. stać/ i onego nie pouszczać: Potym wyjachawszy w 50 koni na posłuchy nieprzyjaciela/ abo dla języka/ jeśli Franc Olbracht nie jedzie do Wallestejna na rozmowę. Ale że zasiadz języka nie mógł/ powrócił się do Miasta. We Wtorek znowu Pan Butler Lejtenanta swego wysłał w 50 koni/ żeby gdzie Franca Olbrachta Saskiego załapił/ abo jakiego języka o nieprzyjacielu dostał. Który zajachawszy trzy ćwierci mile od Miasta/ napadł na Olbrachta barzo lekko jadącego z dwiema trębaczami w Karecie/ do przyjaciela swego Wallenstejna. Przywitał go Lejtenant ludzko/ udając jakoby na przyjęcie jego wyjachał/ a powiadając że z wielką chęcią na niego Wallenstejn oczekywa. W drodze miedzy rozmową
. stać/ y onego nie pouszczáć: Potym wyiáchawszy w 50 koni ná posłuchy nieprzyiaćielá/ ábo dla ięzyká/ ieśli Fránc Olbrácht nie iedźie do Wállesteyná ná rozmowę. Ale że záśiadz ięzyká nie mogł/ powroćił się do Miástá. We Wtorek znowu Pan Butler Leytenántá swego wysłał w 50 koni/ żeby gdźie Fráncá Olbráchtá Saskiego záłápił/ ábo iákiego ięzyká o nieprzyiaćielu dostał. Ktory záiáchawszy trzy ćwierći mile od Miástá/ nápadł ná Olbráchtá bárzo lekko iádącego z dwiemá trębáczámi w Kárećie/ do przyiaćielá swego Wállensteyná. Przywitał go Leytenant ludzko/ vdáiąc iákoby ná przyięćie iego wyiáchał/ á powiádáiąc że z wielką chęćią ná niego Wállensteyn oczekywa. W drodze miedzy rozmową
Skrót tekstu: RelWall
Strona: A4
Tytuł:
Krótka ale prawdziwa relacja rzeczy, które [...] z Olbrachtem Wallensteinem [...] na świat się pokazały
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia wdowy po Janie Rossowskim
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
ś dał przyczynę słusznemu gniewowi, Zabiteś, twój ptak memu ustąpi orłowi, Bo to jedyny dawno znak domu mojego: Ty go przywłaszczasz darmo, a nic ci do niego”.
CV.
Na takową Tatarzyn mowę zajątrzony Zaraz dobywa broni, którą beł szalony Orland przedtem porzucił w lesie zagęścionem, A on zdrady fortelem załapił ją nowem. Rugier, co zawżdy zwykł być serca wspaniałego, Iż Mandrykard do miecza ma się tylko swego, Zsiadszy z konia, swe drzewo na drodze porzucił, A do swej namocniejszej szable się też rzucił. PIEŚŃ XXVI.
CVI.
Rzucił się i we mgnieniu oka jej dobywa, Szable swej, Balizardą którą on
ś dał przyczynę słusznemu gniewowi, Zabiteś, twój ptak memu ustąpi orłowi, Bo to jedyny dawno znak domu mojego: Ty go przywłaszczasz darmo, a nic ci do niego”.
CV.
Na takową Tatarzyn mowę zajątrzony Zaraz dobywa broni, którą beł szalony Orland przedtem porzucił w lesie zagęścionem, A on zdrady fortelem załapił ją nowem. Rugier, co zawżdy zwykł być serca wspaniałego, Iż Mandrykard do miecza ma się tylko swego, Zsiadszy z konia, swe drzewo na drodze porzucił, A do swej namocniejszej szable się też rzucił. PIEŚŃ XXVI.
CVI.
Rzucił się i we mgnieniu oka jej dobywa, Szable swej, Balizardą którą on
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 311
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905