bym karności jakiej za ugaszenie nie popadł/ zostawił. Toż i Wiel: Ojcu ZACHARIASZOWI KOPYSTEŃSKIEMV Archmandrycie swemu jawnie prawił/ który doświadczając rzeczy /brał po zagaszeniu pilnie dojźrzanym klucze do siebie/ i tegoż nie tylko przy tym Paraecclesiarchu/ ale i przy wielu innych ordine następujących (jako i teraz to często gęsto widywają nabożni Zakonnicy) doświadczył/ i pochwalił Pana cudownego w dziełach swoich. Traktatu wtórego PARAENESIS.
JEst co wziąć na dobry rozumu Egzamen Praw: Czyt: Cud ten/ jest czemu zadziwić się: że co się raz w rok w Sobotę przed Zmartwychwstaniem u Grobu Chrystusa Pana dzieje (gdy Z. Ociec Patriarcha/ z Clerem
bym kárnośći iákiey zá vgászenie nie popadł/ zostáwił. Toż y Wiel: Oycu ZACHARIASZOWI KOPYSTENSKIEMV Archmándryćie swemu iáwnie práwił/ ktory doświadczáiąc rzeczy /brał po zágászeniu pilnie doyźrzánỹ klucze do śiebie/ y tegoż nie tylko przy tỹ Páráecclesiárchu/ ále y przy wielu innych ordine nástępuiących (iáko y teraz to często gęsto widywáią nabożni Zakonnicy) doświádczył/ y pochwalił Páná cudownego w dźiełách swoich. Tráctatu wtorego PARAENESIS.
IEst co wźiąć ná dobry rozumu Examen Práw: Czyt: Cud ten/ iest czemu zádźiwić się: że co się raz w rok w Sobotę przed Zmartwychwstániẽ v Grobu Chrystusá Páná dzieie (gdy S. Oćiec Pátryárchá/ z Clerem
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 194.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Po długiej drodze potem do Kochinu przyszli I dopiero z indyjskich granic stamtąd wyszli.
XVIII.
Przebiegając tak wielkie morze z tak wiernemi Wodzami książę Astolf i tak wiadomemi, Pyta cnej Androniki i chce się dowiedzieć, Prosząc, aby mu chciała wszytko rozpowiedzieć, Jeśli okręty z morza, które nazywają Zachodniem, na tem wschodniem kiedy widywają I jeśli nie tykając ziemie, kto z Indii Może prześć do Francjej albo do Anglii.
XIX.
Andronika mu na to, pojźrzawszy wesoło, „Wiedz - pry - że morze ziemię obłapia nakoło I że w się jedna w drugą wchodzą wszytkie wody, Bądź tam, gdzie wre, bądź kędy morze krzepnie w lody
Po długiej drodze potem do Kochinu przyszli I dopiero z indyjskich granic stamtąd wyszli.
XVIII.
Przebiegając tak wielkie morze z tak wiernemi Wodzami książę Astolf i tak wiadomemi, Pyta cnej Androniki i chce się dowiedzieć, Prosząc, aby mu chciała wszytko rozpowiedzieć, Jeśli okręty z morza, które nazywają Zachodniem, na tem wschodniem kiedy widywają I jeśli nie tykając ziemie, kto z Indyej Może prześć do Francyej albo do Angliej.
XIX.
Andronika mu na to, pojźrzawszy wesoło, „Wiedz - pry - że morze ziemię obłapia nakoło I że w się jedna w drugą wchodzą wszytkie wody, Bądź tam, gdzie wre, bądź kędy morze krzepnie w lody
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 335
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
odetchnienia bawiąc się, pomiędzy skały szperają, od skał oddzierają ostrygi, perłowe alias macice: w worek albo w siatkę na szyj wiszący wrzucają: który napełniwszy, sznurem u okrętu, i do siebie przywiązanym szarpiąc, dają znać, aby ich do góry windować. Po 50 bo 500 Ostryg wyrzucają, znowu się spuszczają. Widywają różne straszydła pod wodą, które Chrześcijanie Krzyżem Świętym odpędzają. Łowka ta pereł trwa trzy miesiące. Potym Ostrygi w dół składają aż je wiatr, deszcz, i stońce otworzą już zamarłe, dopiero łatwo wybrane z swoich macic bywają.
Inne Holandów w Azyj, Afryce, Ameryce bogate posesye, opisalem w Atenach moich w Części
odetchnienia bawiąc się, pomiędzy skały szperaią, od skał oddzieraią ostrygi, perłowe alias macice: w worek álbo w siatkę na szyi wiszący wrzucaią: ktory napełniwszy, sznurem u okrętu, y do siebie przywiązanym szarpiąc, daią znać, aby ich do gory windować. Po 50 bo 500 Ostryg wyrzucaią, znowu się spuszczaią. Widywaią rożne straszydła pod wodą, ktore Chrześcianie Krzyżem Swiętym odpędzaią. Łowka ta pereł trwa trzy miesiące. Potym Ostrygi w doł składaią aż ie wiatr, deszcz, y stońce otworzą iuż zamarłe, dopiero łatwo wybrane z swoich mácic bywaią.
Inne Hollandow w Azyi, Afryce, Ameryce bogáte posesye, opisalem w Atenach moich w Części
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 247
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
w niecnocie kochają i przeciwne rzeczy prawom i wolnościom czynią. Zamków murowanych nie mam i sklepów w skałach, k temu daleko tych, co w Wołoszech mają sklepy; snadnie im pieniążki kować i dźwięk młotowy zataić, na stronie mieszkając, nie przy gościńcu, jako ja. Moje nakowadła do robienia pieniędzy, chwała Bogu, widywają ludzie cnotliwi, po Wiśle płynący do Gdańska. Pobereźników nie chowam i z złodziejskich wydzierków nie żywię siebie, ani czeladzi swojej. Dobrzeby się porachować o crimina przeciw prawu i cnocie, dobrzeby się porachować i o mężobójstwa. Ja młodzi szlachecckiej na głos w nocy nie strzelam, ja młodzi szlacheckiej miasto czapki z głowy
w niecnocie kochają i przeciwne rzeczy prawom i wolnościom czynią. Zamków murowanych nie mam i sklepów w skałach, k temu daleko tych, co w Wołoszech mają sklepy; snadnie im pieniążki kować i dźwięk młotowy zataić, na stronie mieszkając, nie przy gościńcu, jako ja. Moje nakowadła do robienia pieniędzy, chwała Bogu, widywają ludzie cnotliwi, po Wiśle płynący do Gdańska. Pobereźników nie chowam i z złodziejskich wydzierków nie żywię siebie, ani czeladzi swojej. Dobrzeby się porachować o crimina przeciw prawu i cnocie, dobrzeby się porachować i o mężobójstwa. Ja młodzi ślachecckiej na głos w nocy nie strzelam, ja młodzi ślacheckiej miasto czapki z głowy
Skrót tekstu: JazStadListyCz_II
Strona: 178
Tytuł:
Korespondencja Jazłowieckiego z Diabłem-Stadnickim
Autor:
Hieronim Jazłowiecki, Stanisław Stadnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
uzdrawia je/a wybawia je z grobu. 21. Niechajże wysławiają przed Panem miłosierdzie jego/ a dziwne sprawy jego przed Syny ludzkimi: 22. I ofiarując ofiary chwały/ niech opowiadają sprawy jego z wesołym śpiewaniem. 23. Którzy się pławią na morzu w okrętach/ pracujący na wodach wielkich. 24. Cić widywają sprawy PAńskie/ i dziwy jego na głębiej. 25. Jako jedno rzecze/ wnet powstanie wiatr gwałtowny/ a podnoszą się nawałności morskie. 26. Wstępują aż ku niebu/ i zaś zstępują do przepaści: tak/ iż się dusza ich w niebezpieczeństwie rozpływa. 27. Bywają miotani/ a potaczają się jako pijany:
uzdrawia je/á wybáwia je z grobu. 21. Niechajże wysławiáją przed Panem miłośierdźie jego/ á dźiwne spráwy jego przed Syny ludzkimi: 22. Y ofiárując ofiáry chwały/ niech opowiádają spráwy jego z wesołem śpiewániem. 23. KTorzy śię płáwią ná morzu w okrętách/ prácujący ná wodách wielkich. 24. Cić widywáją spráwy PAńskie/ y dźiwy jego ná głębiey. 25. Jáko jedno rzecze/ wnet powstánie wiátr gwałtowny/ á podnoszą śię náwáłnośći morskie. 26. Wstępują áż ku niebu/ y záś zstępują do przepáśći: ták/ yż śię duszá ich w niebespiecżeństwie rozpływa. 27. Bywáją miotáni/ á potaczáją śię jáko pijány:
Skrót tekstu: BG_Ps
Strona: 606
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Psalmów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632