wypadać muszę jako na raz. Tysiącem mogę Amoratów liczyć, Co mię w małżeństwo sobie chcieli życzyć; Pytając, prosząc, kogobym przybrała, I za spolnego z nich małżonka chciała. Nie uwiodły mię Getulskiego Jarby Króla pogróżki, więzy, ani skarby; A czego wielcy mieć nie mogli Króle, Tyś to jedyny zahołdował pole, Mam i rodaka, który Sycheusza Zgładziwszy, o mnie toż sobie potusza; Ze gdy szwagrowi dopomógł ze świata, Po jego śmierci, zemną się poswata. Lecz i ty połóż Bogi twe domowe, Których się ręce tykają światowe; Albowiem przystęp daremny, i trudny Do Bogów, kto jest chytry, i
wypádáć muszę iáko ná raz. Tyśiącem mogę Amorátow liczyć, Co mię w małżeństwo sobie chćieli życzyć; Pytáiąc, prosząc, kogobym przybráłá, Y zá spolnego z nich małżonká chćiáłá. Nie uwiodły mię Getulskiego Iárby Krolá pogrożki, więzy, áni skárby; A czego wielcy mieć nie mogli Krole, Tyś to iedyny záhołdował pole, Mam y rodaka, ktory Sycheuszá Zgłádźiwszy, o mnie toż sobie potusza; Ze gdy szwágrowi dopomogł ze świátá, Po iego śmierći, zemną się poswáta. Lecz y ty położ Bogi twe domowe, Ktorych się ręce tykáią świátowe; Albowiem przystęp dáremny, y trudny Do Bogow, kto iest chytry, y
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 94
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
lały w podrozy zatopy; Silny deszcz; wiatry rozchwiały przeciwne Indyjskie Morza znały jego tropy Pierwszego na mur drabiny zażywne Wniosły, skąd w pośród, jako palec goły Miedzy swe skoczył sam Nieprzyjacioły. CLXXXVIII. Trzynaście ran wziął, i nigdy niezbity Jedną i drugą bitwą kończył wojny W Europie Straszny był i znamienity I Grecki naród zahołdował zbrojny Który w wolności tak był nie użyty Ze się nikomu nie dał w rząd spokojny Ledwie go Filip i to na czas krótki Pod moc nakłonił, przez zdradne odrodki. CLXXXIX. Azją całą lotnym prawie ciągiem Przebiegł i podbił; zgoła jednym słowem Co Świat pod wschodnim zawiera okrągiem To jego szczęściem padło obozowem. Zaprzątnionemu pół
lały w podrozy zatopy; Silny deszcz; wiatry rozchwiały przećiwne Indyiskie Morza znały iego tropy Pierwszego na mur drabiny zazywne Wniosły, zkąd w posrzod, iako palec goły Miedzy swe skoczył sam Nieprzyiaćioły. CLXXXVIII. Trzynaście ran wziął, y nigdy niezbity Iedną y drugą bitwą kończył woyny W Europie Straszny był y znamienity I Grecki narod zahołdował zbroyny Ktory w wolnośći tak był nie użyty Ze śię nikomu nie dał w rząd spokoyny Ledwie go Philip y to na czas krotki Pod moc nakłonił, przez zdradne odrodki. CLXXXIX. Azyą całą lotnym prawie ćiągiem Przebiegł y podbił; zgoła iednym słowem Co Swiat pod wschodnim zawiera okrągiem To iego szczęśćiem padło obozowem. Zaprzątnionemu puł
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 51
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693