zjeść z tobą, Chcemyli być prawymi przyjacioły z sobą. A żeśmy nigdy wespół soli nie jadali, Pytam, kiedy się będziem przyjacioły zwali? 824. Na traf żałosny.
Chłop odjeżdża do lasa, żona córkę myje W kąpieli a wtym synek nożem się przebije, Padszy przez prog. Co matka widząc strachem wspłonie, I gdy go chce ratować, dziewczę wtym utonie. Ona z tego przypadku gdy w krwawych łzach brodzi, Mąż z lasa powróciwszy na ten widok wchodzi A żalem zwyciężony bez wszelkiej uwagi, Jak miał w ręku siekierę, tak śmiertelne plagi Daje niewinnej żonie. O co pod straż wzięty, Jako morderca mieczem katowskim jest
zjeść z tobą, Chcemyli być prawymi przyjacioły z sobą. A żeśmy nigdy wespoł soli nie jadali, Pytam, kiedy się będziem przyjacioły zwali? 824. Na traf żałosny.
Chłop odjeżdża do lasa, żona corkę myje W kąpieli a wtym synek nożem się przebije, Padszy przez prog. Co matka widząc strachem wspłonie, I gdy go chce ratować, dziewczę wtym utonie. Ona z tego przypadku gdy w krwawych łzach brodzi, Mąż z lasa powrociwszy na ten widok wchodzi A żalem zwyciężony bez wszelkiej uwagi, Jak miał w ręku siekierę, tak śmiertelne plagi Daje niewinnej żonie. O co pod straż wzięty, Jako morderca mieczem katowskim jest
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 295
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
Ale zupełniej przeniknąwszy rzeczy, I żaląc Mężów przywykłych swobodzie, Przez Posły ich swe zgodą ubezpieczy: Niechby się chcieli hamować w przygodzie, Lecz oni Posły zraziwszy z odsieczy, Kończą zaboje w całym swym narodzie, I na stos ciała złożywszy podpalą, Toż na ostatek sami się odżalą. XIX. Z śmiertelnych ogniów Miasto wspłonie zarem, Ratuje Brutus, jak może Kościoły, Insze machiny giną swym ciężarem, Obracając się w znikome popioły. On Niewolników tylko bierze darem, Miedzy którymi białychgłów na poły Co mieć nie mogły Mężów do zaboju, Ten koniec wziął Ksant i szturmu, i boju. XX. Pierwsza ich zguba pod Harpalem była, Za
Ale zupełniey przeniknąwszy rzeczy, I żaląc Mężow przywykłych swobodzie, Przez Posły ich swe zgodą ubespieczy: Niechby się chcieli hamować w przygodzie, Lecz oni Posły zraziwszy z odsieczy, Konczą zaboie w całym swym narodzie, I na stos ciała złożywszy podpalą, Tosz na ostatek sami się odżalą. XIX. Z smiertelnych ogniow Miasto wspłonie zarem, Ratuie Brutus, iak może Kośćioły, Insze machiny giną swym cięzarem, Obracaiąc się w znikome popioły. On Niewolnikow tylko bierze darem, Miedzy ktorymi białychgłow na poły Co mieć nie mogły Mężow do zaboiu, Ten koniec wziął Xanth y szturmu, y boiu. XX. Pierwsza ich zguba pod Harpalem była, Za
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 219
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693
Indziej zwątlił/ choćże chwalnem/ By cię/ tenże/ innem wzorem Zwolnił; będzieć tu Doktorem.
Obmowa do przyjaźliwych ZE bez ozdób Kamena/ i bez swego wdzięku; Przepuść cny Czytelniku/ dasz jej te/ z swych ręku. Mrówka licha w bursztynie snać była zacniejsza. A ta, prze wstyd gdy wspłonie/ będzie przyjemniejsza. DWORZANEK Jana Gawińskiego, KsIĘGI I
O swych Dworzankach FRaszki me/ lub jako chcesz wiersze niestworniejsze/ Czemu imię Dworzanek mają ozdobniejsze: Czytelniku nie dziwui: Szpetne ciało czyje/ Pospolicie więc z wierzchu piękna szata kryje.
Do Czytelnika Łaskawego. Czytelniku mój łaskawy/ Jeżeli mi chcesz być prawy: Dobry wiersz
Indźiey zwątlił/ choćże chwalnem/ By ćię/ tenże/ innem wzorem Zwolnił; będźieć tu Doktorem.
Obmowá do przyiáźliwych ZE bez ozdob Kámená/ y bez swego wdźięku; Przepuść cny Czytelniku/ dasz jey te/ z swych ręku. Mrowká licha w bursztynie snać byłá zacnieysza. A ta, prze wstyd gdy wspłonie/ będźie przyjemnieysza. DWORZANEK Iána Gawińskiego, XIĘGI I
O swych Dworzánkach FRászki me/ lub iáko chcesz wiersze niestwornieysze/ Czemu imię Dworzánek máią ozdobnieysze: Czytelniku nie dźiwui: Szpetne ćiáło czyie/ Pospolićie więc z wierzchu piękna szátá kryie.
Do Czytelniká Láskáwego. Czytelniku moy łáskáwy/ Ieżeli mi chcesz bydź práwy: Dobry wiersz
Skrót tekstu: GawDworz
Strona: 4
Tytuł:
Dworzanki albo epigramata polskie
Autor:
Jan Gawiński
Drukarnia:
Balcer Smieszkowicz
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1664
Data wydania (nie wcześniej niż):
1664
Data wydania (nie później niż):
1664
, tchórzem, niewieścim rycerzem, Że kiedy przystał, nie miał sukmany na grzbiecie, Że nadeń nie masz błazna większego na świecie. A po tym wszytkim rzekł mu, że... „tobie wzajemnie Wolno łajać, jako chcesz, i drwić sobie ze mnie”. A on też jako wściekły srogim gniewem wspłonie I rzecze bez pamięci: „Ty, chocieś w koronie, Wiedz, że tak masz plugawą minę i tak marnie Stworzyła cię natura, żebym ja do psiarnie Nie wziął cię, gdybym panem twoim był, za psiuka I tak też właśnie patrzysz jak od szczeniąt suka!” Aż król krzyknie: „A
, tchórzem, niewieścim rycerzem, Że kiedy przystał, nie miał sukmany na grzbiecie, Że nadeń nie masz błazna większego na świecie. A po tym wszytkim rzekł mu, że... „tobie wzajemnie Wolno łajać, jako chcesz, i drwić sobie ze mnie”. A on też jako wściekły srogim gniewem wspłonie I rzecze bez pamięci: „Ty, chocieś w koronie, Wiedz, że tak masz plugawą minę i tak marnie Stworzyła cię natura, żebym ja do psiarnie Nie wziął cię, gdybym panem twoim był, za psiuka I tak też właśnie patrzysz jak od szczeniąt suka!” Aż król krzyknie: „A
Skrót tekstu: MorszZWybór
Strona: 271
Tytuł:
Wybór wierszy
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975