Nie wydwornych słow ále Cnoty potrzebuie. Piękna to rzecz kto vmie vstá swe hámowáć/ A przy rozmowách skromny wstyd záwsze záchowáć Gdy mędrszy mowią milczeć wszytkiego słucháiąc/ Ani sie też skwápliwie w rzecz inszych wdźieráiac. Czego więc nie rad wytrwa ięzyk sczebietliwy/ Lecz też często odnośi wstyd długo zelżywy. A zwłasczá gdy co komu vsczypliwie rzecze/ Iuż nie iedná przygodá wnet się zá nim wlecze. ALEXANDRA wielkiego iż przykremi słowy/ Kalistenes tknął záráz tám muśiałzbyć głowy. Iedno iż rzekł: O Krolu iesli iesteś Bogiem/ Czyń dobrze ludziom: nie bądź tak łupieżcą srogiem. Ale gdyżeś człowiekiem rozmyślay to záwżdy/ Ze niezwiesz kiedy vmrzeć iáko y
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: D4v
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Zdanie o Proposicji Autora.
O Sejm widziałem Dwór cale niedbał, tylko o kondemnatę Jego Mości Pana Marszałka, przyszlo mi tedy iść na górę do Senatorskiej Izby, i być przy Proposicji Pana Instigatora, który bezecną paszczą następował bez wstydu na Jego Mości Pana Marszałka; Dowodów żadnych niemając, tylko alegacjami, uszczypliwie i argumentacjami niesłusznymi narabiał. Pierwsza Obiectia.
Pierwsze Crimen zadawał, że subvertisi Thronum Regium. Takowa Objectia prawda jest, ex pro scripto legis, jest Crimen Laesae Majestatis, przy którego agitowaniu, niepowinien być obecnym in Iudicio Król Jego Mość, jako opiewa Constitutia Roku 1638. A Król Jego Mość przeciwko temu Prawu,
Zdánie o Propositiey Authora.
O Seym widźiałem Dwor cále niedbał, tylko o kondemnatę Iego Mości Páná Márszałká, przyszlo mi tedy iśdź ná gorę do Senatorskiey Izby, y bydź przy Propositiey Páná Instigatorá, ktory bezecną pászczą nástępował bez wstydu ná Iego Mości Páná Márszałká; Dowodow żadnych niemáiąc, tylko állegácyámi, vszczypliwie y árgumentácyámi niesłusznymi narabiał. Pierwsza Obiectia.
Pierwsze Crimen zádawał, że subvertisi Thronum Regium. Tákowa Objectia prawdá iest, ex pro scripto legis, iest Crimen Laesae Majestatis, przy ktorego ágitowániu, niepowinien bydź obecnym in Iudicio Krol Iego Mość, iáko opiewa Constitutia Roku 1638. A Krol Iego Mość przećiwko temu Práwu,
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 3
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
Pański, wpowadze jakokolwiek miał szwankować, dopiero tedy dyspensowany poprzysiągł. I za razem Delatorowi obiecano za to Asignacią, do Kunegundy (którą Panu Marszałkowi Król dla siebie wziął,) na Dwanaście Tysięcy. Ta tedy przyczyna trzymała, że Dekretu nie publicowano tak prędko. Druga przyczyna zaś była, że przezierano Dekret aby jak najuszczypliwiej, pod pozorem jednak Prawa był sklijony. Taka tedy Królowej Jej Mości Clemencia była, wprzyczynieniu się o Dylacią Dekretu. Uważ tedy twym własnym rozsądkiem wydany Kłamco, jakoś wszytko fałszywie, i tylko jadem, zawziętością popędzony napisał. Zadajesz P. Marszałkowi, że się niewinnością tylko zasłaniał a z Królem upornie szedł. Jakoż
Páński, wpowadze iákokolwiek miał szwánkowáć, dopiero tedy dispensowány poprzyśiągł. Y zá rázem Delatorowi obiecano zá to Assignácią, do Kunegundy (ktorą Pánu Márszałkowi Krol dla śiebie wźiął,) ná Dwanaśćie Tyśięcy. Tá tedy przyczyná trzymáłá, że Decretu nie publicowano ták prędko. Druga przyczyná záś byłá, że przeźierano Decret áby iák nayusczypliwiey, pod pozorem iednák Práwá był skliyony. Táka tedy Krolowey Iey Mośći Clemencia byłá, wprzyczynieniu się o Dilácią Decretu. Vważ tedy twym własnym rozsądkiem wydány Kłámco, iákoś wszytko fałszywie, y tylko iádem, záwźiętością popędzony nápisał. Zádáiesz P. Márszałkowi, że się niewinnością tylko zasłaniał á z Krolem vpornie szedł. Iákoż
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 79
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
miały do ludzi przestrone, Tak wiele serce może wstydzić urażone. Często się wam i sama Pallas dziwowała, Często, co się tym pannom dzieje, pytywała. A chciwi satyrowie co raz nadbiegali, Pod czas nietrefne mowy o was szeptywali. Bo kto kogo w uczciwym urazi zelżywie, Rad się chełpi i o tym gada uszczypliwie. Już na was wszyscy palcem z kątów ukazują Abo się strzegą, abo przymówki gotują. Na koniec, aby Pallas rzecz pewną wiedziała, Do kąpieli panieńskiej z sobą wam kazała. Jest góra ku obłokom wierzchem wystawiona, Pod nią jama kamieniem żywym usklepiona. Z wierzchu góry zdrój bije, Hippokrene zową, W jamie także
miały do ludzi przestrone, Tak wiele serce może wstydzić urażone. Często się wam i sama Pallas dziwowała, Często, co się tym pannom dzieje, pytywała. A chciwi satyrowie co raz nadbiegali, Pod czas nietrefne mowy o was szeptywali. Bo kto kogo w ućciwym urazi zelżywie, Rad się chełpi i o tym gada uszczypliwie. Już na was wszyscy palcem z kątów ukazują Abo się strzegą, abo przymówki gotują. Na koniec, aby Pallas rzecz pewną wiedziała, Do kąpieli panieńskiej z sobą wam kazała. Jest góra ku obłokom wierzchem wystawiona, Pod nią jama kamieniem żywym usklepiona. Z wierzchu góry zdrój bije, Hippokrene zową, W jamie także
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 82
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
oszukać myśli, często więc samego Oszukiwają ludzie, znając umysł jego Chytry i myśl obłudną; więc tego nie zgadnie, Na kogo dół wykopał, aż gdy sam weń wpadnie. XXVI. Gdzie przeskoczyć nie możesz, podleź! DĄB I TRZCINA.
Dąb i trzcina spór wielki raz z sobą trzymali, W którym gdy uszczypliwiej sobie przymawiali, Rzekł dąb trzcinie: „Cóż czynisz? ze mną się chcesz wadzić? Nie wiesz, że ja każdego umiem z siebie zsadzić
Mocą swą przyrodzoną? Wytrwam ja gromowi, Wytrwam wiatrom i gradom, wytrwam piorunowi; A ty, by namniejszy wiatr, zaraz czołem bijesz, Ledwie że się przed wiatry pod
oszukać myśli, często więc samego Oszukiwają ludzie, znając umysł jego Chytry i myśl obłudną; więc tego nie zgadnie, Na kogo dół wykopał, aż gdy sam weń wpadnie. XXVI. Gdzie przeskoczyć nie możesz, podleź! DĄB I TRZCINA.
Dąb i trzcina spór wielki raz z sobą trzymali, W którym gdy uszczypliwiej sobie przymawiali, Rzekł dąb trzcinie: „Cóż czynisz? ze mną się chcesz wadzić? Nie wiesz, że ja każdego umiem z siebie zsadzić
Mocą swą przyrodzoną? Wytrwam ja gromowi, Wytrwam wiatrom i gradom, wytrwam piorunowi; A ty, by namniejszy wiatr, zaraz czołem bijesz, Ledwie że się przed wiatry pod
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 28
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
. Bo temiż nazwiski przed tym Hetmany zwano. I piękna to/ gdy sam Pan Hetmani. Bo każdemu milej odważyć swe zdrowie/ a męstwo i dzielność pokazać przed Panem: niżli gdzie na ustroniu.
FRIDRICH trzeci/ gdy mu się tym chcąc przysłużyć Dworzanie/ powiadali/ że ci a ci źle o nim a uszczypliwie mówią: na to im tak rzekł: Aza niewiecie że Potentaci jako cel wystawieni ludziom/ do którego więc strzelają. I piorun/ pry/ pomijając chaty/ bije w wysokie wieże. A nam wżdy znośniejsza/ że się tylko słowy na nas rzucają. Mądrego rzecz jest/ nie za wszytko się brać: Jedno
. Bo temiż názwiski przed tym Hetmány zwano. Y piękna to/ gdy sam Pan Hetmáni. Bo káżdemu miley odważyć swe zdrowie/ á męstwo y dźielność pokázáć przed Pánem: niżli gdźie ná vstroniu.
FRIDRICH trzeći/ gdy mu się tym chcąc przysłużyć Dworzánie/ powiádáli/ że ci á ći źle o nim á vszcżypliwie mowią: ná to im ták rzekł: Aza niewiećie że Potentaći iáko cel wystáwieni ludźiom/ do ktore^o^ więc strzeláią. Y piorun/ pry/ pomiiáiąc cháty/ biie w wysokie wieże. A nam wżdy znośnieysza/ że się tylko słowy ná nas rzucáią. Mądrego rzecż iest/ nie zá wszytko się bráć: Iedno
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 128
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
tym, którym się na wszytkie konkluzje zjazdów, co jedno w tym roku extraordinarie bywały, podpisował i do akt publicznych imię moje na wieczną pamiątkę podał, które to zjazdy i konkluzje ich są teraz przez KiM. zbrojną ręką przekowane i przez te, co tego KiMci pomagali, dekretem jakimsi w obozie jego naganione i uszczypliwie do akt publicznych na wieczną także pamiątkę podane z wielką i nieśmiertelną zmazą nas, którzyśmy się na te zjazdy podpisowali, w których ci ludzie takowym postępkiem swoim prawie jako każdego imieniem własnym jego czasom potomnym podali, za nieprzyjaciele pokoju pospolitego podali, za szkodniki i plondrowniki majętności ludzkich podali, za zdrajcę pana swego, którzy
tym, którym się na wszytkie konkluzye zjazdów, co jedno w tym roku extraordinarie bywały, podpisował i do akt publicznych imię moje na wieczną pamiątkę podał, które to zjazdy i konkluzye ich są teraz przez KJM. zbrojną ręką przekowane i przez te, co tego KJMci pomagali, dekretem jakimsi w obozie jego naganione i uszczypliwie do akt publicznych na wieczną także pamiątkę podane z wielką i nieśmiertelną zmazą nas, którzyśmy się na te zjazdy podpisowali, w których ci ludzie takowym postępkiem swoim prawie jako każdego imieniem własnym jego czasom potomnym podali, za nieprzyjaciele pokoju pospolitego podali, za szkodniki i plundrowniki majętności ludzkich podali, za zdrajcę pana swego, którzy
Skrót tekstu: ZebrzApolCz_III
Strona: 211
Tytuł:
Apologia abo sprawota szlachcica polskiego.
Autor:
Zebrzydowski Mikołaj
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918