od mej dusze. Niech nie zostaje jedna kropla na niej Krwie, którą z Ciebie ci toczą tyrani. 458. NA NIEDZIELĘ KWIETNIĄ
Patrzając na akt dzisiejszego testu, Gdzie nie w tysiącu, mniej rzekę, nie we stu, Jaką królowie ziemscy mają, modą, Wszech królów króla kalwakaty wiodą Na wielki triumf w mieście zawołanym, Ale na ośle, jeszcze pożyczanym: Czy go na cugi i sadzone szory, Złociste wozy i insze splendory, Świetne gwardyje, trąby, forgi, kity Albo nie mogło stać na aksamity? On ci to słońcu złote koła zrobił, On barwą niebo i ziemię ozdobił, Jemu kapela nieprzerwanym tonem Świętych aniołów śpiewa milionem
od mej dusze. Niech nie zostaje jedna kropla na niej Krwie, którą z Ciebie ci toczą tyrani. 458. NA NIEDZIELĘ KWIETNIĄ
Patrzając na akt dzisiejszego testu, Gdzie nie w tysiącu, mniej rzekę, nie we stu, Jaką królowie ziemscy mają, modą, Wszech królów króla kalwakaty wiodą Na wielki tryumf w mieście zawołanym, Ale na ośle, jeszcze pożyczanym: Czy go na cugi i sadzone szory, Złociste wozy i insze splendory, Świetne gwardyje, trąby, forgi, kity Albo nie mogło stać na aksamity? On ci to słońcu złote koła zrobił, On barwą niebo i ziemię ozdobił, Jemu kapela nieprzerwanym tonem Świętych aniołów śpiewa milijonem
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 386
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
rokosz, którymeś ojczyznę naszę miłą i spokojną w wielkie niepokoje, trwogi i niebezpieczeństwa zawiódł, nierozmyślnie podając to sztucznie między bracią in publicum, że nam o lepszem pokoju obmyślawasz, ukazując przyszłą zgubę i prędko tej miłej wolności i pokoju naszego, jeśli się suo modo temu nie zabieży. Zawiodłeś się po kilkakroć pokazać zawołanym i nie ukazawszy, ani to uczyniwszy, jedno bracią rozerwaną posłałeś do domu, którzy wziąwszy okazją z ciebie do zajątrzenia spólnego między sobą, sami się teraz wadzą, swarzą, biją i zabijają, i nalazłeś im sposób pewny do wyniszczenia samych siebie i wygubienia. Czego jeśli doczekasz, łacno i sam tyrannidem poteris
rokosz, którymeś ojczyznę naszę miłą i spokojną w wielkie niepokoje, trwogi i niebezpieczeństwa zawiódł, nierozmyślnie podając to sztucznie między bracią in publicum, że nam o lepszem pokoju obmyślawasz, ukazując przyszłą zgubę i prędko tej miłej wolności i pokoju naszego, jeśli się suo modo temu nie zabieży. Zawiodłeś się po kilkakroć pokazać zawołanym i nie ukazawszy, ani to uczyniwszy, jedno bracią rozerwaną posłałeś do domu, którzy wziąwszy okazyą z ciebie do zajątrzenia spólnego między sobą, sami się teraz wadzą, swarzą, biją i zabijają, i nalazłeś im sposób pewny do wyniszczenia samych siebie i wygubienia. Czego jeśli doczekasz, łacno i sam tyrannidem poteris
Skrót tekstu: SkarRokCz_II
Strona: 36
Tytuł:
Otóż tobie rokosz!
Autor:
Skarga Piotr
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
od Szelutty, marszałka księcia teraźniejszego kanclerza, barzo smut-
na wiadomość, że brat mój najmłodszy Leon, u teatynów w Warszawie będący, rok dwudziesty pierwszy życia swego zacząwszy, na dysenterią umarł. Był to młodzian wielkich talentów, wielkich cnót, wielkich nadziei, bo rozum miał wielki, serce wielkie. Pojedynkował i szczęśliwie z zawołanym pachołkiem Sulerzyskim, którego potem w Piotrkowie, deputatem będącego, ścięto. Był wielkiej modestii, a przy tym osobliwszego nabożeństwa. Wielkim mię żalem ta nabawiła nowina. Poszedłem zaraz z sądów do jezuitów do konfidenta mego, księdza Obrębskiego rektora, gdzie dopiero wylawszy się na płacz, przez dwa dni płakałem. Na resztę
od Szelutty, marszałka księcia teraźniejszego kanclerza, barzo smut-
na wiadomość, że brat mój najmłodszy Leon, u teatynów w Warszawie będący, rok dwudziesty pierwszy życia swego zacząwszy, na dysenterią umarł. Był to młodzian wielkich talentów, wielkich cnót, wielkich nadziei, bo rozum miał wielki, serce wielkie. Pojedynkował i szczęśliwie z zawołanym pachołkiem Sulerzyskim, którego potem w Piotrkowie, deputatem będącego, ścięto. Był wielkiej modestii, a przy tym osobliwszego nabożeństwa. Wielkim mię żalem ta nabawiła nowina. Poszedłem zaraz z sądów do jezuitów do konfidenta mego, księdza Obrębskiego rektora, gdzie dopiero wylawszy się na płacz, przez dwa dni płakałem. Na resztę
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 258
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
złej radzie, straszna i straszniejsza nam nigdy nie była i temu królestwu tragedia. Przeto nie dziw, że się tego, począwszy od IKMci, pana naszego miłościwego, wszyscy u WMci upominamy, a nie tak, jako więźnia, bobyśmy na to patrzyć nie życzyli sobie, ale jako człowieka wolnego, bacznego i zawołanego, który sam to osądzić możesz, że temu ten plac naprzystojniejszy odkryć winnych a oczyścić niepodejrzanych. Potrzeba tedy, abyście nam WM. articulatim na te podania respons dać raczyli, którybyśmy IKMci i senatowi odnieśli«. Wziął zatem mowę IMP. Radziwiłł: »Jako wolni ludzie, przyjechaliśmy tu; trudno
złej radzie, straszna i straszniejsza nam nigdy nie była i temu królestwu tragedya. Przeto nie dziw, że się tego, począwszy od JKMci, pana naszego miłościwego, wszyscy u WMci upominamy, a nie tak, jako więźnia, bobyśmy na to patrzyć nie życzyli sobie, ale jako człowieka wolnego, bacznego i zawołanego, który sam to osądzić możesz, że temu ten plac naprzystojniejszy odkryć winnych a oczyścić niepodejrzanych. Potrzeba tedy, abyście nam WM. articulatim na te podania respons dać raczyli, którybyśmy JKMci i senatowi odnieśli«. Wziął zatem mowę JMP. Radziwiłł: »Jako wolni ludzie, przyjechaliśmy tu; trudno
Skrót tekstu: OpisDostCz_III
Strona: 168
Tytuł:
Opisanie prawdziwe i dostateczne rozwiedzienia rokoszu pod Janowcem
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
nimi dobrej wole, Póki skromnie siedzieli; dalej ich wyżenie, Wino schować, od stołu każe iść i żenie. A goście: „Cóż my winni, że się jeden wadzi?” „Wszytkich psów wyganiają, choć jeden zakadzi.” 188 (P). POMPA ŚWIECKA BRZYDKOSC PRZED BOGIEM
Wjeżdżał na województwo w zawołanym mieście Krakowskim panię jedno; na którym też feście Byłem i ja proszony; pełno pychy wszędy: Karoce, konie, szory, wsiądzenia i rzędy. A cóż mówić o ludziach? gorzeli od złota. Nigdy Salamon, choć go cała wozi flota, Z taką do Jeruzalem pompą, tak bogato Na święcenie kościoła nie
nimi dobrej wole, Póki skromnie siedzieli; dalej ich wyżenie, Wino schować, od stołu każe iść i żenie. A goście: „Cóż my winni, że się jeden wadzi?” „Wszytkich psów wyganiają, choć jeden zakadzi.” 188 (P). POMPA ŚWIECKA BRZYDKOSC PRZED BOGIEM
Wjeżdżał na województwo w zawołanym mieście Krakowskim panię jedno; na którym też feście Byłem i ja proszony; pełno pychy wszędy: Karoce, konie, szory, wsiądzenia i rzędy. A cóż mówić o ludziach? gorzeli od złota. Nigdy Salamon, choć go cała wozi flota, Z taką do Jeruzalem pompą, tak bogato Na święcenie kościoła nie
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 628
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Krajach to nastała Rozumienie, że za niniejszych Królewskich Rządów Pruskich Królewsko Józefowska Akademia Rycesrska w Legnicy z dawnej wsławionej mało nie cale wypadła Ryzy, albo i cale ustała, i skasowana jest; Lecz Nawyżej pomieniony Najaśniejszy Król J.M. Pruski teraz Miłościwie panujący Swoim o dobre Powodzenie i Sukcesy yprzejmie wiernych Mańów i Poddanych Swoich zawołanym nie ufatygowanym Pieczołowaniem, ojcowskim osobliwie i ustawicznie Ku temu zamierza, aby przerzeczona na Pożytek i Dobro Szlachetnej Młodzi Śląskiej i Postronnej założona Akademia Rycerska nie tylko w przeszłej zostawała Ryzie, ale też ile można, większe co Raz bierała Incrementa, a żeby przy młodym Rycerstwie Śląskim i Postronni i obcy bez Respektu na Religią, do
Kráiách to nástáła Rozumienie, że zá ninieyszych Krolewskich Rządow Pruskich Krolewsko Jozefowska Akademia Rycesrska w Legnicy z dawney wsławioney máło nie cále wypádła Ryzy, álbo y cále ustáłá, y skassowáná iest; Lecz Nawyżey pomieniony Náiáśnieyszy Krol J.M. Pruski teraz Miłośćiwie panuiący Swoim o dobre Powodzenie y Sukcessy yprzeymie wiernych Máńow y Poddánych Swoich záwołánym nie ufatygowánym Pieczołowaniem, oycowskim osobliwie y ustáwicznie Ku temu zámierza, áby przerzeczona ná Pożytek y Dobro Szlachetney Młodźi Sląskiey y Postronney záłożona Akademia Rycerska nie tylko w przeszłey zostawáłá Ryźie, ále też ile można, większe co Raz bieráłá Incrementa, á żeby przy młodym Rycerstwie Sląskim y Postronni y obcy bez Respektu ná Religią, do
Skrót tekstu: NotAk
Strona: 3
Tytuł:
Notifikacja o niniejszym Królewskiej Akademii Rycerskiej w Legnicy postanowieniu
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Karol Wilhelm Gras
Miejsce wydania:
Wrocław
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
potrzebie Pomocy nieprzestaje prawym sercem siebie Miłującym dodawać, i swego ratunku: Owszem wielkie im dobra daje w podarunku. KONIEC. Z jaką uczciwością Świetych ciała przyjmują. Cuda przy ciałach ich O BARLAAMIE I JOZAFAĆIE ŚŚ.
TEn Koniec jest tej Książki, którą pióro moje Spisało według sił swych, wziąwszy pewność swoje Od Mężów zawołanych i świątobliwością; I nauką, i znaczną ku Bogu miłością. Bodajże i wy, którzy tę Książkę czytacie O Świętym Barlaamie, i o Jozafacie, Abo słuchacie ich cnot, byli jak ci Święci, Którzy już w Niebie żyją; do łaski przyjęci Za prośbą tychże Świętych, o których spisana. Ta Książka
potrzebie Pomocy nieprzestáie práwym sercem siebie Miłuiącym dodawac, y swego rátunku: Owszem wielkie im dobrá dáie w podárunku. KONIEC. Z iáką vczćiwośćią Swietych ćiáła przyimuią. Cudá przy ćiáłach ich O BARLAAMIE Y IOZAPHAĆIE ŚŚ.
TEn Koniec iest tey Kśiąszki, ktorą pioro moie Spisáło według śił swych, wziąwszy pewność swoie Od Mężow záwołanych y świątobliwośćią; Y náuką, y znáczną ku Bogu miłośćią. Bodayże y wy, ktorzy tę Kśiąszkę czytaćie O Swiętym Bárláámie, y o Iozápháćie, Abo słuchaćie ich cnot, byli iák ći Swięci, Ktorzy iuż w Niebie żyią; do łáski przyięći Zá prośbą tychże Swiętych, o ktorych spisána. Tá Kśiąszká
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 298
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
T. To wy potroszywszy, naroki z gotować chędogo. Bohatyr i Totumfacki. Bohatyr i Totumfacki. Bohatyr i Totumfacki. ROZMOWA CZTERNASTA. Bohatyr straszny na bankiecie u Neptuna Boga morskiego. BOHATYR i TOTUMFACKI.
B. Neptunus wilgotnych Prowincyj Monarcha, wziąwszy pewną wiadomość że Pluton wielki Ham piekielny w ciemnych przepaściach, umyślił mnie zawołanym uhonorować bankietem, uwiedziony uczciwą invidią, uprzedza w tej mierze zębozgrzytającego Cesarza. T. Wiedział widzę bazo dobrze Neptunus, iż uczty, bankiety, prezenty, i tym podobne Arki są pewnym dowodem, sławy i honoru, tak temu który oświadcza, jako i owemu który odbiera należący, luboć honor zasadzony na słabym fundamencie
T. To wy potroszywszy, naroki z gotowáć chędogo. Bohátyr y Totumfácki. Bohátyr y Totumfácki. Bohátyr y Totumfácki. ROZMOWA CZTERNASTA. Bohátyr strászny ná bánkiećie v Neptuná Bogá morskiego. BOHATYR y TOTVMFACKI.
B. Neptunus wilgotnych Prowincyi Monárchá, wziąwszy pewną wiádomość że Pluton wielki Hám piekielny w ćięmnych przepáśćiách, vmyślił mnie záwołánym vhonorowáć bánkietem, vwiedźiony vczćiwą invidią, vprzedza w tey mierze zębozgrzytáiącego Cesarza. T. Wiedźiał widzę bazo dobrze Neptunus, iż vczty, bánkiety, prezenty, y tym podobne Arky są pewnym dowodem, sławy y honoru, ták temu ktory oświadcza, iáko y owemu ktory odbiera należący, luboć honor zásadzony ná słábym fundámenćie
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 48
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
że broń odjął dobrodziejstwami swemi. Cycero w ten czas dopiero jakim był sercem ku Cezarowi rzetelnie pokazał, gdy się żalił na to po lilkakroć, że na onę miłą ucztę jego nie zaproszono dnia owego. Quam vellem ad illas pulcherrimas epulas me Idibus Martiis invitasses? reliquiarum nihil haberemus. Epist: lib. X. Bankietem zawołanym, czyli ochotą śliczną, nazywa zagładę burzyciela Rzeczypospolitej.
Marcellus nie mógł zażyć łaski Cezara. Powracając do Rzymu, gdy stanął w Atenach, był zabity od jednego niecnoty, który mu od dawnego barzo czasu był obowiązanym, który też potym samże siebie zabił. Przyczyna która przywiodła tego zbrodnika do takiego szaleństwa, nie jest
że broń odiął dobrodzieystwami swemi. Cycero w ten czas dopiero iakim był sercem ku Cezarowi rzetelnie pokazał, gdy się żalił na to po lilkakroć, że na onę miłą ucztę iego nie zaproszono dnia owego. Quam vellem ad illas pulcherrimas epulas me Idibus Martiis invitasses? reliquiarum nihil haberemus. Epist: lib. X. Bankietem zawołanym, czyli ochotą śliczną, nazywa zagładę burzyciela Rzeczypospolitey.
Marcellus nie mogł zażyć łaski Cezara. Powracaiąc do Rzymu, gdy stanął w Atenach, był zabity od iednego niecnoty, który mu od dawnego barzo czasu był obowiązanym, który też potym samże siebie zabił. Przyczyna która przywiodła tego zbrodnika do takiego szaleństwa, nie iest
Skrót tekstu: CycNagMowy
Strona: 111
Tytuł:
Mowy Cycerona przeciwko Katylinie
Autor:
Marek Tulliusz Cyceron
Tłumacz:
Ignacy Nagurczewski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy polityczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
nad wszelkie dobro? Dla tytułów szfankować i w reputacyj I śmiechów ludzkich nie viść/ oraz obmowiska? Porwan diabłu tytuł/ wolę ja swój pokoj I dobre zachowanie i wspomnienie wszędzie. Które pełne próżności i dymu. Prosisz o Wymowę. I ta nie jednego zawiodła.
Życzysz sobie wymowy/ życzysz być praktikiem Sławnym i zawołanym/ aza tego niewiesz Że Brzezińskiemu język urznięto/ a potym Do szubienice kędyś mizernie przybito? Aza niewiesz że tymi czasy z Trybunału Wyjeżdżając Jurystów każdy co przedniejszy Musi sobie opatrzyć konowy i obronę/ I strzelby co przy wozach/ aby go tam w drodze Marnie gdzie nie zabito/ bo nieufa sobie. Zjadł
nád wszelkie dobro? Dla tytułow szfankowáć y w reputacyi Y śmiechow ludzkich nie viść/ oraz obmowiska? Porwan dyabłu tytuł/ wolę ia swoy pokoy Y dobre záchowánie y wspomnienie wszędźie. Ktore pełne proznośći y dymu. Prośisz o Wymowę. Y ta nie iednego záwiodła.
Życzysz sobie wymowy/ życzysz bydź praktikiem Sławnym y záwołanym/ áza tego niewiesz Że Brzeźinskiemu ięzyk vrznięto/ á potym Do szubienice kędyś mizernie przybito? Aza niewiesz że tymi czasy z Trybunału Wyieżdżáiąc Iurystow kożdy co przednieyszy Muśi sobie opatrzyć konowy y obronę/ Y strzelby co przy wozách/ áby go tam w drodze Márnie gdźie nie zábito/ bo nievfa sobie. Ziadł
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 101
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650