Weysbach cudzoziemiec austriak, godny człowiek.
Generał Augustów.
Pułkownik Lewaszów, dobry człowiek.
Podkanclerzy Szafirów.
Apraksim, admirał floty morskiej.
Generał Ginter, od artylerii.
Generał Weyde, cudzoziemiec.
Generał Szlipenbach szwed, z aresztu z pod Pułtawy, przyjął służbę u cara.
Generał Kanteguzyn.
Generał Ropp, kurlandczyk.
Pułkownik Weterani, szwed. IV. NOTACJA I PAMIĘĆ Sług moich, którzy za życia mego służyli, aby Sukcesorowie na imiona ich pamiętając, byli łaskawi na Sukcesorów ich.
Ipan Bohdan Kandelgisser; ten służąc u teścia mego kanclerza wiel. księstwa lit., potem do mnie przystał, i był u mnie starszym sługą; służył lat
Weysbach cudzoziemiec austryak, godny człowiek.
Generał Augustów.
Pułkownik Lewaszów, dobry człowiek.
Podkanclerzy Szafirów.
Apraxim, admirał floty morskiej.
Generał Ginter, od artyleryi.
Generał Weyde, cudzoziemiec.
Generał Szlipenbach szwed, z aresztu z pod Pułtawy, przyjął służbę u cara.
Generał Kanteguzyn.
Generał Ropp, kurlandczyk.
Pułkownik Weterani, szwed. IV. NOTACYA I PAMIĘĆ Sług moich, którzy za życia mego służyli, aby sukcessorowie na imiona ich pamiętając, byli łaskawi na sukcessorów ich.
Jpan Bohdan Kandelgisser; ten służąc u teścia mego kanclerza wiel. księstwa lit., potém do mnie przystał, i był u mnie starszym sługą; służył lat
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 388
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
tedy były Ukrainie, Gdy czasu żadnej nie było w tem rady, A już ogniste latały Hiady. Co w polach ludzi, co w pułku przebranym, Z wielkim koronnym kupią się hetmanem, Kupią się, ale co zdało się tyle, Przeciw pogańskiej tak nawalnej sile? Wszystko w rodzicu zdrowie było twoim, On z weterany i wyborem swoim, Ledwie na jasnem ukazał się czele, O! jako serca dodał wszystkim wiele! Już nieprzyjaciel ledwie nie pod bokiem, A jeszcze w cieniu zmatani głębokim, I nic nie wiedząc, wiatry próżne gonim: Hej! Kto ochoczy? Kto dowie się o nim? Nikt Wiśniowieckiej nie ubiegł w tem straży
tedy były Ukrainie, Gdy czasu żadnej nie było w tem rady, A już ogniste latały Hyady. Co w polach ludzi, co w pułku przebranym, Z wielkim koronnym kupią się hetmanem, Kupią się, ale co zdało się tyle, Przeciw pogańskiej tak nawalnej sile? Wszystko w rodzicu zdrowie było twoim, On z weterany i wyborem swoim, Ledwie na jasnem ukazał się czele, O! jako serca dodał wszystkim wiele! Już nieprzyjaciel ledwie nie pod bokiem, A jeszcze w cieniu zmatani głębokim, I nic nie wiedząc, wiatry próżne gonim: Hej! Kto ochoczy? Kto dowie się o nim? Nikt Wiśniowieckiej nie ubiegł w tem straży
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 56
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
wzbudziwszy Wszytkich swoim przykładem a tak uzbroiwszy Na przypadki wszelakie i śliskość fortuny, Zda się sobie że choćby ostre nań pioruny Z-wierzchu biły; i samo słyszał gór zleganie Z-razów Tyseuszowych, nic mu się nie stanie. Zaczym, co kosztownego tego dnia zbywało, Przywoławszy Senatu i inszych niemało Wodzów, i Weteranów, z-nimi o sposobie Dalszym komunikuje. Jakoby w-tej sobie Począć dródże? ile już tak Nieprzyjaciela Stawi im go przed oczy? Komu tedy, komu (Mową ich tą a grzeje) jeszcze będąc w-domu Grozili po Sejmikach, i prywatnych z-sobą Stołach i posiedzeniach, że i którą chorobą Pilawce zarazili, i
wzbudźiwszy Wszytkich swoim przykładem á tak uzbroiwszy Ná przypadki wszelákie i śliskość fortuny, Zda sie sobie że choćby ostre nań pioruny Z-wierzchu biły; i samo słyszał gor zleganie Z-razow Tyseuszowych, nic mu sie nie stanie. Zaczym, co kosztownego tego dnia zbywáło, Przywołáwszy Senatu i inszych niemało Wodzow, i Weteránow, z-nimi o sposobie Dálszym komunikuie. Iákoby w-tey sobie Począć drodże? ile iuż tak Nieprzyiaćiela Stawi im go przed oczy? Komu tedy, komu (Mową ich tą a grzeie) ieszcze bedąc w-domu Grozili po Seymikach, i prywatnych z-sobą Stołach i posiedzeniach, że i ktorą chorobą Pilawce zaraźili, i
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 80
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
kończą się, albo bez decyzyj, albo decyzja nie ma żadnego skutku.
Obviando tak wielkim inkonweniencjom, należałoby od sejmików zacząć, na których pierwsże desideria populorum formantur, a oraz na nich pierwszy fervor młodości nasżej wybucha; równość urodzenia dając nam jednakową z drugiemi activitatem, rozumiemy że nas aequiparat w zasługach i eksperiencyj najstarszych weteranów, których owszem ostroźność w Radzie, zda nam się być nikczemną bojaźnią, i ich moderacja słabością; Rozumiemy że im ziwsże nasże rady, tym są lepsże, i im śmielsże tym bezpieczniejsże.
Rzeczpospolita Rzymska nieprzypusźcżała do obrad swoich, tylko tych, którzy wprzód w wojsku do lat zamierzonych słuzili: Co do słuźby wojennej
kończą się, albo bez decyzyi, albo decyzya nie ma źadnego skutku.
Obviando tak wielkim inkonweniencyom, naleźałoby od seymikow zacząć, na ktorych pierwsźe desideria populorum formantur, á oraz na nich pierwszy fervor młodośći nasźey wybucha; rowność urodzenia daiąc nam iednakową z drugiemi activitatem, rozumiemy źe nas aequiparat w zasługach y experyencyi naystarszych weteranow, ktorych owszem ostroźność w Radźie, zda nam się bydź nikczemną boiaźńią, y ich moderacya słabośćią; Rozumiemy źe im źywsźe nasźe rady, tym są lepsźe, y im śmielsźe tym bespiecznieysźe.
Rzeczpospolita Rzymska nieprzypusźcźała do obrad swoich, tylko tych, ktorzy wprzod w woysku do lat zamierzonych słuźyli: Co do słuźby woienney
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 68
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
ad Bellum.
O BATALII, albo samej POTYCŻCE, masz doskonałą informację w Architekturze Wojennej, tam się życzę powrócić. Tu Przydaję: Niżeli in Arena Martis rękami i bronią potykać się przyjdzie, pierwej przez CONSILIA BELLICA uczyń certament w głowie, w sekretnym miejscu sub Dio, et DEO. Z wielkiej eksperiencyj Ludźmi, osobliwie Weteranami, certuj racjami, niż zaczniesz żelazem; gdyż z perswazyj wielkiego Polityka Lipsiusza: Sine Consiliis Omnis Bellorum apparatus est fumus, omnes Viri funus. Kupersy śmiertelne, nie Laury niezwiędłe ten zbiera, kto wojuje sine Consiliis; a te sub rosa być powinny, ne tu erubescas; tak utajone, żeby o niej
ad Bellum.
O BATALII, albo samey POTYCŻCE, masz doskonałą informacyę w Architekturze Woienney, tam się życzę powrocić. Tu Przydaię: Niżeli in Arena Martis rękami y bronią potykać się przyidzie, pierwey przez CONSILIA BELLICA uczyń certament w głowie, w sekretnym mieyscu sub Dio, et DEO. Z wielkiey experiencyi Ludźmi, osobliwie Weteranami, certuy racyami, niż zaczniesz żelázem; gdyż z perswazyi wielkiego Polityka Lipsiusza: Sine Consiliis Omnis Bellorum apparatus est fumus, omnes Viri funus. Kupersy śmiertelne, nie Laury niezwiędłe ten zbiera, kto woiuie sine Consiliis; a te sub rosa bydź powinny, ne tu erubescas; tak utaione, żeby o niey
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 433
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, z napisem: Consiliô et Industriâ. Nie hiperbolice, ale aptissimè służyło mu te Symbolum: Oliwna rózga z między Oręża wyrastająca cum Lemmate: Mediis crescebat in Armis, Z nim stanęły Traktaty Tureckie w Karłowiczu w Sklawonii A. D. 1699.
48. JOSEFUS I. Leopolda I. Syn, w młodym wieku Weterana Żołnierza wypełniający odwagę i umiejętność. Za życia Ojca Rzymskim ukoronowany Królem: Oblężeniem dwojakim i dobyciem Landawii Fortecy Francuskiej Światu inclaruit. Po szczęśliwej Jego okazji w Brabancyj, Miast 13 już po Ojcu Cesarzem ukoronowanemu, padło in adorationem, a czternasty Mediolan. Potym in medio Victoriarum et Vitae lata mając CHRYSTUSOWE w Roku 6 panowania,
, z napisem: Consiliô et Industriâ. Nie hyperbolicè, ale aptissimè służyło mu te Symbolum: Oliwna rozga z między Oręża wyrastaiąca cum Lemmate: Mediis crescebat in Armis, Z nim staneły Traktaty Tureckie w Karłowiczu w Sklawonii A. D. 1699.
48. IOSEPHUS I. Leopolda I. Syn, w młodym wieku Weterana Zołnierza wypełniaiący odwagę y umieiętnośc. Za życia Oyca Rzymskim ukoronowany Krolem: Oblężeniem dwoiakim y dobyciem Landawii Fortecy Fráncuskiey Swiatu inclaruit. Po szczęśliwey Iego okazyi w Brábancyi, Miast 13 iuż po Oycu Cesarzem ukoronowanemu, padło in adorationem, á czternasty Medyolan. Potym in medio Victoriarum et Vitae lata maiąc CHRYSTUSOWE w Roku 6 panowania,
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 526
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
też to był człek głupi — że go poseł pruski przez księdza Sienińskiego, Lucypera czy krucyfera, jak Wolbek mówił, cale w tym niewinnego, tentował. Tak tedy co miało sejm ułatwić, to tym barzej zatrudniło. Wielkich i nie notowanych ludzi Wilczewski powołał. Na resztę Hłasko, sędzia ziemski i poseł połocki, zacny weteran, zatamował activitatem izby poselskiej i tak sub passivitate trzymał aż do ostatniego dnia i godziny. Na koniec na świece nie pozwalali posłowie i tak Ogiński, marszałek sejmowy, musiał ten sejm pożegnać. Rozjechali się panowie polscy infestissimis na książąt Czartoryskich animis.
Co zaś do mojej osoby, starałem się ubłagać Sapiehę kanclerza. Prosił
też to był człek głupi — że go poseł pruski przez księdza Sienińskiego, Lucypera czy krucyfera, jak Wolbek mówił, cale w tym niewinnego, tentował. Tak tedy co miało sejm ułatwić, to tym barzej zatrudniło. Wielkich i nie notowanych ludzi Wilczewski powołał. Na resztę Hłasko, sędzia ziemski i poseł połocki, zacny weteran, zatamował activitatem izby poselskiej i tak sub passivitate trzymał aż do ostatniego dnia i godziny. Na koniec na świece nie pozwalali posłowie i tak Ogiński, marszałek sejmowy, musiał ten sejm pożegnać. Rozjechali się panowie polscy infestissimis na książąt Czartoryskich animis.
Co zaś do mojej osoby, starałem się ubłagać Sapiehę kanclerza. Prosił
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 236
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
rozeznania potrzeba: nie spuszczać się na Komisarza pochlebcę, że szkół, z Palestry zaciąnionego, bo student mleczną kaszę lubi, ale nie wie skąd się bierze mleko: jeśli Astronom, wie co to via lactea: Palestrant zaś ex codice modicè umie, choć lat wiele tego pilnuje, dopieroż nie rozumi praktyki Ekonomicznej? Weterana, praktyka, wielkiego gospodarza na Komisarstwo Wysadzić potrzeba: który by nie z Haura dopiero uczył się gospodarować: w którym Autorze sunt bona mixta malis: wiele nie sprawiedliwych rzeczy wyciąga po Administratorach, i je w ciężkie w prowadza rachunki. Na bydła chorobę radzi Szentywani Autor Wziąć hubkę z lipy, lub z wierzby, moczyć
rozeznania potrzeba: nie spuszczać się na Kommissarza pochlebcę, że szkoł, z Palestry zaciąnionego, bo student mleczną kaszę lubi, ale nie wie zkąd się bierze mleko: iezli Astronom, wie co to via lactea: Palestrant zaś ex codice modicè umie, choć lat wiele tego pilnuie, dopieroż nie rozumi praktyki Ekonomiczney? Weteraná, praktyka, wielkiego gospodarza na Kommissarstwo Wysadzić potrzeba: ktory by nie z Haura dopiero uczył się gospodarować: w ktorym Autorze sunt bona mixta malis: wiele nie sprawiedliwych rzeczy wyciąga po Administratorach, y ie w cięsżkie w prowadza rachunki. Na bydła chorobę radzi Szentywani Autor Wziąć hubkę z lipy, lub z wierzby, moczyć
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 367
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
godnych
Stagyrę Miasto Ojczyste w Macedonii erygował teste Plinio. Pindara Poęty rezydencyj przepuścił, paląc Miasto Teby; Diogenesa Filozofa w beczce siedzącego nawiedził, chciał znacznie opatrzyć, ale ten Cynicus wszystkim spernujący, nie akceptował. Metres more Orientalium miał 360, a to Dariusza naśladując, a własną żonę Roksanę. Wojsko jego z samych było weteranów, i prawie Senat à Senio żołnierzów. Nie dał się nikomu malować tylko Apelesowi, z metalu formować, tylko Lisippowi; sztychować, jeno Pyrgotelesowi. Delektował się bardzo, gdy go pochlebnie zwano Synem Jowisza Ammoniusza, w pustyni Egipskiej sławnego. Lat 33 przeżywszy, a 12 tylko panowawszy, Monarchię Grecką jaksam zaczoł na
godnych
Stagyrę Miasto Oyczyste w Macedonii erygował teste Plinio. Pindara Pòęty rezydencyi przepuścił, paląc Miasto Teby; Diogenesa Filozofa w beczce siedzącego nawiedził, chciał znacznie opatrzyć, ale ten Cynicus wszystkim spernuiący, nie akceptował. Metres more Orientalium miał 360, a to Dariusza naśladuiąc, a własną żonę Roxanę. Woysko iego z samych było weteranow, y prawie Senat à Senio żołnierzow. Nie dał się nikomu malować tylko Apellesowi, z metalu formować, tylko Lisippowi; sztychować, ieno Pyrgotelesowi. Delektował się bardzo, gdy go pochlebnie zwano Synem Iowisza Ammoniusza, w pustyni Egypskiey sławnego. Lat 33 przeżywszy, á 12 tylko panowawszy, Monarchię Grecką iaksam zaczoł na
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 569
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
, nie tak jak stary. Tam miasto dewota Tercjan sierota Ze mszałem.
Pójdziesz li w pole, to w rewerendzie, A wracaj chyżo, bo kłopot będzie, Chodźże, ale tobie, Ni odsieb, ni k sobie, Bo zbłądzisz.
Przyjdziesz do stołu, więc jak od panów, Umknij się dalej od weteranów,
Tam tylko zębami Ruszaj, nie oczami, Bo patrzą.
Zamiatać każą. miej to za wety, Nie bój się miotły, jakby komety, Zamiótszy precz śmiecie, Bo cię kto omiecie Z kurzawy.
Przyjdziesz do kuchni, oni tam szykują Banie i miski, tym cię częstują, Ty zawijaj ręce, Na kuchennej
, nie tak jak stary. Tam miasto dewota Tercyjan sierota Ze mszałem.
Pójdziesz li w pole, to w rewerendzie, A wracaj chyżo, bo kłopot będzie, Chodźże, ale tobie, Ni odsieb, ni k sobie, Bo zbłądzisz.
Przyjdziesz do stołu, więc jak od panów, Umknij się dalej od weteranów,
Tam tylko zębami Ruszaj, nie oczami, Bo patrzą.
Zamiatać każą. miej to za wety, Nie bój się miotły, jakby komety, Zamiótszy precz śmiecie, Bo cię kto omiecie Z kurzawy.
Przyjdziesz do kuchni, oni tam szykują Banie i miski, tym cię częstują, Ty zawijaj ręce, Na kuchennej
Skrót tekstu: RecTerBar_II
Strona: 764
Tytuł:
Recepta na urazy tercjańskie-milczeć
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1701 a 1750
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1750
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965