wrzuć w piękną wodę. Ususz choć w trocinach/ zawin potym w papier/ od powietrza strzegąc. Niech tak z tydzień i dalej poleżą/ a scendrują się pięknie/ jakby pozłocone były. Robota jednak ma być z czyrego mosiądzu/ nie z spiżej. Drudzy po wykraceniu w garnuszek nietłusty/ wody wstawiwszy/ gdy ta wezwreć poczyna/ trochę kurkumy tłuczonej albo skrobanej w nią wrzucą/ na nitce metala w nie wpuszczają patrząć aż dosyć koloru nabiorą. Drudzy i trochę Hałunu przy kurkumie i Mastiksu przydawają. Tu by się mogło z okazji powiedzieć/ o sposobie Rzymskim robienia Metalów/ krzyżyków etc. ale rzecz przydłuższa. To tylko namieniam; iż tam
wrzuć w piękną wodę. Vsusz choć w troćinach/ záwin potym w pápier/ od powietrzá strzegąc. Niech tak z tydzień y dáley poleżą/ a zcendruią się pięknie/ iákby pozłocone były. Robotá iednák má bydz z czyre^o^ mośiądzu/ nie z spiżey. Drudzy po wykráceniu w gárnuszek nietłusty/ wody wstáwiwszy/ gdy tá wezwreć poczyná/ trochę kurkumy tłuczoney albo skrobáney w nię wrzucą/ ná nitce metállá w nie wpuszczáią pátrząć aż dosyc koloru nábiorą. Drudzy i trochę Háłunu przy kurkumie i Mástixu przydáwáią. Tu by się mogło z okázyey powiedźieć/ o sposobie Rzymskim robieniá Metalow/ krzyżykow etc. ále rzecz przydłuższa. To tylko námieniam; iż tám
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 275
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
, głowa mu się zapociła; Otarszy rzucił na mię, został tak nie prany; Uczynię mu, że z niego pocieką pijany. Przywiedźcie mi do domu męża, możne czary, Przywiedźcie, bowiem żal mój nie ma żadnej miary! Warz kaszę na podołku. Dobra się rzecz zstała, Bez ognia na podołku kasza nam wezwrzała. Biegać mu... Czy się mylę? Psi około płota Szczekają i ktoś bije jakoby we wrota. Folguj z tą kaszą, folguj, psi szczekać przestali, On jest, koniecznie on jest, węchem go poznali. Będzie lepszy karany. Witać się go godzi, Ale mu kęs wytrwajmy, aże się ochłodzi
, głowa mu się zapociła; Otarszy rzucił na mię, został tak nie prany; Uczynię mu, że z niego pocieką pijany. Przywiedźcie mi do domu męża, możne czary, Przywiedźcie, bowiem żal mój nie ma żadnej miary! Warz kaszę na podołku. Dobra się rzecz zstała, Bez ognia na podołku kasza nam wezwrzała. Biegać mu... Czy się mylę? Psi około płota Szczekają i ktoś bije jakoby we wrota. Folguj z tą kaszą, folguj, psi szczekać przestali, On jest, koniecznie on jest, węchem go poznali. Będzie lepszy karany. Witać się go godzi, Ale mu kęs wytrwajmy, aże się ochłodzi
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 131
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
/ jedno go w sobie czasem cicho tają: Ale gdy jej w nos wlezie wiele złego broi/ Drugi Diabeł tak skrzętny krzyża się nie boi. Ktoby się ustrzec nie mógł takiej złej przygody/ Weźmi święcone kropidło i kociołek wody. Gdy się będzie pokusa twej żony dzierżała/ Wstaw tę wodę na ogień by dobrze wezwrzała. Pluśnisz jej między oczy zmaczawszy kropidłem/ Trybularzem jej w zęby pospołu z kadzidłem. Będzieć ona wrzeszczała/ cóż/ czy już szalejesz Po wywracasz naczynie/ ogień mi zalejesz. Krop ty przecię tak długo aż się pocznie prosić/ Mój drogi małżoneczku jużci też mam dosyć. Do Księdza Macieja.
MUszę przyznać że dosyć
/ iedno go w sobie czásem ćicho táią: Ale gdy iey w nos wleźie wiele złego broi/ Drugi Dyabeł ták skrzętny krzyżá się nie boi. Ktoby się vstrzedz nie mogł tákiey złey przygody/ Weźmi święcone kropidło y koćiołek wody. Gdy się będźie pokusá twey żony dźierżáłá/ Wstaw tę wodę ná ogień by dobrze wezwrzáłá. Pluśnisz iey między oczy zmacżawszy kropidłem/ Trybularzem iey w zęby pospołu z kádźidłem. Będźieć oná wrzeszczáłá/ coż/ czy iuż száleiesz Po wywrácasz nacżynie/ ogień mi záleiesz. Krop ty przecię ták długo áż się pocznie prośić/ Moy drogi małżoneczku iużći też mam dosyć. Do Xiędzá Máćieiá.
MVszę przyznáć że dosyć
Skrót tekstu: FraszSow
Strona: B
Tytuł:
Fraszki Sowiźrzała nowego
Autor:
Jan z Kijan
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
O Glistach. Traktat Trzeci Sposoby do Leczenia.
Najpotrzebniejsze na Glisty są Purganse, które one oraz i morzą, i wyprowadzają z materią z której się rodzą; Najlepsze jest Rhabarbarum z Cytwarowym nasieniem, albo weś Rhabarbar. dr. 1. nalej wodką z trawy, namocz przez noc, nazajutrz przygrzej dobrze, żeby wezwrzało; przecedź, przydaj Rhabárbarum w proszku; także proszku od robaków, obojga po skrupule, przycukrowawszy daj ciepło wipić, jeżeli dla Dzieci, trzeba mniej wszystkiego brać. Item. Proszek z Salapy dany (według wieku) w czymkolwiek, wypędza Glisty; także Agaryk, Electuarium, Diacarthami, Trochisem, Alchandl, także Konfekt
O Glistách. Tráktat Trzeći Sposoby do Leczenia.
Náypotrzebnieysze ná Glisty są Purganse, ktore one oraz y morzą, y wyprowadzáią z máteryą z ktorey się rodzą; Naylepsze iest Rhabarbarum z Cytwarowym naśieniem, álbo weś Rhabarbar. dr. 1. náley wodką z trawy, námocz przez noc, názáiutrz przygrzey dobrze, żeby wezwrzało; przecedź, przyday Rhabárbarum w proszku; także proszku od robakow, oboygá po skrupule, przycukrowawszy day ćiepło wipić, ieżeli dla Dzieći, trzebá mniey wszystkiego brać. Item. Proszek z Sálápy dany (według wieku) w czymkolwiek, wypędza Glisty; tákże Agáryk, Electuarium, Diacarthami, Trochisem, Alchandl, tákże Konfekt
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 252
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
z tego natoczyć/ wielkości wyki: z tych choremu na noc kładącemu się spać/ po trzy dawać/ winem słodkim/ albo przewarzonym/ trochę popijając. Doświadczone lekarstwo. Dychawicznym.
Dychawicy ciężkiego tchnieniu jest lekarstwem: Gałbanu wziąć przechędożonego/ Terpentyny Cypryjskiej/ Miodu/ wszystkiego zarówno. To wespół na węglistym ogniu rozpuścić/ żeby wezwrzało/ i tego każdy poranek tak wiele/ jako Bobowe ziarno w usta brać/ trzymając tak długo/ aż się rozpuści. Potym Julepem rożanym albo fiołkowym popić. Truciznom
Przeciwko Truciznom zadanym jest ratunkiem osobliwym/ jakimkolwiek sposobem używany/ bądź pigułami/ bądź w trunku. (Hali:) Pijąc go też z winem/ jad
z tego nátoczyć/ wielkośći wyki: z tych choremu ná noc kłádącemu sie spáć/ po trzy dawáć/ winem słodkim/ álbo przewárzonym/ trochę popiiáiąc. Doświádczone lekárstwo. Dycháwicznym.
Dycháwicy ćięszkie^o^ tchnieniu iest lekárstwem: Gałbanu wźiąć przechędożonego/ Terpentyny Cypryyskiey/ Miodu/ wszystkiego zárowno. To wespoł ná węglistym ogniu rospuśćić/ żeby wezwrzáło/ y tego każdy poránek ták wiele/ iáko Bobowe żiárno w vstá bráć/ trzymáiąc ták długo/ áż sie rospuśći. Potym Iulepem rożánym álbo fiołkowym popić. Trućiznom
Przeciwko Trućiznom zádánym iest rátunkiem osobliwym/ iákimkolwiek sposobem vżywány/ bądź pigułámi/ bądź w trunku. (Hali:) Piiąc go też z winem/ iad
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 211
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
w popiół rozsypuje. Topnieją zaś w których wilgotność zmarzła tai się. 23. Czemu bursztyn, kadzidło etc. gdy się zapali topnieje? Takie rzeczy mają tłustość z subtelną ziemią zmieszaną a tak gdy się tłustość pali, co ziemskiego jest z drugą tłustością płynie. 24. Czemu wosk nie da się uwarzyć? Co ma wezwrzeć trzeba aby miękkie było a przytym stateczne w swej naturze, a wosk się zaraz rozpływa, drewno też i kamień barzo twardy, dla tego uwerzeć nie może. 25. Czemu kość spalona biała? Bo tłustość która im inną farbę dawała, wygorzała: a tak kość zostaje cale suchą rzeczy zaś suche są białe które
w popioł rozsypuie. Topnieią záś w ktorych wilgotność zmárzła tái się. 23. Czemu bursztyn, kadźidło etc. gdy się zápali topnieie? Tákie rzeczy máią tłustość z subtelną źiemią zmieszáną á ták gdy się tłustość pali, co źiemskiego iest z drugą tłustośćią płynie. 24. Czemu wosk nie da się vwarzyć? Co ma wezwrzeć trzeba áby miękkie było á przytym státeczne w swey náturze, á wosk się záraz rozpływa, drewno też y kámień bárzo twárdy, dla tego vwerzeć nie może. 25. Czemu kość spálona białá? Bo tłustość ktora im inną fárbę dáwáłá, wygorzáłá: á ták kość zostáie cále suchą rzeczy záś suche są białe ktore
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 73
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692
i szczep rozkażawszy Nanieść/ i podpał ogniów nie przyjaznych dawszy/ W nie po całe cztery kroć wrazić się go sadzi Po cztery kroć cofa się: mać z siostrą się wadzi. I dwój różny przemianek/ tymże sercem chwieje. Z bojaźni zbrodnie przyszłęj/ twarz co raz blednieje: co raz oczy w czerwoność gniew wezwrzały wdawa: I to twarz kczemuś jakby srogiemu przystawa: To się zaś zda/ rzekłbyś sam/ jakby się kajała. I lub sroga rzewliwość łzy powysuszała; Jednak się znajdowały. a jaka łódź bywa Którą wiatr/ i przeciwny wiatrom szturm porywa: Obój gwałt sróg/ obiema nie pewna hołduje: Tak w
y szczep roskażawszy Nánieśc/ y podpał ogniow nie przyiáznych dawszy/ W nie po cáłe cztery kroć wraźić się go sádźi Po cztery kroć cofa się: máć z śiostrą się wádzi. Y dwoy rożny przemiánek/ tymże sercem chwieie. Z boiáźni zbrodnie przyszłęy/ twarz co raz blednieie: co raz oczy w czerwoność gniew wezwrzały wdawa: Y to twarz kczemuś iákby srogiemu przystawa: To się záś zda/ rzekłbys sam/ iákby się kaiáłá. Y lub sroga rzewliwość łzy powysuszáłá; Iednak się znáydowáły. á iáka łodź bywa Ktorą wiátr/ y przećiwny wiátrom szturm porywa: Oboy gwałt srog/ obiemá nie pewna hołduie: Tak w
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 203
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ jedno go w sobie czasem cicho tają. Ale gdy jej w nos wlezie wiele złego broi/ Drugi Diabeł tak skrzętny krzyża się nie boi. Ktoby się ustrzec nie mógł takiej złej przygody/ Weźmi święcone kropidło i kociełek wody. Gdy się będzie pokusa twej żony dzierżała/ Wstaw tę wodę na ogień by dobrze wezwrzała. Pluśniesz jej miedzy oczy zmaczawszy kropidłem/ Trybularzem jej w zęby pospołu z kadzidłem. Będzieć ona wrzeszczała/ cóż/ czy już szalejesz/ Po wywracasz naczynie/ ogień mi zalejesz. Krop ty przecię tak długo az się pocznie prosić/ Mój drogi małżoneczku jużci też mam dosyć. Respons na Synod klechów podgorskich.
Z
/ iedno go w sobie czasem ćicho táią. Ale gdy iey w nos wleźie wiele złego broi/ Drugi Dyaboł ták skrzętny krzyżá się nie boi. Ktoby się vstrzedz nie mogł takiey złey przygody/ Weźmi święcone kropidło y koćiełek wody. Gdy się będźie pokusa twey żony dźierżałá/ Wstaw tę wodę ná ogień by dobrze wezwrzáłá. Pluśniesz iey miedzy oczy zmaczawszy kropidłem/ Trybularzem iey w zęby pospołu z kadźidłem. Będźieć ona wrzesczáłá/ coż/ czy iuż szaleiesz/ Po wywrácasz naczynie/ ogień mi zaleiesz. Krop ty przećię tak długo az się pocznie prośić/ Moy drogi małżoneczku iużći też mam dosyć. Respons ná Synod klechow podgorskich.
Z
Skrót tekstu: FraszNow
Strona: E2v
Tytuł:
Fraszki nowe sowizrzałowe
Autor:
Jan z Kijan
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615