do karczmy wajgowskiej, chcąc mię, choć nieżywego, przywieźć do tejże karczmy, do której blisko mili było.
Gdy przyjechał z saniami Baranowski i pęk łuczywy rozpalonej przywiózł, owe światło ocuciło mię, żem dopiero przejrzał, i powiedziano mi, co się ze mną stało. Zacząłem potem z zbytniego strzęśnienia się womitować, a potem wstałem, wsiadłem na sanie i zajechałem do karczmy wajgowskiej. Tam spałem dobrze, a nazajutrz, barzej z bojaźni niż z boleści, zajechałem do dworu wajgowskiego, gdzie był podstarości Łapa, na którego weselu byłem et ex improviso, z obligacji podczaszego kowieńskiego, za wieniec dziękował
do karczmy wajgowskiej, chcąc mię, choć nieżywego, przywieźć do tejże karczmy, do której blisko mili było.
Gdy przyjechał z saniami Baranowski i pęk łuczywy rozpalonej przywiózł, owe światło ocuciło mię, żem dopiero przejrzał, i powiedziano mi, co się ze mną stało. Zacząłem potem z zbytniego strzęśnienia się womitować, a potem wstałem, wsiadłem na sanie i zajechałem do karczmy wajgowskiej. Tam spałem dobrze, a nazajutrz, barzej z bojaźni niż z boleści, zajechałem do dworu wajgowskiego, gdzie był podstarości Łapa, na którego weselu byłem et ex improviso, z obligacji podczaszego kowieńskiego, za wieniec dziękował
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 112
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Francuz, nie przywykły do pijaństwa, zaczął wielkie spełniać kielichy i tak się upił, że cale na nogach stać nie mógł. Wzięto go tedy z namiotu wielkiego hetmańskiego, pod którym był obiad, i zaniesiono do stancji, gdzie gdy kładli, uderzyli go mocno o ścianę głową, jak nieżywego niosąc. Zaczął potem ekstraordynaryjnie womitować, tak że się o zdrowie jego lękano, ale gdy od pory do pory spał, przecież ledwo żywy, drżący wstał i potem nie chorował.
Dla ciekawości też, ponieważ wojsko litewskie nie kołuje, zdaje mi się za rzecz potrzebną opisać kołowanie wojska koronnego. Najprzód tedy hetman wielki koronny wydaje ordynans do niektórych chorągwi husarskich
Francuz, nie przywykły do pijaństwa, zaczął wielkie spełniać kielichy i tak się upił, że cale na nogach stać nie mógł. Wzięto go tedy z namiotu wielkiego hetmańskiego, pod którym był obiad, i zaniesiono do stancji, gdzie gdy kładli, uderzyli go mocno o ścianę głową, jak nieżywego niosąc. Zaczął potem ekstraordynaryjnie womitować, tak że się o zdrowie jego lękano, ale gdy od pory do pory spał, przecież ledwo żywy, drżący wstał i potem nie chorował.
Dla ciekawości też, ponieważ wojsko litewskie nie kołuje, zdaje mi się za rzecz potrzebną opisać kołowanie wojska koronnego. Najprzód tedy hetman wielki koronny wydaje ordynans do niektórych chorągwi husarskich
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 691
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
womitów skłonna jest, toś wielce szczęśliwy: Jeżeliby zaś ta materia barzo gęsta była; i wyrzucić się z żołądka nie dała; to bez odwłoki daj sobie wody zgrzać doktorej ze dwie lub trzy, lub cztery łyżki oliwy, albo oleju, lub niesłonego masła w łozyć możesz: i wypiwszy ciepło, bez wątpienia womitować będziesz, i tę szkodliwą materią wyrzucisz: jeżeliby zaś ten sposób nie dosyć mocny był do sprowadzenia wymiotów wmocnej jakiej naturże, to czym prędzej daj sobie z apteki proszek przynieść, o który Doktora poradzić się trzeba: jeżeliby zaś Doktora nie było: następujący trunek na womity możesz sobie dać sporządzić.
Weźmi:
womitow skłonna iest, toś wielce szczęsliwy: Jeżeliby zas ta materya barzo gęsta była; y wyrzucić się z żołądka nie dała; to bez odwłoki day sobie wody zgrzać doktorey ze dwie lub trzy, lub cztery łyszki oliwy, albo oleiu, lub niesłonego masła w łozyć możesz: y wypiwszy ćiepło, bez wątpienia womitować będziesz, y tę szkodliwą materyą wyrzucisz: ieżeliby zas ten sposob nie dosyć mocny był do sprowadzenia wymiotow wmocney iakiey naturże, to czym prędzey day sobie z apteki proszek przynieść, o ktory Doktora poradzić się trzeba: ieżeliby zas Doktora nie było: następuiący trunek na womity mozesz sobie dać sporządzić.
Weźmi:
Skrót tekstu: BeimJelMed
Strona: 43
Tytuł:
Medyk domowy
Autor:
Samuel Beimler
Tłumacz:
Jan Jerzy Jelonek
Drukarnia:
Michał Wawrzyniec Presser
Miejsce wydania:
Leszno
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749