od nich napisanych. Potop drugi stałby się z potów ich uczonych, a raczej Piskaria z tych pereł. Żadnej nie masz tak przepaścistej głębokości, którejby profundytate rozumu nie zgruntowali, centrũ certum nie znaleźli. Trąby Ignatianae Militiae in omnem terrám, bo do Indii Wschodniej i Zachodniej eksivit[...] znus, gdzie Vexillum Crucis utkwią, tam i trophaea: Wszędzie monstra superstycy, Herezyj Schizmy eliminant, iluminant Przy mądości ich i koło Dusz żarsiwości kwanta ich świątobliwość? z Kazań, dyskursów, życia egzemplarnego wnoś sobie każdy, jeśliś Veronensis, non Zoilus. A jeżeli ich nie nawiedzisz przez zazdrość, tym samym lubisz ich chwałę, bo według Tulliusza
od nich napisanych. Potop drugi stałby się z potow ich uczonych, a raczey Piskarya z tych pereł. Zadney nie mász tak przepaścistey głębokości, ktoreyby profunditate rozumu nie zgruntowali, centrũ certum nie znalezli. Trąby Ignatianae Militiae in omnem terrám, bo do Indii Wschodniey y Zachodniey exivit[...] snus, gdzie Vexillum Crucis utkwią, tam y trophaea: Wszędzie monstra superstycy, Herezyi Schizmy eliminant, illuminant Przy mądości ich y koło Dusz żarsiwości quanta ich świątobliwość? z Kazań, dyskursow, życia exemplarnego wnoś sobie każdy, ieśliś Veronensis, non Zoilus. A ieżeli ich nie nawiedzisz przez zazdrość, tym samym lubisz ich chwałę, bo według Tulliusza
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1039
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, naówczas w słabym zdrowiu będącego który miał ekstraordynaryjny przypadek.
Kilką czyli więcej lat przedtem, jako przy wielkiej pobożności swojej lubił się i polowaniem zabawić, tak[...] ca jednego, będąc w Balbierzyszkach proboszczem, mszą odprawiwszy, spieszył na polowanie i kazał sobie na śniadanie kapłona upiec. Tego rozbierając, przyłomał widelec, który utkwił w kapłonie tak dalece, że śpiesząc się i z apetytem jedząc, połknął ten widelec więcej niż na cal długi, ani tego postrzegł. Przez lat niemało czuł zawsze ból w żołądku. Na resztę, gdy już ten widelec ad anum przychodził, począł w tym miejscu większy ból czuć i chorował. Jego tedy, imieniem
, naówczas w słabym zdrowiu będącego który miał ekstraordynaryjny przypadek.
Kilką czyli więcej lat przedtem, jako przy wielkiej pobożności swojej lubił się i polowaniem zabawić, tak[...] ca jednego, będąc w Balbierzyszkach proboszczem, mszą odprawiwszy, spieszył na polowanie i kazał sobie na śniadanie kapłona upiec. Tego rozbierając, przyłomał widelec, który utkwił w kapłonie tak dalece, że śpiesząc się i z apetytem jedząc, połknął ten widelec więcej niż na cal długi, ani tego postrzegł. Przez lat niemało czuł zawsze ból w żołądku. Na resztę, gdy już ten widelec ad anum przychodził, począł w tym miejscu większy ból czuć i chorował. Jego tedy, imieniem
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 299
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
kminem, i piołunem, albo zrutą; jak ostygnie przymieszaj żółci rybiej, i tą skrapiaj pokoje, izby, wodą. Item przez godzin 24 mocz w wodzie czarnuszkę, nią skrapiaj podłogę. Item wszytkie pchły na jednę zlizą się kupę, jak rozgę nasmarowawszy, sadłem jeżowym, lub lisim, na srzodku izby, utkwisz wnocy. Liber secretornm. Item postaw krwie, albo sadła niedzwiedziego trochę, w naczyniu płytkim, albo nalej w dołek. Item żrób ługu, zmieszaj go z mlekiem kozim, skrapiaj rezydencję. Arnoldus de villanova. Item weź czarnuszki moczonej w wodzie, pokrapiaj nią gmachy, rozpędzisz. Item warz wodę z gorczycznym nasieniem
kminem, y piołunem, albo zrutą; iak ostygnie przymieszay żołci rybiey, y tą skrapiay pokoie, izby, wodą. Item przez godzin 24 mocz w wodzie czarnuszkę, nią skrapiay podłogę. Item wszytkie pchły na iednę zlizą się kupę, iak rozgę nasmarowawszy, sadłem ieżowym, lub lisim, na srzodku izby, utkwisz wnocy. Liber secretornm. Item postaw krwie, albo sadła niedzwiedziego trochę, w naczyniu płytkim, albo naley w dołek. Item żrob ługu, zmieszay go z mlekiem kozim, skrapiay rezydencyę. Arnoldus de villanova. Item weź czarnuszki moczoney w wodzie, pokrapiay nią gmachy, rozpędzisz. Item warz wodę z gorczycznym nasieniem
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 461
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
założył. On fundował Wilno z Zamkami, tam Sedem Państwa swego lokował, na ostatek na Żmudzi pod Frydburgą strzałą Krzyżacką zginął. Miał Synów 7. Olgierd X. Litewskie Dymitra Iwanowicza Cara Moskiewskiego o Litwie zamyślającego uprzedził pochodnię mu posłał z deklaracja, iż nim ta dogóre, w Moskwie Mieście stanie, i wbramie Zamkowej utkwi kopię, i dokazał tego, i Ruś zawojował. Miał Synów 12 z Maryj Księżniczki Twerskiej, jako to Jugellona etc. Kiejstuł Książę Stryj Jagellona miał Synów 6. Po Jagiellonie Władysławem na Chrzcie Świętym nazwanym Królu Polskim, Syn jego drugi Kazimierz Książęciem Litewskim kreowany, a potym Królem Polskim. Odtąd secundogenitus, alias drugi Syn
założył. On fundował Wilno z Zamkami, tam Sedem Państwa swego lokowáł, na ostatek na Zmudzi pod Frydburgą strzałą Krzyżacką zginął. Miał Synow 7. Olgierd X. Litewskie Dimitra Iwanowicza Cara Moskiewskiego o Litwie zámyślaiącego uprzedził pochodnię mu posłał z deklaracya, iż nim ta dogore, w Moskwie Mieście stanie, y wbramie Zamkowey utkwi kopię, y dokazał tego, y Ruś zawoiował. Miał Synow 12 z Maryi Xiężniczki Twerskiey, iako to Iugelloná etc. Kieystuł Xiąże Stryi Iagellona miał Synow 6. Po Iagiellonie Władysławem na Chrzcie Swiętym nazwanym Krolu Polskim, Syn iego drugi Kazimierz Xiążęciem Litewskim kreowany, a potym Krolem Polskim. Odtąd secundogenitus, alias drugi Syn
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 358
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
subiacet Geryon
On Mars niebieski, co przed wieki żyje. Dał herb Zamoyskim: mocne trzy kopije, A na znak sławy i wiecznej ich cnoty Przykował do nich hartowane groty, Niechże się teraz on Gerion ruszy, co miał trzy w sobie ciała i trzy duszy: Dozna, jak każda z tego herbu śmiele Kopija utkwi w każdym jego ciele, Bo tu Herkules z Marsowemi sprzęty W ciała Zamoyskich wrócił się od Lety. Jaśnie Wielmożnemu Jego Mości Panu P. Janowi na Zamościu Zamoyskiemu, Hrabi na Tarnowie i Jarosławiu, Wojewodzie Sandomierskiemu, Wojsk J.K.M. cudzoziemskich Generałowi, Kamienieckiemu, Latyczowskiemu, Kałuskiemu etc. etc. Staroście
subiacet Geryon
On Mars niebieski, co przed wieki żyje. Dał herb Zamoyskim: mocne trzy kopije, A na znak sławy i wiecznej ich cnoty Przykował do nich hartowane groty, Niechże się teraz on Geryon ruszy, co miał trzy w sobie ciała i trzy duszy: Dozna, jak każda z tego herbu śmiele Kopija utkwi w każdym jego ciele, Bo tu Herkules z Marsowemi sprzęty W ciała Zamoyskich wrócił się od Lety. Jaśnie Wielmożnemu Jego Mości Panu P. Janowi na Zamościu Zamoyskiemu, Hrabi na Tarnowie i Jarosławiu, Wojewodzie Sendomirskiemu, Wojsk J.K.M. cudzoziemskich Generałowi, Kamienieckiemu, Latyczowskiemu, Kałuskiemu etc. etc. Staroście
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 28
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
odmalowany; tam go Pogańskie weneruje Pospólstwo, a Chrześcijanie z daleka widzą i tym się brzydzą. Nazywa się teraz tenże Bożek Lama pospolicie, to jest Najwyższym Biskupem, ale lepiej Ofiarnikiem, tytułuje się DEUM Pantrem albo Caelestem. Ku czci jego Obywatele po górach wystawiają z kamieni jak Piramidy, mogiły, na wierzchu chorągiew utkwiwszy. Drugą straszną superstycję obserwują ciż Tatarowie Chinscy, Boginię Manipę, jakom już na początku Księgi mej namienił, na której cześć wyrostek silny, ubrany Buth, to jest Zabójca zwany, w ręku jednej chorągiewkę, w drugiej miecz, czyli puginał nosi, nim, kogo nadybie, zabija nik się nie kryje przedtym
odmálowány; tam go Pogańskie weneruie Pospolstwo, á Chrześcianie z daleka widzą y tym się brzydzą. Názywa się teráz tenże Bożek Lama pospolicie, to iest Náywyższym Biskupem, ale lepiey Ofiarnikiem, tytułuie się DEUM Pantrem albo Caelestem. Ku czci iego Obywátele po gorách wystáwiaią z kámieni iak Pyrámidy, mogiły, ná wierzchu chorągiew utkwiwszy. Drugą strászną superstycyę obserwuią ciż Tatárowie Chinscy, Boginię Manippę, iakom iuz ná początku Xięgi mey námienił, ná ktorey cześć wyrostek silny, ubrány Buth, to iest Záboyca zwány, w ręku iedney chorągiewkę, w drugiey miecz, czyli pugináł nosi, nim, kogo nádybie, zábiia nik się nie kryie przedtym
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 612
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
pozwala i tego, By według podobania wierzył każdy swego; Przedziwne tu wysławia męstwa Rugierowe, Które wy zwalibyście raczej plotki nowe. Jako pochodnia psować zwykła zimne lody, Znowu je obracając prędko w mokre wody, Tak przeciwko każdemu jest bojownikowi Marfiza, co więc orzeł przeciwko wróblowi.
XXIV.
Rugier w niej oczy utkwił, pilno się dziwuje, Ta zaś nad wszytkich w niem moc więtszą upatruje; A jeśli go Marfiza Marsem rozumiała, Nie mniejby mu się ona Belloną być zdała, By beł wiedział, że pannę hełm z zbroją nakrywa, Która wzrok i mniemanie jego oszukiwa; I ponno urosłaby spórka między niemi, Kto rozlał
pozwala i tego, By według podobania wierzył każdy swego; Przedziwne tu wysławia męstwa Rugierowe, Które wy zwalibyście raczej plotki nowe. Jako pochodnia psować zwykła zimne lody, Znowu je obracając prędko w mokre wody, Tak przeciwko każdemu jest bojownikowi Marfiza, co więc orzeł przeciwko wróblowi.
XXIV.
Rugier w niej oczy utkwił, pilno się dziwuje, Ta zaś nad wszytkich w niem moc więtszą upatruje; A jeśli go Marfiza Marsem rozumiała, Nie mniejby mu się ona Belloną być zdała, By beł wiedział, że pannę hełm z zbroją nakrywa, Która wzrok i mniemanie jego oszukiwa; I ponno urosłaby spórka między niemi, Kto rozlał
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 291
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
swe ponowił dawne przykazanie Tym którzy przy nim byli, aby w tym staranie Mieli, aby niemógł mieć o tym wiadomości Królewic, że na świecie są różne przykrości; Ze doczesne rozkoszy, i ludzki przecina Żywot ostrą swą kosą sroga Libitina. Tą Król daremną myślą fatygował siebie, I strzałę, jako mówią, miślił utkwić w Niebie. Bo jak się to mogło stać, aby przyrodzona Śmierć w ludzkiej naturze, być miała utajona. Więc, niemogły być zwykłe światu śmierci fata, Zakryte, przed poznaniem bięgłym Jozafata. Bo kiedy roztropnością przybrany wrodzoną. I mądrością ozdobion był przysposobioną, To w swej głowie roztrząsał pilno, co ku temu
swe ponowił dawne przykazánie Tym ktorzy przy nim byli, áby w tym stáránie Mieli, áby niemogł mieć o tym wiádomośći Krolewic, że ná świećie są rożne przykrośći; Ze doczesne roskoszy, y ludzki przećina Zywot ostrą swą kosą sroga Lybitiná. Tą Krol dáremną myślą fátygował śiebie, Y strzáłę, iáko mowią, miślił vtkwić w Niebie. Bo iák się to mogło stáć, áby przyrodzona Smierć w ludzkiey náturze, bydź miáłá vtáiona. Więc, niemogły bydź zwykłe świátu śmierći fátá, Zákryte, przed poznániem bięgłym Iozáphátá. Bo kiedy rostropnośćią przybrány wrodzoną. Y mądrośćią ozdobion był przysposobioną, To w swey głowie rostrząsał pilno, co ku temu
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 24
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
. Brzmią z marmuru ściany, Które krył jedwab złotem, srebrem przetykany W szpalerze dość kosztownym. A w ten się wlepiły Gościa wdzięcznego oczy, bowiem na nim były O! jakie konterfekty, znaczne czyny owe: Tu Ajaks z Ulissesem o Achillesowe Rynsztunki w pojedynku iż ustąpił kroku, Wstydem i gniewem zdjęty miecz w swym utkwił boku. Skąd ow plac bohatyrską krwią będąc polany — Krwią skropione farb rożnych zrodził tulipany. Zaś sam przesławne widzieć Herkulesa dziła: Jak wielorakie dziwy świata wygładziła jego waleczna ręka, gdy jeszcze dzieciną Leżąc w kolebce począł wojować z gadziną, Kiedy rozrywał węże na sztuki i dzwona Szczupłemi rączętami, jednak ukąszona Nie była w żaden
. Brzmią z marmuru ściany, Ktore krył jedwab złotem, srebrem przetykany W szpalerze dość kosztownym. A w ten się wlepiły Gościa wdzięcznego oczy, bowiem na nim były O! jakie konterfekty, znaczne czyny owe: Tu Ajaks z Ulissesem o Achillesowe Rynsztunki w pojedynku iż ustąpił kroku, Wstydem i gniewem zdjęty miecz w swym utkwił boku. Skąd ow plac bohatyrską krwią będąc polany — Krwią skropione farb rożnych zrodził tulipany. Zaś sam przesławne widzieć Herkulesa dziła: Jak wielorakie dziwy świata wygładziła jego waleczna ręka, gdy jeszcze dzieciną Leżąc w kolebce począł wojować z gadziną, Kiedy rozrywał węże na sztuki i dzwona Szczupłemi rączętami, jednak ukąszona Nie była w żaden
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 46
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
wszędzie: Tak ta raj w ślicznej twarzy, we wszytkie obfity Rozkoszy, otworzyła, szyszak zdjąwszy lity.
LXXX.
Już włosy, co jej beł brat uciął z przymuszenia Dla prędszego w ciemieniu rany zagojenia, Urosły dosyć długie, tak, iż snadnie w koło Otoczyła swe niemi śliczne znowu czoło. Gospodarz w niej wzrok utkwił i tak mu się zdało, Że ją gdzieś oko jego niedawno widziało. Im ją barziej poznawa, tem barziej szanuje, Poważa niewymownie, ludzkość pokazuje.
LXXXI.
U ognia siedząc, uszy żartami lubemi Chcą bawić, aż wieczerzą postawią przed niemi. Zaczem wnet Bradamanta spytała ludzkiego Gospodarza, co oka z niej nie
wszędzie: Tak ta raj w ślicznej twarzy, we wszytkie obfity Rozkoszy, otworzyła, szyszak zdjąwszy lity.
LXXX.
Już włosy, co jej beł brat uciął z przymuszenia Dla prędszego w ciemieniu rany zagojenia, Urosły dosyć długie, tak, iż snadnie w koło Otoczyła swe niemi śliczne znowu czoło. Gospodarz w niej wzrok utkwił i tak mu się zdało, Że ją gdzieś oko jego niedawno widziało. Im ją barziej poznawa, tem barziej szanuje, Poważa niewymownie, ludzkość pokazuje.
LXXXI.
U ognia siedząc, uszy żartami lubemi Chcą bawić, aż wieczerzą postawią przed niemi. Zaczem wnet Bradamanta spytała ludzkiego Gospodarza, co oka z niej nie
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 21
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905