Przed którego bluźnierstwem Bóg się nie wysiedział, I coby beł szedł w niebo, by tam drogę wiedział, Nie patrzy, jeśli mury niskie, czy wysokie I jeśli są przykopy miałkie, czy głębokie, Ale z wielkiem zapędem skoczyć się zawodzi I przekop, mając wodę po szyję, przechodzi.
CXX.
Tak poszedł ubłocony między kamieniami I gęstemi ogniami, łukami, kuszami, Jako więc przez obławy, nie dbając na krzyki Zgromadzonych myśliwców, przechodzi wieprz dziki, Czyniąc okna przestrone pyskiem i piersiami Miedzy ciasnemi chrusty i miedzy trzcinami, Kryty tarczą poganin i skupione straży I nie tylko mur, ale Boga lekce waży.
CXXI.
Jako skoro na
Przed którego bluźnierstwem Bóg się nie wysiedział, I coby beł szedł w niebo, by tam drogę wiedział, Nie patrzy, jeśli mury nizkie, czy wysokie I jeśli są przykopy miałkie, czy głębokie, Ale z wielkiem zapędem skoczyć się zawodzi I przekop, mając wodę po szyję, przechodzi.
CXX.
Tak poszedł ubłocony między kamieniami I gęstemi ogniami, łukami, kuszami, Jako więc przez obławy, nie dbając na krzyki Zgromadzonych myśliwców, przechodzi wieprz dziki, Czyniąc okna przestrone pyskiem i piersiami Miedzy ciasnemi chrósty i miedzy trzcinami, Kryty tarczą poganin i skupione straży I nie tylko mur, ale Boga lekce waży.
CXXI.
Jako skoro na
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 325
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ich mękami na wieki nieużali na wieki oka łagodnego na nich nie obróci. Jedna rdza/ jedna kropla/ tej brzydkości/ na te złote drogie naczynie kanęła/ a tak je w oczach Boskich ohydziła/ że je Bóg natychmiast roztrąciwszy na wieki podjąć/ i do pierwszej formy spławić nie każe. Ach co będzie z ubłoconym korytem? które to zgnojonych słodzin swądem wstęchłe w kale swym leży? co będzie z usmoloną skorupą/ kiedy się to tak drogie kryształy padają! 7. Lecz i pierwsi Rodzice naszy/ dość mieli za swe dla swego jednego śmiertelnego grzechu. I tych z szczególnej dobroci swej Bóg/ w łasce w przyjaźni/ i w
ich mękami ná wieki nieużali ná wieki oká łagodne^o^ ná nich nie obroći. Iedna rdza/ iedna kroplá/ tey brzydkośći/ ná te złote drogie naczynie kanęła/ á ták ie w oczach Boskich ohydźiła/ że ie Bog nátychmiast rostrąćiwszy ná wieki podiąć/ y do pierwszey formy spławić nie każe. Ach co będźie z ubłoconym korytem? ktore to zgnoionych słodźin swądem wstęchłe w kale swym leży? co będźie z usmoloną skorupą/ kiedy się to ták drogie kryształy padaią! 7. Lecz y pierwśi Rodzice nászy/ dość mieli zá swe dlá swego iednego śmiertelnego grzechu. I tych z szczegulney dobroći swey Bog/ w łasce w przyiáźni/ y w
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 36
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
i usilnie w sobie wzbudzonego afektu (lubo bez żadnego obowiązku/ lub z rozmyślnym i za radą spowiednika ślubem się obowiązawszy) nabożnie odprawować będziesz: możesz się miedzy nabożnie Panny Przen: sługi/ jakożkolwiek liczyć. 9. Ale to na czele kłaść trzeba/ że jako potrawy by najwyśmienitsze i najprzyprawniejsze były/ jeżeli je w ubłoconym korycie/ albo w stęchłych dawnemi słodzinami neckach przyniesiesz/ przemierzłe być muszą; tak te wszytkie przysługi i nabożeństwa/ jeżelibyś się uchowaj Boże/ ciężkich grzechów nie wiarował/ a co gorsza w nich leżąc/ dla tych twych godzinek/ rożańców/ koronek/ hardzie pobłażał; Pannie Przen: przyjemne nie są. Eccli:
y vśilnie w sobie wzbudzonego affektu (lubo bez żadnego obowiązku/ lub z rozmyślnym y zá rádą spowiedńiká ślubem się obowiązawszy) nabożnie odpráwowáć będziesz: możesz się miedzy nabożnie Panny Przen: sługi/ iákożkolwiek liczyć. 9. Ale to ná czele kłáść trzebá/ że iáko potrawy by náywyśmienitsze y náyprzypráwnieysze były/ ieżeli ie w ubłoconym koryćie/ álbo w stęchłych dawnemi słodzinámi neckach przynieśiesz/ przemierzłe być muszą; ták te wszytkie przysługi y nabożeństwá/ ieżelibyś się uchowáy Boże/ ćiężkich grzechow nie wiárowáł/ á co gorszá w ńich leżąc/ dlá tych twych godźinek/ rożáńcow/ koronek/ hárdźie pobłażał; Pannie Przen: przyiemne nie są. Eccli:
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 349
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
, Przecięż mieć tego żadnym niechciej dziwem, Coć młodszy sercem objawi prawdziwem, I mowa moja, chociaż od młodzika Niedojrżałego, niechaj cię nie tyka. Rzekłeś to; com ja słyszał na swe uszy, I słów twych głos mię poniekąd obuszy: Czystym jest sercem, niezmazany ciałem, Ani grzechowym ubłocony kałem, Niemasz przywary, niemasz we mnie urazy, Któraby takie zasłużyła razy. Lecz, że nie usta stekają i jęczą, Dla tego plagi nieznośne mię dręczą, Dla tego mnie BÓG dotyka i drażni, ze znieść cierpliwie trudno jego łaźni. Na moje bole, prawie jest zawziętem, Obie mi nogi
, Przećięż mieć tego żadnym niechćiey dźiwem, Coć młodszy sercem obiáwi práwdźiwem, I mowa moiá, chociaż od młodźika Niedoyrżałego, niechay ćię nie tyka. Rzekłeś to; com ia słyszał ná swe uszy, I słow twych głos mię poniekąd obuszy: Czystym iest sercem, niezmazány ciáłem, Ani grzechowym ubłocony kałem, Niemász przywary, niemász we mnie urazy, Ktoraby tákie zasłużyła rázy. Lecz, że nie usta stekáią i ięczą, Dla tego plagi nieznośne mię dręczą, Dla tego mie BOG dotyka i draźni, ze znieść ćierpliwie trudno iego łaźni. Ná moie bole, práwie iest záwźiętem, Obie mi nogi
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 123
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705