sam, lecz nie mogąc, posyłam ci duszę; Odpraw z łaską — bez tego dwojga umrzeć muszę. VOTUM PASTERSKIE
Pierwszy odniósszy zysk za swoję wiarę, Te-ć kwiatki, Wenus, daję na ofiarę. Jaga mi dwakroć gęby pozwoliła, Dalej nic więcej, matka blisko była; Ale jako nas złączysz w jednej parze, Złotorogiego stawię-ć przed ołtarze Wołu, z tym wierszem na tablicy z złota: Tyrsis Wenery sługa do żywota. DO WIATRÓW
Wiatry, moskiewskiej komornicy strony, Śniegowe Eury, mroźne Akwilony! Co w was tchu, co dmy, co ducha i siły, Przez ten niepokój, co wam zawsze miły, Przez rozbój barek
sam, lecz nie mogąc, posyłam ci duszę; Odpraw z łaską — bez tego dwojga umrzeć muszę. VOTUM PASTERSKIE
Pierwszy odniósszy zysk za swoję wiarę, Te-ć kwiatki, Wenus, daję na ofiarę. Jaga mi dwakroć gęby pozwoliła, Dalej nic więcej, matka blisko była; Ale jako nas złączysz w jednej parze, Złotorogiego stawię-ć przed ołtarze Wołu, z tym wierszem na tablicy z złota: Tyrsis Wenery sługa do żywota. DO WIATRÓW
Wiatry, moskiewskiej komornicy strony, Śniegowe Eury, mroźne Akwilony! Co w was tchu, co dmy, co ducha i siły, Przez ten niepokój, co wam zawsze miły, Przez rozbój barek
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 94
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
; strach umknął widziadła: Porwę się, bojaźń gdy nademną sroże, Aż ci bez ciebie próżne widzę łoże. Dopiero w płacze, i w lament uderzę, Gdy obaczywszy, że cię niemasz; wierzę, Zagrzmią i piersi co raz pięścią bite, I włosy targam ze spania rozwite. Świecił na niebie Księżyc złotorogi, Patrzę, i szukam, śladu twojej drogi: Lecz same tylko nędzna widzę brzegi, Choć oczy chciwe posyłam na szpiegi. I tu, i owdzie bez pamięci biegę, Lub łódź, lub jaką napadnę komiegę: Ale obfite piaski ciążą nogę, Ze chociaż latam, trafić nic nie mogę. Tedy okrzykiem, jak
; strach umknął widźiádłá: Porwę się, boiaźń gdy nádemną sroże, Aż ći bez ćiebie prożne widzę łoże. Dopiero w płacze, y w láment uderzę, Gdy obaczywszy, że ćię niemász; wierzę, Zágrzmią y pierśi co raz pięśćią bite, Y włosy tárgam ze spánia rozwite. Swiećił ná niebie Xiężyc złotorogi, Pátrzę, y szukam, śládu twoiey drogi: Lecz same tylko nędzna widzę brzegi, Choć oczy chćiwe posyłam ná szpiegi. Y tu, y owdźie bez pámięći biegę, Lub łodź, lub iáką nápádnę komiegę: Ale obfite piaski ćiążą nogę, Ze choćiasz latam, tráfić nic nie mogę. Tedy okrzykiem, iák
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 128
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
Co jeśli chcą, zamianą albo otworzystem Zawsze wezyr utwierdzić będzie gotów listem. A ten Bóg, który pokój, który lubi zgodę, Zdarzy go i wam i nam w tej wojny nagrodę. Z tym Zieliński już samym przyjechał wieczorem I dziś się nie mógł widzieć z Chodkiewiczem chorem. Noc była, a gdy miesiąc wstawał złotorogi, Szarą poświatą ziemskie widoczył podłogi. Nie każdy śpi, co chrapi; toż i naszy wstają Zaporowcy i cicho rzekę przebywają; Cicho w obóz turecki, co na tamtej stronie Dniestru, pomkną, zwykłej swej ufając fortunie. Ani ich omyliła: jeśli kiedy bowiem, Jako dziś w ciemnym mroku wzrokiem patrząc sowiem, Dokazali
Co jeśli chcą, zamianą albo otworzystém Zawsze wezyr utwierdzić będzie gotów listem. A ten Bóg, który pokój, który lubi zgodę, Zdarzy go i wam i nam w tej wojny nagrodę. Z tym Zieliński już samym przyjechał wieczorem I dziś się nie mógł widzieć z Chodkiewiczem chorém. Noc była, a gdy miesiąc wstawał złotorogi, Szarą poświatą ziemskie widoczył podłogi. Nie każdy spi, co chrapi; toż i naszy wstają Zaporowcy i cicho rzekę przebywają; Cicho w obóz turecki, co na tamtej stronie Dniestru, pomkną, zwykłej swej ufając fortunie. Ani ich omyliła: jeśli kiedy bowiem, Jako dziś w ciemnym mroku wzrokiem patrząc sowiem, Dokazali
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 251
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Jeżeli już świta? W tym wszytkie topi zmysły, choć mógł jeszcze leżeć, Żeby jako najrychlej Kamieniec ubieżeć. A już też rzadkie i to wpoły przygaszonym Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym, Których złoty Lucyfer, rozpuściwszy buje, Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje; Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem, I Febe złotoroga kryje się przed bratem. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety, A na krzakach Idejskich, pełne rośnej wody, Z daleka się dojźrałe rumienią jagody. Wraca praca do ludzi i otwiera domy; Murowane kominy kurzy Wulkan chromy; Pasterz, swe trzody szronem w siwolite łąki I przestrone obszary
Jeżeli już świta? W tym wszytkie topi zmysły, choć mógł jeszcze leżeć, Żeby jako najrychlej Kamieniec ubieżeć. A już też rzadkie i to wpoły przygaszonym Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym, Których złoty Lucifer, rozpuściwszy buje, Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje; Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem, I Febe złotoroga kryje się przed bratem. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety, A na krzakach Idejskich, pełne rośnej wody, Z daleka się dojźrałe rumienią jagody. Wraca praca do ludzi i otwiera domy; Murowane kominy kurzy Wulkan chromy; Pasterz, swe trzody szronem w siwolite łąki I przestrone obszary
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 289
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
/ które hamują rzeki rozpędzone/ Jak sen czułe oczy zbiegł/ Esonic/ i złota Dostawa/ i zwyciężca/ zbawczyna kłopota Drugą korzyść/ korzyścią pyszny pochwyciwszy/ W port Jołciacki z żoną wbiega/ swe sprawiwszy. Dary Emońskie matki za syny oddane/ Z ojcy staremi znoszą: kadzidła sypane Płyną w ogniach: ofiara szluby złotoroga Iści. lecz Eson przy tym niebył; śmierć go sroga Prze mdłą starość targuje/ gdzie Jason tak powie: O żono ma/ której/ znam/ winienem swe zdrowie/ Lub od ciebie wszytko mam/ i wyższe są wiary Twe dobrodziejstwa/ jednak jeśli z jakiej miary/ Rzecz to można (bo kiedy
/ ktore hámuią rzeki rospędzone/ Iak sen czułe oczy zbiegł/ AEsonic/ y złotá Dostawa/ y zwyćiężcá/ zbawczyna kłopotá Drugą korzyść/ korzyścią pyszny pochwyćiwszy/ W port Iołciácki z żoną wbiega/ swe spráwiwszy. Dáry AEmonskie mátki zá syny oddáne/ Z oycy stáremi znoszą: kádźidłá sypáne Płyną w ogniách: ofiárá szluby złotoroga Iśći. lecz AEson przy tym niebył; śmierć go sroga Prze mdłą stárość tárguie/ gdźie Iáson tak powie: O żono ma/ ktorey/ znam/ winienem swe zdrowie/ Lub od ćiebie wszytko mam/ y wyższe są wiáry Twe dobrodźieystwá/ iednák ieśli z iákiey miáry/ Rzecz to można (bo kiedy
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 165
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
, ci się zdumieli na twarz nadczłowieczą. W ten czas i seraf uniósł bystre oko, aby na pompę Twą pojźrzał szeroko i zatoczywszy pióra pałające, po nich śle słowa cherubowi rącze: “Która to idzie, ranej torem zorze, kiedy farbuje kędzierzawe morze, Panna nad miesiąc śliczniejsza, co progi minąwszy ciemne, płynie złotorogi? Przed nią – patrz! – blednie i kaganiec dzienny, ogromna jako ufiec w boju ścienny”. On, przyłożywszy skrzydło do piór jego, puści też wzajem głos cichy do niego:
“Onoć to runo, co perłowej rosy raz próżne, wilgie zaś nią kręte włosy. Onać to skrzynia, co
, ci się zdumieli na twarz nadczłowieczą. W ten czas i seraf uniósł bystre oko, aby na pompę Twą pojźrzał szeroko i zatoczywszy pióra pałające, po nich śle słowa cherubowi rącze: “Która to idzie, ranej torem zorze, kiedy farbuje kędzierzawe morze, Panna nad miesiąc śliczniejsza, co progi minąwszy ciemne, płynie złotorogi? Przed nią – patrz! – blednie i kaganiec dzienny, ogromna jako ufiec w boju ścienny”. On, przyłożywszy skrzydło do piór jego, puści też wzajem głos cichy do niego:
“Onoć to runo, co perłowej rosy raz próżne, wilgie zaś nią kręte włosy. Onać to skrzynia, co
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 147
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
to zwyczaj wnet po gniewie, jako upadł świat po Ewie, miłosierdziem kaźń nadgrodzić – każesz, skały będą rodzić.
Tak za czasów twych, proroku, kiedy w trzecim ledwie roku napełniły hojne wody rzeki, stawy, doły, brody. LX. BIEG MIESIĘCZNY
Gdy już wymija ciemne Miesiąc progi, w błękitnym płynie polu złotorogi Hesperus przed nim, aż trzynastym sprzęgiem przeciwko Słońcu pełnym stanie kręgiem.
A odwrót czyniąc, co ustąpią koła, znowu uchyla rumionego czoła i co dzień więcej, mieniąc zawżdy siebie, w szklnącym porożu brzeg dzierży na niebie. Wycieka goniec, co zwierz budzi rączy, niż Tytan na świat śle promień gorący. LXI.
to zwyczaj wnet po gniewie, jako upadł świat po Ewie, miłosierdziem kaźń nadgrodzić – każesz, skały będą rodzić.
Tak za czasów twych, proroku, kiedy w trzecim ledwie roku napełniły hojne wody rzeki, stawy, doły, brody. LX. BIEG MIESIĘCZNY
Gdy już wymija ciemne Miesiąc progi, w błękitnym płynie polu złotorogi Hesperus przed nim, aż trzynastym sprzęgiem przeciwko Słońcu pełnym stanie kręgiem.
A odwrót czyniąc, co ustąpią koła, znowu uchyla rumionego czoła i co dzień więcej, mieniąc zawżdy siebie, w śklnącym porożu brzeg dzierży na niebie. Wycieka goniec, co źwierz budzi rączy, niż Tytan na świat śle promień gorący. LXI.
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 325
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995