się kurzą Miasta i obfite kraje, Jaki z Nowerstową burzą Popiół z Wezuwiusza wstaje? Niebo się rumieni, Ziemia krwią się pieni. Od Dniepru gońce żałośni Jedni drugich uprzedzają.
Bojare bojare. sprośni, Żony,dzieci, w pień ścinają: Połock ubieżany, Smoleńsk obegnany. Nie mieszkaj, a na koń mściwy Wielki wsiadaj bohatyrze, Sam ich sam wzrok twój gniewliwy W złamanym potępi mirze; Jako słoma spłoną, Gdy na to wspomioną. Czyli raz przodkom twym nowy, Nierówne wygrawać boje, Twarde im ucinać głowy I o stołeczne podwoje, Gdzie próg nietykany, Zapierać tarany. Deptała karki uparte Ich niewytrzymana siła, Mury i bramy otwarte Nogą
się kurzą Miasta i obfite kraje, Jaki z Nowerstową burzą Popiół z Wezuwiusza wstaje? Niebo się rumieni, Ziemia krwią się pieni. Od Dniepru gońce żałośni Jedni drugich uprzedzają.
Bojare bojare. sprośni, Żony,dzieci, w pień ścinają: Połock ubieżany, Smoleńsk obegnany. Nie mieszkaj, a na koń mściwy Wielki wsiadaj bohatyrze, Sam ich sam wzrok twój gniewliwy W złamanym potępi mirze; Jako słoma spłoną, Gdy na to wspomioną. Czyli raz przodkom twym nowy, Nierówne wygrawać boje, Twarde im ucinać głowy I o stołeczne podwoje, Gdzie próg nietykany, Zapierać tarany. Deptała karki uparte Ich niewytrzymana siła, Mury i bramy otwarte Nogą
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 7
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
strzałami, Każ dziś na stronę bojom pospołu z wojnami, A weź lutnią słoniową z białośniegiej kości, Bo dziś u mnie zastaniesz bardzo wdzięcznych gości. Dziś radość i wesele u nas mieszkać mają, Które troski z frasunkiem ze łba wybijają. Do nas, do nas, ucieszna, wszech rozkoszy pani, Rumiana Wenus, wsiadaj we złociste sani! Weźmij z sobą on wdzięczny orszak panien swoich, By jedno uweselić wdzięcznych gości moich. Amfijon z Orfeuszem, sławni muzykowie, Stawcie się w obiecanym do mnie dzisiaj słowie, Przed którymi przed laty lasy, góry, skały, Rzeki, ptastwa i insze zwierzęta pląsały. Rozruchajcie dziś, proszę, wdzięcznych
strzałami, Każ dziś na stronę bojom pospołu z wojnami, A weź lutnią słoniową z białośniegiej kości, Bo dziś u mnie zastaniesz bardzo wdzięcznych gości. Dziś radość i wesele u nas mieszkać mają, Które troski z frasunkiem ze łba wybijają. Do nas, do nas, ucieszna, wszech rozkoszy pani, Rumiana Wenus, wsiadaj we złociste sani! Weźmij z sobą on wdzięczny orszak panien swoich, By jedno uweselić wdzięcznych gości moich. Amfijon z Orfeuszem, sławni muzykowie, Stawcie się w obiecanym do mnie dzisiaj słowie, Przed którymi przed laty lasy, góry, skały, Rzeki, ptastwa i insze zwierzęta pląsały. Rozruchajcie dziś, proszę, wdzięcznych
Skrót tekstu: MorszHSumBar_I
Strona: 253
Tytuł:
Sumariusz
Autor:
Hieronim Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
, dzieci, więc w robotę, ten Zosię, ów Dorotę
Porwi w taniec! Regały będą wam wnetki brzmiały. Przed kim pełne dwie stoją, jedna niech będzie moją. Bogdajżeś zdrów, sąsiedzie, każdy niech wesół będzie. NA OŻENIENIE ZENOWICZA
Do nas, do nas, ucieszna wszech rozkoszy pani, Rumiana Wenus, wsiadaj na złociste sani! Karmazynowym sznurem białych ulecować Rozkaż parę gołębi, każ i nagotować Dla swych panien lektykę, a Kupidynowi Jako matka własnemu swemu potomkowi Nasztychuj skrzydła pióry wysokolotnymi I strzałmi pełen natkaj sajdak hartownymi.
Niech jako do potrzeby wsiada uzbrojony I łuk przypnie do boku mocno naciągniony. Nie dlatego, żeby miał być gotów do
, dzieci, więc w robotę, ten Zosię, ów Dorotę
Porwi w taniec! Regały będą wam wnetki brzmiały. Przed kim pełne dwie stoją, jedna niech będzie moją. Bogdajżeś zdrów, sąsiedzie, każdy niech wesół będzie. NA OŻENIENIE ZENOWICZA
Do nas, do nas, ucieszna wszech rozkoszy pani, Rumiana Wenus, wsiadaj na złociste sani! Karmazynowym sznurem białych ulecować Rozkaż parę gołębi, każ i nagotować Dla swych panien lektykę, a Kupidynowi Jako matka własnemu swemu potomkowi Nasztychuj skrzydła pióry wysokolotnymi I strzałmi pełen natkaj sajdak hartownymi.
Niech jako do potrzeby wsiada uzbrojony I łuk przypnie do boku mocno naciągniony. Nie dlatego, żeby miał być gotów do
Skrót tekstu: MorszHSumBar_I
Strona: 261
Tytuł:
Sumariusz
Autor:
Hieronim Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
zwady pobudzi: Takem i dziś, podpiwszy, kładł, że wojnę znaczy. Omyłką się to stało, proszę, niech przebaczy. Rozumiałem prawdziwie, ale widzę, darmo, Że do szabel, a nie do kieliszków, to larmo. Kobzy nam i fujary grawały przy stole; Po trębaczu, doboszu, wsiadaj na koń w pole. Krzywdę li sobie kładzie ten starosta przez mię, Kiedy dziś pięścią, aza jutro szablą weźmie.” 151 (P). SAM SIĘ SWOIM UŁOWIŁ SIDŁEM SPRAWIEDLIWA EGZEKUCJA TESTAMENTU
Umierał poddany mój, długo leżąc chorem. Pisarzem testamentu i egzekutorem Księdza czyni, któremu wszytkich dóbr połowę Odda za duszę,
zwady pobudzi: Takem i dziś, podpiwszy, kładł, że wojnę znaczy. Omyłką się to stało, proszę, niech przebaczy. Rozumiałem prawdziwie, ale widzę, darmo, Że do szabel, a nie do kieliszków, to larmo. Kobzy nam i fujary grawały przy stole; Po trębaczu, doboszu, wsiadaj na koń w pole. Krzywdę li sobie kładzie ten starosta przez mię, Kiedy dziś pięścią, aza jutro szablą weźmie.” 151 (P). SAM SIĘ SWOIM UŁOWIŁ SIDŁEM SPRAWIEDLIWA EGZEKUCJA TESTAMENTU
Umierał poddany mój, długo leżąc chorem. Pisarzem testamentu i egzekutorem Księdza czyni, któremu wszytkich dóbr połowę Odda za duszę,
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 609
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
jej, broń Boże, prędkiej nie wywroży. Ubywa w piersiach serca; pozwierzchowne znaki, Szkarłatny Mars czernidło kładzie na Polaki. 163 (D). CZEKANY GOŚĆ CZEKANIE OBIECANEGO GOŚCIA
Nie tak i zęby ocet, i dym nudzi oczy, Jako obiecany gość, kiedy przyjazd zwłoczy: Abo się nie obiecuj, albo zaraz wsiadaj, Gospodarzowi zwłoką tęsknicę nie zadaj. Doświadczyłem na sobie, wierzcież mi, mój panie, Że nielube ochocie ubliża czekanie. Nigdy nie jest tak miły przyjaciel czekany, O podufałym mówię, jak niespodziewany. Importun niechaj mija, nie masz pana w domu, Chyba jeśli potrzeba okazją komu; Acz ci nietrudno o
jej, broń Boże, prędkiej nie wywroży. Ubywa w piersiach serca; pozwierzchowne znaki, Szkarłatny Mars czernidło kładzie na Polaki. 163 (D). CZEKANY GOŚĆ CZEKANIE OBIECANEGO GOŚCIA
Nie tak i zęby ocet, i dym nudzi oczy, Jako obiecany gość, kiedy przyjazd zwłoczy: Abo się nie obiecuj, albo zaraz wsiadaj, Gospodarzowi zwłoką tęsknicę nie zadaj. Doświadczyłem na sobie, wierzcież mi, mój panie, Że nielube ochocie ubliża czekanie. Nigdy nie jest tak miły przyjaciel czekany, O podufałym mówię, jak niespodziewany. Importun niechaj mija, nie masz pana w domu, Chyba jeśli potrzeba okazyją komu; Acz ci nietrudno o
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 616
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
włożył, Inaczej by i dziewczę, i chłopiec nie ożył. KIETLIC abo TRZY WĘZŁY 122. DO DOMATORA MYŚLIWEGO
Trzy Węzły masz, rycerskie sławnych przodków spadki, Na herbie, wżdy zajęcze wolisz wiązać siatki. Kiedy nas węzłem wiążą poganie katowskim, Ty w domu gnijesz; cóż ci po herbie ojcowskim? Porzuć to, wsiadaj na koń, niech wiedzą poganie W ręku, nie tylko herbie, o twoim arkanie. 123. DO FLISA HERBOWNEGO
Trzy Węzły w herbie, w skrzyni masz ich ze trzydzieści; Rozumiesz, że bogactwo honoru domieści. Turki wiąż i Tatary, nie pieniężne wory, Chceszli zrównać szlachectwem swe antecesory. Stąd sława,
włożył, Inaczej by i dziewczę, i chłopiec nie ożył. KIETLIC abo TRZY WĘZŁY 122. DO DOMATORA MYŚLIWEGO
Trzy Węzły masz, rycerskie sławnych przodków spadki, Na herbie, wżdy zajęcze wolisz wiązać siatki. Kiedy nas węzłem wiążą poganie katowskim, Ty w domu gnijesz; cóż ci po herbie ojcowskim? Porzuć to, wsiadaj na koń, niech wiedzą poganie W ręku, nie tylko herbie, o twoim arkanie. 123. DO FLISA HERBOWNEGO
Trzy Węzły w herbie, w skrzyni masz ich ze trzydzieści; Rozumiesz, że bogactwo honoru domieści. Turki wiąż i Tatary, nie pieniężne wory, Chceszli zrównać szlachectwem swe antecesory. Stąd sława,
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 450
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
w tej mierze nie oznajmią. Kiedy zaś odchodzą, polityka tego wyciąga żebyś ich wyprowadził aż za bramę domu. Jeżeli w karecie, w wozku, albo na koniu przyjedzie do ciebie osoba godniejsza, trzeba czekać aż wsiądzie, co gdy uczyni, oddawszy jej powtórny ukłon, wrócisz się jak odjedzie. 3. Nie wsiadaj na konia, ani do karety w obecności osoby nad ciebie godniejszej, której oddałeś wizytę, ale przystojniej jest żebyś troszkę poczekał póki się ta osoba nie wróci. 4. Wstań ze stołka, kiedy kto się ku tobie zbliża, żeby z tobą mówił, jeżeli jest nad ciebie godniejszy, albo chociaż równy,
w tey mierze nie oznaymią. Kiedy zaś odchodzą, polityka tego wyćiąga żebyś ich wyprowadźił aż za bramę domu. Jeżeli w karecie, w wozku, albo na koniu przyiedźie do ciebie osoba godnieysza, trzeba czekać aż wsiędzie, co gdy uczyni, oddawszy iey powtorny ukłon, wroćisz się iak odiedzie. 3. Nie wsiaday na konia, ani do karety w obecnośći osoby nad ćiebie godnieyszey, ktorey oddałeś wizytę, ale przystoyniey iest żebyś troszkę poczekał poki się ta osoba nie wroći. 4. Wstań ze stołka, kiedy kto się ku tobie zbliża, żeby z tobą mowił, ieżeli jest nad ćiebie godnieyszy, albo choćiaż rowny,
Skrót tekstu: AkDziec
Strona: 7
Tytuł:
Akademia dziecinna albo zbiór nauk różnych
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia JKM i Rzeczypospolitej Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1761
Data wydania (nie wcześniej niż):
1761
Data wydania (nie później niż):
1761
się spieszysz i gdy radość sobie Niezmierną wrożysz — aż ty siedzisz w grobie! 52
Idź-że z prędkością w drogę obiecaną! Niechaj ci ścieżki zakwitną rożami! Kwap się na scenę długo pożądaną, Niech ci Fortuna posłuży wiatrami, Niechaj w miłości dziś będziesz poznaną, Niechaj cię orły wspomogą skrzydłami. Już ci czas! — wsiadaj na powoz gotowy, Tamci zażyjesz pożądnej rozmowy! 53
Przebog! jeżeli żywot kochasz miły, O zacna panno, — hamuj rącze nogi A od śmiertelnej uciekaj mogiły, Zawroć twym cugiem, wyrzecz się tej drogi! Lecz darmo wołam — żywot jej niemiły, Spieszy się w drogę przez osty, przez głogi, Woli jak
się spieszysz i gdy radość sobie Niezmierną wrożysz — aż ty siedzisz w grobie! 52
Idź-że z prędkością w drogę obiecaną! Niechaj ci ścieżki zakwitną rożami! Kwap się na scenę długo pożądaną, Niech ci Fortuna posłuży wiatrami, Niechaj w miłości dziś będziesz poznaną, Niechaj cię orły wspomogą skrzydłami. Już ci czas! — wsiadaj na powoz gotowy, Tamci zażyjesz pożądnej rozmowy! 53
Przebog! jeżeli żywot kochasz miły, O zacna panno, — hamuj rącze nogi A od śmiertelnej uciekaj mogiły, Zawroć twym cugiem, wyrzecz się tej drogi! Lecz darmo wołam — żywot jej niemiły, Spieszy się w drogę przez osty, przez głogi, Woli jak
Skrót tekstu: LubSPir
Strona: 21
Tytuł:
Piram i Tyzbe
Autor:
Stanisław Herakliusz Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1660 a 1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1660
Data wydania (nie później niż):
1702
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Księgarnia św. Wojciecha
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1929
bo to owielką rzecz chodzi strzeż Boże Potrwozyc Wojsko i króla dla naszych zartów i twoja szyja była by wstrachu bo tez to tam był z moim wyrostkiem, jako wiadomy miejsc bo Lublanin był szlachcić Jeżelic by kon miał zdechnąc. On jakos nie ochotnie podejmuje się bojąc się okonia jako Chudy Pachołek Dopieroż ja rzekę wsiadaj ze na mego a swego oddaj pod mego Czeladnika tak się stało. Podoganiał ich powymijał i owszem bardziej doganiając postraszył. powiedając oto i ja już nie na swoim koniu siedzę bom go stracił i musiałem na cudzego wsiadać. Skoro już wszystkich wyminął, Jechał sobie powolej sprodownikami dopiro kiedy już wydrapali się z Lassów tylko
bo to owielką rzecz chodzi strzesz Boze Potrwozyc Woysko y krola dla naszych zartow y twoia szyia była by wstrachu bo tez to tam był z moim wyrostkiem, iako wiadomy mieyść bo Lublanin był szlachcić Iezelic by kon miał zdechnąc. On iakos nie ochotnie podeymuie się boiąc się okonia iako Chudy Pachołek Dopieroz ia rzekę wsiaday ze na mego a swego odday pod mego Czeladnika tak się ztało. Podoganiał ich powymiiał y owszęm bardziey doganiaiąc postraszył. powiedaiąc oto y ia iuz nie na swoim koniu siedzę bom go stracił y musiałęm na cudzego wsiadac. Skoro iuz wszystkich wyminął, Iechał sobie powoley zprodownikami dopiro kiedy iuż wydrapali się z Lassow tylko
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 238v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
, z córki Ceres wnuka Nie mając, z żalem Próżerpiny szuka. Miej ty, Maryja, mocną wiarę: Bóg cię Pocieszy, będziesz brała na swe łokcie Kandydatów do państw rzymskich korony; Kto sadza na tron, może być wsadzony; Gdzie spólna, chociaż obojętna biera, Może obranym być, kto dziś obiera. Wsiadaj, niech droga nie trwoży daleka: Nie wzaryga Sara, nie wzdryga Rebeka; Tamta z Tobitem pod anielską strażą, Ta z Izaakiem jechać się odważą: Krótki żal matek obrócą w aplauzy. Jeśijż te miały Żydówki kałauzy, Wątpić nie trzeba, że na wszytkie szwanki Świętych rodziców mają chrześcijanki; A choć przy każdej stróżem
, z córki Ceres wnuka Nie mając, z żalem Prozerpiny szuka. Miej ty, Maryja, mocną wiarę: Bog cię Pocieszy, będziesz brała na swe łokcie Kandydatów do państw rzymskich korony; Kto sadza na tron, może być wsadzony; Gdzie spólna, chociaż obojętna biera, Może obranym być, kto dziś obiera. Wsiadaj, niech droga nie trwoży daleka: Nie wzaryga Sara, nie wzdryga Rebeka; Tamta z Tobitem pod anielską strażą, Ta z Izaakiem jechać się odważą: Krótki żal matek obrócą w aplauzy. Jeśiiż te miały Żydówki kałauzy, Wątpić nie trzeba, że na wszytkie szwanki Świętych rodziców mają chrześcijanki; A choć przy każdej stróżem
Skrót tekstu: PotFrasz5Kuk_III
Strona: 378
Tytuł:
Ogroda nie wyplewionego część piąta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1688 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987