; ale gdy po niepotrzebnie wesołej nowinie o nich, jakoby ich miano zbić na głowę i żadnego nie upuścić, znowu w kilka godzin usłyszeli, iż ich ani ogień w kwarterze nie mógł wypalić, ani miecz wybić, ani głęboki Dunaj wytopić, ale owszem to wszystko oraz tak małą szkodę uczyniło, iż choć przegrawając, więźnie chwytają, i prędko znowu zgromadzeni, nieprzyjaciela gonią i biją: dopieroż potem smutek i żałość ich tem większa nastąpiła. Bo od tego czasu rozumieli a nawet i w głos mawiali, iż choć ich nieraz pozabijamy, znowu zmartwychwstaną, zaczem szkoda ich drażnić; bo lubo przegrawają, to przecie imając, wiążąc i
; ale gdy po niepotrzebnie wesołej nowinie o nich, jakoby ich miano zbić na głowę i żadnego nie upuścić, znowu w kilka godzin usłyszeli, iż ich ani ogień w kwarterze nie mógł wypalić, ani miecz wybić, ani głęboki Dunaj wytopić, ale owszem to wszystko oraz tak małą szkodę uczyniło, iż choć przegrawając, więźnie chwytają, i prędko znowu zgromadzeni, nieprzyjaciela gonią i biją: dopieroż potem smutek i żałość ich tem większa nastąpiła. Bo od tego czasu rozumieli a nawet i w głos mawiali, iż choć ich nieraz pozabijamy, znowu zmartwychwstaną, zaczem szkoda ich drażnić; bo lubo przegrawają, to przecie imając, wiążąc i
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 27
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
/ I częstym będę dręczyć od serca westchnieniem Z codziennym żalem/ abym/ to/ com marnie stracił/ Zgoła nagrodził/ i dług mój wszytek wypłacił. Grzesznik wielki dłuznik. Heraklita Chrześcijańskiego 2. Paral:
Manasses Król żydowski tymże obciążony Ciężarem grzechów/ jakim i ja/ gdy wrzucony/ Do podziemnego lochu więźniem Babilonu/ Wyznawał przed Bogiem swym/ że jego Zakonu Nie strzegł/ powiadał/ że są jego rozmnożone Bardziej grzechy nad piaski brzegu z gromadzone Morskiego/ i niegodzien na sfery górnego Patrzać Nieba dla gwałtu prawa Zakonnego. Ja zasię nieszczęśliwy/ i mąż utrapiony W głębszych nad tego Króla grzechach zanurzony Jestem/ bo me występki są
/ Y częstym będę dręcżyć od serca westchnieniem Z codźiennym żalem/ ábym/ to/ com marnie stráćił/ Zgołá nágrodźił/ y dług moy wszytek wypłáćił. Grzesznik wielki dłuznik. Heráklitá Chrześćiańskiego 2. Paral:
Manasses Krol żydowski tymże obćiążony Ciężarem grzechow/ iákim y iá/ gdy wrzucony/ Do podźiemnego lochu więźniem Babilonu/ Wyznáwáł przed Bogiem swym/ że iego Zákonu Nie strzegł/ powiádał/ że są iego rozmnożone Bardźiey grzechy nad ṕiáski brzegu z gromádzone Morskiego/ y niegodźien ná sphery gornego Patrzać Niebá dla gwałtu prawá Zákonnego. Ia zasię nieszcześliwy/ y mąż utrápiony W głębszych nád tego Krolá grzechách zánurzony Iestem/ bo me występki są
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 12
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
Na one regimenty nieszczęsne, których się W wojsku nikt nie dopyta, chyba na popisie — Mam ja dobrego przeszłe komisyje świadka: Skoro gębę jednemu i drugiemu zatka, Bierze sobie starszyzna, co jest w gotowiźnie, Wojsko albo cale nic, albo ledwie liźnie; Zasłużone chorągwie na delaty spycha, A żołnierz już trzeci raz więźniem w Krymie wzdycha, W obozie skwierk, aż znowu borgowego długu Na sejmik miliony wiozą, że jak w pługu Zawsze ciągnąć musicie. Za złe macie księżej, Że z wami nie chcą karku do takiej dać sprzęży? Kiedybyśmy widzieli tych podatków skutki, Pewnie by nam tak ostrej nie trzeba pobudki. Nie od
Na one regimenty nieszczęsne, których się W wojsku nikt nie dopyta, chyba na popisie — Mam ja dobrego przeszłe komisyje świadka: Skoro gębę jednemu i drugiemu zatka, Bierze sobie starszyzna, co jest w gotowiźnie, Wojsko albo cale nic, albo ledwie liźnie; Zasłużone chorągwie na delaty spycha, A żołnierz już trzeci raz więźniem w Krymie wzdycha, W obozie skwierk, aż znowu borgowego długu Na sejmik milijony wiozą, że jak w pługu Zawsze ciągnąć musicie. Za złe macie księżej, Że z wami nie chcą karku do takiej dać sprzęży? Kiedybyśmy widzieli tych podatków skutki, Pewnie by nam tak ostrej nie trzeba pobudki. Nie od
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 651
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
na ziemię; powiadając/ iż gdyby nie mógł inaczej/ tedyby językiem zbierał dobra królewskie. Aleć nie mniejsze staranie i pilność czynił około tego/ co należało do posługi i do chwały Boskiej: jako to pokazały fabryki Tumu w Limie/ i kościoły/ i klasztory Dominikańskie/ i owych de Mercede, co wykupują więźnie/ i uczciwość którą on pokazował za każdą okazją zakonnikom. Księgi wtóre. Ferdynandus Cortesius.
LEcz żaden z onych którzy mieli sławę w nabywaniu Ameryki/ nie może się porównać ani w sprawach wojennych/ ani w rządach pokojowych Marchionowi de Valle: żaden nie czynił więtszego starania o nawrócenie ludzi/ ani też był gorętszym o chwałę
ná źiemię; powiádáiąc/ iż gdyby nie mogł ináczey/ tedyby ięzykiem zbierał dobrá krolewskie. Aleć nie mnieysze stáránie y pilność czynił około tego/ co należáło do posługi y do chwały Boskiey: iáko to pokazáły fábryki Thumu w Limie/ y kośćioły/ y klasztory Dominikáńskie/ y owych de Mercede, co wykupuią więźnie/ y vczćiwość ktorą on pokázował zá káżdą occásią zakonnikom. Kśięgi wtore. Ferdinandus Cortesius.
LEcz żaden z onych ktorzy mieli sławę w nábywániu Ameriki/ nie może się porownáć áni w spráwách woiennych/ áni w rządách pokoiowych Márchionowi de Valle: żaden nie czynił więtszego stáránia o náwrocenie ludźi/ áni też był gorętszym o chwałę
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 37
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
; i tam na wieczerzą i na noc zostali.
Nazajutrz ci pp. senatorowie, którzy na to, aby było do bitwy przyszło, tarli i takiego niezwykłego witania w Polsce KiMci IMci p. Wojewodzie byli przyczyną, do tego rzeczy wiedli, aby nie jedno onych kondycyj obiecanych niedotrzymać, ale owszem IMci jako więźnie traktować, a nawet o zdrowiu ich pomyślić. Zaczym nie porozumiawszy się KiM. z IMcią p. Wojewodą krakowskim i książęciem IMcią p. Radziwiłłem, posłał do rycerstwa IMciów, aby chorągwie oddawali. O czym wziąwszy sprawę IMP. Wojewoda krakowski, z pany senatory ekspostulował i do KiMci wskazował, że »to przeciw
; i tam na wieczerzą i na noc zostali.
Nazajutrz ci pp. senatorowie, którzy na to, aby było do bitwy przyszło, tarli i takiego niezwykłego witania w Polszcze KJMci JMci p. Wojewodzie byli przyczyną, do tego rzeczy wiedli, aby nie jedno onych kondycyj obiecanych niedotrzymać, ale owszem JMci jako więźnie traktować, a nawet o zdrowiu ich pomyślić. Zaczym nie porozumiawszy się KJM. z JMcią p. Wojewodą krakowskim i książęciem JMcią p. Radziwiłłem, posłał do rycerstwa JMciów, aby chorągwie oddawali. O czym wziąwszy sprawę JMP. Wojewoda krakowski, z pany senatory ekspostulował i do KJMci wskazował, że »to przeciw
Skrót tekstu: OpisPrawCz_III
Strona: 150
Tytuł:
Opisanie prawdziwe i porządne traktatów pod Janowcem
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
Limbów odchłań wali. Już trzoszczoki stróż Cerber i Lucyper śmiały: Śmierć i jędze/ co tamtej twirdze pilnowały/ Pętami ognistemi mocno okowane/ Aż do ostatniej ściany piekielnej zagnane. Tam z furiami modre ognie wydymają: Biada wrzeszczą/ biada nam/ biada narzekają. Męki Pańskiej.
A tu pożądanego/ obstąpiwszy wkoło/ Milionami więźnie witają wesoło. Zawitaj Zbawicielu/ zawitaj nasz Panie/ Zawitaj Mesjaszu: twoje Królowanie: Twoja władza na wieki. Eja/ o radości: Chwała Bogu naszemu bądź na wysokości. Pobudka do płaczu nad grobem.
Płaczcie Anieli/ płaczcie duchy święte: Radość wam dzisia i wesele wzięte. Płaczcie przy śmierci/ płaczcie przy pogrzebie
Limbow odchłań wáli. Iuż trzoszczoki stroż Cerber y Lucyper śmiáły: Smierć y iędze/ co támtey twirdze pilnowáły/ Pętámi ognistemi mocno okowáne/ Aż do ostátniey śćiány piekielney zágnáne. Tám z furyámi modre ognie wydymáią: Biádá wrzeszczą/ biádá nam/ biádá nárzekáią. Męki Páńskiey.
A tu pożądánego/ obstąpiwszy wkoło/ Milionámi więźnie witáią wesoło. Záwitay Zbáwićielu/ záwitay nász Pánie/ Záwitay Messyaszu: twoie Krolowánie: Twoiá władza ná wieki. Eiá/ o rádośći: Chwałá Bogu nászemu bądź ná wysokośći. Pobudká do płáczu nád grobem.
PLaczćie Anyeli/ płáczćie duchy święte: Rádość wam dźiśia y wesele wźięte. Płáczćie przy śmierći/ płáczćie przy pogrzebie
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 103.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
zmieszkali u nich przez siedm dni: a takeśmy szli do Rzymu. 15. Z tąd/ gdy usłyszeli bracia o nas/ wyszli przeciwko nam aż do rynku Apiuszowego/ i do Trzech karczem: które gdy Paweł ujrzał/ podziękowawszy Bogu/ wziął śmiałość. 16. A gdyśmy przyszli do Rzymu/ Setnik oddał więźnie Hetmanowi wojska: ale Pawłowi dopuszczono mieszkać osobno z żołnierzem/ który go strzegł. 17
. I Stało się po trzech dniach/ że zwołał Paweł Przedniejszych z Żydów; a gdy się zeszli rzekł do nich: Mężowie bracia/ ja nic nie uczyniwszy przeciwko ludowi/ i zwyczajom Ojczystym/ będąc związany w Jeruzalem/ podanym jest
zmieszkáli u nich przez śiedm dni: á tákesmy szli do Rzymu. 15. Z tąd/ gdy usłyszeli bráćia o nas/ wyszli przećiwko nam áż do rynku Appiuszowego/ y do Trzech kárcżem: ktore gdy Páweł ujrzał/ podźiękowawszy Bogu/ wźiął śmiáłość. 16. A gdysmy przyszli do Rzymu/ Setnik oddał więźnie Hetmánowi wojská: ále Páwłowi dopuszcżono mieszkáć osobno z żołnierzem/ ktory go strzegł. 17
. Y Stáło śię po trzech dniách/ że zwołał Páweł Przedniejszych z Zydow; á gdy śię zeszli rzekł do nich: Mężowie bráćia/ ja nic nie ucżyniwszy przećiwko ludowi/ y zwycżájom Ojcżystym/ będąc związány w Ieruzalem/ podánym jest
Skrót tekstu: BG_Dz
Strona: 159
Tytuł:
Biblia Gdańska, Dzieje apostolskie
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
nad swe pograniczne: przeto tak pogardzają nimi/ iż też pytali jednego kaznodzieje/ jeśliszby oni/ zostawszy Chrześcijany/ mieli być chrzczeni tąż wodą/ którą i drudzy. Nie mają mieszkania statecznego: ćwiczą dzieci ledwie się urodzą/ do oręża: a te u nich są/ wekiera i łuk. Dają im na mordowanie więźnie/ i darują onego/ który jednym razem znacznym zabije kogo. Pobudzają ich ku okrutności dając im imiona/ Tigrisów/ lwów/ i inszych podobnych zwierząt/ abo złych ptaków. Niektórzy z tych ludzi/ żeby się zdali straszliwszymi/ mażą się Cinobrem: a pod nowym księżycem/ abo pod pełnią/ powiadają/ iż się
nád swe pográniczne: przeto ták pogardzáią nimi/ iż też pytáli iednego káznodźieie/ iesliszby oni/ zostawszy Chrześćiány/ mieli być chrzczeni tąż wodą/ ktorą y drudzy. Nie máią mieszkánia státecznego: ćwiczą dźieći ledwie się vrodzą/ do oręża: á te v nich są/ wekierá y łuk. Dáią im ná mordowánie więźnie/ y dáruią one^o^/ ktory iednym rázem znácznym zábiie kogo. Pobudzáią ich ku okrutnośći dáiąc im imioná/ Tigrisow/ lwow/ y inszych podobnych źwierząt/ ábo złych ptakow. Niektorzy z tych ludźi/ żeby się zdáli strászliwszymi/ máżą się Cinobrem: á pod nowym kśiężycem/ ábo pod pełnią/ powiádáią/ iż się
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 315
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
albo bój beł straszliwy jaki. Królewic chcąc się z bliska przypatrzyć wszytkiemu, Wypuścił w tamtę stronę koniowi rączemu, Gabryna za niem - ale w drugiej pieśni pocznę O tem śpiewać, a teraz niech sobie odpocznę.
KONIEC PIEŚNI DWUDZIESTEJ PIERWSZEJ. PIEŚŃ DWUDZIESTA WTÓRA. ARGUMENT. Astolf najduje pałac starego Atlanta, Psuje zamek i więźnie puszcza; Bradamanta Z Rugierem się poznawa, od którego zbici Byli z koni rycerze czterej znamienici, Kiedy się z nią pośpieszał pospołu jednego Wybawić z srogiej śmierci rycerza błędnego, Który miał być o pewny uczynek spalony; Pinabella zabija dziewica z Dordony. AlegORIE. Ta dwudziesta i wtóra pieśń jest pełna wszędzie pięknych i dziwnych przypadków
albo bój beł straszliwy jaki. Królewic chcąc się z blizka przypatrzyć wszytkiemu, Wypuścił w tamtę stronę koniowi rączemu, Gabryna za niem - ale w drugiej pieśni pocznę O tem śpiewać, a teraz niech sobie odpocznę.
KONIEC PIEŚNI DWUDZIESTEJ PIERWSZEJ. PIEŚŃ DWUDZIESTA WTÓRA. ARGUMENT. Astolf najduje pałac starego Atlanta, Psuje zamek i więźnie puszcza; Bradamanta Z Rugierem się poznawa, od którego zbici Byli z koni rycerze czterej znamienici, Kiedy się z nią pośpieszał pospołu jednego Wybawić z srogiej śmierci rycerza błędnego, Który miał być o pewny uczynek spalony; Pinabella zabija dziewica z Dordony. ALLEGORYE. Ta dwudziesta i wtóra pieśń jest pełna wszędzie pięknych i dziwnych przypadków
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 169
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, i zwyczajne modły, Lubom wzgardzony człowiek, lubom żebrak podły. I Ciebie Jezu Chryste Ojca przedwiecznego Synu, i Słowo, któryś to wszytko z niszczego Wyprowadził słowem swym, i Twą nieskończoną Współ z Ojcem trzymasz wolą, i jesteś obroną, Któryś ręce na drzewie rozpiął, a silnego Związawszy czarta, Więźnieś odebrał od niego, I darowałeś wieczną swobodę im w Niebie: Proszę, mówię, przez miłość Twoję Boże Ciebie, Podaj, Twoję wszechmocną rękę słudze Twemu, A bądź prędko ratunkiem Rodzicow’i memu. Wyrwij go z mocy czarta, a samego Siebie Objaw mu, żeś Ty Bogiem, i Królem
, y zwyczáyne modły, Lubom wzgárdzony człowiek, lubom żebrak podły. Y Ciebie Iezu Chryste Oycá przedwiecznego Synu, y Słowo, ktoryś to wszytko z niszczego Wyprowádźił słowem swym, y Twą nieskończoną Wspoł z Oycem trzymasz wolą, y iesteś obroną, Ktoryś ręce ná drzewie rospiął, á śilnego Związawszy czártá, Więźnieś odebrał od niego, Y dárowałeś wieczną swobodę im w Niebie: Proszę, mowię, przez miłość Twoię Boże Ciebie, Poday, Twoię wszechmocną rękę słudze Twemu, A bądź prędko rátunkiem Rodźicow’i memu. Wyrwiy go z mocy czártá, á sámego Siebie Obiaw mu, żeś Ty Bogiem, y Krolem
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 258
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688