generała Miklusza, to jest ip. Kulaczkowski chwalebną też akcję uczynił, atakowawszy we 300 rajtarii i we 200 ludzi z pod lekkich chorągwi, sasów piechoty 400 w dobrym fortelu zawartych w[...] Strzelał się z niemi przez parkan generosissime, tak że sasi zza parkanu rury, a nasi przez też dziury swoje flinty rychtując i strzelając, wystrzelał sasów, a z pod lekkich chorągwi towarzystwo i pachołcy, parkan tymczasem wycinali, i tak dobywszy ich w pień wycięli, majora tylko co miał komendę żywcem wziąwszy. Z naszej strony zginął ip. Wolski major z pod tego regimentu, sześciu rajtarii i czterech polaków i kilku postrzelono.
Podjazd wielki koronny i litewski poszedł z
generała Miklusza, to jest jp. Kulaczkowski chwalebną téż akcyę uczynił, attakowawszy we 300 rajtaryi i we 200 ludzi z pod lekkich chorągwi, sasów piechoty 400 w dobrym fortelu zawartych w[...] Strzelał się z niemi przez parkan generosissime, tak że sasi zza parkanu rury, a nasi przez téż dziury swoje flinty rychtując i strzelając, wystrzelał sasów, a z pod lekkich chorągwi towarzystwo i pachołcy, parkan tymczasem wycinali, i tak dobywszy ich w pień wycięli, majora tylko co miał komendę żywcem wziąwszy. Z naszéj strony zginął jp. Wolski major z pod tego regimentu, sześciu rajtaryi i czterech polaków i kilku postrzelono.
Podjazd wielki koronny i litewski poszedł z
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 313
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
, Że tak wysoki próg twój przestąpły: Aza porzucić dasz się im na stronie W nogach gdzie blisko, przy złotym twym tronie.
Jam satis terris nivis atque dirae Grandinis misit Pater, et rubente Dextera, sacras jaculatus arces, Terruit urbem, etc. Horat. I. Carm. Od. 2.
Jużeś wystrzelał pioruny o Boże, (Jeśli się przebrać niezmierność twa może) Jużeś gniewu swego czaszę Do dna wylał na ojczyznę naszę. Przestań się gniewać, a z Olimpu twego Spuść oczy ku nam złotopromiennego: Oczy wdzięczniejsze nad słońce, Które ziemie przenikają końce. Zdało się, zdało po przeszłe te lata, Że albo koniec
, Że tak wysoki próg twój przestąpły: Aza porzucić dasz się im na stronie W nogach gdzie blisko, przy złotym twym tronie.
Jam satis terris nivis atque dirae Grandinis misit Pater, et rubente Dextera, sacras jaculatus arces, Terruit urbem, etc. Horat. I. Carm. Od. 2.
Jużeś wystrzelał pioruny o Boże, (Jeżli się przebrać niezmierność twa może) Jużeś gniewu swego czaszę Do dna wylał na ojczyznę naszę. Przestań się gniewać, a z Olimpu twego Spuść oczy ku nam złotopromiennego: Oczy wdzięczniejsze nad słońce, Które ziemie przenikają końce. Zdało się, zdało po przeszłe te lata, Że albo koniec
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 86
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
Na co Izajasz napisał: Gentes et Regnum quae non servient tibi, peribunt.
Siódma racja, która subruit RES-PUBLICAS VENUS, albo nie pohamawana carnalitas w Prawowiernych; Bogini ta z Morskiej zródżona piany, słuksa tych czyni Regna, które zawsze pod tą morantur Płanetą, versantur in periculo. Niech będą najśliczniejsze Narody, strzałą swoją wystrzela Kupidyn: Niech będą Kamienne Wyspy Krety, jak od kreta zostaną podkopane; że ogień nie czysty Świat opanował, Uniwersalny Potop gasić mufiał. SODOMA i GOMORRA, iż pierwej pożądliwości zajeli się ogniem nieczystym, zgorzały siarczystym. Ze Izraelitowie na Puszczy nie Pustelnicy, lecz Zalotnicy, że Bożkowi Beelfegor czynią z Nieczysłości swojej ofiary
Na co Izaiasz napisał: Gentes et Regnum quae non servient tibi, peribunt.
Siodma racya, ktora subruit RES-PUBLICAS VENUS, albo nie pohamawana carnalitas w Prawowiernych; Bogini ta z Morskiey zrodżona piany, słuxa tych czyni Regna, ktore zawsze pod tą morantur Płanetą, versantur in periculo. Niech będą nayślicznieysze Narody, strzałą swoią wystrzela Kupidyn: Niech będą Kamienne Wyspy Krety, iak od kreta zostaną podkopane; że ogień nie czysty Swiat opanowáł, Uniwersalny Potop gasić mufiał. SODOMA y GOMORRA, iż pierwey pożądliwości zaieli się ogniem nieczystym, zgorzały siarczystym. Ze Izràélitowie na Puszczy nie Pustelnicy, lecz Zalotnïcy, że Bożkowi Beelphegor czynią z Nieczysłości swoiey ofiary
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 439
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
tłustej klejowatej materyj mająca; któremi wiatr się wkrada, i po onych podziemnych meatach przechodząc się, i wyścia wolnego nie znajdując, siarczyste zapala materie. Ja rozumiem, że taż materia, od Słońca operacyj zatliwa się, a wiatr rozdmuchuje, a tak his concurrentibus zajmuje wielki pożar, który z ETNY nieraz ogniste daleko wystrzela kamienie. Podobne Incendia ma też WEZUWIUSZ Góra, o której niżej Iłe razy zbytnim ETNA zajmie się pożarem ze szkodą Miasta Katany, zaraz Z. Agaty tam leżącej Relikwie nosząc w Procesyj, tłumią go i przygaszają. ETNA, ani WEZUWIUSZ i żadna Góra Ognista, nie jest Oknem Piekielnym, jak prości wierzą; bo o
tłustey kleiowatey materyi maiąca; ktoremi wiatr się wkrada, y po onych podziemnych meatach przechodząc się, y wyścia wolnego nie znayduiąc, siarczyste zapala materye. Ia rozumiem, że táż materya, od Słońca operacyi zatliwa się, a wiatr rozdmuchuie, a tak his concurrentibus zaymuie wielki pożar, ktory z ETNY nieraz ogniste daleko wystrzela kamienie. Podobne Incendia ma też WEZUWIUSZ Gora, o ktorey niżey Iłe razy zbytnim ETNA zaymie się pożarem ze szkodą Miasta Katany, zaraz S. Agaty tam leżącey Relikwie nosząc w Procesyi, tłumią go y przygaszaią. ETNA, ani WEZUWIUSZ y żadna Gora Ognista, nie iest Oknem Piekielnym, iak prości wierzą; bo o
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 546
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, i tak in suma 4 miejscami wpadłszy, wszystko miasto osiedli, prócz rynku, z którego gdy się Elearowie i Niemcy w białem odzieniu, tak jak kto leżał, bronili, Węgrowie tedy jednę połać rynku zapaliwszy, kamienicę narożną drugiej połaci gdzie pułkownik stał opanowali, i z chorągwiami na dachu stanąwszy, z tej kamienicy wystrzelać z rynku broniących się chcieli. Wtem chorążego dworskiego Betlejem Gaborowej piechoty na kamienicy wywijającego i serca wszystkim oną chorągwią dodającego, Elear jeden z karabinu w łeb tak dobrze wymierzył, aż zaraz spadł i z chorągwią w rynek. Którą chorągiew straciwszy, tak im serce upadło, iż zaraz poczęli słabieć. A nasi tak Elearowie jako
, i tak in summa 4 miejscami wpadłszy, wszystko miasto osiedli, prócz rynku, z którego gdy się Elearowie i Niemcy w białem odzieniu, tak jak kto leżał, bronili, Węgrowie tedy jednę połać rynku zapaliwszy, kamienicę narożną drugiej połaci gdzie pułkownik stał opanowali, i z chorągwiami na dachu stanąwszy, z tej kamienicy wystrzelać z rynku broniących się chcieli. Wtem chorążego dworskiego Bethlehem Gaborowej piechoty na kamienicy wywijającego i serca wszystkim oną chorągwią dodającego, Elear jeden z karabinu w łeb tak dobrze wymierzył, aż zaraz spadł i z chorągwią w rynek. Którą chorągiew straciwszy, tak im serce upadło, iż zaraz poczęli słabieć. A nasi tak Elearowie jako
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 40
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
Betlejem Gaborowej piechoty na kamienicy wywijającego i serca wszystkim oną chorągwią dodającego, Elear jeden z karabinu w łeb tak dobrze wymierzył, aż zaraz spadł i z chorągwią w rynek. Którą chorągiew straciwszy, tak im serce upadło, iż zaraz poczęli słabieć. A nasi tak Elearowie jako i piechota niemiecka pochop wziąwszy, z kamienice ich wystrzelali, a potem do przedniej bramy wparłszy i drugich w różne kąty nagnawszy, (bo każdy uciekał gdzie mógł, i przez wały na łeb) na głowę ich bito. Zaczem niebożęta trupów przez 3,000 i więźniów do półtoraset straciwszy, i 28 chorągwi zostawiwszy, sromotną rozsypką uciekali, nic więcej nie sprawiwszy, tylko iż
Bethlehem Gaborowej piechoty na kamienicy wywijającego i serca wszystkim oną chorągwią dodającego, Elear jeden z karabinu w łeb tak dobrze wymierzył, aż zaraz spadł i z chorągwią w rynek. Którą chorągiew straciwszy, tak im serce upadło, iż zaraz poczęli słabieć. A nasi tak Elearowie jako i piechota niemiecka pochop wziąwszy, z kamienice ich wystrzelali, a potem do przedniej bramy wparłszy i drugich w różne kąty nagnawszy, (bo każdy uciekał gdzie mógł, i przez wały na łeb) na głowę ich bito. Zaczem niebożęta trupów przez 3,000 i więźniów do półtoraset straciwszy, i 28 chorągwi zostawiwszy, sromotną rozsypką uciekali, nic więcej nie sprawiwszy, tylko iż
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 40
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
z twej śpiżarnie/ Przywłasczając za swoje: a to czynią marnie. Bo też ciężko drugiemu łamać sobie głowy/ Woli wiersz choć kradziony/ by jedno gotowy. Biednesz nasze żebracze płaszczyki łatane/ Ze się cudzym szczycimy/ za swoje wydane. Przetoć też naszej pracej marnie używają/ Przeczytawszy: potym w piec/ abo wystrzelają. A Kochanowski przecię jako pan na stole: Czasem dwakroć oprawny/ co pojadły mole. De male acquisitis non gaudebit heres, Quęuis tractant Carmina nostra mulieres. Ad postremam faciem, Heu opus miserum, Vil pensum, gradiens spreta mulierum. Jeśli to z naszą pracą czynią/ a cóż znami/ Byśmy jedno
z twey śpiżárnie/ Przywłascżáiąc zá swoie: á to czynią márnie. Bo też ćiężko drugiemu łamáć sobie głowy/ Woli wiersz choć krádźiony/ by iedno gotowy. Biednesz násze żebrácze płasczyki łatáne/ Ze się cudzym sczyćimy/ zá swoie wydáne. Przetoć też nászey pracey márnie vżywáią/ Przeczytáwszy: potym w piec/ ábo wystrzeláią. A Kochánowski przećię iáko pan ná stole: Czásem dwákroć opráwny/ co poiádły mole. De male acquisitis non gaudebit heres, Quęuis tractant Carmina nostra mulieres. Ad postremam faciem, Heu opus miserum, Vil pensum, gradiens spreta mulierum. Ieśli to z nászą pracą czynią/ á coż známi/ Bysmy iedno
Skrót tekstu: FraszSow
Strona: D3v
Tytuł:
Fraszki Sowiźrzała nowego
Autor:
Jan z Kijan
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
JARZMO
a teraz drugi nos zwiesi nazajutrz/ i oczy mu wleżą jak śledziowi w głowę/ żeby go przez deszczkę przewlokł: do tegoć was a to swawola z młodu przywodzi/ kiedy drugi straciwszy prochy i amunicją/ której i w Weneckich Cekauzach nie dostanie/ na opera externa albo nie potrzebne Rakiety w Ausenwerk’ach wystrzelawszy się/ na Fortece nie ma z czym.
Kto wiek i lata młode swe pędził w skromności, Temu siły i czerstwość dosłużą w starości, Ale kto młodość trawił zbytkami psowaną, Temu jałowe śledzie na starość zostaną. z tym zgadza się Levinus Lemnius Medyk/ twierdząc: że co tedy mówisz że żona wytrybuje i wypurguje
IARZMO
á teraz drugi nos zwieśi názáiutrz/ y oczy mu wleżą iák śledźiowi w głowę/ żeby go przez deszczkę przewlokł: do tegoć wás á to swawola z młodu przywodźi/ kiedy drugi stráćiwszy prochy y ámunicyą/ ktorey y w Weneckich Cekáuzách nie dostánie/ na opera externa álbo nie potrzebne Rákiety w Ausenwerk’ach wystrzeláwszy się/ ná Fortece nie má z czym.
Kto wiek y látá młode swe pędźił w skromnośći, Temu śiły y czerstwość dosłużą w stárośći, Ale kto młodość trawił zbytkámi psowáną, Temu iáłowe śledźie ná stárość zostáną. z tym zgádza się Levinus Lemnius Medyk/ twierdząc: że co tedy mowisz że żoná wytrybuie y wypurguie
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 91
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
dnia nie jadł ani pił/iedno płakał/ że ten w którym nawiętszą nadzieję miał zginął/ lud z pola zwiódł Była otym wieść pewna/ że wszytkie dostatki potym Baszy co jedńo z sobą miał : na Cesarza zabrano/ w tym że razie z dzial kilku/ które byli Turcy wywieźli w równinę ku okopom naszym wystrzelali/ i kula która funtów 25. ważyła/ Bonieckiego towarzysza z pod Chorągwie Pana Stadnickiego rozerwała.
16. Septem. Cicho od Pogan po te dni było/ czemu my też barzo radzi byli/ bo nas niedostatek wielki w żywności/ i głód na konie cisnąl/ bo i odębinę którą miasto siana koniom dawano/
dniá nie iadł áni pił/iedno płákał/ że ten w ktorym náwiętszą nádźieię miał zginął/ lud z polá zwiodł Byłá otym wieść pewna/ że wszytkie dostátki potym Bászy co iedńo z sobą miał : ná Cesarzá zábrano/ w tym że ráźie z dźial kilku/ ktore byli Turcy wywieźli w rowninę ku okopom nászym wystrzeláli/ y kulá ktora funtow 25. wáżyłá/ Bonieckiego towárzyszá z pod Chorągwie Páná Stádnickiego rozerwáłá.
16. Septem. Cicho od Pogan po te dni było/ cżemu my też bárzo rádźi byli/ bo nas niedostátek wielki w żywnośći/ y głod ná konie ćisnąl/ bo y odębinę ktorą miasto śiáná koniom dawano/
Skrót tekstu: ZbigAdw
Strona: C
Tytuł:
Adwersaria, albo terminata sprawy wojennej
Autor:
Prokop Zbigniewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
pobudzę je/ przez te którzy nie są ludem: przez naród głupi rozdrażnię je. 22. Abowiem ogień rozpalił się w popędliwości mojej: i będzie gorzał/ aż do nagłębszego piekła/ i późrze ziemię/ i urodzaj jej/ i wypali grunty gór. 23. Zgromadzę na nie złe rzeczy, strzały moje na nie wystrzelam. 24. Zniszczeją od głodu/ i będą strawieni gorączką/ i śmiercią gorzką: żeby też bestii poślę na nie/ z jadem gadziń ziemskich. 25. Zewnątrz osieroci je miecz/ a w pokojach będzie strach/ tak na młodzieńca/ jako na pannę: na sącego piersi/ i na męża sędziwego. 26.
pobudzę je/ przez te ktorzy nie są ludem: przez narod głupi rozdrażnię je. 22. Abowiem ogień rospalił śię w popędliwośći mojey: y będźie gorzał/ áż do nagłębszego piekłá/ y poźrze źiemię/ y urodzay jey/ y wypali grunty gor. 23. Zgromádzę ná nie złe rzecży, strzały moje ná nie wystrzelam. 24. Zniszcżeją od głodu/ y będą strawieni gorączką/ y śmierćią gorzką: żeby też bestyi poślę ná nie/ z jádem gádźiń źiemskich. 25. Zewnątrz ośieroći je miecż/ á w pokojách będźie strách/ ták ná młodźieńcá/ jáko ná pánnę: ná sącego pierśi/ y ná mężá sędźiwego. 26.
Skrót tekstu: BG_Pwt
Strona: 221
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Powtórzonego Prawa
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632