frasowliwy. Wtym, po Króla odeściu, Titan złotooki Zgasł, a noc głucha na sen radziła głęboki. Więc nazajutrz jak ptastwo witać ranne chłody Poczęło, obudzony z miękkiego snu młody Królewic, myśli w drogę a gdy Faebus złoty Pracowitych oraczów wabił do roboty, Wstał z łóżka słoniowego, i pięknie przybrany Po pańsku w złotorytą szatę, na wydany Wyszedł ganek z Pałacu swego; a już słudzy Jedni pięknie przybrani stali, w kupie drudzy Wychodzili z pokojów, jedni w drogich szatach, Ci w lamach różnych, insi w Syryjskich bławatach, Gotowi w drogę z Panem. W tym bramy podwiodą. I strojno przybranego rumaka wywiodą: Skacze rumak zuchwały
frásowliwy. Wtym, po Krolá odeściu, Titan złotooki Zgásł, á noc głucha na sen rádźiłá głęboki. Więc názáiutrz iák ptástwo witáć ránne chłody Poczęło, obudzony z miękkiego snu młody Krolewic, myśli w drogę á gdy Phaebus złoty Prácowitych oraczow wabił do roboty, Wstał z łożká słoniowego, y pieknie przybrány Po páńsku w złotorytą szátę, ná wydány Wyszedł ganek z Páłacu swego; á iuż słudzy Iedni pięknie przybráni stali, w kupie drudzy Wychodźili z pokoiow, iedni w drogich szátách, Ci w lámách rożnych, inśi w Syriyskich bławatách, Gotowi w drogę z Panem. W tym bramy podwiodą. Y stroyno przybránego rumaká wywiodą: Skacze rumak zuchwáły
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 27
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
miałkiej wodzie. Układało pogaństwo w drabiny trup goły (Jako rolnik przed deszczem, kiedy do stodoły Wozi z wierzchem pod pawąż wysuszone snopki), Którzy nam przed godziną pisali nagrobki. Prowadził lada holik, lada ciura podły, W rzędach konie okryte bogatymi siodły, Skrzydła, kity, lamparty i tygrysy świeże, Kaftany złotoryte, strasznych lwów łupieże, Łuki, szable, zawoje, pieniądze i szaty, Dywdyki i czapragi haftowane w kwiaty, Bonczuki i chorągwie i rynsztunek inny Prostych żołnierzów i źle strzeżonej starszyny. Pełen tego był obóz; ale drożej trzyma Osman tam zabitego baszę Husseima. Lepiej go było nie kląć; ten-to po Skinderze
miałkiej wodzie. Układało pogaństwo w drabiny trup goły (Jako rolnik przed deszczem, kiedy do stodoły Wozi z wierzchem pod pawąż wysuszone snopki), Którzy nam przed godziną pisali nagrobki. Prowadził leda holik, leda ciura podły, W rzędach konie okryte bogatymi siodły, Skrzydła, kity, lamparty i tygrysy świeże, Kaftany złotoryte, strasznych lwów łupieże, Łuki, szable, zawoje, pieniądze i szaty, Dywdyki i czapragi haftowane w kwiaty, Bonczuki i chorągwie i rynsztunek iny Prostych żołnierzów i źle strzeżonej starszyny. Pełen tego był obóz; ale drożej trzyma Osman tam zabitego baszę Husseima. Lepiej go było nie kląć; ten-to po Skinderze
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 138
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
gdy wam i te granice pokażą!” A zatem rum do koni i Turcy, i naszy, Jako kiedy kto stado żurawi postraszy. Senat naprzód turecki; kto malował ony Kamille, Fabiusze, poważne Katony, Taki był i tych pozór, tak się pyszno snażą, Że owych wspaniałością do znaku wyrażą. Po szacie złotorytej rozczosana wiecha; Takiż bonczuk u konia; każdy się uśmiecha, Każdy rad pokojowi; kiedy wojna na zły Czas padła, pewnie by im te brody oblazły. Większa ich połowica wzdycha gdzieś pod kiecą, Skoro ich o traktatach nowiny zalecą. Chorych było niemało, co naszemu niebu Nie przywykszy, co moment czekali pogrzebu
gdy wam i te granice pokażą!” A zatem rum do koni i Turcy, i naszy, Jako kiedy kto stado żurawi postraszy. Senat naprzód turecki; kto malował ony Kamille, Fabiusze, poważne Katony, Taki był i tych pozór, tak się pyszno snażą, Że owych wspaniałością do znaku wyrażą. Po szacie złotorytej rozczosana wiecha; Takiż bonczuk u konia; każdy się uśmiecha, Każdy rad pokojowi; kiedy wojna na zły Czas padła, pewnie by im te brody oblazły. Większa ich połowica wzdycha gdzieś pod kiecą, Skoro ich o traktatach nowiny zalecą. Chorych było niemało, co naszemu niebu Nie przywykszy, co moment czekali pogrzebu
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 321
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924