prędko znowu zgromadzeni, nieprzyjaciela gonią i biją: dopieroż potem smutek i żałość ich tem większa nastąpiła. Bo od tego czasu rozumieli a nawet i w głos mawiali, iż choć ich nieraz pozabijamy, znowu zmartwychwstaną, zaczem szkoda ich drażnić; bo lubo przegrawają, to przecie imając, wiążąc i bijąc; lubo wygrawają, to jeszcze gorzej. Sgola hialco tiabel ślego, fobadfa stron rogatego. ROZDZIAŁ IX. O POPISIE ELEARÓW, PRZYŚCIU DO OBOZU I ŚMIERCI ICH PUŁKOWNIKA. Winszowanie cesarskie. Popis Elearów. Przyście do obozu. Pierwsza czata pułkownika. Daremne obozu pod Hornę przyście. Kleczkowskiego zabito, którego w Kremzie pochowano.
Po
prędko znowu zgromadzeni, nieprzyjaciela gonią i biją: dopieroż potem smutek i żałość ich tem większa nastąpiła. Bo od tego czasu rozumieli a nawet i w głos mawiali, iż choć ich nieraz pozabijamy, znowu zmartwychwstaną, zaczem szkoda ich drażnić; bo lubo przegrawają, to przecie imając, wiążąc i bijąc; lubo wygrawają, to jeszcze gorzej. Sgola hialco tiabel ślego, fobadfa stron rogatego. ROZDZIAŁ IX. O POPISIE ELEARÓW, PRZYŚCIU DO OBOZU I ŚMIERCI ICH PUŁKOWNIKA. Winszowanie cesarskie. Popis Elearów. Przyście do obozu. Pierwsza czata pułkownika. Daremne obozu pod Hornę przyście. Kleczkowskiego zabito, którego w Kremzie pochowano.
Po
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 27
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
/ bo on tego nam wszytkiego przyczyną/ bośmy mogli inaczej z Polaki począć/ a nie zdradą : bo zdradę zawsze Pan Bóg karze i za żywota i po śmierci. Ja zgoła nie widzę rady przeciw Polakom i przeciwko Bogu/ gdyż prawie oni z Panem Bogiem a nie zdradliwie wojująj/ widzimy też że zawsze wygrawają/ gdzie się na nieprzyjaciela swego obrócą/ a teżby nam dobrze mieć radę gotową i zdrową/ co czynić gdy Król Polski pod Stolicę podjedzie z wojsktem większym i strzelbą potężną : bo nam traktaty nie pójdą/ gdyż nas już Polacy dobrze świadomi. Posiłku też mieć nie możem/ wiele skarbów straciwszy i ludzi/ nicesmy
/ bo on tego nam wszytkiego przycżyną/ bosmy mogli inácżey z Polaki począć/ á nie zdrádą : bo zdrádę záwsze Pan Bog karze y zá żywotá y po śmierći. Ia zgołá nie widzę rády przećiw Polakom y przećiwko Bogu/ gdyż práwie oni z Pánem Bogiem á nie zdrádliwie woiuiąy/ widźimy też że záwsze wygrawáią/ gdźie sie ná nieprzyiaćielá swego obrocą/ á teżby nam dobrze mieć rádę gotową y zdrową/ co cżynić gdy Krol Polski pod Stolicę podiedźie z woysktem większym y strzelbą potężną : bo nam tráktaty nie poydą/ gdyż nas iuż Polacy dobrze świádomi. Pośiłku też mieć nie możem/ wiele skárbow stráćiwszy y ludźi/ nicesmy
Skrót tekstu: NowinyMosk
Strona: A4v
Tytuł:
Nowiny z Moskwy albo wota z traktatów i konsulty panów radnych ziemi moskiewskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
, co prawa i przywileje duchowne wzruszają według onej dawnej reguły: Qui tacet, consentire videtur. W sprawach duchownych u sądu trybunalskiego z tymi deputatami duchownymi jakie biedy mamy, kto nie wie? Który jeden drugiego mocno się trzymając, by tylko którego świeckiego przeciągnęli, to zaraz pluralitatem po sobie mają i tym samym sprawy niepodobne wygrawają; więc też wprawdzie nie mogą inaczej. Widziałem kilka lat temu kopią listu IchM. księżej biskupów, do nich z Warszawy pisanego w roku 1596 dnia 4 Mai, z podpisem obu nieboszczyków arcybiskupów naszych i nieboszczyka ks. kardynała Radziwiłła, nieboszczyka ks. Rozrażewskiego, biskupa kujawskiego, także i dzisiejszego IMci ks. kardynała
, co prawa i przywileje duchowne wzruszają według onej dawnej reguły: Qui tacet, consentire videtur. W sprawach duchownych u sądu trybunalskiego z tymi deputatami duchownymi jakie biedy mamy, kto nie wie? Który jeden drugiego mocno się trzymając, by tylko którego świeckiego przeciągnęli, to zaraz pluralitatem po sobie mają i tym samym sprawy niepodobne wygrawają; więc też wprawdzie nie mogą inaczej. Widziałem kilka lat temu kopią listu IchMM. księżej biskupów, do nich z Warszawy pisanego w roku 1596 dnia 4 Mai, z podpisem obu nieboszczyków arcybiskupów naszych i nieboszczyka ks. kardynała Radziwiłła, nieboszczyka ks. Rozrażewskiego, biskupa kujawskiego, także i dzisiejszego JMci ks. kardynała
Skrót tekstu: ZebrzApolCz_III
Strona: 228
Tytuł:
Apologia abo sprawota szlachcica polskiego.
Autor:
Zebrzydowski Mikołaj
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
Co złe, prędko lotnymi kruszy piorunami. XVI
Zegar bije, morskie się burzą nawałności, Zatopią cię, grzeszniku, w srogiej burzliwości. XVII
Zegar bije, ostatnia już podobno tobie Godzina snadź wychodzi, ej, czuj wżdy o sobie! XVIII
Zegar bije, ciebie wnet na sąd zawołają, Na którym ledwo święci sprawę wygrawają. XIX
Zegar bije, już sędzia zasiadł sprawiedliwy, Dobrym łaskawy dekret, złym wyda straszliwy. XX
Zegar bije, już księgi żywota otworzą, O, jako się złośliwi na ten czas zatrwożą! XXI
Zegar bije, już i sąd za tym przywołany, I wyrok świątobliwy stronom już wydany. XXII
Zegar bije, już
Co złe, prędko lotnymi kruszy piorunami. XVI
Zegar bije, morskie się burzą nawałności, Zatopią cię, grzeszniku, w srogiej burzliwości. XVII
Zegar bije, ostatnia już podobno tobie Godzina snadź wychodzi, ej, czuj wżdy o sobie! XVIII
Zegar bije, ciebie wnet na sąd zawołają, Na którym ledwo święci sprawę wygrawają. XIX
Zegar bije, już sędzia zasiadł sprawiedliwy, Dobrym łaskawy dekret, złym wyda straszliwy. XX
Zegar bije, już księgi żywota otworzą, O, jako się złośliwi na ten czas zatrwożą! XXI
Zegar bije, już i sąd za tym przywołany, I wyrok świątobliwy stronom już wydany. XXII
Zegar bije, już
Skrót tekstu: TrembWierszeBar_II
Strona: 348
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1651 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1651
Data wydania (nie później niż):
1700
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
A radość zawsze kw’itnie, i roście przed Bogiem. 1. Corï: 7. 1. Corï: 7. Isai: 31.
Drugi kraj nieszczęśliwy wieczną otoczony Ciemności nocą, wszelkiem smutkiem napełniony, Kraj ustawicznem płaczem, i trenmi zapchany Szatanu, i Aniołom jego zgotow’any, Kędy rzewliwe dumy zawsze wygrawają, A pociech, i wesela na wieki niemają, Do którego zostaną wszyscy potępieni Sprawiedliwem dekretem Sędziego w trąceni, Którzy przez postępki złe radość frymarczyli Na smutek, i ciemności raczej ulubili, Niźli niebieską światłość, gdy żyjąc swawolnie Oddali siebie w’iecznym ogniom dobrow’olnie. O BARLAAMIE I JOZAFAĆIE: ŚŚ
A radość zawsze kw’itnie, y rośćie przed Bogiem. 1. Corï: 7. 1. Corï: 7. Isai: 31.
Drugi kray nieszczęśliwy wieczną otoczony Ciemnośći nocą, wszelkiem smutkiem napełniony, Kray vstawicznem płaczem, y threnmi zapchany Szatanu, y Aniołom iego zgotow’any, Kędy rzewliwe dumy zawsze wygrawaią, A poćiech, y wesela na wieki niemaią, Do ktorego zostaną wszyscy potępieni Sprawiedliwem dekretem Sędźiego w trąceni, Ktorzy przez postępki złe radość frymarczyli Na smutek, y ćiemnośći raczey vlubili, Niźli niebieską świátłość, gdy żyiąc swawolnie Oddáli siebie w’iecznym ogniom dobrow’olnie. O BARLAAMIE Y IOZAPHAĆIE: ŚŚ
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 104
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
WTÓRA.
Nie dobrze się ten z Polityką naradził/ abo snać nie dobrze się na niej poznał/ kto pogrzeb pogrzebem, a wesele weselem być mianował. Przystałoby bowiem/ aby barziej wesele pogrzebem/ a pogrzeb był weselem. Nie nowina to widywać i słuchiwać/ jako ludzie pod czas wesela pogrzebną abo requjalną dumę jakąś wygrawają. Takci niegdyś Philippides zagrał na weselu drugiemu swym wierszem/ że mu wesele w pogrzeb się przemienić musiało. Bywa to u ludzi, że gdzie wesele, tam płacz, a gdzie płacz, tam wesele bywa. W stanie małżeńskim dwa dni tylko nalepsze, jedem dzień którego się żenią a drugi kiedy z domu żo-
WTORA.
Nie dobrze się ten z Polityką nárádźił/ ábo snać nie dobrze się ná niey poznał/ kto pogrzeb pogrzebem, á wesele weselem być miánował. Przystáłoby bowiem/ áby bárźiey wesele pogrzebem/ á pogrzeb był weselem. Nie nowiná to widywáć y słuchiwáć/ iáko ludźie pod czás wesela pogrzebną ábo requiálną dumę iákąś wygrawáią. Tákci niegdyś Philippides zágrał ná weselu drugiemu swym wierszem/ że mu wesele w pogrzeb się przemienić muśiáło. Bywa to v ludźi, że gdźie wesele, tám płácz, á gdźie płácz, tám wesele bywa. W stanie małżeńskim dwá dni tylko nalepsze, iedẽ dźień ktorego się żenią á drugi kiedy z domu żo-
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 309
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
do drugiego promocij/ a da Rzęsisto/ aliś osechł ty/ i z promotorem. Odmieniąć wnet w Przywilej/ choć się Król podpisze. Złoto samo promotor prawdziwy. Pinądze Więcej niż Marszałkowie/ niżli Pieczętarze Mogą/ przez lada babę Panu wyliczone. Co złoto w Trybunałach czyni i wszelakich Sądach/ tych tylko spytać/ kotrzy wygrawają. Gotowa tam wygrana/ gdy Praktykiem złoto. To od ciebie niech mówi/ a Jurysta milczy. Upewniam żeś ją wygrał. Inaczej przegrałeś Chudzino/ gdy z próżnemi rękoma przyjedziesz. Złoto cię wesprze w twoim staraniu o Żonę/ Gdy nim naścielesz rękę jednej tam i drugiej Babie/ lub Ochmistrzowi/ lub Spowiednikowi
do drugiego promocij/ á da Rzęśisto/ áliś osechł ty/ y z promotorem. Odmieniąć wnet w Przywiley/ choć się Krol podpisze. Złoto sámo promotor prawdźiwy. Pinądze Więcey niż Marszałkowie/ niżli Pieczętarze Mogą/ przez leda babę Pánu wyliczone. Co złoto w Trybunałách czyni y wszelákich Sądách/ tych tylko spytáć/ kotrzy wygrawáią. Gotowa tam wygrana/ gdy Praktykiem złoto. To od ćiebie niech mowi/ á Iurysta milczy. Vpewniam żeś ią wygrał. Inaczey przegrałeś Chudzino/ gdy z prożnemi rękomá przyiedźiesz. Złoto ćię wesprze w twoim starániu o Żonę/ Gdy nim naśćielesz rękę iedney tam y drugiey Babie/ lub Ochmistrzowi/ lub Spowiednikowi
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 105
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
farby białej/ i na wybór piękne: mężczyzny wysocy i kształtni. Mięsa wiele jadają/ i zażywają hojnie. Barzo radzi się zabawiają dobrą myślą/ i próżnowaniem: co w nich pochodzi/ oprócz inszych przyczyn/ z wesołości kraju/ i z dostatku żywności. Na wojnie pokazują wielki animusz; i zaraz do pierwszego potkania wygrawają abo przegrawają. Są rzęscy/ ale nie trwali na pracą: zaczym też i nabyli/ i potym utracili rozmaite kraje. Szlachta tuteczna jest z przyrodzenia ludzka/ przychylna do cudzoziemców/ zuchwała; i taka/ iż w pompie/ w liczbie sług/ w rozmaitości urzędników przechodzi insze wszystkie narody: lecz pospólstwo nie rado widzi
fárby białey/ y ná wybor piękne: mężczyzny wysocy y kształtni. Mięsá wiele iadáią/ y záżywáią hoynie. Bárzo rádźi się zábawiáią dobrą myślą/ y proznowániem: co w nich pochodźi/ oprocz inszych przyczyn/ z wesołośći kráiu/ y z dostátku żywnośći. Ná woynie pokázuią wielki ánimusz; y záraz do pierwszego potkánia wygrawáią ábo przegrawáią. Są rzęscy/ ále nie trwáli ná pracą: záczym też y nábyli/ y potym vtráćili rozmáite kráie. Szláchtá tuteczna iest z przyrodzenia ludzka/ przychylna do cudzoźiemcow/ zuchwáła; y táka/ iż w pompie/ w liczbie sług/ w rozmáitośći vrzędnikow przechodźi insze wszystkie narody: lecz pospolstwo nie rádo widźi
Skrót tekstu: BotŁęczRel_II
Strona: 82
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. II
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609