. Bywało i to zrana, gdy pchły obierała I w przeźroczystym rąbku przeciw okna stała, Alabastrowe ciało jako w perspektywie Z najskrytszemi członkami mógł widzieć prawdziwie, Które się wydzierały przez słabą zasłonę Do kawalera lub go w swą chcąc zwabić stronę. Ow tego po staremu wrzkomo nie postrzegał, Lub mu w sercu pochodnie Kupido zażegał, Taił tych w sobie ogniów, nie rozumiał w rzeczy Cierpliwie wytrzymując, aż mu się nastręczy Sposobniej tak łakoma z swą pięknością łania Pod smycz, żeby mu było bliżej do poszczwania.
A tak stroniąc Kawaler Damę pożyć godzi, Jak ordyniec najbarziej razi, gdy uchodzi — Tak i on ile razy tył poda, to
. Bywało i to zrana, gdy pchły obierała I w przeźroczystym rąbku przeciw okna stała, Alabastrowe ciało jako w perspektywie Z najskrytszemi członkami mogł widzieć prawdziwie, Ktore się wydzierały przez słabą zasłonę Do kawalera lub go w swą chcąc zwabić stronę. Ow tego po staremu wrzkomo nie postrzegał, Lub mu w sercu pochodnie Kupido zażegał, Taił tych w sobie ogniow, nie rozumiał w rzeczy Cierpliwie wytrzymując, aż mu się nastręczy Sposobniej tak łakoma z swą pięknością łania Pod smycz, żeby mu było bliżej do poszczwania.
A tak stroniąc Kawaler Damę pożyć godzi, Jak ordyniec najbarziej razi, gdy uchodzi — Tak i on ile razy tył poda, to
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 18
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
wracaj się z niem/ ale zaś pojedziesz Wciąż do Cesarza zarazem Greckiego: Aza go jako do tego przywiedziesz/ Aby posiłku nam obiecanego Nie zwłóczył dalej: a niźli wyjedziesz/ Nie zapominaj listu wierzącego. Wtym Henryk żegnał/ a Gofred kłopoty Złożył na chwilę/ i spał pod namioty. 71. Nazajutrz kiedy pochodnię pochodnię zażegał/ I światło Febus miotał z swego wozu: Dźwięk trąb krzykliwych który się rozlegał/ I głośnych bębnów/ poszedł do obozu. Nie tak rad grzmieniu/ stąd nadzieją sięgał Dżdża nędzny oracz zgorzałemu zbożu: Jako ci byli radzi/ i weseli/ Kiedy wojenne muzyki słyszeli. Jerozolimy wyzwolonej
72. Wszyscy tem więtszą chęcią pobudzeni
wrácay się z niem/ ále záś poiedźiesz Wćiąż do Cesárzá zárázem Greckiego: Aza go iáko do tego przywiedźiesz/ Aby pośiłku nam obiecanego Nie zwłoczył dáley: á niźli wyiedźiesz/ Nie zápominay listu wierzącego. Wtym Henryk żegnał/ á Goffred kłopoty Złożył na chwilę/ y spał pod namioty. 71. Názáiutrz kiedy pochodnię pochodnię záżegał/ Y świátło Phebus miotał z swego wozu: Dźwięk trąb krzykliwych ktory się rozlegał/ Y głośnych bębnow/ poszedł do obozu. Nie ták rad grzmieniu/ stąd nádźieią śięgał Dżdżá nędzny oracz zgorzáłemu zbożu: Jako ći byli rádźi/ y weseli/ Kiedy woienne muzyki słyszeli. Ierozolimy wyzwoloney
72. Wszyscy tem więtszą chęćią pobudzeni
Skrót tekstu: TasKochGoff
Strona: 21
Tytuł:
Goffred abo Jeruzalem wyzwolona
Autor:
Torquato Tasso
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618