Przyjechałem niedawno z dalekich dróg do domu, skąd zaraz piszę, oznajmująca Wmci. Było tam trzęsienie ziemie około Iczyna, zapadło jedno wielkie miasteczko, a tam zaraz stanęło jezioro czworakie, jakoby krzyż namyślnie wyrobiony. Około którego skały tak wysokie, że się na nich sokoły Jęgą; przywiozłem młodych parę, ale już zgoleme, rozumiem, do połowu gęsi i kaczek sposobne. Próbowano głębokości tego jeziora, jeszcze nie masz pewnej wiadomości, że była tęga zima zaszła. Była, słyszę, w tym miasteczku karczma, co ją Szwedzi zbudowali; gdzie wypijano każdy dzień gorzałki dwie kufie i piwa sto beczek czarnego, wina więcej niż w całym mięście
Przyjechałem niedawno z dalekich dróg do domu, skąd zaraz piszę, oznajmująca Wmci. Było tam trzęsienie ziemie około Iczyna, zapadło jedno wielkie miasteczko, a tam zaraz stanęło jezioro czworakie, jakoby krzyż namyślnie wyrobiony. Około którego skały tak wysokie, że się na nich sokoły Ięgą; przywiozłem młodych parę, ale już zgoleme, rozumiem, do połowu gęsi i kaczek sposobne. Próbowano głębokości tego jeziora, jeszcze nie masz pewnej wiadomości, że była tęga zima zaszła. Była, słyszę, w tym miasteczku karczma, co ją Szwedzi zbudowali; gdzie wypijano każdy dzień gorzałki dwie kufie i piwa sto beczek czarnego, wina więcej niż w całym mięście
Skrót tekstu: NowSakBad
Strona: 324
Tytuł:
Sakwy
Autor:
Cadasylan Nowohracki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
mu zamokły, że żadnego nie przedał i utraciwszy na nich, więcej tam nie jeździł. Najdują się nad tą rzeką w brzegach poderwanych naczynia kuchenne, tylko je trzeba wykształtowawszy wypalać, a polewać glejtą. Może kucharka 20 lat w nim warzyć. Do austeryj pospolicie kupuję takowe statki i do ogrodów dobre, kiedy trafi jaki zgolemy. Uram Gazda pisze do Kielp(etryka).[...] Aczkolwiek widziałem i słyszałem niema[...] Mój drogi P. Gamalielu Kielpetryku. Tego[...] aby człowiek w siedmi lat miał mieć brodę i[...] dają o takim w Jędrzejowie, pilnie proszę, uczyn[...] mym, jeżeli to pewnia, abo nie będziesz w[...] antal wina.[...] Szot
mu zamokły, że żadnego nie przedał i utraciwszy na nich, więcej tam nie jeździł. Najdują się nad tą rzeką w brzegach poderwanych naczynia kuchenne, tylko je trzeba wykształtowawszy wypalać, a polewać glejtą. Może kucharka 20 lat w nim warzyć. Do austeryj pospolicie kupuję takowe statki i do ogrodów dobre, kiedy trafi jaki zgolemy. Uram Gazda pisze do Kielp(etryka).[...] Aczkolwiek widziałem i słyszałem niema[...] Mój drogi P. Gamalielu Kielpetryku. Tego[...] aby człowiek w siedmi lat miał mieć brodę i[...] dają o takim w Jędrzejowie, pilnie proszę, uczyn[...] mym, jeżeli to pewnia, abo nie będziesz w[...] antal wina.[...] Szot
Skrót tekstu: NowSakBad
Strona: 338
Tytuł:
Sakwy
Autor:
Cadasylan Nowohracki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
. Naród to dziwnie skąpy/ w pracej nic nie cknący/ Zabiegły/ i nabytych rzeczy szanujacy/ Ci z tobą lat i równych serc/ pójdą chętliwie: Jak Ewrus/ którymeś tu zaniesion szczęśliwie/ (Bo był Ewrem przyjechał) w Austry sięprzesili. O tych wiec inszych gadkach/ dzień długi strawili. Światłości zgolemą cześć/ powzdają wieczerzy: Noc spaniu: błask słoneczny złoty zaś uderzy. Ze dmuchał/ i bił Ewrus/ wpłachty powrotowe/ Zeszli się do Cefała/ plemię Pałantowe/ Jak do starszego: z niemi/ ten do króla bieżał. Owa król na pokoju jeszcze sobie leżał. Eakowie ich Fokus/ na progu przyjmował
. Narod to dźiwnie skąpy/ w pracey nic nie cknący/ Zábiegły/ y nabytych rzeczy szánuiacy/ Ci z tobą lat y rownych serc/ poydą chętliwie: Iák Ewrus/ ktorymeś tu zánieśion szczęśliwie/ (Bo był Ewrem przyiechał) w Austry sięprześili. O tych wiec inszych gadkách/ dźień długi strawili. Swiatłośći zgolemą cześć/ powzdáią wieczerzy: Noc spániu: błásk słoneczny złoty záś vderzy. Ze dmuchał/ y bił Ewrus/ wpłáchty powrotowe/ Zeszli się do Cepháłá/ plemię Pałántowe/ Iák do stárszego: z niemi/ ten do krolá bieżał. Owá krol na pokoiu ieszcze sobie leżáł. AEákowie ich Phokus/ na progu przyimował
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 181
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636