wyżywienie słuszne Mając, po siołach prosić o jałmużnę.
Żołnierz obozy, ty wolisz dworaku Pańskie pałace, my miejskie przyjęły, Bodaj żeśmy tu za mąż pochodziły.
Bóg ci jest przy nas, na warownym haku Dobre nadzieje nasze zawieszone, Na niewzruszonym gruncie zasadzone.
Już nie chcę robić, pojdę i szyszaku Dostawszy, włożę na włos rozpuszczony, Wmieszam się w pułki, żołnierz nieznajomy.
I ja powieszę rapir na temblaku A tam pobiegę, gdzie się krwie niesyta Bellona z śmiercią nieuchronną wita.
Dzisia z postrzałem lotnego kiesmaku Kogoś niesiono, bądź pochwalon, Panie, Że nieprzyzwoite nam jest wojowanie.
My ciebie tłuczem a tam gdzieś z pułhaku Lub
wyżywienie słuszne Mając, po siołach prosić o jałmużnę.
Żołnierz obozy, ty wolisz dworaku Pańskie pałace, my miejskie przyjęły, Bodaj żeśmy tu za mąż pochodziły.
Bog ci jest przy nas, na warownym haku Dobre nadzieje nasze zawieszone, Na niewzruszonym gruncie zasadzone.
Już nie chcę robić, pojdę i szyszaku Dostawszy, włożę na włos rozpuszczony, Wmieszam się w pułki, żołnierz nieznajomy.
I ja powieszę rapir na temblaku A tam pobiegę, gdzie się krwie niesyta Bellona z śmiercią nieuchronną wita.
Dzisia z postrzałem lotnego kiesmaku Kogoś niesiono, bądź pochwalon, Panie, Że nieprzyzwoite nam jest wojowanie.
My ciebie tłuczem a tam gdzieś z pułhaku Lub
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 367
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
, a Tomasz jeszcze stronił, że się bardzo bał, daleko uciekał. 10. Tomaszu daj się jedno namówić do Pana, jużeśmy konferencyje nasze z-nim odprawili, czas i tobie na audiencyją, czas niedowiarstwo porzucić. Odpowiada Tomasz: Nisi in maninus eius. Jeżeli ręku jego przebitych nie oglądam, do boku ręki nie włożę, nie uwierzę. Jako kto na Świętego Tomasza łaskaw, tak go z-tych słów sądzi. Jan Chryzostom ostry na Tomasza Świętego: O, ten Tomasz nie miał subtelnego nigdy dowcipu, zawsze wołowaty, chce żeby mu wszystko jak łopatą do głowy kładziono. Cumcrassioris esset ingenÿ, à crassissimo sensuum fidem sibi quaerit
, á Tomasz ieszcze stronił, że się bárdzo bał, dáleko vćiekał. 10. Tomaszu dái się iedno námowić do Páná, iużeśmy konferencyie násze z-nim odpráwili, czás i tobie ná audyencyią, czás niedowiárstwo porzućić. Odpowiáda Tomasz: Nisi in maninus eius. Ieżeli ręku iego przebitych nie oglądam, do boku ręki nie włożę, nie vwierzę. Iáko kto ná Swiętego Tomaszá łáskaw, ták go z-tych słow sądźi. Ian Chryzostom ostry ná Tomaszá Swiętego: O, ten Tomasz nie miał subtelnego nigdy dowćipu, záwsze wołowáty, chce żeby mu wszystko iák łopátą do głowy kłádźiono. Cumcrassioris esset ingenÿ, à crassissimo sensuum fidem sibi quaerit
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 30
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Prorokiem twoim. 2. Ty powiesz wszystko coć rozkażę/ ale Aaron brat twój/ będzie mówił do Faraona/ aby wypuścił Syny Izraelskie z ziemie swej. 3. A Ja zatwardzę serce Faraonowe/ i rozmnożę znaki moje/ i cuda moje w ziemi Egipskiej. 4. I nie usłucha was Farao: lecz ja włożę rękę moję na Egipt/ i wyprowadzę wojska moje lud mój/ Syny Izraelskie/ z ziemi Egipskiej w sądziech wielkich. 5. A poznają Egipczanie/ żem JA PAN/ gdy wyciągnę rękę moję na Egipt/ i wywiodę Syny Izraelskie z pośrzodku ich. 6. UCzynił tedy Mojżesz i Aaron/ jako im przykazał PAN
Prorokiem twojim. 2. Ty powiesz wszystko coć rozkáżę/ ále Aáron brát twoj/ będźie mowił do Fáráoná/ áby wypuśćił Syny Izráelskie z źiemie swey. 3. A Ia zátwárdzę serce Fáráonowe/ y rozmnożę znáki moje/ y cudá moje w źiemi Egipskiey. 4. Y nie usłucha was Fáráo: lecz ja włożę rękę moję ná Egipt/ y wyprowádzę wojská moje lud moj/ Syny Izráelskie/ z źiemi Egipskiey w sądźiech wielkich. 5. A poznáją Egipczánie/ żem IA PAN/ gdy wyćiągnę rękę moję ná Egipt/ y wywiodę Syny Izráelskie z pośrzodku ich. 6. UCzynił tedy Mojzesz y Aáron/ jáko im przykázáł PAN
Skrót tekstu: BG_Wj
Strona: 61
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Wyjścia
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
w dzień zgromadzenia/ mówiąc: niech więcej nie słucham głosu Pana Boga mego/ i na Ogień ten wielki niech patrzę więcej/ bym nie umarł. 17. Przetoż rzekł PAn do mnie: 18. Dobrze mówili/ Co mówili: Proroka im wzbudzę z pośrzodku braci ich/ jakoś ty jest, i włożę słowa moje w usta jego/ i opowiadać im będzie wszystko cokolwiek mu rozkażę. 19. I stanie się/ że ktobykolwiek nie był posłusznym słowom moim/ które on mówić będzie w imię moje/ ja tego szukać będę na nim. 20.
WSzakże Prorok któryby sobie/ w imieniu moim/ któregom mu mówił w
w dźień zgromádzenia/ mowiąc: niech więcey nie słucham głosu Páná Bogá mego/ y ná Ogień ten wielki niech pátrzę więcey/ bym nie umárł. 17. Przetoż rzekł PAn do mnie: 18. Dobrze mowili/ Co mowili: Proroká jm wzbudzę z pośrzodku bráćij jich/ jákoś ty jest, y włożę słowá moje w ustá jego/ y opowiádáć jm będźie wszystko cokolwiek mu rozkażę. 19. Y stánie śię/ że ktobykolwiek nie był posłusznym słowom mojim/ ktore on mowić będźie w imię moje/ ja tego szukáć będe ná nim. 20.
WSzákże Prorok ktoryby sobie/ w imieniu mojim/ ktoregom mu mowił w
Skrót tekstu: BG_Pwt
Strona: 205
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Powtórzonego Prawa
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
I. Pan Ernest.
DZIWAKIEWICZ. Co większa jest Francuz z samego Paryża.
STARUSZKIEWICZ. Prawda: Ale i to nie szpetna rzecz, że Imć stara się kupić tu jakie dobra, za 20000 Czerwonych złotych. Ja to biorę na siebie: Postaram się o Indygenat dla Imci, i na przyszłym Sejmiku ten pierwszy punkt włożę w Instrukcją.
DZIWAKIEWICZ. Ja sam będę Posłem na Sejm przyszły, i deklaruję, że to być musi koniecznie. Obaczę kto mi w tym odważy się przeczyć.
STARUSZKIEWICZ. Słyszysz Hanulko. Co za szczęście twoje mieć takiego męża.
LA CORDE. Nie zasłużyłem Mci Dobrodzieju na...
STARUSZKIEWICZ. Patrz Hanulko
I. Pan Ernest.
DZIWAKIEWICZ. Co większa iest Francuz z samego Paryża.
STARUSZKIEWICZ. Prawda: Ale y to nie szpetna rzecz, że Imć stara się kupić tu iakie dobra, za 20000 Czerwonych złotych. Ia to biorę na siebie: Postaram się o Indygenat dla Imci, y na przyszłym Seymiku ten pierwszy punkt włożę w Instrukcyą.
DZIWAKIEWICZ. Ia sam będę Posłem na Seym przyszły, y deklaruię, że to bydź musi koniecznie. Obaczę kto mi w tym odważy się przeczyć.
STARUSZKIEWICZ. Słyszysz Hanulko. Co za szczęście twoie mieć takiego męża.
LA CORDE. Nie zasłużyłem Mci Dobrodzieiu na...
STARUSZKIEWICZ. Patrz Hanulko
Skrót tekstu: BohFStar
Strona: 74
Tytuł:
Staruszkiewicz
Autor:
Franciszek Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1766
Data wydania (nie wcześniej niż):
1766
Data wydania (nie później niż):
1766
nie tylko pogański Porzuciwszy, na zakon przystał chrześcijański, Jako ociec, jako dziad, jako beli dawni Przed laty tego domu przodkowie przesławni, Aleby jej kwoli dał chętnie na ostatek Żywota, co go jeszcze zbywało, ostatek, „Nie tylko - prawi - głowę w wodę, jako każesz, Ale i w ogień włożę, jeśli tak rozkażesz”.
XXXVI.
Rugier zaraz wyjachał śpiesznie z tamtej strony W dalszą drogę, aby beł co prędzej ochrzczony, Któremu Bradamanta przewodniczką była I do Walumbrozy go stamtąd prowadziła - Tak zwano jeden klasztor, piękny i bogaty, Nabożeństwem słynący przed dawnymi laty - A kiedy w pole wielkie z lasu wyjeżdżali,
nie tylko pogański Porzuciwszy, na zakon przystał chrześcijański, Jako ociec, jako dziad, jako beli dawni Przed laty tego domu przodkowie przesławni, Aleby jej kwoli dał chętnie na ostatek Żywota, co go jeszcze zbywało, ostatek, „Nie tylko - prawi - głowę w wodę, jako każesz, Ale i w ogień włożę, jeśli tak rozkażesz”.
XXXVI.
Rugier zaraz wyjachał śpiesznie z tamtej strony W dalszą drogę, aby beł co prędzej okrzczony, Któremu Bradamanta przewodniczką była I do Walumbrozy go stamtąd prowadziła - Tak zwano jeden klasztor, piękny i bogaty, Nabożeństwem słynący przed dawnymi laty - A kiedy w pole wielkie z lasu wyjeżdżali,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 178
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
a już uczynionym o Podole dosyć czynił paktom w czym się sam być mediatorem między cesarzem tureckim a królem obranym obiecywał. Lecz te jego wszystkie legacyje do sejmu koronacyjej odłożone były.
Której gdy czas przypadł, a Turczyn jeszcze w Ukrainie mieczem i ogniem grasował, król obrany deklarował, że nie pierwej koronę złotą na głowę moją włożę, aż ją pierwej od następujących nieprzyjaciół oswobodzę, wdzięczność Polaków wzajemną płacąc wdzięcznością. Podobny w tym terminie Trajanowi, cesarzowi rzymskiemu, któremu, gdy, jako wielce wojennemu i szczęśliwemu, ze żywota boskie, po pogańsku, chciano oddawać honory, a aplauzy, nie chciał i rzekł: na potem (jeśli to zasłużę)
a już uczynionym o Podole dosyć czynił paktom w czym się sam być mediatorem między cesarzem tureckim a królem obranym obiecywał. Lecz te jego wszystkie legacyje do sejmu koronacyjej odłożone były.
Której gdy czas przypadł, a Turczyn jescze w Ukrainie mieczem i ogniem grasował, król obrany deklarował, że nie pierwej koronę złotą na głowę moją włożę, aż ją pierwej od następujących nieprzyjaciół oswobodzę, wdzięczność Polaków wzajemną płacąc wdzięcznością. Podobny w tym terminie Trajanowi, cesarzowi rzymskiemu, któremu, gdy, jako wielce wojennemu i sczęśliwemu, ze żywota boskie, po pogańsku, chciano oddawać honory, a aplauzy, nie chciał i rzekł: na potem (jeśli to zasłużę)
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 430
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
Królem na Majestat wsadził. Jam Podnóżek Nóg Twoich, źdźbło i podła słomka, Ty mi dać obiecujesz wiecznego Potomka. O Panie! nie dla mnie to czyń, lecz dla Imienia Twego, żeby cię znały wszystkie Pokolenia! A póki mi w tym życiu lat zamierzysz Boże, Tysiącznym po mnie wiekom to w Testament włożę, Ze za ucztę tej skrzyni, coś w niej Prawo złożył, Domeś mój sławą wieczną uczcił i rozmnożył. Już DAWID uspokoił zamysły chwalebne, Zdaje Kościół na Syna, sam jednak potrzebne Materiały zacżął sprowadzać powoli: Choć dopiero Syn z Bożej obiecany woli. Wiara go mocna wspiera, ufność bez omyłki, Ze
Krolem ná Majestat wsadził. Jam Podnożek Nog Twoich, źdźbło y podła słomka, Ty mi dać obiecuiesz wiecznego Potomka. O Pánie! nie dlá mnie to czyń, lecz dla Imienia Twego, żeby cię znáły wszystkie Pokolenia! A poki mi w tym życiu lát zámierzysz Boże, Tysiącznym po mnie wiekom to w Testáment włożę, Ze zá ucztę tey skrzyni, coś w niey Práwo złożył, Domeś moy słáwą wieczną uczcił y rozmnożył. Już DAWID uspokoił zámysły chwálebne, Zdaie Kościoł ná Syná, sam iednak potrzebne Máteryały zácźął sprowádzać powoli: Choć dopiero Syn z Bożey obiecany woli. Wiára go mocna wspiera, ufność bez omyłki, Ze
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 89
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
mogą/ Dudek nosem do skubie Sowa drapie nogą. Tym tylko różni sobie/ że sowa kudłata/ Dudek zaś rzezwy ptaszek bestijka nosota. ATAL. Takci jest/ tenci wisieć/ zaskubnął mię nosem/ Tak barzo: że mi skórkę z ciałka omknął z włosem. MELE. Pokaż/ ja tobie zgoję/ plastr włożę na ranie/ Na taki boli wnet zdrowe tobie powiem zdanie. ATAL. O jużci mię nie boli/ zarazci przestało Boleć/ skoro to ptaszę odemnie wzleciało. MELE. To dobrze. A tu sobie co robić będziewa/ Wszędy Ptaszek wesoły miłym głosem śpiewa, Ta nas trawka zielona/ ten z drzewa
mogą/ Dudek nosem do skubie Sowá drapie nogą. Tym tylko rożni sobie/ że sowá kudłáta/ Dudek záś rzezwy ptaszek bestyiká nosota. ATAL. Tákći iest/ tenći wiśieć/ záskubnął mię nosem/ Ták bárzo: że mi skorkę z ćiałká omknął z włosem. MELE. Pokaż/ ia tobie zgoię/ plastr włożę ná ránie/ Ná táki boli wnet zdrowe tobie powiem zdánie. ATAL. O iużći mię nie boli/ zárazći przestáło Boleć/ skoro to ptaszę odemnie wzlećiáło. MELE. To dobrze. A tu sobie co robić będziewá/ Wszędy Ptaszek wesoły miłym głosem śpiewá, Ta nas trawká źielona/ ten z drzewá
Skrót tekstu: ChełHGwar
Strona: C2v
Tytuł:
Gwar leśny
Autor:
Henryk Chełchowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1630
Data wydania (nie wcześniej niż):
1630
Data wydania (nie później niż):
1630
śmierci żaden ci nie da pomocy/ i dać nie będzie mógł ziemski mieszkanieć. Ogrzanie małe Jezusa/ ogrzania Boskiego jest przyczyną/ że się tu serce miłością jego zapali/ a tam się nurza w ognistym Bogu. Wezmę ja ciebie kochane Dziecię na ręce swoje/ ścisło przytulę do piersi moich/ abo cię raczej do serca włożę/ tam cię odzieję/ tam cię ogrzeję/ tam cię zasłonię/ tam ci wszelakie wczasy uczynię. Skoro ty przyjdziesz do serca mego w ciele naświętszym/ każe ucichnąć burzliwym wiatrom pasy i moich; a tam dopiero wypuszczę z serca łzy miłosne/ abyś uciesznie po nim pływając miał w nim właściwą swoję krotofilę/ i
śmierći żaden ći nie da pomocy/ y dáć nie będźie mogł źiemski mieszkánieć. Ogrzanie máłe Iezusá/ ogrzania Boskiego iest przyczyną/ że się tu serce miłośćią iego zápali/ á tam się nurza w ognistym Bogu. Wezmę ia ćiebie kocháne Dźiećię ná ręce swoie/ śćisło przytulę do pierśi moich/ ábo ćię ráczey do sercá włożę/ tám ćię odźieię/ tám ćię ogrzeię/ tám ćię zásłonię/ tám ći wszelakie wczásy vczynię. Skoro ty przyidźiesz do sercá mego w ćiele naświętszym/ każe vćichnąć burźliwym wiátrom passy i moich; á tam dopiero wypuszczę z sercá łzy miłosne/ ábyś vćiesznie po nim pływáiąc miał w nim właśćiwą swoię krotofilę/ y
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 459
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636