Dextera, sacras jaculatus arces, Terruit urbem, etc. Horat. I. Carm. Od. 2.
Jużeś wystrzelał pioruny o Boże, (Jeśli się przebrać niezmierność twa może) Jużeś gniewu swego czaszę Do dna wylał na ojczyznę naszę. Przestań się gniewać, a z Olimpu twego Spuść oczy ku nam złotopromiennego: Oczy wdzięczniejsze nad słońce, Które ziemie przenikają końce. Zdało się, zdało po przeszłe te lata, Że albo koniec i ruina świata, Albo wiek Pyrrhy, i ona Powódź spaść miała Deukaliona Gdy po Hadriach pływały głębokichNiedoszłe Tygrem karki gór wysokich, Atlas po Eou brodził, A Proteusz bydło z pól uwodził.
Dextera, sacras jaculatus arces, Terruit urbem, etc. Horat. I. Carm. Od. 2.
Jużeś wystrzelał pioruny o Boże, (Jeżli się przebrać niezmierność twa może) Jużeś gniewu swego czaszę Do dna wylał na ojczyznę naszę. Przestań się gniewać, a z Olimpu twego Spuść oczy ku nam złotopromiennego: Oczy wdzięczniejsze nad słońce, Które ziemie przenikają końce. Zdało się, zdało po przeszłe te lata, Że albo koniec i ruina świata, Albo wiek Pyrrhy, i ona Powódź spaść miała Deukaliona Gdy po Hadryach pływały głębokichNiedoszłe Tygrem karki gór wysokich, Atlas po Eou brodził, A Proteusz bydło z pól uwodził.
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 86
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
jako począć sobie Nazajutrz z wojskiem ma dla swej całości, Aby uzdrowił wszelkie doległości. Czujny gospodarz myśli, jak szafować Zdrowiem poddanych i jak uszykować Najlepiej wojsko na nieprzyjaciela, Aby przez szkody swoich ludzi wiela Tę wojnę skończył i swą sławę stawił I państwo swoje inszym krajom wsławił. Nazajutrz rano, gdy już niebo swoje Złotopromienne rozwiło zawoje, Kiedy już Sędzia w niebie swe wyroki Ferował patrząc na ten świat szeroki, Kto miał otrzymać plac bitwy wygranej Albo kto miał być precz z pola zegnany — Wtenczas Kazimierz król się popisuje I w oczach Boskich wojsko swe monstruje. Naprzód koronnych synów cne powiaty, Wspaniałe wojsko godnością i laty, Członki postawił swej
jako począć sobie Nazajutrz z wojskiem ma dla swej całości, Aby uzdrowił wszelkie doległości. Czujny gospodarz myśli, jak szafować Zdrowiem poddanych i jak uszykować Najlepiej wojsko na nieprzyjaciela, Aby przez szkody swoich ludzi wiela Tę wojnę skończył i swą sławę stawił I państwo swoje inszym krajom wsławił. Nazajutrz rano, gdy już niebo swoje Złotopromienne rozwiło zawoje, Kiedy już Sędzia w niebie swe wyroki Ferował patrząc na ten świat szeroki, Kto miał otrzymać plac bitwy wygranej Albo kto miał być precz z pola zegnany — Wtenczas Kazimierz król się popisuje I w oczach Boskich wojsko swe monstruje. Naprzód koronnych synów cne powiaty, Wspaniałe wojsko godnością i laty, Członki postawił swej
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 110
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
żywota.
Ehej! dość prędko został Irusem ubogiem, Któremu Amaltea wszelkich bogactw rogiem Szafować pozwalała. Już od niego biegi Odwrócił swych strumieni Paktol złotobrzegi. Co największa, o czym by mówić trzeba siła: O taką go ohydę żonka przyprawiła, Iż naprzod u całego świata pośmiewiskiem Został — a potym krajom postronnym i bliskiem. Złotopromienny póki Febus późne lata Swym biegiem mierząc będzie, ten zawsze u świata Włoch jedną będzie bajką. Morskie póki wody Swe nurty robić będą, wszelakie narody. Które ten rozłożysty świat poosiadały, Z jego się oszukania będą naśmiewały.
Już i nazajutrz tego pełno jest po mieście; Gdzie przydziesz, o Polaku mowa i niewieście.
żywota.
Ehej! dość prędko został Irusem ubogiem, Ktoremu Amaltea wszelkich bogactw rogiem Szafować pozwalała. Już od niego biegi Odwrocił swych strumieni Paktol złotobrzegi. Co największa, o czym by mowić trzeba siła: O taką go ohydę żonka przyprawiła, Iż naprzod u całego świata pośmiewiskiem Został — a potym krajom postronnym i bliskiem. Złotopromienny poko Febus poźne lata Swym biegiem mierząc będzie, ten zawsze u świata Włoch jedną będzie bajką. Morskie poko wody Swe nurty robić będą, wszelakie narody. Ktore ten rozłożysty świat poosiadały, Z jego się oszukania będą naśmiewały.
Już i nazajutrz tego pełno jest po mieście; Gdzie przydziesz, o Polaku mowa i niewieście.
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 108
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
pierwociny/ z powodzi Tej to słodkiej swe wywodzi. Chociaj Matka twa Semele/ Temu przeciw bije wiele/ Ześ z niej w Jowiszowej Liście/ Wylegiwał połóg czyście. Jednak że w liquorze pono Wiecznomłodce tym/ twe łono/ Gdyś był niemowlęciem/ myto/ Krasę z tąd masz swą sowitą. Kolor twój złotopromienny/ Woczach łudzkich wab niezmienny/ I zapach/ jaki więc bywa/ Gdy swym Hymett cukrem wspływa. Smak niebieskim Ambroziom Rówien/ gdy wiec Amazjom Jowiszowym/ w złote czary Ganimed pieni Nectary. Nie tak wdzięcznie swą rozpuszcza Wonią balsam/ gdy się spuszcza Z drzew obfitych na Libanie/ A ten w złotą czasz ukanie
pierwoćiny/ z powodźi Tey to słodkiey swe wywodźi. Choćiay Matká twá Semele/ Temu przeciw bije wiele/ Ześ z niey w Iowiszowey Lyśćie/ Wylegiwał połog czyśćie. Iednák że w liquorze pono Wiecznomłodce tym/ twe łono/ Gdyś był niemowlęćiem/ myto/ Krásę z tąd masz swą sowitą. Kolor twoy złotopromienny/ Woczách łudzkich wab niezmienny/ I zápách/ iáki więc bywa/ Gdy swym Hymett cukrem wspływa. Smák niebieskim Ambroziom Rowien/ gdy wiec Amázyom Iowiszowym/ w złote czáry Gánimed pieni Nectáry. Nie ták wdźięcznie swą rospusczá Wonią bálsam/ gdy się spuscza Z drzew obfitych ná Libanie/ A ten w złotą czász vkanie
Skrót tekstu: GawDworz
Strona: 81
Tytuł:
Dworzanki albo epigramata polskie
Autor:
Jan Gawiński
Drukarnia:
Balcer Smieszkowicz
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1664
Data wydania (nie wcześniej niż):
1664
Data wydania (nie później niż):
1664