Meduzy. O wożci upominek żywy: RzekłPreseus nikt nie patrz: w tymże twarz wystawił Mesusy; tąż królewskie w kamień lice wprawił. Dotąd złotoródnego brata Pallas boku Przestrzegała: skąd w ciemnym ukryta obłoku/ Mknie z Deryfu/ Cypr/ Giar/ w bok prawy pomija/ A nad morzem najkrotszem pędem k Tebom wija/ Na Haelikon panieński Góry tej doszedszy/ Sióstr uczonych spytała w te słowa poszedszy: Sława nowej krynice uszy doszła mego/ Jaką wybiła noga konia Meduskiego/ Taż mmię tu zwiodła: cudo radabym widziała; Bom/ gdy się z macierzyńskiej krwie rodził/ patrzała. Przymie rzecz Urania: W jakiżkolwiek sposób Przyszłaś
Meduzy. O wożći vpominek żywy: RzekłPreseus nikt nie patrz: w tymże twarz wystáwił Mesusy; tąż krolewskie w kámień lice wpráwił. Dotąd złotorodnego brátá Pallás boku Przestrzegałá: zkąd w ćiemnym vkryta obłoku/ Mknie z Deryphu/ Cypr/ Giár/ w bok práwy pomiia/ A nád morzem naykrotszem pędem k Tebom wiia/ Ná Haelikon pánieński Gory tey doszedszy/ Siostr vczonych spytáłá w te słowá poszedszy: Sławá nowey krynice vszy doszłá mego/ Iáką wybiłá nogá końiá Meduskiego/ Táż m̃ię tu zwiodłá: cudo rádábym widźiáłá; Bom/ gdy się z máćierzynskiey krwie rodźił/ pátrzáłá. Przymie rzecz Vránia: W iákiżkolwiek sposob Przyszłáś
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 112
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
w ziemięśrzodkiem kiszku przeparzywszy wpadła. OEnides różnie idże/ dwiematen uderzył; Jednym w ziemię/ w grzbiet drugim oszczepem umierzył. I cowskok gdy się burzy/ gdy się kręci kołem/ I z nową krwią sapliwe piany puszcza społem/ Sprawca rany stawia się/ i źwerz drażni srogi/ Nawet w przeciwne biodry śpisz wija chędogi. Towarzysze z radości wielkiej wykrzykają/ I do swych ręku/ ręki zwyciężnej żądają: Nad odyncem na ziemi rozpłaszczonym stoją: Dziroując się/ lubo się tknąć go jeszcze boją. Owa w posoce jego broń co żywo mmoczy. Ów założywszy nogę/ na łeb dziki skoczy/ I rzecze: Nonakrycko/ miej mą krzyść
w źiemięśrzodkiem kiszku przepárzywszy wpádłá. OEnides rożnie idźe/ dwiemáten vderzył; Iednym w źiemię/ w grzbiet drugim oszczepem vmierzył. Y cowskok gdy się burzy/ gdy się kręći kołem/ Y z nową krwią sápliwe piány puszcza społem/ Sprawcá rány stáwia się/ y źwerz draźni srogi/ Náwet w przećiwne biodry śpisz wiia chędogi. Towárzysze z radośći wielkiey wykrzykaią/ Y do swych ręku/ ręki zwyćiężney żądáią: Nád odyncem ná źiemi rospłászczonym stoią: Dźirouiąc sie/ lubo się tknąć go ieszcze boią. Owá w posoce iego broń co żywo m̃oczy. Ow záłożywszy nogę/ ná łeb dźiki skoczy/ Y rzecze: Nonákrycko/ miey mą krzyść
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 201
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
błędów ciemności/ na jawną światłość prawdy z łaski Bożej będąc przywiedziony/ znowu najpogardzieńsze Heretyckie sekty waszemi/ i inszych mowami chcecie bym upornie sam wpadł? Nie jestem ten októrym to mniemacie/ ani ten któregoście sumnienie w ladajakość wdali.
Wrzuciełemci się był wyznawam/ w srogie fałszywej nauki zamieci/ i mierzoną zwodców wijadl/ tułałem się po puszczy ciemności Owcą parchem przydatnem zarażoną/ goniła mię wilkość/ drapieżność jadowitych. Ale niezmierną Najwyższego Pasterza łaską jak obrozą obłapiony/ do prawdziwej i jednej Owczarnie ramionmi jego własnymi jestem odniesiony. Teraz już znam jednego w Istności Boga/ a własności trojakiego/ to jest Ojca/ Syna/ i Ducha świętego
błędow ćiemnośći/ ná iáwną świátłość prawdy z łáski Bożey będąc przywiedźiony/ znowu naypogárdźieńsze Heretyckie sekty wászemi/ y inszych mowámi chcećie bym vpornie sam wpadł? Nie iestem ten oktorym to mniemaćie/ áni ten ktoregośćie sumnienie w ládáiákość wdáli.
Wrzućiełemći się był wyznawam/ w srogie fałszywey náuki zamieći/ y mierźoną zwodcow wiiadl/ tułałem się po puszczy ćiemnośći Owcą párchem przydátnem zárażoną/ goniła mię wilkość/ drapieżność iádowitych. Ale niezmierną Naywyższego Pásterzá łaską iák obrozą obłapiony/ do prawdźiwey y iedney Owczárnie rámionmi iego własnymi iestem odnieśiony. Teraz iuż znam iednego w Istnośći Boga/ á własnośći troiakiego/ to iest Oycá/ Syná/ y Duchá świętego
Skrót tekstu: ZrzenNowiny
Strona: D2
Tytuł:
Nowe nowiny z Czech, Tatar i Węgier
Autor:
Jan Zrzenczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620