żeby też i ludziom żal ten nie był skryty, Każę mu sam wystawić grób tak znakomity I każę go płakać tak obfitymi łzami, Że obaczą, iż fawor miał między bogami.” Zawoławszy do siebie w tym skrzydłonogiego Merkuryjusza, posła bogów, rzekł do niego: „Leć na dół co najręczej, a gdziekolwiek pióry Zasiężesz, opowiadaj, że żal niesiesz z góry I moje rozkazanie, aby po wszej ziemi Ten człowiek opłakiwan był łzami gorzkiemi. A wszytkie, co ich kiedy wylano, łzy temu Pamiętaj więc na pogrzeb pozbierać samemu:
Te, które nad kochanym Adonidem swojem Wenus wylała, i te, których żywym zdrojem Cjane w jezioro
żeby też i ludziom żal ten nie był skryty, Każę mu sam wystawić grób tak znakomity I każę go płakać tak obfitymi łzami, Że obaczą, iż fawor miał między bogami.” Zawoławszy do siebie w tym skrzydłonogiego Merkuryjusza, posła bogów, rzekł do niego: „Leć na dół co najręczej, a gdziekolwiek pióry Zasiężesz, opowiadaj, że żal niesiesz z góry I moje rozkazanie, aby po wszej ziemi Ten człowiek opłakiwan był łzami gorzkiemi. A wszytkie, co ich kiedy wylano, łzy temu Pamiętaj więc na pogrzeb pozbierać samemu:
Te, które nad kochanym Adonidem swojem Wenus wylała, i te, których żywym zdrojem Cyjane w jezioro
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 129
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
najlepsze, najmędrsze, najsprawiedliwsze dadzą nam racje, dla których sejm być powinien zerwany? Ci zaś, którzy ich nadymają i płacą im, aby sejm zerwali, czy rozumiemyż kiedy o nich, aby dla dobra publicznego Ojczyzny, a nie dla swoich prywat sejmu zerwanie płacili? A gdy to tak i za naszej, jak zasięgniemy, i za dziejopisów naszych zawsze było pamięci, skądże mamy tę pewność, że to tak i na potym nie będzie, że i na potym przy samych słusznych publicznych i sprawiedliwych racjach opozycyje i protestacyje czynione będą dla dobra samego ojczyzny? Chimera.
Druga uwaga nad publicznymi i wielkimi racjami. Ja, poseł, zerwać
najlepsze, najmędrsze, najsprawiedliwsze dadzą nam racyje, dla których sejm być powinien zerwany? Ci zaś, którzy ich nadymają i płacą im, aby sejm zerwali, czy rozumiemyż kiedy o nich, aby dla dobra publicznego Ojczyzny, a nie dla swoich prywat sejmu zerwanie płacili? A gdy to tak i za naszej, jak zasięgniemy, i za dziejopisów naszych zawsze było pamięci, skądże mamy tę pewność, że to tak i na potym nie będzie, że i na potym przy samych słusznych publicznych i sprawiedliwych racyjach oppozycyje i protestacyje czynione będą dla dobra samego ojczyzny? Chimera.
Druga uwaga nad publicznymi i wielkimi racyjami. Ja, poseł, zerwać
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 133
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
roczki zgromadzoną. Ja wziąłem pod wartę Dołnara mimo ten hałas, aleśmy się prędko potem postrzegli wszyscy, żeśmy mimo prawo skwapliwie postąpili. Ja chciałem Dołnara uwolnić spod mojej warty, ale on wyniść nie chciał i jeszcze mię pieniać odgrażał się. Ja, jako nie umiejący prawa i nie mogący prawnego dobrego zasięgnąć consilium, począłem się go sam bać. Poszła w rejektę na drugie roczki sprawa i musiałem go do Stokliszek odesłać. Sam zaś pojechałem do Czerwonego Dworu, przywiązawszy się szczerym afektem do podczaszego, teraźniejszego marszałka kowieńskiego, i tam więcej tygodnia zabawiłem. Dołnar zaś, stęskniwszy sobie w Stokliszkach polityczny areszt,
roczki zgromadzoną. Ja wziąłem pod wartę Dołnara mimo ten hałas, aleśmy się prędko potem postrzegli wszyscy, żeśmy mimo prawo skwapliwie postąpili. Ja chciałem Dołnara uwolnić spod mojej warty, ale on wyniść nie chciał i jeszcze mię pieniać odgrażał się. Ja, jako nie umiejący prawa i nie mogący prawnego dobrego zasięgnąć consilium, począłem się go sam bać. Poszła w rejektę na drugie roczki sprawa i musiałem go do Stokliszek odesłać. Sam zaś pojechałem do Czerwonego Dworu, przywiązawszy się szczerym afektem do podczaszego, teraźniejszego marszałka kowieńskiego, i tam więcej tygodnia zabawiłem. Dołnar zaś, stęskniwszy sobie w Stokliszkach polityczny areszt,
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 111
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
kwitkami Chorązów Tatarskich. ale kozińcami zwać się mają. Tatarzyn koziniec jest własny a nie kniaz. Umyślniem tego w księgach szukał i nalazłem iż tak jest. Dla czego Tatarowie prawem Ziemskim sądzą się? § 6. Improbus fauor.
BA i pozwy jako po szlachcica zakładamy: to podobno rozumieć będziesz/ iż nieco zasięgli szlachectwa i wolności jego? by namniej/ powiadają jedni,/ iż Ich M. Królowie Polscy i W. X. Lit. uprzywilejowawszy nawiązkę Tatarom/ postanowili Tatarom pozywać się i sądzić według statutu Ziemskiego/ wszakże nie względem szlachectwa/ aby mieli być niemi: ale względem nawiązek/ żeby ich mogli dochodzić/ i sprawiedliwość
kwitkámi Chorązow Tátárskich. ále koźińcámi zwáć się máią. Tátárzyn koźiniec iest własny á nie kniaz. Vmyślniem tego w xiegách szukał y nalazłem iż tak iest. Dla czego Tátárowie práwem Ziemskim sądzą się? § 6. Improbus fauor.
BA y pozwy iáko po szláchćicá zákłádamy: to podobno rozumieć będźiesz/ iż nieco záśięgli szláchectwá y wolnośći iego? by namniey/ powiádáią iedni,/ iż Ich M. Krolowie Polscy y W. X. Lith. vprzywileiowawszy nawiąskę Tátárom/ postánowili Tátárom pozywáć się y sądźić według státutu Ziemskiego/ wszákże nie względem szláchectwá/ áby mieli być niemi: ále względem nawiązek/ żeby ich mogli dochodźic/ y spráwiedliwość
Skrót tekstu: CzyżAlf
Strona: 13
Tytuł:
Alfurkan tatarski
Autor:
Piotr Czyżewski
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
egzotyka, historia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
Jam już ledwo mówić mogła.
Leć jej nie trzeba dziwować, iże mię nie chce ratować: Bo jak ślepa, tak i głucha! - zaczym pewnie nie usłucha, I jeszcze się tylko śmieje, kiedy w niej kto ma nadzieję. Więc daremna opinija - toć też nie wskóram nic i ja!
U kogóż zasiąc ratunku będzie dalej w mym frasunku?! Wżdy mi to przynamniej dajcie, wyroki, co tym władacie: Jeśli go już śmierć nie minie, niech i ja w tejże godzinie Nie ujdę tego wyroku, złożona przy jego boku!
Zaledwie tam już iść mogę - bezpiecznie wejżreć nie mogę, Bo prawie we łzach opływam
Jam już ledwo mówić mogła.
Leć jej nie trzeba dziwować, iże mię nie chce ratować: Bo jak ślepa, tak i głucha! - zaczym pewnie nie usłucha, I jeszcze się tylko śmieje, kiedy w niej kto ma nadzieję. Więc daremna opinija - toć też nie wskóram nic i ja!
U kogóż zasiąc ratunku będzie dalej w mym frasunku?! Wżdy mi to przynamniej dajcie, wyroki, co tym władacie: Jeśli go już śmierć nie minie, niech i ja w tejże godzinie Nie ujdę tego wyroku, złożona przy jego boku!
Zaledwie tam już iść mogę - bezpiecznie wejżreć nie mogę, Bo prawie we łzach opływam
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 123
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
, próżno się spodziewa powrotu: Nie płużą w jej koniecznych regiestrach przepłochy, Tak męczenniki jako fortuny pieszczochy Jednym palcem skazuje i jakoby z wora. Pełną garścią od rana sieje do wieczora. Co się kolwiek nawinie, wszytko w ziemię garnie, Nie ma czasu respektu, nie ma braku w ziarnie, Lecz kędykolwiek ostrym toporem zasięże, Równo stary dąb z młodą latoroślą lęże: Wszędy odmianie, wszędy śmierci dała władzą, O cokolwiek słoneczne promienie zawadzą. We mnie, jeślić przykładu trzeba, niedaleki: Jeszcze mokre z rzewnych łez nie oschną powieki, Którymi z serca troskę straconego syna Spłukuję — aż mnie insza dochodzi nowina, Że ona córka,
, próżno się spodziewa powrotu: Nie płużą w jej koniecznych regiestrach przepłochy, Tak męczenniki jako fortuny pieszczochy Jednym palcem skazuje i jakoby z wora. Pełną garścią od rana sieje do wieczora. Co się kolwiek nawinie, wszytko w ziemię garnie, Nie ma czasu respektu, nie ma braku w ziarnie, Lecz kędykolwiek ostrym toporem zasięże, Równo stary dąb z młodą latoroślą lęże: Wszędy odmianie, wszędy śmierci dała władzą, O cokolwiek słoneczne promienie zawadzą. We mnie, jeślić przykładu trzeba, niedaleki: Jeszcze mokre z rzewnych łez nie oschną powieki, Którymi z serca troskę straconego syna Spłukuję — aż mnie insza dochodzi nowina, Że ona córka,
Skrót tekstu: PotNabKuk_I
Strona: 531
Tytuł:
Pieśni nabożne ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
lekką cenę rodowego stanu.
Darmo się bawię? już Polskimi tropy WIEŚĆ prętem pchniona leci Kalliopy Kto żyw a uszy zdrowe ma w swej głowie Prawdziwej się jej chcij przysłuchać mowie.
Skoro dwie mili od Smoleńska tylo Sarmackie wojsko z KrólEM swoim było Pan Wojęwoda Smoleński tak radził By pod Jesienną Obóz się sprowadził
Gdzie mówil łacno miał zasiąc żywności I miejsce było ku ludu wczesności A Pan zaś Hetman Litewski to zdanie Wniósł by nad Dnieprem/ swoje rozwiód stanie.
Chcąc Król JE Mść obaczyć oboje Miejsca na wymiar puścił oko swoje Jechał obaczył i tak mu się zdało A żeby Wojsko na Głuszycy stało.
Ruśżył się żołnierz na plac naznaczony Brzeg Dniepru leżał zewsząd otoczony
lekką cęnę rodowego stánu.
Darmo się báwię? iuz Polskimi tropy WIEŚĆ prętem pchniona leci Kalliopy Kto zyw á vszy zdrowe ma w swey głowie Prawdźiwey sie iey chćiy przysłuchać mowie.
Skoro dwie mili od Smolenska tylo Sarmackie woysko z KROLEM swoim było Pan Woięwoda Smolenski ták rádźił By pod Iesienną Oboz sie sprowádźił
Gdźie mowil łacno miał zásiąc żywności Y mieysce było ku ludu wcżesnośći A Pan záś Hetman Litewski to zdánie Wniosł by nád Dnieprem/ swoie rozwiod stánie.
Chcąc KROL IE Mść obácżyć oboie Mieysca ná wymiar puśćił oko swoie Iechał obácżył y ták mu się zdáło A zeby Woisko ná Głuszycy stáło.
Ruśżył się żołnierz ná plac náznácżony Brzeg Dniepru leżał zewsząd otocżony
Skrót tekstu: ChełHWieść
Strona: Bv
Tytuł:
Wieść z Moskwy
Autor:
Henryk Chełchowski
Drukarnia:
Franciszek Schnellboltz
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
poematy epickie, relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
: Bo skąd krwawe boje/ I płaczliwe Erynnis/ i złe wszytko swoje Na świat brzemię zwaliło. Skąd wrócone cnoty/ Zgoda/ pokoj/ i znowu wiek nastanie złoty. Jo. Jo Triumfie. Zaczynam ja pierwszy/ Acz lutnie tu Febowej/ ni wylanych wierszy/ Z jego gdzieś tam Trypodu/ żadnych nie zasięgę/ Ani koni w karoce słoniową zaprzęgę Białych Rzymskich; ale cię dromlą swą ubogą Chwalić będę. Czego mi wierzę dopomogą Wszytkie te tu stworzenia/ swoim prócz rządzone Przyrodzonym rozumem: nie raz zakrwawione Ostrząc zęby/ i grzbiety armując straszliwe Na się wzajem. Pomogą powietrza burzliwe Często z tego zapału/ i ptastwa drapane/ I
: Bo zkąd krwáwe boie/ Y płáczliwe Erynnis/ y złe wszytko swoie Ná świát brzemię zwáliło. Zkąd wrocone cnoty/ Zgodá/ pokoy/ y znowu wiek nástánie złoty. Io. Io Tryumfie. Záczynam ia pierwszy/ Acz lutnie tu Phebowey/ ni wylanych wierszy/ Z iego gdzieś tám Trypodu/ żadnych nie zásięgę/ Ani koni w károce słoniową záprzęgę Białych Rzymskich; ále cię dromlą swą vbogą Chwalić będę. Czego mi wierzę dopomogą Wszytkie te tu stworzenia/ swoim procz rządzone Przyrodzonym rozumem: nie raz zákrwawione Ostrząc zęby/ y grzbiety ármuiąc strászliwe Ná się wzáiem. Pomogą powietrza burzliwe Często z tego zapáłu/ y ptástwá drapáne/ Y
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 107
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
Będą ale nie bez inwidyj potomne uważać wieki, wielowładną Majestatów Waszych dzielność, która nie tylko Suspiria Nasze cudownie przemienia w pociechy, lecz samychże pociech jedynym jest komplementem. Niechajby sława dawnym przyjaźniejsza wiekom, zeszłego czasu szczęściem i dobrocią kwitnących policzyła Monarchow,których więcej pochlebne wymyśliło pióro, a niżeli pamięcią albo okiem prawda zasięgła; Nie zawiódł by się ów na kunszcie swoim Inżynier, który na szczupłym jednej perły polu wszystkich takowych podjął się odrysować Królów. Wiele natura Krwawego potu utoczy, siła pracowitych lat uroni, niżeli doskonałego w szczęściu i dobroci Poddanym wystawi Pana, Sollicita Magni pretia Natales habent, semperq; magni constitit nasci bonum. Słusznie cię
Będą ále nie bez inwidyi potomne uwáżáć wieki, wielowładną Máiestátow Waszych dźielność, ktora nie tylko Suspiria Násze cudownie przemieniá w poćiechy, lecz samychże poćiech iedynym iest komplementem. Niechayby sława dawnym przyiaźnieysza wiekom, zeszłego czasu szczęśćiem y dobroćią kwitnących policzyła Monarchow,ktorych więcey pochlebne wymysliło pioro, á niżeli pamięćią álbo okiem prawdá zásięgłá; Nie zawiodł by się ow na kunszćie swoim Indźinier, ktory ná szczupłym iedney perły polu wszystkich takowych podiął się odrysować Krolow. Wiele naturá Krwawego potu utoczy, siła pracowitych lat uroni, niżeli doskonałego w szczęśćiu y dobroći Poddanym wystawi Páná, Sollicita Magni pretia Natales habent, semperq; magni constitit nasci bonum. Słusznie ćię
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 24
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
osadziłeś go miejscu, które mu merita erexerunt virtus dedicavit, gloria inseripsit. Ja i nikt ze mną wątpić nie może że i dalej respondebunt ultima primis superando. Wracam znowu do bujnej w Stanisławie Wojewodzie Łęczyckim Latorośli, ta plentis honorum annis już nie tylko rozłożystemi Koronę rozmierzyła gałęziami, ale ogromnością swoją i wielkie Księstwo Litewskie zasięgła; kiedy secundo Nuptu z rodzoną Siostrą Pawła Wojewody Wileńskiego Hetmana W. X. Litewskiego w szeroce sławnym rozwinęła się Ichmciów PP. Sapiehów Domu, których w oczach naszych i Całego Septemtrionu Wielkie mnie słynie per titulos memoresq; fastos Przeniosła się potym w zacną i niedopiero Prymicjalnemi, i mniemi Senatorskiemi godnościami jaśniejącą IPP. Gembickich Familią
osadziłeś go mieyscu, ktore mu merita erexerunt virtus dedicavit, gloria inseripsit. Ia y nikt ze mną wątpić nie może że y daley respondebunt ultima primis superando. Wracam znowu do buyney w Stanisławie Woiewodzie Łęczyckim Latorośli, ta plentis honorum annis iuż nie tylko rozłożystemi Koronę rozmierzyła gałęziami, ále ogromnością swoią y wielkie Xięstwo Litewskie zasięgła; kiedy secundo Nuptu z rodzoną Siostrą Pawła Woiewody Wileńskiego Hetmana W. X. Litewskiego w szeroce sławnym rozwinęła się Ichmciow PP. Sapiehow Domu, ktorych w oczach nászych y Całego Septemtryonu Wielkie mie słynie per titulos memoresq; fastos Przeniosła się potym w zacną y niedopiero Prymicyalnemi, y mniemi Senatorskiemi godnościámi iásnieiącą IPP. Gembickich Familią
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 32
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745