rogiem, Skwasiwszy tylko wejzreniem jaskrawem Owę dorodną i uczciwą minę, Przez ścianę muszą cierpieć oskominę. O trony, trony! Trumny raczej rzekę, W których szczęśliwość krajów leży trupem. W tęż to wam Pan Bóg podał ich opiekę I z ludźmi krwie swej drogimi okupem? Tedy im strawić łzy miały powiekę Albo i sami martwieć, stawać słupem Przez ckliwe życia nędznego trawienie Na tak nieznośne troski, utrapienie. Tyleż interes i prywata waży, Dla której całym wzruszyliście światem, Że prawo Boskie i ludzkie przeważy Doczesnym waszym rządem, majestatem. Czyli już z tego śmierć was nie obnaży? Co wyrabiacie i mieć chcecie zatem, Że dla pozornej
rogiem, Skwasiwszy tylko wejzreniem jaskrawem Owę dorodną i uczciwą minę, Przez ścianę muszą cierpieć oskominę. O trony, trony! Trumny raczej rzekę, W których szczęśliwość krajów leży trupem. W tęż to wam Pan Bóg podał ich opiekę I z ludźmi krwie swej drogimi okupem? Tedy im strawić łzy miały powiekę Albo i sami martwieć, stawać słupem Przez ckliwe życia nędznego trawienie Na tak nieznośne troski, utrapienie. Tyleż interes i prywata waży, Dla której całym wzruszyliście światem, Że prawo Boskie i ludzkie przeważy Doczesnym waszym rządem, majestatem. Czyli już z tego śmierć was nie obnaży? Co wyrabiacie i mieć chcecie zatem, Że dla pozornej
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 169
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
ale z interesu, z nieuwagi i impetów lubieżnych pochodząc, wychodzi na żal niewczęsny, na przykrą oskominę, na piekielne biada i narzekanie? Jako nie jest śmiertelny, kiedy przez nieukontentowanie i zgryźliwe okazje śmierci raczej, a nie życia w nim sobie małżonkowie życzą, kiedy w zagęszczonych swawolnie i wytwornie rozwodach, seperacjach i niezgodach martwieje i obumiera? Jako nie jest piołunowy, kiedy przez niesforę małżonków, przez ustawiczne kłótnie, kłopoty i swary każdy w nim chleba kawałek gorszki, diabłów miliony obsypą, zaraza przeklęctwa odrazi, kiedy w nim największe posagi, wnioski, wyprawy i fortuny, ogólne z pożycia i zażycia nieukontentowanie przenosi i przeważa? Jako nie jest
ale z interesu, z nieuwagi i impetów lubieżnych pochodząc, wychodzi na żal niewczęsny, na przykrą oskominę, na piekielne biada i narzekanie? Jako nie jest śmiertelny, kiedy przez nieukontentowanie i zgryźliwe okazyje śmierci raczej, a nie życia w nim sobie małżonkowie życzą, kiedy w zagęszczonych swawolnie i wytwornie rozwodach, seperacyjach i niezgodach martwieje i obumiera? Jako nie jest piołunowy, kiedy przez niesforę małżonków, przez ustawiczne kłótnie, kłopoty i swary każdy w nim chleba kawałek gorszki, dyjabłów milijony obsypą, zaraza przeklęctwa odrazi, kiedy w nim największe posagi, wnioski, wyprawy i fortuny, ogólne z pożycia i zażycia nieukontentowanie przenosi i przeważa? Jako nie jest
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 218
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
psa i trupa zgniłego aniżeli ciało własne, wygoda i ukontentowanie jego. Komu się dostała owa żywa wiara i kontemplacja przywileju swojego w tworzeniu ciała Boskiego, w pożywaniu i szafowaniu jego, w dyspensowaniu skarbów sobie powierzonych, w używaniu namiesnictwa Chrystusowego? Gdzie przez moc i wiolencyją uwagi i pokory słupem stawały oczy, tępiał wzrok, martwiał język, słabiały zmysły, ustawały siły, kościało serce, zgoła cały człek odstępował od siebie. Gdzie Bóg w widomej istocie Swojej, w pełności łask i atrybutów, zawdzięczając owę intencyją wiary i czynienia kapłańskiego, eksplikował moc konsekracji Jego, w prezentowaniu się na pociechę kształtem rodzącej matki twórcy swojemu. Komu się dostała owa chwały
psa i trupa zgniłego aniżeli ciało własne, wygoda i ukontentowanie jego. Komu się dostała owa żywa wiara i kontemplacyja przywileju swojego w tworzeniu ciała Boskiego, w pożywaniu i szafowaniu jego, w dyspensowaniu skarbów sobie powierzonych, w używaniu namiesnictwa Chrystusowego? Gdzie przez moc i wiolencyją uwagi i pokory słupem stawały oczy, tępiał wzrok, martwiał język, słabiały zmysły, ustawały siły, kościało serce, zgoła cały człek odstępował od siebie. Gdzie Bóg w widomej istocie Swojej, w pełności łask i atrybutów, zawdzięczając owę intencyją wiary i czynienia kapłańskiego, eksplikował moc konsekracyi Jego, w prezentowaniu się na pociechę kształtem rodzącej matki twórcy swojemu. Komu się dostała owa chwały
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 223
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
kędy zobopólna obserwancja do przysiężonej powinności mająca się ostrożnie? Kędy wspólny raz w nieszczęściu i owszem, antagonizująca w cierpieniu wola? Gdzie żona mężówe, mąż małżonki swojej partykularne dolegliwości nie tylko przejmować, ale i sam grób zastępować z miłości pragnęli. Gdzie na najmniejszy jedno drugiego razik bolało zaraz i stękało, na krwawy przypadek martwiało, na niebezpieczny obumierało i konało, gdzie wspołeczna obecność pociechą i ukontentowaniem, nie przytomność doczesna tęsknicami, nudnościami i lamentem serca i oka do woli nasycić nie mogły, a dopieroż przez ostateczne rozłączenie się dalsza żadnym gustem, powabnością i przyjemnością rekoncylijować nie wydołała. Czemu nie żyjecie teraz, owe (o których Plutarchus w
kędy zobopólna obserwancyja do przysiężonej powinności mająca się ostrożnie? Kędy wspólny raz w nieszczęściu i owszem, antagonizująca w cierpieniu wola? Gdzie żona mężowe, mąż małżonki swojej partykularne dolegliwości nie tylko przejmować, ale i sam grób zastępować z miłości pragnęli. Gdzie na najmniejszy jedno drugiego razik bolało zaraz i stękało, na krwawy przypadek martwiało, na niebezpieczny obumierało i konało, gdzie wspołeczna obecność pociechą i ukontentowaniem, nie przytomność doczesna tęsknicami, nudnościami i lamentem serca i oka do woli nasycić nie mogły, a dopieroż przez ostateczne rozłączenie się dalsza żadnym gustem, powabnością i przyjemnością rekoncylijować nie wydołała. Czemu nie żyjecie teraz, owe (o których Plutarchus w
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 263
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
wami rozmawiać, bo duch we mnie ustał, mowę mi odjął. Głowy już to lat czternaście nieznośne bolenie cierpię, a tego najbarziej roku. Ciało wszystko i członki zbolałe oprócz samych ręku a nóg, w których tylko jakąś moc i władzą czuję; ale kiedy mi już głowa upada, ciało z członkami mdleje, duch martwieje, obawiam się, aby co ręce i nogi zdrowe pomoc miały, gdzie insze członki z ciałem albo i głową nie będą uzdrowione ożywionym duchem. Płaczę, narzekam na nieszczęsne czasy, którychem w tym wieku swym doczekała. Wzgórę ręce podnoszę, bo już w nikim nadzieję, tylko w Bogu mam. Łagodnym słowem was nie
wami rozmawiać, bo duch we mnie ustał, mowę mi odjął. Głowy już to lat czternaście nieznośne bolenie cierpię, a tego najbarziej roku. Ciało wszystko i członki zbolałe oprócz samych ręku a nóg, w których tylko jakąś moc i władzą czuję; ale kiedy mi już głowa upada, ciało z członkami mdleje, duch martwieje, obawiam się, aby co ręce i nogi zdrowe pomoc miały, gdzie insze członki z ciałem albo i głową nie będą uzdrowione ożywionym duchem. Płaczę, narzekam na nieszczęsne czasy, którychem w tym wieku swym doczekała. Wzgórę ręce podnoszę, bo już w nikim nadzieję, tylko w Bogu mam. Łagodnym słowem was nie
Skrót tekstu: RozSynCz_II
Strona: 137
Tytuł:
Rozmowa synów z matką
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
konserwuje. Górąca krwista zapala, suchych bardziej suszy, konkokcją złą czyni, Zimna zaś temperuje wrodzone ciepło. Ci którzy skłonniejsi są do potów, dla otworzystości porów, sposobniejsi też są do paraliżu, apopleksyj. Przez które wkradszy się subtelna ekshalacja powietrza, krew ziębiąc w swojej cyrkulacyj stanowi: przez co członki ciała drętwieją i martwieją.
5to. Samą erią może kto się zarazić, i chorobę w jakim domu panującą powziąc. Co się najwięcej wydaje gdy złe powietrze to jest jadowitymi ekshalacjami zarażone panuje. Którym że ustawicznie tchnie człowiek, jednym oddychając, inne świeże w siebie ciągnąc. Więc zgniłe i jadowite powietrze płuca, serce, krew, i inne
konserwuie. Gorąca krwista zápala, suchych bardziey suszy, konkokcyą złą czyni, Zimna zaś temperuie wrodzone ciepło. Ci ktorzy skłonnieysi są do potow, dla otworzystości porow, sposobnieysi też są do paraliżu, apoplexyi. Przez ktore wkradszy się subtelna exchalacya powietrza, krew ziębiąc w swoiey cyrkulácyi stanowi: przez co członki ciałá drętwieią y martwieią.
5to. Samą aeryą może kto się zarazić, y chorobę w iákim domu panuiącą powziąc. Co się naywięcey wydáie gdy złe powietrze to iest iádowitymi exchalacyami zarażone pánuie. Ktorym że ustáwicznie tchnie człowiek, iednym oddychaiąc, inne swieże w siebie ciągnąc. Więc zgniłe y iádowite powietrze płuca, serce, krew, y inne
Skrót tekstu: BystrzInfElem
Strona: T2
Tytuł:
Informacja elementarna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
fizyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
poseł się dziwuje, Dźwiga ją prędko z ziemie, jak może, ratuje.
LXI.
I by nie jego pilność, zabiłaby była Wesoła wieść niebogę, gdy ją przeraziła; Siły we mgnieniu oka wszystkie w niej ustały, Nogi słabe wrodzonej pomocy nie miały. Tak zwykł, gdy wiodą kogo na śmierć zasłużoną, Martwieć i mowę tracić, z bojaźni zamknioną; Lecz skoro od dekretu będzie uwolniony, Niepojętą radością zaś jest napełniony.
LXII.
Mongrana z Jasną Górą dziwnie się raduje, Przyszłych potomków zacność już, już upatruje. Ale zaś Anzelm z Ganem, Falkon smutno chodzą, Tusząc, iż jem te związki coś złego urodzą; Zmyślają
poseł się dziwuje, Dźwiga ją prędko z ziemie, jak może, ratuje.
LXI.
I by nie jego pilność, zabiłaby była Wesoła wieść niebogę, gdy ją przeraziła; Siły we mgnieniu oka wszystkie w niej ustały, Nogi słabe wrodzonej pomocy nie miały. Tak zwykł, gdy wiodą kogo na śmierć zasłużoną, Martwieć i mowę tracić, z bojaźni zamknioną; Lecz skoro od dekretu będzie uwolniony, Niepojętą radością zaś jest napełniony.
LXII.
Mongrana z Jasną Górą dziwnie się raduje, Przyszłych potomków zacność już, już upatruje. Ale zaś Anzelm z Ganem, Falkon smutno chodzą, Tusząc, iż jem te związki coś złego urodzą; Zmyślają
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 379
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
10. Czemu gadziny na bok chodzą? To się tym trafia które z jednej strony mają krótsze nogi albo też na jednej stronie co podobnego sercu, które na tamtę stronę przeciąga wszystko ciało. 11. Czemu muchy są farb różnych? Bo nie wszytkie z jednakiej się materii rodzą. 12. Czemu wąż łacno na zimnie martwieje? Bo sam w sobie mało ma ciepła, zaczym martwieć musi gdy nie ma od ciepła zwierzchnego pomocy. 13. Czemu gadziny boją się ognia? Zwłaszcza węże przed ogniem uciekają iż są pełne trucizny, a ogień jest przeciwny truciznie. 14. Czemu muchy na miejscach wysokich się nie rodzą? Gdzie sucho tam zgniłości nie
10. Czemu gádźiny ná bok chodzą? To się tym trafia ktore z iedney strony máią krotsze nogi álbo też ná iedney stronie co podobnego sercu, ktore ná támtę stronę przećiąga wszystko ćiáło. 11. Czemu muchy są farb rożnych? Bo nie wszytkie z iednákiey się máteryey rodzą. 12. Czemu wąż łácno ná źimnie martwieie? Bo sam w sobie máło ma ćiepłá, záczym martwieć muśi gdy nie ma od ćiepłá zwierzchnego pomocy. 13. Czemu gádźiny boią się ogniá? Zwłaszczá węże przed ogniem ućiekáią iż są pełne trućizny, á ogień iest przeciwny trućiznie. 14. Czemu muchy ná mieyscách wysokich się nie rodzą? Gdźie sucho tám zgniłośći nie
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 168
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692
trafia które z jednej strony mają krótsze nogi albo też na jednej stronie co podobnego sercu, które na tamtę stronę przeciąga wszystko ciało. 11. Czemu muchy są farb różnych? Bo nie wszytkie z jednakiej się materii rodzą. 12. Czemu wąż łacno na zimnie martwieje? Bo sam w sobie mało ma ciepła, zaczym martwieć musi gdy nie ma od ciepła zwierzchnego pomocy. 13. Czemu gadziny boją się ognia? Zwłaszcza węże przed ogniem uciekają iż są pełne trucizny, a ogień jest przeciwny truciznie. 14. Czemu muchy na miejscach wysokich się nie rodzą? Gdzie sucho tam zgniłości niemasz, a gdzie tej niemasz tam też niemasz
trafia ktore z iedney strony máią krotsze nogi álbo też ná iedney stronie co podobnego sercu, ktore ná támtę stronę przećiąga wszystko ćiáło. 11. Czemu muchy są farb rożnych? Bo nie wszytkie z iednákiey się máteryey rodzą. 12. Czemu wąż łácno ná źimnie martwieie? Bo sam w sobie máło ma ćiepłá, záczym martwieć muśi gdy nie ma od ćiepłá zwierzchnego pomocy. 13. Czemu gádźiny boią się ogniá? Zwłaszczá węże przed ogniem ućiekáią iż są pełne trućizny, á ogień iest przeciwny trućiznie. 14. Czemu muchy ná mieyscách wysokich się nie rodzą? Gdźie sucho tám zgniłośći niemász, á gdźie tey niemász tám też niemász
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 168
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692
I dojźrzawszy oręża/ śmierci pewna była. On gniewny/ a co słowo ojca mianujący/ Więc nań (jąwszy w kleszczyki) język się gorlący/ Bronią katowskie urznał: języczny mogoce Korzonek: sam przy ziemi coś leżąc/ markoce. I jak ściętej źmijie/ chwost/ co wtymże tancuje/ drga/ i martwiejąc/ tropu swej paniej szladuje. Po zbrodni (nie wierzyłbym) nieporaż nachodził Lub kalikę/ i z nią się jak raczył obchodził. Nawarzywszy/ w też oczy/ z małżonką się wita. Ta ledwie ujźrzawszy go/ o rodzoną pyta. Zdrajca w płacz: o jej baje zmyślonym pogrzebie. I zjednały wiarę
Y doyźrzawszy oręża/ śmierći pewná byłá. On gniewny/ á co słowo oycá miánuiący/ Więc nań (iąwszy w kleszczyki) ięzyk się gorlący/ Bronią kátowskie vrznał: ięzyczny mogoce Korzonek: sam przy źiemi coś leżąc/ márkoce. Y iák śćiętey źmiiie/ chwost/ co wtymże táncuie/ drga/ y martwieiąc/ tropu swey pániey szláduie. Po zbrodni (nie wierzyłbym) nieporaż nachodźił Lub kálikę/ y z nią się iák raczył obchodźił. Náwárzywszy/ w też oczy/ z małżonką się witá. Tá ledwie vyźrzawszy go/ o rodzoną pyta. Zdraycá w płácz: o iey báie zmyślonym pogrzebie. Y ziednáły wiárę
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 154
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636