litość Twoją przeciwko człowdeku. Są szlaki miłosierdzia Twego i Twej chęci, Które Dawid, sługa Twój, wrył w ludzkie pamięci, Iżeś krwie niewinniejszej nie patrzył z rąk jego, Aleś szczyrze odpuścił, kiedy pragnął tego. Wszak jeszcze miłosierdzie Twoje nie ustało, Wszak się wiekuistego słowa nie przebrało.
Wszak i wiek wszytkokrotny, Panie, Twej dobroci, Twojego miłosierdzia, Twej łaski nie skróci. Panie, szczyra dobroci, Tyś i słowo swoje Cofał, gdy się wzruszało miłosierdzie Twoje. Prorocy, co od Ciebie upad powiedali, Często dla Twej dobroci w kłamstwie zostawali. Panie, chociaś i popadł gniewem poruszony, Placu-ś
litość Twoię przeciwko człowdeku. Są szlaki miłosierdzia Twego i Twej chęci, Które Dawid, sługa Twój, wrył w ludzkie pamięci, Iżeś krwie niewinniejszej nie patrzył z rąk jego, Aleś szczyrze odpuścił, kiedy pragnął tego. Wszak jeszcze miłosierdzie Twoje nie ustało, Wszak się wiekuistego słowa nie przebrało.
Wszak i wiek wszytkokrotny, Panie, Twej dobroci, Twojego miłosierdzia, Twej łaski nie skróci. Panie, szczyra dobroci, Tyś i słowo swoje Cofał, gdy się wzruszało miłosierdzie Twoje. Prorocy, co od Ciebie upad powiedali, Często dla Twej dobroci w kłamstwie zostawali. Panie, chociaś i popadł gniewem poruszony, Placu-ś
Skrót tekstu: ArciszLamBar_I
Strona: 382
Tytuł:
Lament
Autor:
Krzysztof Arciszewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
mali ku ojcu się mają, Cnocie wczas wykną, na małe przestają.
On w roczne święta kiermasze sprawuje, Młódź po poświecie po trawie tańcuje. Pod starym dębem siadszy gracze wieśni, W głośne fujary grają proste pieśni. Onym się lasy wkoło odzywają, Nimfy z faunami po kniejach igrają.
W tym bycie bieżą lata wszytkokrotne, A on, pod nogi Fortuny obrotne Koła podbiwszy, fraszką dobre mienie, Fraszką poczyta i drogie kamienie, Szarłaty fraszka, fraszka złotogłowy I pełen troski pałac marmurowy.
Niech, kto chce, w boju sławę krwią omywa, Niechaj u dworu pogody zażywa, Niechaj przez morze dla zysku żegluje I pełne wory w swym
mali ku ojcu się mają, Cnocie wczas wykną, na małe przestają.
On w roczne święta kiermasze sprawuje, Młódź po poświecie po trawie tańcuje. Pod starym dębem siadszy gracze wieśni, W głośne fujary grają proste pieśni. Onym się lasy wkoło odzywają, Nimfy z faunami po kniejach igrają.
W tym bycie bieżą lata wszytkokrotne, A on, pod nogi Fortuny obrotne Koła podbiwszy, fraszką dobre mienie, Fraszką poczyta i drogie kamienie, Szarłaty fraszka, fraszka złotogłowy I pełen troski pałac marmurowy.
Niech, kto chce, w boju sławę krwią omywa, Niechaj u dworu pogody zażywa, Niechaj przez morze dla zysku żegluje I pełne wory w swym
Skrót tekstu: HorNaborBar_I
Strona: 203
Tytuł:
Pieśń ad imitiatonem horacjuszowej ody
Autor:
Horatius Flaccus
Tłumacz:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
ody
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
uraczyła! A co więtsza: Na świecie nie był drugi taki/ Któryby zakon Boży i rozkaz wszelaki/ Z więtszą pilnością chował: Jakoż mu się płaci? Jaką wdzięczność odnosi od swoichże braci? Nadto; przysięgą przysiągł Bóg niezwyciężony: Obiecując go mnożyć w swój lud niezliczony. A teraz się przybliża śmierci wszytkokrotnej: O dziwna sprawo Boska/ sądzie nieodwrotny. Już kto tu jest przytomnỹ/ patrz na zapalczywą Furią tego ludu/ na waśń popędliwą: Męki Pańskiej.
Przeto że się im zwłoka niepomyślna dzieje/ (Snadź im już i pojętej upada nadzieje.) Rozkazują okrutnym katom porwać Pana: Straż i potęga do nich tym więtsza
vraczyłá! A co więtsza: Ná świećie nie był drugi táki/ Ktoryby zakon Boży y roskaz wszeláki/ Z więtszą pilnośćią chował: Iákoż mu się płáći? Iáką wdźięczność odnośi od swoichże bráci? Nádto; przyśięgą przyśiągł Bog niezwyćiężony: Obiecuiąc go mnożyć w swoy lud niezliczony. A teraz się przybliża śmierći wszytkokrotney: O dźiwna spráwo Boska/ sądźie nieodwrotny. Iuż kto tu iest przytomnỹ/ pátrz ná zápálczywą Furyą tego ludu/ ná waśń popędliwą: Męki Páńskiey.
Przeto że się im zwłoká niepomyślna dźieie/ (Snadź im iuż y poiętey vpada nádźieie.) Roskázuią okrutnym kátom porwáć Páná: Straż y potęgá do nich tym więtsza
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 42.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Uczyni, bierze wieńce rozkwitłe na głowę; Gdy zaś stanie przymierze ślubne, po nim gody, Na końcu wyrastają małżeńskie jagody. Z nich plemienia ludzkiego nieprzebrana tłuszcza Rojąc się, światu temu zgrzybieć nie dopuszcza, Coraz pod stare strychy młódź nową podsadza, Którą śmierć zatrzymawa, czas łakomy zdradza. Samego tylko stanu małżeńskiego ksieni Wszytkokrotna nie przetrwa, ani wykorzeni; Insze stany prędko by dawnością ustały, Gdyby z małżeństwa świeżych posiłków nie brały.
Trzykroć szczęśliwa Paro, z ciebie, jako z płodnych Dwu szczepów, wiele wznidzie owoców dorodnych.
Bezpieczniej polatują dwie synogarlice, Ochotniej pnie się wzgórę bluszcz, wsparty na tyce, Wdzięczniejszy odgłos bije z dwu spinetów
Uczyni, bierze wieńce rozkwitłe na głowę; Gdy zaś stanie przymierze ślubne, po nim gody, Na końcu wyrastają małżeńskie jagody. Z nich plemienia ludzkiego nieprzebrana tłuszcza Rojąc się, światu temu zgrzybieć nie dopuszcza, Coraz pod stare strychy młódź nową podsadza, Którą śmierć zatrzymawa, czas łakomy zdradza. Samego tylko stanu małżeńskiego ksieni Wszytkokrotna nie przetrwa, ani wykorzeni; Insze stany prędko by dawnością ustały, Gdyby z małżeństwa świeżych posiłków nie brały.
Trzykroć szczęśliwa Paro, z ciebie, jako z płodnych Dwu szczepów, wiele wznidzie owoców dorodnych.
Bezpieczniej polatują dwie synogarlice, Ochotniej pnie się wzgórę bluszcz, wsparty na tyce, Wdzięczniejszy odgłos bije z dwu spinetów
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 24
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
Synowie mali ku ojcu się mają, Cnocie wczas wykną, na male przestają.
On w roczne święta kiermasze sprawuje, Młodź po poświecie na trawie tańcuje. Pod starym dębem siadszy gracze wieśni W głośne fujary grają proste pieśni. Onym się lasy wkoło przeciwiają, Nimfy z faunami po kniejach igrają. W tym bycie bieżą lata wszytkokrotne, A on pod nogi fortuny obrotne Koło podbiwszy, fraszką wielkie mienie, Fraszką poczyta i drogie kamienie, Fraszką szarłaty, fraszką złotogłowy, I pełen troski pałac marmurowy.
Niech kto chce w boju sławę krwią oblewa, Niechaj u dworu pogody zażywa,
Niechaj przez morze dla zysku żegluje I pełne wory w swym pokładzie czuje
Synowie mali ku ojcu się mają, Cnocie wczas wykną, na male przestają.
On w roczne święta kiermasze sprawuje, Młodź po poświecie na trawie tańcuje. Pod starym dębem siadszy gracze wieśni W głośne fujary grają proste pieśni. Onym się lasy wkoło przeciwiają, Nimfy z faunami po kniejach igrają. W tym bycie bieżą lata wszytkokrotne, A on pod nogi fortuny obrotne Koło podbiwszy, fraszką wielkie mienie, Fraszką poczyta i drogie kamienie, Fraszką szarłaty, fraszką złotogłowy, I pełen troski pałac marmurowy.
Niech kto chce w boju sławę krwią oblewa, Niechaj u dworu pogody zażywa,
Niechaj przez morze dla zysku żegluje I pełne wory w swym pokładzie czuje
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 279
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
którego spadł niejeden, co na starość godzi. Wtenczas kiedy ty myślisz, jużeś był nieboże; Między śmiercią, rodzeniem, byt nasz ledwie może Nazwań być czwartą częścią mgnienia, wielom była Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła. 567. Na toż.
Dzień jeden drugi goni i potym zostawa Tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa. Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa Człowieku, który ze dniem zarówno upływa. Karmia byt nasz godziny, która leci snadnie; Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie; Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy. Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy: Dwakroć
ktorego spadł niejeden, co na starość godzi. Wtenczas kiedy ty myślisz, jużeś był nieboże; Między śmiercią, rodzeniem, byt nasz ledwie może Nazwań być czwartą częścią mgnienia, wielom była Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła. 567. Na toż.
Dzień jeden drugi goni i potym zostawa Tam, zkąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa. Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa Człowieku, ktory ze dniem zarowno upływa. Karmia byt nasz godziny, ktora leci snadnie; Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie; Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy. Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy: Dwakroć
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 289
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910