N). POSPOLITE RUSZENIE
Dano znać do obozu od placowej straży, Że nieprzyjaciel nocą na imprezę waży, Że Kozacy strzelają często z samopałów. Toż rotmistrz: „Dobosz! obudź ichmości do wałów; Niechaj każdy przy swoim zbrojno stawa koszu; Nie mijajże żadnego namiotu, doboszu!” A ten: „Wstawajcie, Waszmość, czym prędzej, dlaboga, Pan rotmistrz rozkazuje, bo już w polu trwoga.” Aż jaki taki w swoim ozwie się namiecie: „Bij kto skurwego syna kijem, niech nie plecie. Kto widział ludzi budzić w pierwospy? oszalał Pan rotmistrz abo sobie gorzałki w czub nalał? Niechże sam strzeże
N). POSPOLITE RUSZENIE
Dano znać do obozu od placowej straży, Że nieprzyjaciel nocą na imprezę waży, Że Kozacy strzelają często z samopałów. Toż rotmistrz: „Dobosz! obudź ichmości do wałów; Niechaj każdy przy swoim zbrojno stawa koszu; Nie mijajże żadnego namiotu, doboszu!” A ten: „Wstawajcie, Waszmość, czym prędzej, dlaboga, Pan rotmistrz rozkazuje, bo już w polu trwoga.” Aż jaki taki w swoim ozwie się namiecie: „Bij kto skurwego syna kijem, niech nie plecie. Kto widział ludzi budzić w pierwospy? oszalał Pan rotmistrz abo sobie gorzałki w czub nalał? Niechże sam strzeże
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 633
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że, jako to zbyt wdzięcznie śpiewają!
MADEJ Wstańcie, coś dziwnego nam opowiedają!
JANTOS Dawno ja na was wołam, a wry nie chcecie wstać! Wstańcie jeno, a będziem z pilnością już słuchać!
Angeli cantabunt „Gloria in excelsis Deo”, tunc
SECUNDUS ANGELUS Pasterze, pasterze, już już czas, wstawajcie, A co wam opowiedają, z pilnością słuchajcie: Bóg na niskości ziemne z nieba wysokiego Dla człowieka stolicę swą przeniosł nędznego. I któż się nie zadziwi dobroci wielkiego Boga zastępów, który zapomniawszy swego Majestatu, na nędzę urodzić się raczył, Aby człekowi w niebie mieszkanie naznaczył. Nago między zwierzęty Bóg i Człowiek leży,
że, jako to zbyt wdzięcznie śpiewają!
MADEJ Wstańcie, coś dziwnego nam opowiedają!
JANTOS Dawno ja na was wołam, a wry nie chcecie wstać! Wstańcie jeno, a będziem z pilnością już słuchać!
Angeli cantabunt „Gloria in excelsis Deo”, tunc
SECUNDUS ANGELUS Pasterze, pasterze, już już czas, wstawajcie, A co wam opowiedają, z pilnością słuchajcie: Bóg na niskości ziemne z nieba wysokiego Dla człowieka stolicę swą przeniosł nędznego. I ktoż się nie zadziwi dobroci wielkiego Boga zastępów, który zapomniawszy swego Majestatu, na nędzę urodzić się raczył, Aby człekowi w niebie mieszkanie naznaczył. Nago między zwierzęty Bóg i Człowiek leży,
Skrót tekstu: DialDzieńOkoń
Strona: 127
Tytuł:
Dialog na dzień Narodzenia
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1641 a 1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1641
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
syn taki a taki/ i porwie się do tasaka który chował zakryty. Nasz kaznodzieja/ acz z przyrodzenia gorący/ jednak z cichością i pokorą jako prawdziwemu synowi Zakonu naszego przynależy/ padł mu do nóg chcąc mu je całować. A ja/ dziękując Panu Bogu za tę łaskę/ rzekę: dobrze czynicie/ i nie wstawajcie od tych nóg nie pocałowawszy ich. jakoż je pocałował. On tedy drugi kaznodzieja taką sprawą niespodziewaną zawstydzony/ sam się też na ziemię porzucił mówiąc: teraz prawdzie poznawam Zakon Societatis waszej/ i proszę odpuszczenia za takie moje postępki. Szedł potym nasz kaznodzieja do Ministra Kolegium/ imieniem moim rozkazując mu żeby przyniósł co jeść dla
syn táki á táki/ y porwie się do tásaká ktory chował zákryty. Nász káznodźieiá/ ácz z przyrodzenia gorący/ iednák z ćichośćią y pokorą iáko prawdźiwemu synowi Zakonu nászego przynależy/ padł mu do nog chcąc mu ie cáłowáć. A ia/ dźiękuiąc Pánu Bogu zá tę łáskę/ rzekę: dobrze czynićie/ y nie wstawayćie od tych nog nie pocáłowawszy ich. iákoż ie pocáłował. On tedy drugi káznodźieiá taką spráwą niespodźiewáną záwstydzony/ sam się też ná źiemię porzućił mowiąc: teraz prawdźie poznawam Zakon Societatis wászey/ y proszę odpuszczenia zá tákie moie postępki. Szedł potym nász káznodźieiá do Ministrá Collegium/ imieniem moim roskázuiąc mu żeby przyniosł co ieść dla
Skrót tekstu: TorRoz
Strona: 10.
Tytuł:
O rozszerzeniu wiary świętej chrześcijańskiej katolickiej w Ameryce na Nowym Świecie
Autor:
Diego de Torres
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
Nie może kilku ich wzięło Paragrafy słuszne supponebam ze będą myśleli coś o zemście i tak się stało.
Wdowka nieboga przysłała co Dom miał gorzałek piw pili tedy Dragoni a my z wachmistrzem bo był w saniach zapiał kur drugi daliśmy szylwachów az owi idą 300 koni, Obaczył ich szylwacht zdaleka po śniegu zakołatał w okno Wstawajcie WSC mamy gości przymkną się blizej woła Werdo? Odpowiedzą będziesz miał wnet verdo taki synu niemieli Dragani prochu dałem ją i kazałem zaraz ponabijać muszkiety. A kul znowu Nie było tylko ją miałem trochę to wbiły się w swoję strzelbę i owym tez udzieliłem co mogło być. Gdy się tedy zblizają.
Nie moze kilku ich wzięło Paragrafy słuszne supponebam ze będą mysleli cos o zemscie y tak się stało.
Wdowka nieboga przysłała co Dom miał gorzałek piw pili tedy Dragoni a my z wachmistrzem bo był w saniach zapiał kur drugi dalismy szylwachow az owi idą 300 koni, Obaczył ich szylwacht zdaleka po sniegu zakołatał w okno Wstawaycie WSC mąmy gosci przymkną się blizey woła Werdo? Odpowiedzą będziesz miał wnet verdo taki synu niemieli Dragani prochu dałęm ią y kazałem zaraz ponabiiać muszkiety. A kul znowu Nie było tylko ią miałęm trochę to wbiły się w swoię strzelbę y owym tez udzieliłęm co mogło bydz. Gdy się tedy zblizaią.
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 154v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688