Cesarz Grecki w Carogrodzkiej Bazylice, ku czci tego Sakramentu strasznego dał cztery lane srebrne pozłociste słupy po rogach Ołtarza koło Ciborium, nad niemi sferę, alias jak świat okrągłą banię, a nad tą sferą, krzyż szczerosłoty, jako pisze Codinus: koło mensy Ołtarzowej dał złote gradusy. Królowie Hiszpańscy de Ritu Latino temu Sakramentowi cześć wyrządzając, w Tolecie Mieście Monstrancją i wielką i drogą sporządzili, z tego złota, które z nowego świeżo znalezionego kraju Amerykańskiego im pierwszy raz przywieziono. A Luzytańscy Królowie ze złota od Królów hołdujących przysłanego w Mieście Lizybonie także wspaniałą sprawili Puszkę: tak wenerowano Eucharistiam, nie jak Lutrzy i Kalwini etc.
Tak Łacinnicy jako i Grecy
Cesarz Grecki w Carogrodzkiey Bazylice, ku czci tego Sakramentu strasznego dał cztery lane srebrne pozłociste słupy po rogach Ołtarza koło Ciborium, nad niemi sferę, alias iak świat okrągłą banię, á nad tą sferą, krzyż szczerosłoty, iako pisze Codinus: koło mensy Ołtarzowey dał złote gradusy. Krolowie Hiszpańscy de Ritu Latino temu Sakramentowi cześć wyrządzaiąc, w Tolecie Mieście Monstrancyą y wielką y drogą sporządzili, z tego złota, ktore z nowego swieżo znalezionego kraiu Amerykańskiego im pierwszy raz przywieziono. A Luzytańscy Krolowie ze złota od Krolow hołduiących przysłanego w Mieście Lizybonie także wspaniałą sprawili Puszkę: tak wenerowano Eucharistiam, nie iak Lutrzy y Kalwini etc.
Tak Łacinnicy iako y Grecy
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 55
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
/ siebie miłuje. Abowiem nigdy żaden swego ciała nie miał w nienawiści/ ale je wychowywa/ i ogrzewa/ jako i Pan Kościół/ Ephes. 5. 25. 28. Powinności
Mężowie miłujcie żony/ a nie bądźcie gorzkimi przeciwko im/ Col. 3. 19.
Mężowie nich z żonami mięszkają wedle umiejętności/ wyrządzając cześć/ jako mdlejszemu naczyniu niewieściemu: jako też społdziedzicy łaski żywota/ aby modlitwy wasze nie były przeszkadzane 1. Pet. 3. 7. Zonom.
Zony poddawajcie się własnym mężom/ jako Panu: abowiem mąż jest głową żony/ jako i Krystus głową Kościoła. Ephes. 5. 22. 23.
Zony bądźcie
/ śiebie miłuie. Abowiem nigdy żaden swego ćiáłá nie miał w nienawiści/ ále ie wychowywa/ y ogrzewa/ iáko y Pan Kośćioł/ Ephes. 5. 25. 28. Powinnośći
Mężowie miłuyćie żony/ á nie bądźćie gorzkimi przećiwko im/ Col. 3. 19.
Mężowie nich z żonámi mięszkáią wedle vmieiętnośći/ wyrządzáiąc cześć/ iáko mdleyszemu naczyniu niewieśćiemu: iáko też społdźiedźicy łáski żywotá/ áby modlitwy wásze nie były przeszkadzáne 1. Pet. 3. 7. Zonom.
Zony poddawayćie śię własnym mężom/ iáko Pánu: ábowiem mąż iest głową żony/ iáko y Krystus głową Kośćioła. Ephes. 5. 22. 23.
Zony bądźćie
Skrót tekstu: RybMKat
Strona: 90
Tytuł:
Katechizmy
Autor:
Maciej Rybiński
Drukarnia:
Andrzej Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
go włożył na się idąc na śmierć: lecz on niechciał go od niego przyjąć/ mówiąc: Cóż? abo mi w tym moim płaszczu teraz nie przystoi? w którym mi przedtym zawżdy przystało/ pokim mieszkał z wami. Księgi pierwsze.
Dawny to obyczaj u niektórych był przybrać chędogo/ jakoby ostatnią posługę mu wyrządzając/ idącego na śmierć: Co się i po dziś dzień zachowuje: a zwłaszcza gdy się trafi/ że kto bez trwogi/ zdobrą otuchą idzie na plać swego skonania. Lecz Sokrates w żadnej rzeczy niechciał być superuitiosus.
Gdy mu stróż ciemniczny dał kubek z trucizną/ aby wypiwszy z światem się pożegnał: pytał Sokrates
gi włożył ná śię idąc ná śmierć: lecż on niechćiał go od niego przyiąć/ mowiąc: Coż? ábo mi w tym moim płaszcżu teraz nie przystoi? w ktorym mi przedtym záwżdy przystało/ pokim mieszkał z wámi. Kśięgi pierwsze.
Dawny to obycżay v niektorych był przybráć chędogo/ iákoby ostátnią posługę mu wyrządzáiąc/ idącego ná śmierć: Co się y po dźiś dźień záchowuie: á zwłaszcżá gdy się tráfi/ że kto bez trwogi/ zdobrą otuchą idźie ná pláć swego skonánia. Lecż Sokrátes w żadney rzecży niechćiał być superuitiosus.
Gdy mu stroż ćiemnicżny dał kubek z trućizną/ áby wypiwszy z świátem się pożegnał: pytał Sokrátes
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 9
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
gdy w żłobie leży, precz go odstępują!
CANTUS ANGELORUM Już pochwalmy Króla tego, Na świecie narodzonego,
Pana i Boga naszego, I Maryją, Przenaświętszą Matką jego, Co zrodziła Pana tego, Boga i Stwórcę naszego! Jemu służy słońce, miesiąc, We dnie, w nocy, nie przestając, Cześć i chwałę wyrządzając. Trójco Święta, bądź chwalona, Bądź na wieki uwielbiona, Boś jest dobroć nieskończona! Jezu Chryste narodzony, Boże, przedziwnie wcielony, Bądź na wieki pochwalony! Wieczna chwała i cześć tobie, Który dzisia leżysz w żłobie, I człek, i Bóg w swej osobie!
ANGELUS 1 Pódźmy, oznajmiemy też ludzkiemu
gdy w żłobie leży, precz go odstępują!
CANTUS ANGELORUM Już pochwalmy Króla tego, Na świecie narodzonego,
Pana i Boga naszego, I Maryją, Przenaświętszą Matką jego, Co zrodziła Pana tego, Boga i Stworcę naszego! Jemu służy słońce, miesiąc, We dnie, w nocy, nie przestając, Cześć i chwałę wyrządzając. Trójco Święta, bądź chwalona, Bądź na wieki uwielbiona, Boś jest dobroć nieskończona! Jezu Chryste narodzony, Boże, przedziwnie wcielony, Bądź na wieki pochwalony! Wieczna chwała i cześć tobie, Który dzisia leżysz w żłobie, I człek, i Bóg w swej osobie!
ANGELUS 1 Pódźmy, oznajmiemy też ludzkiemu
Skrót tekstu: DialPańOkoń
Strona: 230
Tytuł:
Dialog o Narodzeniu Pańskim
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
tam czas wszytek, aż mało nie do północy strawił, namawiając, przekładając i grożąc nakoniec, że wżdy, kiedy do tego rzecz przywiódł, iż obiecała dać nazajutrz w sekwestr córkę swoję. Jakoż nazajutrz sam starosta jachał po nią i przyprowadził ją na zamek, stojąc na stopniu u jej kolebki i uczciwość wielką onej wyrządzając. Księżna stara została w klasztorze, a miasto niej miał starosta siostrę swoje, Herbortową Dziedziłowską, która ustawicznie przy księżnie młodej na zamku była, lecz księżna Halszka, jako smutno przyjachała na zamek, tak ustawicznie na łóżku swym siedziała, twarzą ku ścienie, a nic inszego jeść nie chciała, jedno to, co jej
tam czas wszytek, aż mało nie do północy strawił, namawiając, przekładając i grożąc nakoniec, że wżdy, kiedy do tego rzecz przywiódł, iż obiecała dać nazajutrz w sekwestr córkę swoję. Jakoż nazajutrz sam starosta jachał po nią i przyprowadził ją na zamek, stojąc na stopniu u jej kolebki i uczciwość wielką onej wyrządzając. Księżna stara została w klasztorze, a miasto niej miał starosta siostrę swoje, Herbortową Dziedziłowską, która ustawicznie przy księżnie młodej na zamku była, lecz księżna Halszka, jako smutno przyjachała na zamek, tak ustawicznie na łóżku swym siedziała, twarzą ku ścienie, a nic inszego jeść nie chciała, jedno to, co jej
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 221
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
W tym tu Kraju Obywatele stroją się w skory zwierząt zszywane. Łodzie sobie ogniem wypalają, budy sobie wystawiają z łubów, w nich się z całą Familią mieszczą. Bogactw nieznają, ani dbają o nie. BOGA jedni żadnego, drudzy Diabła wenerują, zowiąc go Menuth, albo Menetto: ale ceremonii żadnych mu nie wyrządzając.
INSUŁ swoich PUŁNOCNA AMERYKA ma naprzód koło Kalifornii Peninsuły i koło Nowego Meksyku 9. na Meksańskim Archi-Pelaga ma większych wyspów Antillae zwanych kilka, jako to Insułę Kubę, albo Ferdynandę; Insułą Hispaniołą, albo Isabellą Insułą Z. JANA de Portu Divite; a te są Iuris Hispanici, Insułą Jamaike Anglików. INSUŁY CARIBUM
W tym tu Kráiu Obywátele stroią się w skory zwierząt zszywáne. Łodźie sobie ogniem wypálaią, budy sobie wystawiáią z łubow, w nich się z całą Familią mieszczą. Bogactw nieznáią, áni dbaią o nie. BOGA iedni żadnego, drudzy Dyabła weneruią, zowiąc go Menuth, albo Menetto: ale ceremonii żadnych mu nie wyrządzaiąc.
INSUŁ swoich PUŁNOCNA AMERYKA má naprzod koło Kalifornii Peninsuły y koło Nowego Mexiku 9. ná Mexańskim Archi-Pelaga ma większych wyspow Antillae zwánych kilka, iako to Insułę Kubę, albo Ferdinandę; Insułą Hispaniołą, albo Isabellą Insułą S. IANA de Portu Divite; á te są Iuris Hispanici, Insułą Iamaiké Anglikow. INSUŁY CARIBUM
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 672
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
siebie ciągnął. Widzieliśmy też tam wiele Świętych ojców/ rozmaite dary Boże mające: jedni w słowie Bożym/ drudzy wstrzymięźliwości/ drudzy w cudach i rozmaitych cnotach. Ex Vitis Patrum, in Vita S. Coprotis, cap: 5. 1. partis. Gości przyjmowanie. Gości przyjmowanie. Przykład IIII. Uczynność gościom wyrządzając niektóry mieszczanin Rzymski/ nalazszy balsam i kamień drogi/ z ubogiego stał się bogatym. 281.
BYł w Rzymie człowiek pobożny i dobry/ który krom brata ludzie Zakonne i ubogie do domu swego przyjmował. Trafiło się gdy był już stary/ iż w rzeczach doczesnych podupadł/ i barzo się frasował/ że zwykłej uczynności ku
śiebie ćiągnął. Widźielismy też tám wiele Swiętych oycow/ rozmáite dáry Boże máiące: iedni w słowie Bożym/ drudzy wstrzymięźliwości/ drudzy w cudách y rozmáitych cnotách. Ex Vitis Patrum, in Vita S. Coprotis, cap: 5. 1. partis. Gości przyimowánie. Gości przyimowánie. PRZYKLAD IIII. Vczynność gośćiom wyrządzáiąc niektory miesczánin Rzymski/ nálazszy bálsám y kámień drogi/ z vbogiego sstał sie bogátym. 281.
BYł w Rzymie cżłowiek pobożny y dobry/ ktory krom brata ludźie Zakonne y vbogie do domu swego przyimował. Trafiło sie gdy był iuż stary/ iż w rzeczách doczesnych podvpadł/ y bárzo sie frásował/ że zwykłey vczynnośći ku
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 310
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
stworzone. Inni zaś, wiele bogów swawolnych obrali, Którym różne sprosności grzechów przypisali, Aby mając patronów różnych nieprawości, Mogli różne bezpieczniej pełnić w życiu złości Pod ich obroną; których formy malowane, A bałwany śmiertelną ręką rysowane, Z wielką rewerencją w zborach swych stawiali, I ukłon (jakby Bogu) niski oddawali; Wyrządzając ku swemu chwałę potępieniu Nie Stwórcy, ale jego podłemu stworzeniu. Bo jedni czcili Słońce, za prawego Pana, Dawszy mu Faeba, albo nazwisko Titana. Drudzy miesiąc chwalili od Boga stworzony, Dianny imię dawszy mu, albo Latony. Inni insze Planety, które dla człowieka Bóg utworzył, aby mu świeciły zdaleka
stworzone. Inni záś, wiele bogow swawolnych obráli, Ktorym rożne sprosnośći grzechow przypisáli, Aby máiąc pátronow rożnych niepráwości, Mogli rożne bespieczniey pełnic w żyćiu złośći Pod ich obroną; ktorych formy málowáne, A báłwany śmiertelną ręką rysowáne, Z wielką rewerencyą w zborách swych stáwiáli, Y vkłon (iákby Bogu) niski oddawáli; Wyrządzáiąc ku swemu chwałę potępieniu Nie Stworcy, ále iego podłemu stworzeniu. Bo iedni czćili Słońce, zá práwego Páná, Dawszy mu Phaebá, álbo názwisko Titaná. Drudzy mieśiąc chwalili od Bogá stworzony, Dyánny imie dawszy mu, álbo Látony. Ini insze Plánety, ktore dla człowieká Bog vtworzył, áby mu świećiły zdáleká
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 44
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
idąc przy nich wysławiają męstwo onych białych głów/ i cześć tę którą wyrządzają swym małżonkom. Trzeciego dnia ubrawszy się w napyszniejsze szaty/ co ich tylo mają/ jadą na ono miejsce kędy był spalony ich mąż. Tam wstąpiwszy na jedno wydane miejsce/ upominają białegłowy wokoło stojące/ żeby pamiętały na powinności ku swym małżonkom/ wyrządzając im taką cześć: (bo sława takiego uczynku wieczna będzie/ a boleść zaraz przemija) a rozebrawszy się/ rozrzucają szaty/ i klejnoty które mają około siebie/ tym komu je chcą oddać: a tak już obnażone będą/ obejdą trzykroć on tram abo drzewo na którym stały: a potym włożywszy na głowę jedno naczynie
idąc przy nich wysławiáią męstwo onych białych głow/ y cześć tę ktorą wyrządzáią swym małżonkom. Trzećiego dniá vbrawszy się w napysznieysze száty/ co ich tylo máią/ iádą ná ono mieysce kędy był spalony ich mąż. Tám wstąpiwszy ná iedno wydáne mieysce/ vpomináią białegłowy wokoło stoiące/ żeby pámiętáły ná powinnośći ku swym małżonkom/ wyrządzáiąc im táką cześć: (bo sławá tákiego vczynku wieczna będźie/ á boleść záraz przemija) á rozebrawszy się/ rozrzucáią száty/ y kleynoty ktore máią około śiebie/ tym komu ie chcą oddáć: á ták iuż obnáżone będą/ obeydą trzykroć on tram ábo drzewo ná ktorym stáły: á potym włożywszy ná głowę iedno naczynie
Skrót tekstu: BotŁęczRel_IV
Strona: 137
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. IV
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
bo Ordy co lepsze powychodziły były pod Wjeden Miał tedy czas palił ścinał jeżeli mu się oponowała jaka Watacha zebranej Ordy Wojska mu co raz przybywało bo niewolników tam już zasiedziałych tak wiele poodbierał drudzy dobrowolnie co dalsi do niego uchodzili usłyszawszy o Wojsku Chrześcijańskim, Cuda robili Kozacy nikomu niefolgując Białogłowy ścinając dzieci rozdzierając i cokolwiek najgorszego wyrządzając im tak udawano że tam tego Gatunku położył na Trzykroć sto Tysięcy i już tam chodził sobie Marsem nikogo się nieobawiając. Aż kiedy już z Węgier Han powracał przebrano Trzydzieści Tysięcy Ordy co lepszej i nie tak jako insi i posłano na odsiecz i Turków było coś znimi dał im Pole pod kilią zbił zniósł
bo Ordy co lepsze powychodziły były pod Wieden Miał tedy czas palił scinał iezeli mu się opponowała iaka Watacha zebraney Ordy Woyska mu co raz przybywało bo niewolnikow tam iuz zasiedziałych tak wiele poodbierał drudzy dobrowolnie co dalsi do niego uchodzili usłyszawszy o Woysku Chrzescianskim, Cuda robili Kozacy nikomu niefolguiąc Białogłowy scinaiąc dzieci rozdzieraiąc y cokolwiek naygorszego wyrządzaiąc im tak udawano że tam tego Gatunku połozył na Trzykroć sto Tysięcy y iuz tam chodził sobie Marsem nikogo się nieobawiaiąc. Asz kiedy iuz z Węgier Han powracał przebrano Trzydziesci Tysięcy Ordy co lepszey y nie tak iako insi y posłano na odsiecz y Turkow było cos znimi dał im Pole pod kilią zbił zniosł
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 276v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688