co Prorok mówi o tych zdradliwych sercach/ że też i w ten czas gdy z tobą siedzi gdy ztobą tam po waszemi pije/ trzeba się go strzec. Niedźwiadkiem jest/ cierniem kolącym. Ale podobno i gdzie indziej wejźrzał Pan gdy ich cierniem zowie do Ewangeliej wierzę naszej w której powiada/ że często to ciernie zatłumia słowo Boże/ często się zda pięknie kwitnąć/ ale w ten czas nawiętsze mrozy; widzi się że ma winne jagody nasobie/ a ono cierpnące tarnki/ a pod wszystkim są pewne żądła/ które rady bodą każdego co się ich dotknie. Nie rozwodzę się tu bo z żalem wielkim widzimy na oko i z hańbą
co Prorok mowi o tych zdrádliwych sercách/ że też y w ten czás gdy z tobą śiedźi gdy ztobą tám po wászemi pije/ trzebá sie go strzédz. Niedźwiadkiem iest/ ćiérniem kolącym. Ale podobno y gdźie indźiéy weyźrzał Pan gdy ich ćierniem zowie do Ewángeliey wierzę nászéy w któréy powiáda/ że często to ćiérnie zátłumia słowo Bożé/ często się zda pięknie kwitnąć/ ále w ten czás nawiętszé mrozy; widźi się że ma winné iágody násobie/ á ono ćiérpnącé tarnki/ á pod wszystkim są pewné żądłá/ któré rády bodą káżdégo co sie ich dotknie. Nie rozwodzę sie tu bo z żalém wielkim widźimy ná oko y z hańbą
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: D2
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
.
Hetman przestrzegać ma, żeby potentia Wojsk Rzeczyposp: zażywana, ale na obronę od nieprzyjaciół była: żeby wolnego głosu mocą nieprzyciskać, żeby pod czas Elekcji, dźwięk Bębnów, Trąmb, Gwardyj, nie zagłuszał wolnego głosu Szlachty, w obieraniu Pana, i Przywileju niepozwolić tego, kto się niezda, nie zatłumiał, i dla tego dwóch Hetmanów Rzeczposp: postanowiła, nie Generałów jako ich tak wielu (z którychby się niektórzy za Królem barziej, mniej dbając o Rzeczposp: skłonili) ale do dwóch z cnoty, wiary, i doświadczenia obranych ta władza i straż tak potrzebna należała. Podskarbi Skarbu Rzeczyposp: ma pilnować, tak
.
Hetman przestrzegáć ma, żeby potentia Woysk Rzeczyposp: záżywána, ále ná obronę od nieprzyiaćioł byłá: żeby wolnego głosu mocą nieprzyćiskáć, żeby pod czás Elekcyey, dźwięk Bębnow, Trąmb, Gwárdiy, nie zágłuszał wolnego głosu Szláchty, w obierániu Páná, y Przywileiu niepozwolić tego, kto się niezda, nie zátłumiał, y dla tego dwoch Hetmánow Rzeczposp: postánowiłá, nie Generałow iáko ich ták wielu (z ktorychby się niektorzy zá Krolem bárźiey, mniey dbáiąc o Rzeczposp: skłonili) ále do dwoch z cnoty, wiáry, y doświádczenia obránych tá władza y straż ták potrzebna należáłá. Podskárbi Skárbu Rzeczyposp: ma pilnowáć, ták
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 65
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
barziej serce trapi, ani się (by rozwiodła nas) godzina kwapi. IX
Ściśnionam z obu stron, pragnąc rozłączyć się a być z Chrystusem. Do Filipian 1
Mając dwoją ponętą zapalone chęci, nie wiem, niebo czy ziemię mieć w większej pamięci? Ziemia mię zatrzymywa, nieba zapraszają i już członki mój umysł cale zatłumiają, ale dalej z powabem pędem nałóg srogi przerwać trzeba i wyrwać z ciężkich oków nogi. Spieszcie się tedy, Parki, zwijać kłąb żywota, a otwórzcie do Stygu na me przyście wrota. Patrz, me Światło, na silnych ramion prace moje, ledwie mię nie rozerwą już członki na dwoje! Ale niech rwą
barziej serce trapi, ani się (by rozwiodła nas) godzina kwapi. IX
Ściśnionam z obu stron, pragnąc rozłączyć się a być z Chrystusem. Do Filipian 1
Mając dwoją ponętą zapalone chęci, nie wiem, niebo czy ziemię mieć w większej pamięci? Ziemia mię zatrzymywa, nieba zapraszają i już członki mój umysł cale zatłumiają, ale dalej z powabem pędem nałóg srogi przerwać trzeba i wyrwać z ciężkich oków nogi. Spieszcie się tedy, Parki, zwijać kłąb żywota, a otwórzcie do Stygu na me przyście wrota. Patrz, me Światło, na silnych ramion prace moje, ledwie mię nie rozerwą już członki na dwoje! Ale niech rwą
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 153
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
pigwowego/ abo granatowego/ abo jeśliby gorącość wielka była/ tedy soku babczanego/ abo wody stalowanej łotów ośm: Olejku piołunowego z rożej niedojrzałej po łotów dwu/ wszytko i z prochy wyższymi dobrze utłuc na kaszę. Zażyć też syropu pigwowego/ mirtowego/ z ziela kurzej nogi z szczawiowego/ i inszych/ które ostrość zatłumiają/ z wodkami tychże ziół/ zaraz też trzeba żwać rebarbarum/ abo z rożą w cukrze/ abo z pigwowym konfektem przyłożywszy pierwej na pępek jabłko pieczone/ abo grzankę chlebową napojoną małmazją/ i posypaną prochy wyższemi/ i tak te leki powtarzać potrzeba/ aż płód podrośnie/ a womit ustanie. Jednakże jeśliby
pigwowego/ ábo gránatowego/ abo ieśliby gorącość wielka byłá/ tedy soku bábczánego/ ábo wody stalowáney łotow ośm: Oleyku piołunowego z rożey niedoyrzáłey po łotow dwu/ wszytko y z prochy wyższymi dobrze vtłuc na kászę. Záżyć też syropu pigwowego/ mirthowego/ z źiela kurzey nogi z szczawiowego/ y inszych/ ktore ostrość zátłumiáią/ z wodkámi tychże źioł/ záraz też trzebá żwáć rhebárbárum/ ábo z rożą w cukrze/ ábo z pigwowym konfektem przyłożywszy pierwey ná pępek iábłko pieczone/ ábo grzankę chlebową napoioną máłmazyą/ y posypáną prochy wyższemi/ y ták te leki powtarzáć potrzeba/ áż płod podrośnie/ á womit vstánie. Iednákże ieśliby
Skrót tekstu: CiachPrzyp
Strona: C
Tytuł:
O przypadkach białychgłów brzemiennych
Autor:
Piotr Ciachowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki, traktaty
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
śmierci. Gdy tedy ciała nasze tak dobrze pomiarkowane są w tych czterech rzeczach/ w cieple/ w zimnie/ w suchości/ i wilgotności: w ten czas też możemy one nazwać zdrowemi/ i dobrze pomiarkowanemi; ale gdy które z nich wykroczy z przyrodzenia swego/ i na drugie się zwaśniwszy/ i zwycięstwo otrzymawszy ono zatłumia/ a samo się rozkrzewia; natychmiast ciało ludzkie zdrowym być nie może; ale choroba się rodzi takowa/ jakowa jest ona abo wilgotność/ abo też jakowość/ to jest qualitas, po łacinie przewycięzająca. Na przykład/ weźmie górę abo samo ciepło/ abo też cholera/ która jest gorąca i sucha; pewna rzecz jeśli
śmierći. Gdy tedy ćiáłá nasze ták dobrze pomiárkowáne są w tych cżterech rzecżách/ w ćieple/ w źimnie/ w suchośći/ y wilgotnośći: w ten cżás też możemy one názwáć zdrowemi/ y dobrze pomiárkowánemi; ále gdy ktore z nich wykrocży z przyrodzenia swego/ y ná drugie się zwaśniwszy/ y zwyćięstwo otrzymawszy ono zátłumia/ á samo się roskrzewia; natychmiast ćiało ludzkie zdrowym bydź nie może; ále chorobá się rodźi tákowa/ iakowa iest oná ábo wilgotność/ ábo też iakowość/ to iest qualitas, po łáćinie przewyćięzáiąca. Ná przykład/ wezmie gorę ábo sámo ćiepło/ ábo też cholerá/ ktora iest gorąca y sucha; pewna rzecż iesli
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 138.
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
Zwłaszcza gdy te zdradliwe smysłom lubieżności/ prawie jako kiedyś swowolny nieskrowity Ismael/ niewinnego Iza’ka duszę naszę/ jakoby grając skubią/ szczypią/ gnębią/ przyduszają. I do tego przywodzą/ iż często gdy się kto od nich łechtać dopuści swym owym niewcześnym śmiechem/ prawdziwą duszy rozkosz/ i uciechę/ łaskę Bożą zatłumiają. Do tego/ człowiek który się Boga boi/ i na zbawienie swe wzgląd ma/ daleko większą uciechę czuje w sobie/ gdy się dla miłości Boskiej i dla upodobania Zbawicielowi swemu/ od jakiej lubieżności wstrzyma; niż gdy by swej żądzy dosyć uczynił. Bo przez to swoje powściągnienie/ nietylko sobie ale i
Zwłászczá gdy te zdradliwe smysłom lubieżnośći/ práwie iáko kiedyś swowolny nieskrowity Ismáel/ niewinnego Izá’ká duszę nászę/ iákoby graiąc skubią/ szczypią/ gnębią/ przyduszaią. I do tego przywodzą/ iż często gdy się kto od nich łechtać dopuśći swym owym niewcześnym śmiechem/ prawdźiwą duszy roskosz/ y ućiechę/ łáskę Bożą zátłumiaią. Do tego/ człowiek ktory się Bogá boi/ y ná zbáwienie swe wzgląd ma/ dáleko większą ućiechę czuie w sobie/ gdy się dlá miłośći Boskiey y dlá upodobaniá Zbáwićielowi swemu/ od iákiey lubieżnośći wstrzyma; niż gdy by swey żądzy dosyć uczynił. Bo przez to swoie powśćiągnienie/ nietylko sobie ále y
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 290
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
privationis colli, fidei, honoris et bonorum, ale łaskawie się wzywa, aby każdy z miłości przeciw ojczyźnie i z cnoty swej wrodzonej szedł gwałtem do poratowania i uleczenia matki swej. Lecz widzę niemało być takowych, którzy do trupiej i martwej głowy się przywiązawszy, opuszczając prawa i wolności, jasną prawdę nicują, wszelakim sposobem zatłumiają. Ba, mów im ty, ukazuj im, co chcesz, ukazuj, że u nas pan nie dziedziczny, conditionaliter panuje, to jest, dotąd, póki prawa cale zachowa i przysiędze swej dosyć czyni, wiarę, cnotę i posłuszeństwo zachować, secus non praestare oboedientiam. My widząc teraz funditus prawie zniesione prawa,
privationis colli, fidei, honoris et bonorum, ale łaskawie się wzywa, aby każdy z miłości przeciw ojczyźnie i z cnoty swej wrodzonej szedł gwałtem do poratowania i uleczenia matki swej. Lecz widzę niemało być takowych, którzy do trupiej i martwej głowy się przywiązawszy, opuszczając prawa i wolności, jasną prawdę nicują, wszelakim sposobem zatłumiają. Ba, mów im ty, ukazuj im, co chcesz, ukazuj, że u nas pan nie dziedziczny, conditionaliter panuje, to jest, dotąd, póki prawa cale zachowa i przysiędze swej dosyć czyni, wiarę, cnotę i posłuszeństwo zachować, secus non praestare oboedientiam. My widząc teraz funditus prawie zniesione prawa,
Skrót tekstu: RozSynCz_II
Strona: 147
Tytuł:
Rozmowa synów z matką
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
postąpili? Nic inszego pewnie, jeno to, żeście nie śmieli; boście też znać śmieć nie mogli. I owszem, pisano przed oczyma waszemi na tę sprawę dekret, i dobremu porządkowi i samemu właśnie waszemu sensui communi barzo przeciwny. Patrzaliście na to, widzieliście i sami, jako onym dekretem tumultuarie zatłumiali one rzeczy, jako gwałtownie zatykali gęby drugim, aby tego nikt więcej wznawiać nie ważył się. To się (mówię) in praesentia vestra działo, a dopuściliście, boście też znać tego nie dopuścić nie mogli żadną miarą. Otóż i w tem uznajcie nieporządny postępek swój, na jaki to was hak ci ludzie
postąpili? Nic inszego pewnie, jeno to, żeście nie śmieli; boście też znać śmieć nie mogli. I owszem, pisano przed oczyma waszemi na tę sprawę dekret, i dobremu porządkowi i samemu właśnie waszemu sensui communi barzo przeciwny. Patrzaliście na to, widzieliście i sami, jako onym dekretem tumultuarie zatłumiali one rzeczy, jako gwałtownie zatykali gęby drugim, aby tego nikt więcej wznawiać nie ważył się. To się (mówię) in praesentia vestra działo, a dopuściliście, boście też znać tego nie dopuścić nie mogli żadną miarą. Otóż i w tem uznajcie nieporządny postępek swój, na jaki to was hak ci ludzie
Skrót tekstu: ZebrzApolCz_III
Strona: 251
Tytuł:
Apologia abo sprawota szlachcica polskiego.
Autor:
Zebrzydowski Mikołaj
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
bobrowego stroju/ przetłukszy zgruba/ to wszysto w małe i w wąskie woreczki/ na palec wszerz/ nasypać/ przeszyć/ a po jednemu w uściech obracać. Tak abowiem ustawicznie śliny będzie wywodził/ zaczym głowa będzie i Mózg wyczeszczony/ a zatym i choroba padająca ustanie. Smrodu z czosnku.
Smrodliwy zapach z Czosnku zatłumia i odgania/ w uściech go trzymając albo żuchając. Mowie naruszon.
Naruszeniu mowy jest użytezny korzeń warząc a pijąc/ albo proch jego z winem i z inym przystojnym trunkiem/ z wodką też do tego służącą: także i sam gryziony. Nyrkom.
Nyrki/ Pęcherzowi.
Pęcherz zimnemi wilgotnościami zamulone wychędaża/ warząc go i
bobrowego stroiu/ przetłukszy zgrubá/ to wszysto w máłe y w wąskie woreczki/ ná pálec wszerz/ násypáć/ przeszyć/ á po iednemu w vśćiech obrácáć. Ták ábowiem vstáwicznie śliny będźie wywodźił/ záczym głowá będźie y Mozg wyczesczony/ á zátym y chorobá padáiąca vstánie. Smrodu z czosnku.
Smrodliwy zapách z Czosnku zátłumia y odgánia/ w vśćiech go trzymáiąc álbo żucháiąc. Mowie náruszon.
Náruszeniu mowy iest vżytezny korzeń wárząc á piiąc/ álbo proch iego z winem y z inym przystoynym trunkiem/ z wodką też do tego służącą: tákże y sam gryźiony. Nyrkom.
Nyrki/ Pęchyrzowi.
Pęchyrz źimnemi wilgotnośćiámi zámulone wychędáża/ wárząc go y
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 91
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
: także i sam gryziony. Nyrkom.
Nyrki/ Pęcherzowi.
Pęcherz zimnemi wilgotnościami zamulone wychędaża/ warząc go i pijąc. Opuszen:
Od opuszenia żołądek z odbywaniem wiatrów/ tak dołem/ jako górą/ wolny czyni. Puchlinie
Puchlinę z ciała wywodzi: Potj czynić
Poty czyni/ warząc a juchę pijąc. Chęć do Wenusa zatłumia.
Chęć i wzbudzenie do Wenusa tłomi i odejmuje/ na czczo go używając. Spracowanym.
Spracowane otrzezwia i posila. Dzięgiel mniejszy
Tychże jest skutków Dzięgiel mniejszy/ albo płonny/ jeno że gorętszy/ silniejszy/ i potężniejszej mocy. Przeto go mniej do potrzeb lekarskich brać potrzeba. Abowiem barzo ciało rozgrzewa: co się
: tákże y sam gryźiony. Nyrkom.
Nyrki/ Pęchyrzowi.
Pęchyrz źimnemi wilgotnośćiámi zámulone wychędáża/ wárząc go y piiąc. Opuszen:
Od opuszenia żołądek z odbywániem wiátrow/ ták dołem/ iáko gorą/ wolny czyni. Puchlinie
Puchlinę z ćiáłá wywodźi: Potj czynić
Poty czyni/ wárząc á iuchę piiąc. Chęć do Venusá zátłumia.
Chęć y wzbudzenie do Venusá tłomi y odeymuie/ ná czczo go vżywáiąc. Sprácowánym.
Sprácowáne otrzezwia y pośila. Dźięgiel mnieyszy
Tychże iest skutkow Dźięgiel mnieyszy/ álbo płonny/ ieno że gorętszy/ śilnieyszy/ y potężnieyszey mocy. Przeto go mniey do potrzeb lekárskich bráć potrzebá. Abowiem bárzo ćiáło rozgrzewa: co sie
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 91
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613