alteracji zdrowia, bo mi powietrze tameczne nie służyło; ten rok cały przebyłem na życiu prywatnem, nie intrygując do się partii żadnej; zjazdów wileńskich, grodzieńskich nie pilnowałem, ani sejmików, ani sejmu, z daleka przysłuchiwałem się Malis Reipublicae.
Tego roku kłóciłem się z Kaczanowskim, który nie dał spokojnie wysiedzieć się, opiekuna mając nad sobą p. Ogińskiego starostę żmudźkiego, którego potencją najeżdżał i wojował mię póty, aż się musiałem postarać o życiu jego. Vide in Actis Orbis Poloni.
Anno 1702. Ten rok odprawiłem kłopotliwie: Litwa z pp. Sapiehami emulująca, ex vi adresowania się mojego parti Sapiehanae, i że
alteracyi zdrowia, bo mi powietrze tameczne nie służyło; ten rok cały przebyłem na życiu prywatnem, nie intrygując do się partyi żadnéj; zjazdów wileńskich, grodzieńskich nie pilnowałem, ani sejmików, ani sejmu, z daleka przysłuchiwałem się Malis Reipublicae.
Tego roku kłóciłem się z Kaczanowskim, który nie dał spokojnie wysiedzieć się, opiekuna mając nad sobą p. Ogińskiego starostę żmujdzkiego, którego potencyą najeżdżał i wojował mię póty, aż się musiałem postarać o życiu jego. Vide in Actis Orbis Poloni.
Anno 1702. Ten rok odprawiłem kłopotliwie: Litwa z pp. Sapiehami emulująca, ex vi adresowania się mojego parti Sapiehanae, i że
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 26
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
Chroszcząc swoim bowadem, i roztąc w-te siły, lakoby najystraszliwsze Wojska przechodziły. Co starszy uważając z-długiej wiadomości, Ze się było spodziewać takich prędko gości, Mądrze ominowali. Ani co wnet zatym Gorszego nastąpiło, zawiedli się na tym. Część PIERWSZA
Chce ja z-swego początku to złe wypowiedzieć Wy Panny z-Helikonu, którym się wysiedzieć Nie dał do tąd w-pokoju Mars nie unoszony, Dodajcie mi łaski swej, ażasz z-inszej strony Wiatr powionie[...] I ty co panowanie swoje Z-grzmiącym dzielisz Jowiszem, w same te poboje, I Szczero zakrwawione tumułty Marsowe, Tron zasiadszy, dopiero wrócisz Augustowe Wieki dawne; i czemu ku tak wielkim szkodom
Chroszcząc swoim bowadem, i rostąc w-te siły, lákoby nayjstraszliwsze Woyská przechodźiły. Co starszy uważáiąc z-długiey wiadomośći, Ze sie było spodziewać tákich pretko gośći, Mądrze ominowáli. Ani co wnet zatym Gorszego nastąpiło, zawiedli się ná tym. CZESC PIERWSZA
Chce ia z-swego początku to złe wypowiedźieć Wy Panny z-Helikonu, ktorym sie wysiedźieć Nie dał do tąd w-pokoiu Mars nie unoszony, Dodayćie mi łaski swey, ażasz z-inszey strony Wiatr powionie[...] I ty co panowanie swoie Z-grzmiącym dźielisz Iowiszem, w same te poboie, I Szczero zakrwawione tumułty Marsowe, Tron zasiadszy, dopiero wroćisz Augustowe Wieki dawne; i czemu ku tak wielkim szkodom
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 3
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
zbrojach w pancerzach z pułhaki. Przy Sądziech pełno krzyku huku i wołania/ Jako w karczmie poswarków dziwnego mieszania. Prokuratorowie się jako białegłowy Swarzą: jedne drugiego hańbiac złymi słowy. Strony zaś co Aktie swe na sądziech mają/ Wszetecznie przed Urzędem sobie przymawiąją. Porywają się silnie: czasem za złą sprawą/ I Urzędnik ledwie się wysiedzi pod ławą. Czasem dwu/ trzech zabiją pod onymi Sądy/ Odsądzili ich zdrowia wasze Polskie rządy. A to wszystko przez zły rząd: przez spawy zuchwałe/ Gdy widzą Senatory i Sędzie niedbałe Zuchwalej: wten czas górna presumtia broi/ Zwierzchność depcząc swowolnie czeste kłotnie stroi. Nie zna jużpowinności przysięgłej Królowi/ Broń nieszczęsną
zbroiách w páncerzách z pułhaki. Przy Sądźiech pełno krzyku huku y wołánia/ Iáko w kárczmie poswarkow dźiwnego mieszánia. Prokuratorowie się iáko białęgłowy Swárzą: iedne drugiego háńbiac złymi słowy. Strony záś co Actie swe ná sądźiech máią/ Wszetecznie przed Vrzędem sobie przymawiąią. Porywáią się śilnie: czásem zá złą spráwą/ Y Vrzędnik ledwie się wyśiedźi pod łáwą. Czásem dwu/ trzech zábiią pod onymi Sądy/ Odsądźili ich zdrowia wásze Polskie rządy. A to wszystko przez zły rząd: przez spáwy zuchwáłe/ Gdy widzą Senatory y Sędźie niedbáłe Zuchwáley: wten czás gorna presumtia broi/ Zwierzchność depcząc swowolnie czeste kłotnie stroi. Nie zna iużpowinnośći przysięgłey Krolowi/ Broń niesczęsną
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: F4
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
iż córkę w niewolą biorą; a jeszcze ci, którzy od gwałtu onej bronićby a z niewolej wyrwać, wylaniem siła krwie swojej mieli. To jest zysk, a ostatnia zapłata poczciwych posług księdza Iliego, iż małżonka, jego poczciwa i jedyna córka, białegłowy, którym i okrutny tyran dobywszy miasta, zwykł przepuszczać, wysiedzieć się w pokoju w zawarciu swym, przy poczciwej zabawie, nie na tańcach, nie na biesiadach, pod obroną praw i swobód pospolitych, pod zwierzchnością W. K. M. nie mogły. Nie chcę wspominać, jaki tam płacz sług, którzy nie pobici zostali, jaki krzyk białychgłów, jaki lament wszytkiego domu księżny był
iż córkę w niewolą biorą; a jeszcze ci, którzy od gwałtu onej bronićby a z niewolej wyrwać, wylaniem siła krwie swojej mieli. To jest zysk, a ostatnia zapłata poczciwych posług księdza Iliego, iż małżonka, jego poczciwa i jedyna córka, białegłowy, którym i okrutny tyran dobywszy miasta, zwykł przepuszczać, wysiedzieć się w pokoju w zawarciu swym, przy poczciwej zabawie, nie na tańcach, nie na biesiadach, pod obroną praw i swobód pospolitych, pod zwierzchnością W. K. M. nie mogły. Nie chcę wspominać, jaki tam płacz sług, którzy nie pobici zostali, jaki krzyk białychgłów, jaki lament wszytkiego domu księżny był
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 184
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
ten list. Nie furiem stroił, alem oświadczał staropolski, cnotliwy, szlachecki animusz i według prawa, publice, nie w Krakowie, opiwszy się, miasto pomocy, wesela, szkalować pana i mówić to, co ślinka do gęby przyniesie, a po trzyźwu tego przeć nie zwykłem; nie przed moją furią nie wysiedział się tam król, z senatormi, posłowie, tak papieski, jako i inszych książąt. Nie popisuję się, opiwszy się, z rozumem i z męstwem, bo się tego strzegę, bywszy z łaski Bożej rozumnym stworzeniem, żebym bestii z siebie nie czynił dla kufla. Zem nie wojewoda, ta przyczyna, że
ten list. Nie furyem stroił, alem oświadczał staropolski, cnotliwy, ślachecki animusz i według prawa, publice, nie w Krakowie, opiwszy się, miasto pomocy, wesela, szkalować pana i mówić to, co ślinka do gęby przyniesie, a po trzyźwu tego przeć nie zwykłem; nie przed moją furyą nie wysiedział się tam król, z senatormi, posłowie, tak papieski, jako i inszych książąt. Nie popisuję się, opiwszy się, z rozumem i z męstwem, bo się tego strzegę, bywszy z łaski Bożej rozumnym stworzeniem, żebym bestyej z siebie nie czynił dla kufla. Zem nie wojewoda, ta przyczyna, że
Skrót tekstu: JazStadListyCz_II
Strona: 178
Tytuł:
Korespondencja Jazłowieckiego z Diabłem-Stadnickim
Autor:
Hieronim Jazłowiecki, Stanisław Stadnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
, to jest Moskala, Kozaków i Tatarów do czasu przytrzymała. Powietrze jednak morowe w Krakowie, w Lublinie, w Warszawie i po Kujawach bardzo panowało, ale niemniej i cesarskie wojsko obywatelom koło Krakowa dokuczało, bo nie tylko dwory szlacheckie, ale nawet i plebanie i kościoły od swywoli niemieckiej tak niemal jak od Szwedów nie wysiedziały się, jeżeli nie za pobłażaniem, to raczej za rozkazaniem starszyzny ich.
Umarł tego roku Piotr Gembicki, biskup krakowski, sukcesora Jędrzeja Trzebickiego zostawiwszy, ten zaś biskupstwa przemyskiego miał następcę Sarnowskiego. Więc i drugi Jędrzej Gembicki, biskup łucki, umarłszy, Zamoyskiego, a potym niedługo Stefana Wyżgę miał sukcesora, lecz i ten potym
, to jest Moskala, Kozaków i Tatarów do czasu przytrzymała. Powietrze jednak morowe w Krakowie, w Lublinie, w Warszawie i po Kujawach bardzo panowało, ale niemniej i cesarskie wojsko obywatelom koło Krakowa dokuczało, bo nie tylko dwory slacheckie, ale nawet i plebanie i kościoły od swywoli niemieckiej tak niemal jak od Szwedów nie wysiedziały się, jeżeli nie za pobłażaniem, to raczej za rozkazaniem starszyzny ich.
Umarł tego roku Piotr Gembicki, biskup krakowski, sukcesora Jędrzeja Trzebickiego zostawiwszy, ten zaś biskupstwa przemyskiego miał następcę Sarnowskiego. Więc i drugi Jędrzej Gembicki, biskup łucki, umarłszy, Zamoyskiego, a potym niedługo Stefana Wyżgę miał sukcesora, lecz i ten potym
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 256
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
oka! Widzi onych rycerzów i waleczne chłopy, Których ręką ostatek wziąć miał Europy, Z których ręku, nie polskie, ale ziemie całej, Jego cesarskiej skroni laury czekały, Gdy sromotnie przed chłopstwem i naszymi ciury, Przez swoich się namiotów wywracali sznury, I by ich nie ciemna noc zachowała w mroku, Trudno by się wysiedzieć mieli i w tłomoku. Tak duma smutny Osman i nie zmruży oka Całą noc; wstyd go srodze, że spadł z tak wysoka, Dygres Osman duma CZĘŚĆ PIĄTA
Gdzie serca niesytego wyniosły go buje. A już dniowi ciemna noc świata ustępuje. Skoro ją z nieba słońce promieniste spłasza, Chodkiewicz też kolegów do rady zaprasza
oka! Widzi onych rycerzów i waleczne chłopy, Których ręką ostatek wziąć miał Europy, Z których ręku, nie polskie, ale ziemie całéj, Jego cesarskiej skroni laury czekały, Gdy sromotnie przed chłopstwem i naszymi ciury, Przez swoich się namiotów wywracali sznury, I by ich nie ciemna noc zachowała w mroku, Trudno by się wysiedzieć mieli i w tłomoku. Tak duma smutny Osman i nie zmruży oka Całą noc; wstyd go srodze, że spadł z tak wysoka, Dygres Osman duma CZĘŚĆ PIĄTA
Gdzie serca niesytego wyniosły go buje. A już dniowi ciemna noc świata ustępuje. Skoro ją z nieba słońce promieniste spłasza, Chodkiewicz też kolegów do rady zaprasza
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 174
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
czasem do koszule, Ja chodzę jak kośnica, dzieci jako kule. Mógłby się już zły człowiek tych nałogów chronić, Widzi, żeby po domu mógł z kopiją gonić. Nie masz niczym omaścić, ani co uwarzyć, Dlatego się z nim muszę ustawicznie swarzyć. Gniewa się o lada co, zawadzi mu mucha, Wysiedzi się na kartach, zjadłby złego ducha. Dziwno mi, że wisielca kędy nie zabiją, Bogdaj diabła wypieli ci, którzy z nim piję. Temu się nie dziwuję, który ma w towarze, Ale my ledwo iże chodzimy o parze. Miałam się ja was dawno, sąsiadeczki, radzić, Ledwie mi się nie
czasem do koszule, Ja chodzę jak kośnica, dzieci jako kule. Mógłby się już zły człowiek tych nałogów chronić, Widzi, żeby po domu mógł z kopiją gonić. Nie masz niczym omaścić, ani co uwarzyć, Dlatego się z nim muszę ustawicznie swarzyć. Gniewa się o leda co, zawadzi mu mucha, Wysiedzi się na kartach, zjadłby złego ducha. Dziwno mi, że wisielca kedy nie zabiją, Bogdaj diabła wypieli ci, którzy z nim piję. Temu się nie dziwuję, który ma w towarze, Ale my ledwo iże chodzimy o parze. Miałam się ja was dawno, sąsiadeczki, radzić, Ledwie mi się nie
Skrót tekstu: SejmBiałBad
Strona: 67
Tytuł:
Sejm białogłowski
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
i o Kielichach/ i o wycieraniu ich/ tak też o Wąsach i Brodach/ jeszcze prze widziestą lat/ przy swoim Służebniku w Wilnie drukowanym/ wydali: A ty przecie Mędrkiem się jakimsi stawiąc/ toż a toż/ jak Kozieł młota się najadszy/ przeżywając powtarzasz. I to widzę przed twoim Niedopyrzowym rossądkiem w pokoju wysiedzieć się nie mogło/ że trzy razy do Roku Cerkiew Wschodnia/ Służby Boże aż w Wieczor odprawuje. To jest: w Wigilią Bożego Narodzenia Bohoiáwleniia, albo Teofaniarum, i w Sobotę Wielką. ODPOWIADAM. JAk Judaszowi/ gdy Olejek na Zbawiciela wylany od Nierządnice był/ żałować przyszło/ że nie był przedany za Trzysta groszy
y o Kielichách/ y o wyćierániu ich/ ták też o Wąsách y Brodách/ ieszcze prze widźiestą lat/ przy swoim Służebniku w Wilnie drukowánym/ wydáli: A ty przećie Mędrkiem się iákimśi stáwiąc/ toż á toż/ iák Koźieł młotá się náiadszy/ przeżywáiąc powtarzasz. Y to widzę przed twoim Niedopyrzowym rossądkiem w pokoiu wysiedźieć sie nie mogło/ że trzy rázy do Roku Cerkiew Wschodnia/ Służby Boże áż w Wieczor odpráwuie. To iest: w Wigilią Bożego Národzenia Bohoiáwleniia, álbo Theophaniarum, y w Sobotę Wielką. ODPOWIADAM. IAk Iudaszowi/ gdy Oleiek ná Zbáwićielá wylány od Nierządnice był/ żáłowáć przyszło/ że nie był przedány zá Trzystá groszy
Skrót tekstu: MohLit
Strona: 101
Tytuł:
Lithos abo kamień z procy prawdy [...] wypuszczony
Autor:
Piotr Mohyła
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
sobie Zakonnego Nic nie mając/ i święte instituta szpocząc/ A raczej świeckich rzeczy pilnując i zabaw. Lubo to nie o wszystkich mówię/ w czas przestrzegam/ Więcej pobożnych licząc i znając w Zakonach Niżeli wartogłowów/ i nieustawicznych. Quicquid agit, prawdziwie powiedziano/ Mundus, Każdy z takowych miłych vult esse secundus. Nie wysiedzą się dwory Królewskie/ i Wdowskie Kąciki/ niewysiedzą Pańskie i Szlacheckie Mieszkania. Tacy wszędzie/ mają się wszrubować. Oni w domach totum fac. Starszy sługa za nic/ Za nic i stara Pani. Ci gospodarzami/ Kupcami/ Szafarzami/ Podskarbimi/ wszystkim. Czy też i nie szpiegami? aulam resupinant Amici , tak
sobie Zákonnego Nic nie máiąc/ y święte instituta szpocząc/ A raczey świeckich rzeczy pilnuiąc y zabaw. Lubo to nie o wszystkich mowię/ w czás przestrzegam/ Więcey pobożnych licząc y znáiąc w Zakonách Niżeli wartogłowow/ y nievstawicznych. Quicquid agit, prawdźiwie powiedźiano/ Mundus, Kożdy z tákowych miłych vult esse secundus. Nie wysiedzą się dwory Krolewskie/ y Wdowskie Kąćiki/ niewysiedzą Páńskie y Szlacheckie Mieszkánia. Tacy wszędźie/ máią się wszrubowáć. Oni w domach totum fac. Stárszy sługa zá nic/ Zá nic y stárá Páni. Ci gospodárzámi/ Kupcámi/ Száfárzámi/ Podskárbimi/ wszystkim. Czy też y nie szpiegami? aulam resupinant Amici , ták
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 150
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650