są. 1. Ze z ampułki z Nieba przyniesionej Z. Remigiuszowi, na ramionach i na głowie namazywani bywają. 2. Ze samym dotknięciem pewne grozoły liczą, co czynią w dzień Koronacyj swojej w Mieście Z. Markulfa blisko Paryża. 3. Ze podczas Koronacyj pod dwiema komunikują Osobami. 4. Ze mają Krzyż złotoświetny Auri Flamma nazwany w Remie w Mieście deponowany, i trzy Lilie złote z Nieba przyniesione, a przedtym trzema Bufonami się pieczętowali Francuzi. 5. Ze są Primogeniti Ecclesiae. 6. Ze Woskiem białym swoje wszystkie pieczętują Dyplomata, inni inaczej Monarchowie. Wszystkich Honorow,Wakansów, Oficjów, sam Król jest Dystrybutor : w ręku
są. 1. Ze z ampułki z Nieba przyniesioney S. Remigiuszowi, ná rámionach y ná głowie námazywani bywáią. 2. Ze samym dotknięciem pewne grozoły liczą, co czynią w dźień Koronácyi swoiey w Mieście S. Markulfa blisko Paryża. 3. Ze podczas Koronácyi pod dwiema kommunikuią Osobami. 4. Ze maią Krzyż złotoświetny Auri Flamma názwany w Remie w Mieście deponowány, y trzy Lilie złote z Nieba przyniesione, á przedtym trzema Bufonami się pieczętowáli Fráncuzi. 5. Ze są Primogeniti Ecclesiae. 6. Ze Woskiem białym swoie wszystkie pieczętuią Diplomata, inni inaczey Monárchowie. Wszystkich Honorow,Wakansow, Officiow, sam Krol iest Distributor : w ręku
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 62
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
ciemności Poddany wyprowadził do wiecznej światłości. Jakąć tedy uczynił krzywdę dobrotliwy Chrystus, że go twój tyka język uszczypliwy. Czyli tego niewidzisz, że lubo ogniste Słońce swój promień jasny na miejsca nieczyste, I sprosne trupy rzuca, i szpetne zarazy, Jednak z tąd sobie żadnej niezaciąga skazy, Owszem kiedy swój promień złotoświetny wznieca, Wilgotne suszy miejsca, a ciemne oświeca, Samo zaś w swym splendorze jest nienaruszone Zawsze, i od wszelakiej zmazy oddalone. Także na jasny ogień żadna od żelaza Czarnego z przyrodzenia nieprzypada skaza, Ani ogień nabywa od niego własności Nowej, lub mu, paląc go, użycza jasności: Gdyż chocia w kuźni
ćiemnośći Poddány wyprowádźił do wieczney świátłośći. Iákąć tedy vczynił krzywdę dobrotliwy Chrystus, że go twoy tyka ięzyk vszczypliwy. Czyli tego niewidźisz, że lubo ogniste Słońce swoy promień iásny ná mieyscá nieczyste, Y sprosne trupy rzuca, y szpetne zárázy, Iednak z tąd sobie żadney niezáćiąga skázy, Owszem kiedy swoy promień złotoświetny wznieca, Wilgotne suszy mieyscá, á ćiemne oświeca, Sámo záś w swym splendorze iest nienáruszone Záwsze, y od wszelákiey zmázy oddalone. Tákże na iásny ogień żadna od żelázá Czarnego z przyrodzenia nieprzypada skázá, Ani ogień nábywa od niego własnośći Nowey, lub mu, paląc go, vżycza iásnośći: Gdyż choćia w kuźni
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 240
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688