nie nalazszy wstrętów, Irlandczycy na wyspę wysiedli z okrętów I lud po wszystkich brzegach bili bez litości I lub to okrucieństwu lub sprawiedliwości Przypisować, nikomu folgować nie chcieli I na wiek, na płeć względu żadnego nie mieli.
LIII.
Mały odpór strwożeni czynią Ebudzanie, Częścią, że na nich przyszli tak niespodziewanie I nagły uczynili wpad nieprzyjaciele, Częścią, że wyspa w sobie ma ludzi niewiele; Którzy ją splądrowali, domy popalili, Ludzie wszytkie wysiekli i na miecz puścili, Ruchome majętności w okręty zabrali, Miasta wszytkie i mury z ziemią porównali.
LIV.
Orland, jakoby mu nic upadek i trwogi One nie należały, ukwapliwe nogi Powrócił, gdzie
nie nalazszy wstrętów, Irlandczycy na wyspę wysiedli z okrętów I lud po wszystkich brzegach bili bez litości I lub to okrucieństwu lub sprawiedliwości Przypisować, nikomu folgować nie chcieli I na wiek, na płeć względu żadnego nie mieli.
LIII.
Mały odpór strwożeni czynią Ebudzanie, Częścią, że na nich przyszli tak niespodziewanie I nagły uczynili wpad nieprzyjaciele, Częścią, że wyspa w sobie ma ludzi niewiele; Którzy ją splądrowali, domy popalili, Ludzie wszytkie wysiekli i na miecz puścili, Ruchome majętności w okręty zabrali, Miasta wszytkie i mury z ziemią porównali.
LIV.
Orland, jakoby mu nic upadek i trwogi One nie należały, ukwapliwe nogi Powrócił, gdzie
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 239
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
19-ty o traktacjej i o sejmach. Wiadomo to jest każdemu, że na takim akcie Rzpltej należy, gdyż nie tylko o to idzie, aby król dobry i pożyteczny obran był, ale o to, aby pierwej, niżli się obierze, Rzplta vel externis vel civilibus armis nie upadła. Lecz z strony obrony od postronnych wpadów mamy nasze rzeczy przeciwniejsze, bo i niebezpieczeństwa nie są takie, gdyż każdy z sąsiadów bonis modis królem być chce i starodawnym obyczajem i żołnierz na granicy i gdzieindziej pogotowiu bywa, tak, iż inszych inkursów wszelakich obawiać się nam tak dalece nie potrzeba. Gorsze to tedy jest odiis, dissensionibus intestinis laborare i króle różne zatym
19-ty o traktacyej i o sejmach. Wiadomo to jest każdemu, że na takim akcie Rzpltej należy, gdyż nie tylko o to idzie, aby król dobry i pożyteczny obran był, ale o to, aby pierwej, niżli się obierze, Rzplta vel externis vel civilibus armis nie upadła. Lecz z strony obrony od postronnych wpadów mamy nasze rzeczy przeciwniejsze, bo i niebezpieczeństwa nie są takie, gdyż każdy z sąsiadów bonis modis królem być chce i starodawnym obyczajem i żołnierz na granicy i gdzieindziej pogotowiu bywa, tak, iż inszych inkursów wszelakich obawiać się nam tak dalece nie potrzeba. Gorsze to tedy jest odiis, dissensionibus intestinis laborare i króle różne zatym
Skrót tekstu: RokJak_Cz_III
Strona: 286
Tytuł:
Rokosz jaki ma być i co na nim stanowić.
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
30-mo. Od dania do zamku cieląt i łoju Żydów lwóweckich uwalniam. 31-mo. Żeby się Żydzi lwóweccy nie ważyli po wsiach u kmieci kupować albo od ludzi, którzy by nie byli zamożni w bydłach, od adwentu aż do kwietni niedzieli, potym im wolno będzie kupować; a który by się przed czasem ważył taki wpad, winny grzywien 20-stu. 32-do. Żydom lwóweckim, którzy konie mają, drzewa leżącego w boru do opału raz w tydzień przywieść pozwalam w poniedziałek. 33-tio. Choćby było w miejście Lwówku Żydów mieszkańców 100 lub 200 lub więcej, większej sumy nie dadzą, nad tę sumę, która niżej jest wyrażona. Za to tedy
30-mo. Od dania do zamku cieląt i łoju Żydów lwóweckich uwalniam. 31-mo. Żeby się Żydzi lwóweccy nie ważyli po wsiach u kmieci kupować albo od ludzi, którzy by nie byli zamożni w bydłach, od adwentu aż do kwietni niedzieli, potym im wolno będzie kupować; a który by się przed czasem ważył taki wpad, winny grzywien 20-stu. 32-do. Żydom lwóweckim, którzy konie mają, drzewa leżącego w boru do opału raz w tydzień przywieść pozwalam w poniedziałek. 33-tio. Choćby było w miejście Lwówku Żydów mieszkańców 100 lub 200 lub więcej, większej sumy nie dadzą, nad tę sumę, która niżej jest wyrażona. Za to tedy
Skrót tekstu: JewPriv_II_Lw
Strona: 120
Tytuł:
Jewish Privileges in the Polish Commonwealth, t. II, Lwówek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Lwówek
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
przywileje, akty nadania
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1725
Data wydania (nie wcześniej niż):
1725
Data wydania (nie później niż):
1725
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Jewish privileges in the Polish commonwealth
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacob Goldberg
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Jerozolima
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Nauk Izraela
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
Morchowskiego regenta grodu mego przemyskiego z 2.500 czerwonych złotych, posyłałem do o. o. reformatów tutejszych z ordynansem biskupim o wydanie zbiegłych oficerów Korkosa i Lemkina, Kurlandczyków, z okazji pchnięcia komendanta pana Szlanica majora, przecie nieszkodliwie, przez pirwszego. Drugi zaś wartę mający miasto wzięcia w areszt, sam z nim do pomienionego wpadł klasztoru, których jak mówią, ten ordynans biskupi nie zastawszy w tymże, da mi okazją, że mogąc ich pardonować, dalej sięgnę, jak mi ujść potrafią. 5. Oszukany słowem gwardiana a wielkiego nader błazna, że mi ich miał dotrzymać, wywiaduję się od przybyłego o. o. jezuitów brzyskich rektora
Morchowskiego regenta grodu mego przemyskiego z 2.500 czerwonych złotych, posyłałem do o. o. reformatów tutejszych z ordynansem biskupim o wydanie zbiegłych oficerów Korkosa i Lemkina, Kurlandczyków, z okazji pchnięcia komendanta pana Szlanica majora, przecie nieszkodliwie, przez pirwszego. Drugi zaś wartę mający miasto wzięcia w areszt, sam ź nim do pomienionego wpadł klasztoru, których jak mówią, ten ordynans biskupi nie zastawszy w tymże, da mi okazją, że mogąc ich pardonować, dalej sięgnę, jak mi ujść potrafią. 5. Oszukany słowem gwardiana a wielkiego nader błazna, że mi ich miał dotrzymać, wywiaduję się od przybyłego o. o. jezuitów brzyskich rektora
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 132
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
swoją Anton się do nich przybliża gotowy, A zaś Cesarscy w Epidamnie stoją, Którzy; byle ich przyszedł Wódz do siebie, Nieomieszkają pewnie ku potrzebie. CXXX. Ten plac się im zdał zgodny do potkania, A zaś pagórki dla obozów składu; Bo z jednej strony bagno ich zasłania, Broniąc przystępu i ludzkiego wpadu; Z drugiej gęstwina trudna do wiechania, I niemająca najmniejszego szladu, Szrzodkiem dwie w ośm staj rozległe mogiły, Prześcia z Europy, w Azją broniły. CXXXI. Bowiem je świeżym spoją wałem obie, W pojsrzodku tylko zostawiwszy bramę; Żeby tak w jednym zawarty sposobie, Dwoisty obóz miał społeczną tamę. Tyły morzami uzbroili
swoią Anton się do nich przybliża gotowy, A zaś Cesarscy w Epidamnie stoią, Ktorzy; byle ich przyszedł Wodz do siebie, Nieomieszkaią pewnie ku potrzebie. CXXX. Ten plac się im zdał zgodny do potkania, A zaś pagorki dla obozow składu; Bo z iedney strony bagno ich zasłania, Broniąc przystępu y ludzkiego wpadu; Z drugiey gęstwina trudna do wiechania, I niemaiąca naymnieyszego szladu, Szrzodkiem dwie w osm stay rozległe mogiły, Przescia z Europy, w Azyą broniły. CXXXI. Bowiem ie swieżym spoią wałem obie, W poysrzodku tylko zostawiwszy bramę; Zeby tak w iednym zawarty sposobie, Dwoisty oboz miał społeczną tamę. Tyły morzami uzbroili
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 246
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693