wszytkie miłości i czćo wzajemnej prawa pomieszają) a osobliwie ci się bardziej nienawidzą i szarpią/ którzy w nieprawościach sobie wzajemnie pomagając/ wzajemną jeden drugiemy tak ciężkich mąk/ tak nie nagrodzonej zguby przyczyną byli. Isai: 9. Vnusquisq; carnem brachii sui vorabit, Manasses Ephraim Ephraim Manassé. Zjedny mrukie/ z jednym wartogłowem/ z jednym fantastikiem/ z jednym dziwakiem mieszkając/ często byś domu zewszytkim odbiegł. Co tam będzie gdzie i jednego poufałefo/ wszytkich nie przyjaciół głównych cierpieć/ z sprzysięgłymi zdrajcami twemi nawieki mieszkać musisz! 5. Męki zaś w osobnośćo tam takie są/ że każdy smysł swą osobliwą katownię cierpi. Nie
wszytkie miłośći y czćo wzaiemney práwá pomieszaią) a osobliwie ći się bardźiey nienáwidzą y szarpią/ ktorzy w nieprawośćiách sobie wzaiemnie pomágaiąc/ wzaiemną ieden drugiemy ták cięszkich mąk/ ták nie nágrodzoney zguby przyczyną byli. Isai: 9. Vnusquisq; carnem brachii sui vorabit, Manasses Ephraim Ephraim Manassé. Ziedný mrukié/ z iednym wartogłowem/ z iednym fantastikiem/ z iednym dźiwakiem mieszkaiąc/ często byś domu zewszytkim odbiegł. Co tam będźie gdźie y iednego poufáłefo/ wszytkich nie przyiáćioł głownych ćierpieć/ z sprzysięgłymi zdraycami twemi náwieki mieszkać muśisz! 5. Męki zaś w osobnośćo tam tákie są/ że każdy smysł swą osobliwą katownię ćierpi. Nie
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 161
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
i gdzie sercu miło, Fraszka i piekło, by ze ćwierć godziny Być u dziewczyny. Lekcje Kupidynowe. 372. Lekcja pierwsza.
Będąc nad młode lata swoje śmiały Piąłem się w gorę helikońskiej skały, A niedoszedszy jeszcze i w pół drogi Jąłem opiewać nieśmiertelne bogi. Już Encelada, już dziewięćsiłego Pironeusa i wartogłowego Śmierć wspominałem syna, a gdy one Okrutne góry na kupę zniesione Wszech przywaliły, a gęste pioruny Biły do domu czarnej Persefony. Potymem pióro nagotował moje, Bitne hetmany i surowe boje Podać rytmami wiekopamiętnymi Przyszłemu czasu a między mądrymi Słynąć poetą, odkąd bystre konie Zapala Tytan, aż gdzie w morzu tonie. A
i gdzie sercu miło, Fraszka i piekło, by ze czwierć godziny Być u dziewczyny. Lekcye Kupidynowe. 372. Lekcya pierwsza.
Będąc nad młode lata swoje śmiały Piąłem się w gorę helikońskiej skały, A niedoszedszy jeszcze i w poł drogi Jąłem opiewać nieśmiertelne bogi. Już Encelada, już dziewięćsiłego Pironeusa i wartogłowego Śmierć wspominałem syna, a gdy one Okrutne gory na kupę zniesione Wszech przywaliły, a gęste pioruny Biły do domu czarnej Persefony. Potymem pioro nagotował moje, Bitne hetmany i surowe boje Podać rytmami wiekopamiętnymi Przyszłemu czasu a między mądrymi Słynąć poetą, odkąd bystre konie Zapala Tytan, aż gdzie w morzu tonie. A
Skrót tekstu: SzlichWierszeWir_I
Strona: 179
Tytuł:
Wiersze rozmaite JE. Mci Pana Jerzego z Bukowca Szlichtinka
Autor:
Jerzy Szlichtyng
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
nalegała/ Ze mi na koniec i serca dodała/ A będąc śmiałą nadzieją pijany/ I od Parnaskiej Nimfy nabektany: Odważyłem się w przedsięwzięciu śmiały/ Piąć się na górę pomienionej skały.
III. Gdzie nie doszedszy jeszcze na pół drogi Począłem śpiewać nieśmiertelne Bogi: Już Encelada/ już dziewięć siłego Briareusza/ już wartogłowego Śmierć wspominając Reta/ kiedy one Pospołu góry na kupę zniesione Ich przywalały/ a gęste pioruny Wbieły do domu czarnej Persefony. Pochodnia
IV. Potymem pióro nagotował swoje/ Bitne Hetmany/ i surowe boje/ Podać rytmami wieku pamiętnymi Przyszłemu wieku/ a miedzy mądrymi Słynąć poetą/ odkąd bystre konie Tytan zapala/ aż gdzie
nálegáłá/ Ze mi na koniec y sercá dodáłá/ A będąc śmiáłą nádzieią piiány/ Y od Párnaskiey Nimphy nábektány: Odważyłem się w przedśięwzięćiu śmiáły/ Piąć się ná gorę pomienioney skáły.
III. Gdzie nie doszedszy iescze ná puł drogi Począłem śpiewać nieśmiertelne Bogi: Iuż Enceládá/ iuż dziewięć śiłego Bryáreuszá/ iuż wártogłowego Smierć wspominaiąc Retá/ kiedy one Pospołu gory ná kupę znieśione Ich przywaláły/ á gęste pioruny Wbieły do domu czarney Persephony. Pochodniá
IV. Potymem pioro nágotował swoie/ Bitne Hetmány/ y surowe boie/ Podać rytmámi wieku pámiętnymi Przyszłemu wieku/ á miedzy mądrymi Słynąć poetą/ odkąd bystre konie Tytan zápala/ aż gdzie
Skrót tekstu: TwarKPoch
Strona: Av
Tytuł:
Pochodnia miłości bożej
Autor:
Kasper Twardowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628