żarty. Ja Pasz. Ba i ja chociaż z trzema kozyrami. I ja choć z dobrą szpilą idę też za wami. I teraz Pasz, przystawmy. Taka bywaj zawsze. Cztery wyszniki w ręku, to pieniążki nasze. Nużeż. Ba witaj mi to, znowu maść jednaka, Podźcie do mnie pieniążki, wszak wygrawa taka? Ten mknie talery, a ten już się z jadu kąsa, Coraz zawiesistego pociągając wąsa, Który mu się jak puhacz na plutę odyma, A kartę jako jastrząb pazurami żdżyma. Panowie, kto przegraje, niechaj się nie gniewa A kto wygrał, z drugiego niechaj nie przedrwiewa. A cóż, by cię zabito
żarty. Ja Pasz. Ba i ja chociaż z trzema kozyrami. I ja choć z dobrą szpilą idę też za wami. I teraz Pasz, przystawmy. Taka bywaj zawsze. Cztery wyszniki w ręku, to pieniążki nasze. Nużeż. Ba witaj mi to, znowu maść jednaka, Podźcie do mnie pieniążki, wszak wygrawa taka? Ten mknie talery, a ten już się z jadu kąsa, Coraz zawiesistego pociągając wąsa, Ktory mu się jak puhacz na plutę odyma, A kartę jako jastrząb pazurami żdżyma. Panowie, kto przegraje, niechaj się nie gniewa A kto wygrał, z drugiego niechaj nie przedrwiewa. A coż, by cię zabito
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 451
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
od wszelkichZbawił dziwów, zaciąga prac dwanaście wielkich. Jego periphrasis. Ganki. Różne malowania. Antiquitates fabulosae Heroum.
Co sprawiwszy, przy gębie atlantyckiej szumnej, Dalej nieprzeskoczone zabiera kolumny. Toż póżniej Hipomenes Atalantę goni, A z bystrszych Enomaus przeszyniony koni Łamię szyję: ów zatem ubiega koronę, I z cyranki wygrawa kiedyżkolwiek żonę. Toż pięka Semiramis mury dziwne klii Asfaltyckim karukiem; toż z Artemizji Powstawa mauzoleum; to Rodus się chwali Swym kolosem, Diannę Archestratus pali. Faro gore na morzu, piramidy wstają, W labiryncie Dedali z synem się błąkają, Aż na zniewieściałego wtem SardanapalaNowa Medów i Partów uderzyła fala. Aż
od wszelkichZbawił dziwów, zaciąga prac dwanaście wielkich. Jego periphrasis. Ganki. Różne malowania. Antiquitates fabulosae Heroum.
Co sprawiwszy, przy gębie atlantyckiej szumnej, Dalej nieprzeskoczone zabiera kolumny. Toż póżniej Hipomenes Atalantę goni, A z bystrszych Enomaus przeszyniony koni Łamię szyję: ów zatem ubiega koronę, I z cyranki wygrawa kiedyżkolwiek żonę. Toż pięka Semiramis mury dziwne klii Asfaltyckim karukiem; toż z Artemizyi Powstawa mauzoleum; to Rodus się chwali Swym kolosem, Dyannę Archestratus pali. Faro gore na morzu, piramidy wstają, W labiryncie Dedali z synem się błąkają, Aż na zniewieściałego wtem SardanapalaNowa Medów i Partów uderzyła fala. Aż
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 103
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
przeskoczyć sidła ma nadzieję, nim do kresu doskoczy, wprzód go Styks zaleje. X
Nie wchodź w sąd z sługą Twoim. W Psalmie 142
Niewielka stąd pochwała ani korzyść bywa, gdy pan sługę, a pana sługa też pożywa, bo i Panu ponękać sługę nie jest sława, i sługa zemsty czeka, choć sprawę wygrawa. Wierz mi, że wstyd i Tobie prawem mię turbować, i mnie barziej niesłuszna na Cię następować. Nie trzeba się spodziewać ze mną wielkiej wojny, nie zdoła tym rozterkom mój umysł spokojny. Chcesz, widzę, walki proces zapisać u grodu, strachając się podobno prawnego przewodu. Ale komuż wymowę taką z nieba
przeskoczyć sidła ma nadzieję, nim do kresu doskoczy, wprzód go Styks zaleje. X
Nie wchodź w sąd z sługą Twoim. W Psalmie 142
Niewielka stąd pochwała ani korzyść bywa, gdy pan sługę, a pana sługa też pożywa, bo i Panu ponękać sługę nie jest sława, i sługa zemsty czeka, choć sprawę wygrawa. Wierz mi, że wstyd i Tobie prawem mię turbować, i mnie barziej niesłuszna na Cię następować. Nie trzeba się spodziewać ze mną wielkiej wojny, nie zdoła tym rozterkom mój umysł spokojny. Chcesz, widzę, walki proces zapisać u grodu, strachając się podobno prawnego przewodu. Ale komuż wymowę taką z nieba
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 54
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
nie możesz. Pokornej głowy miecz nie siecze. Pokora wszędy podlezie.
Takim bądź, za jakiego chcesz być miany.
Wszak i to nie łakomego, Co włożył do Skarby swego.
Zawsze jest czego się uczyć.
Mam się jak groch przy drodze, kto się nie leni to go rwie.
Dobra sprawa, na ostatek wygrawa.
Tak wiele umiemy, jak wiele na pamięc powiemy.
Kto leniwo je, leniwo robi.
Pociągnij się sam za nos.
Przypadki przejrzane, lepsze niż niespodziane.
Średne szczęście nalepsze.
Czas prędko uchodzi, a my sczasem.
Za czasem wszytko się mieni.
Czas wszystko trawi.
Lekarstwo czasy potrzebuje, Im dłużej trwa
nie możesz. Pokorney głowy miecz nie śiecze. Pokora wszędy podleźie.
Takim bądź, za jakiego chcesz być miany.
Wszak y to nie łakomego, Co włożył do Skarby swego.
Zawsze jest czego śię uczyć.
Mam śię jak groch przy drodze, kto śię nie leni to go rwie.
Dobra sprawa, na ostatek wygrawa.
Tak wiele umiemy, jak wiele na pamięc powiemy.
Kto leniwo je, leniwo robi.
Poćiągniy śię sam za nos.
Przypadki przeyrzane, lepsze niż niespodziane.
Srzedne szczęśćie nalepsze.
Czas prętko uchodzi, a my zczasem.
Za czasem wszytko śię mieni.
Czas wszystko trawi.
Lekarstwo czasy potrzebuje, Im dłużey trwa
Skrót tekstu: FlorTriling
Strona: 173
Tytuł:
Flores Trilingues
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Johannes Zacharias Stollius
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1702
Data wydania (nie później niż):
1702
się kłusze/ Zwierzchność Urząd/ Podciwość/ acz z obrazą dusze. Za pieniadzmi przyjaciół wszędzie wielkie Roty/ Powinny się ozo wie choć dziurawej Cnoty. Pieniądze snadny przystęp każdemu zjednają/ Do Sądów niepobożnych/ bo tam miejsce mają. Już ten ma sprawiedliwą choć łotrowskie Prawa Ukazał: przecię jego smarowniejsza Sprawa. Złotemi Munimenty Akcje wygrawa/ A prostaczek w prawdzie swej z ubóstwa ustawa. Barzo jej słabo jego głupi Rzecznik bronił. Nie czytał jej bo bogacz workiem mu zasłonił. Więc zły Prudent z wykrętnej wynajduje główki/ Przed swoim Pryncypałem rozliczne wymówki/ Nie mogłoć być inaczej dobrze sędzia skazał/ Teżeź Kontrouersia nieboże pomazał. Zem w niej do
się kłusze/ Zwierzchnosć Vrząd/ Podćiwość/ ácz z obrázą dusze. Zá pieniadzmi przyiaćioł wszędźie wielkie Roty/ Powinny się ozo wie choć dźiurawey Cnoty. Pieniądze snádny przystęp káżdemu ziednáią/ Do Sądow niepobożnych/ bo tám mieysce máią. Iuż ten ma spráwiedliwą choć łotrowskie Práwá Vkazał: przecię iego smárownieysza Spráwá. Złotemi Munimenty Akcye wygrawa/ A prostaczek w prawdźie swey z vbostwá vstawa. Bárzo iey słábo iego głupi Rzecznik bronił. Nie czytał iey bo bogacz workiem mu zásłonił. Więc zły Prudent z wykrętney wynayduie głowki/ Przed swoim Pryncypałem rozliczne wymowki/ Nie mogłoć być ináczey dobrze sędźia skazał/ Teżeź Controuersia nieboże pomázał. Zem w niey do
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: D2
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
, Do tego się przez wszystek wiek na potym sili. A kto szczwania nie świadom, próżno z nim na pole; I tarnek, mówią, ostry z młodu zaraz kole, Z młodu sokoła w bujne łowy zaprawują, Z młodu juńcom do jarzma karku nadłamują. Na początku należy! Kto ten dobrze sprawi, Połowicę wygrawa i na tym wiek trawi”. Tu Muzy przestawały, a pannę wrodzony Wstyd rumienił i wzrok jej do ziemie wlepiony Nie dał się podnieść ani przyszło jej do mowy; Taki więc stoi świetny obraz marmurowy, Gdy go pilnego mistrza ręka ugładziła I ozdobą przystojną kształtnie udarzyła. Trudno sądzić, co w skrytych myślach się taiło
, Do tego się przez wszystek wiek na potym sili. A kto szczwania nie świadom, próżno z nim na pole; I tarnek, mówią, ostry z młodu zaraz kole, Z młodu sokoła w bujne łowy zaprawują, Z młodu juńcom do jarzma karku nadłamują. Na początku należy! Kto ten dobrze sprawi, Połowicę wygrawa i na tym wiek trawi”. Tu Muzy przestawały, a pannę wrodzony Wstyd rumienił i wzrok jej do ziemie wlepiony Nie dał się podnieść ani przyszło jej do mowy; Taki więc stoi świetny obraz marmurowy, Gdy go pilnego mistrza ręka ugładziła I ozdobą przystojną kształtnie udarzyła. Trudno sądzić, co w skrytych myślach się taiło
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 99
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
Do tego/ i przyczyny czeka aby miał przystęp do ciebie. Lecz gdy nie najdzie nic takiego czymby cię hydził/ i przyczyny do zwady: tedy się sam w sobie gryzie. K temu/ gdy obaczy żeś dobrym człowiekiem: nie będzie śmiał na cię nacierać: wiedząc/ iż kto ma sprawiedliwą/ ten wygrawa.
Gdy mu jeden tym urągał/ iżbył ubogim: a sam był nic dobrego/ tak mu na to zapłacił: dla ubóstwa aby kogo miano męczyć/ tegom nigdy nie widział: ale dla złości/ nie jednego widziałem w mękach.
Tenże powiadał/ że ludzie dobrzy są wyobrażeniem Bogów.
Obaczywszy białągłowę w lektyce
Do tego/ y przycżyny cżeka áby miał przystęp do ćiebie. Lecż gdy nie naydźie nic tákiego cżymby ćię hydźił/ y przycżyny do zwády: tedy się sam w sobie gryźie. K temu/ gdy obacży żeś dobrym cżłowiekiem: nie będźie śmiał ná ćię náćieráć: wiedząc/ iż kto ma spráwiedliwą/ ten wygrawa.
Gdy mu ieden tym vrągał/ iżbył vbogim: á sam był nic dobrego/ ták mu ná to zápłáćił: dla vbostwá áby kogo miano męcżyć/ tegom nigdy nie widźiał: ále dla złośći/ nie iednego widźiałem w mękách.
Tenże powiádał/ że ludźie dobrzy są wyobráżeniem Bogow.
Obáczywszy białągłowę w lektyce
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 39
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
też uczynił szkodę Bądź przez ogień i przez wodę, Bądź ci bydło pozajmował, Nie radzęć, byś się prawował. Nie trzeba i ludzi sądzić, Ani się praktyką bawić, Wszakże nietrudno o kije, Łatwie przysądzić, co czyje. Aże go odbieży dusza, Nie ze wszytkim do ratusza. Kto mocniejszy, ten wygrawa, Chocze nam ratusz nie stawa. Nuż na trybunał z plotkami, Jaki to koszt, wiecie sami; Rzadko się to nada komu, Lepiej się to sądzić w domu Porządkiem generałowym, Dobrze radzę jednym słowem. Jeśli komu mieszek znosi, Niech sędziów o dekret prosi, A na mnie nie goni winy, U
też uczynił szkodę Bądź przez ogień i przez wodę, Bądź ci bydło pozajmował, Nie radzęć, byś sie prawował. Nie trzeba i ludzi sądzić, Ani sie praktyką bawić, Wszakże nietrudno o kije, Łatwie przysądzić, co czyje. Aże go odbieży dusza, Nie ze wszytkim do ratusza. Kto mocniejszy, ten wygrawa, Choćże nam ratusz nie stawa. Nuż na trybunał z plotkami, Jaki to koszt, wiecie sami; Rzadko sie to nada komu, Lepiej sie to sądzić w domu Porządkiem generałowym, Dobrze radzę jednym słowém. Jeśli komu mieszek znosi, Niech sędziow o dekret prosi, A na mnie nie goni winy, U
Skrót tekstu: DzwonStatColumb
Strona: 29
Tytuł:
Statut Jana Dzwonowskiego, to jest Artykuły prawne jako sądzić łotry i kuglarze jawne
Autor:
Jan Dzwonowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wacław Walecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Collegium Columbinum
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1998
/ ale tak już było wzięło wojsko serce na nie/ że sami Ciurowie/ w górę wysoką/ wyuzdawszy się/ pod wojsko Tureckie tak uderzyli/ że je nam z góry znieśli. Tu na oko widzieć było moc Boga zastępów/ który nõ in fortitudine equi, neque in tibiis viri, wojny toczy/ i bitwy wygrawa/ ani przez więtsze abo równe ufce nieprzyjacioły znosi/ ale swą własną możną ręką. Tusmy widzieli dobrze jako się z tym Panem samym/ i błogosławieństwem jego świętym/ dobrze wybierać na wojnę/ a bez tego i żelazne mury nie utrzymają/ i podać się muszą. Wieczorem ruszylismy się w drogę/ a Poganie z nami
/ ále ták iuż było wźięło woysko serce ná nie/ że sámi Ciurowie/ w gorę wysoką/ wyuzdawszy się/ pod woysko Tureckie ták vderzyli/ że ie nam z gory znieśli. Tu ná oko widzieć było moc Bogá zastępow/ ktory nõ in fortitudine equi, neque in tibiis viri, woyny toczy/ y bitwy wygrawa/ áni przez więtsze ábo rowne vfce nieprzyiaćioły znośi/ ále swą własną możną ręką. Tusmy widzieli dobrze iáko się z tym Pánem sámym/ y błogosłáwieństwem iego świętym/ dobrze wybieráć ná woynę/ á bez tego y żelázne mury nie vtrzymáią/ y podáć się muszą. Wieczorem ruszylismy się w drogę/ á Pogánie z námi
Skrót tekstu: SzembRelWej
Strona: B2v
Tytuł:
Relacja prawdziwa o weszciu wojska polskiego do Wołoch
Autor:
Teofil Szemberg
Drukarnia:
Jan Rossowski
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
częścią burzliwemi opasani wiatrami , u których to medis Mars errat in aquis; Ciebie miłość przyprowadziła ad portum bone spei bez żadnych przeciwnej fortuny odmian, które aczby jakie być mogły, taż sama nierozdzielna miłość stateczna zawsze powodem herbownej Luny Twojej prędkoby odpędziła, et Solem comitato suum non deseret unquám. A kiedy tak wygrawa, tak zwycięża, tak triumfuje ta nad wami Bohatyrka, nic nie należy, tylko onej uniżone homagium, spolny hołd przyz nać. Oddaj haracz miłości M. Panie Hrabio w Osobie tej Damy afektem i przyjaźnią zniewolonej a na znak wiecznego hołdu oddaj Jej Serce. Zwyciężyła miłość przez W. M. Pana Jejmość MM.
częśćią burźliwemi opasani wiatrami , u ktorych to medis Mars errat in aquis; Ciebie miłość przyprowadźiła ad portum bone spei bez żadnych przećiwney fortuny odmian, ktore aczby iakie być mogły, taż sama nierozdźielna miłość stateczna zawsze powodem herbowney Luny Twoiey prędkoby odpędźiła, et Solem comitato suum non deseret unquám. A kiedy tak wygrawa, tak zwyćięża, tak tryumfuie ta nad wami Bohatyrka, nic nie nalezy, tylko oney uniżone homagium, spolny hołd przyz nać. Odday haracz miłośći M. Panie Hrabio w Osobie tey Damy affektem y przyiaźnią zniewoloney á na znak wiecznego hołdu odday Iey Serce. Zwyćiężyła miłość przez W. M. Pana Ieymość MM.
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 12
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745