zbytkiem tłustości jej nasycili. Kapłani moi olsnęli/ Pasterze moi (niechcąc wiedzieć że o dusze idzie) oniemieli: Starcy moi zgłupieli/ Młodzieńcy moi zdziczeli/ Córki moje na wszeteczność się udały/ i wszyscy jednym zamysłem/ Boga i prawdy jego zaniedbawszy/ na duszę się moję sprzysięgli. Rozwarli paszczęki swoje/ i gwiżdżąc zgrzytają na mię zębami swemi mówiąc. Oto już dzień ten przyszedł/ któregochmy oczekawali/ podźmy a zatracim ją/ i wykorzenim z ziemie pamiątki jej: miasto miłości/ uwłaczają mi/ a dobroć moję złością mi oddają: i nienawiścią miłość mi moję nagradzają. Położyli mi miasto kosztownych szat moich zbotwiałe płaty: i zstatam się
zbytkiem tłustośći iey násyćili. Kápłani moi olsnęli/ Pásterze moi (niechcąc wiedźieć że o dusze idźie) oniemieli: Stárcy moi zgłupieli/ Młodźieńcy moi zdźicżeli/ Corki moie ná wszetecżność się vdáły/ y wszyscy iednym zamysłem/ Bogá y prawdy iego zániedbawszy/ ná duszę się moię sprzyśięgli. Rozwárli pászcżeki swoie/ y gwiżdżąc zgrzytáią ná mię zębámi swemi mowiąc. Oto iuż dźień ten przyszedł/ ktoregochmy ocżekawáli/ podźmy á zátráćim ią/ y wykorzenim z źiemie pámiątki iey: miásto miłośći/ vwłacżáią mi/ á dobroć moię złośćią mi oddáią: y nienawiśćią miłość mi moię nágradzáią. Położyli mi miásto kosztownych szat moich zbotwiáłe płáty: y zstátám się
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 2
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Czemu nie uspokoisz lat starością zeszłych? Jeśli wojny z Narody nie masz postronnemi/ Ty wnętrzną wojnę toczysz z mieszkańcy twojemi? Twój wściekły gniew zniezmiernej pychy pochodzący/ Jest jako jad wężowy każdemu szkodzący. Ttak się srożysz jako wieprz leśny rozdrażniony/ Gdy kto przypadnie na ząb jego piorunowy. Tak ryczysz/ jak Cerberus i Pluto zgrzytają Zęboma/ gdy piekielne łańcuchy kąsają. Ty miedzy braty wojnę wzniecasz rodzonymi/ Ty często ojców zwadzasz z dziatkami własnymi. Ty o prawo/ o słuszność niedbasz/ ty ni Boga/ Ni Flegetontowego obawiasz się proga. Bym wszystko chciał wyliczyć/ czasu by nie stało/ Tylo się przez cię w tobie złego zbudowało
Cżemu nie vspokoisz lat stárośćią zeszłych? Ieśli woyny z Narody nie mász postronnemi/ Ty wnętrzną woyne tocżysz z mieszkáńcy twoiemi? Twoy wśćiekły gniew zniezmierney pychy pochodzący/ Iest iáko iad wężowy káżdemu szkodzący. Tták się srożysz iáko wieprz leśny rozdrażniony/ Gdy kto przypádnie ná ząb iego piorunowy. Ták rycżysz/ iák Cerberus y Pluto zgrzytáią Zębomá/ gdy piekielne łáńcuchy kąsáią. Ty miedzy bráty woynę wzniecasz rodzonymi/ Ty cżęsto oycow zwadzasz z dźiatkámi własnymi. Ty o práwo/ o słuszność niedbasz/ ty ni Bogá/ Ni Phlegetontowego obáwiasz się progá. Bym wszystko chćiał wylicżyć/ czásu by nie stáło/ Tylo się przez ćię w tobie złego zbudowáło
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 71
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
przed nimi zawierać kazali, ubóstwa, nędze ich się nie litując ani żałując. Chcesz wiedzieć, w piekle co są za przysmaki? Wiedz, iże bankiet potępieńców taki (pomniąc na paszty przeszłe wyśmienite i smakowite). Teraz głód srogi cierpią wycieńczeni, zaczym jakby psi wściekli zajuszeni ciała na sobie zębami kąsają, wrzeszcząc, zgrzytają. A wtym z piekielnej kuchnie jeść wydają, dla głodnych gości półmiski stawiają, z ochotą wielką one prezentują i kredensują: żaby, jaszczurki, parchate bufony, żmije rozjadłe i wężów ogony, padalce, trzewa z gadziny brzydliwe, wspomnieć straszliwe. Te czarci w usta potępieńców tkają, jednę za drugą potrawę podają. Ach
przed nimi zawierać kazali, ubóstwa, nędze ich się nie litując ani żałując. Chcesz wiedzieć, w piekle co są za przysmaki? Wiedz, iże bankiet potępieńców taki (pomniąc na paszty przeszłe wyśmienite i smakowite). Teraz głód srogi cierpią wycieńczeni, zaczym jakby psi wściekli zajuszeni ciała na sobie zębami kąsają, wrzeszcząc, zgrzytają. A wtym z piekielnej kuchnie jeść wydają, dla głodnych gości półmiski stawiają, z ochotą wielką one prezentują i kredensują: żaby, jaszczurki, parchate bufony, żmije rozjadłe i wężów ogony, padalce, trzewa z gadziny brzydliwe, wspomnieć straszliwe. Te czarci w usta potępieńców tkają, jednę za drugą potrawę podają. Ach
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 71
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
. 16. Sen miewają cudnie twardy, i jak O Opetanych.
by byli bez zmysłów często się prezentują. 17. Często czegoś się nagle lękają. 18. Różnych zwierząt bestii, głos naśladują, jako to ryczenie Lwów, niedźwiedzi, wołów, szczekanie psów, kwiczenie, beczenie, etc. 19. Zębami zgrzytają, jak psy wściekłe zapienią się. 20. Idą nad jakie przepaści, na drzewa, mury, 21. Od ręki na sobie cudzej położonej, czują coś albo zimnego, albo gorącego; albo ciężkiego. 22. Położenie na sobie Relikwii sekretne, czują, każą odrzucić smrodem nazywając, 23. Wszytkie rzeczy Duchowne święcone
. 16. Sen miewaią cudnie twardy, y iak O Opetanych.
by byli bez zmysłow często się prezentuią. 17. Często czegoś się nagle lękaią. 18. Rożnych zwierząt bestyi, głos naśladuią, iáko to ryczenie Lwow, niedzwiedzi, wołow, szczekánie psow, kwiczenie, beczenie, etc. 19. Zębami zgrzytaią, iak psy wsciekłe zapienią się. 20. Idą nad iákie przepaści, ná drzewá, mury, 21. Od ręki ná sobię cudzey położoney, czuią coś álbo zimnego, albo gorącego; álbo ciężkiego. 22. Położenie na sobię Relikwii sekretne, czuią, każą odrzucić smrodem nazywaiąc, 23. Wszytkie rzeczy Duchowne swięcone
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 218
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Położenie na sobie Relikwii sekretne, czują, każą odrzucić smrodem nazywając, 23. Wszytkie rzeczy Duchowne święcone mają w nienawiści; osobliwie Księży, Egzorcystów; w Kościół wniść niechcą. Krzyża, wody święconej Ewangelii, Pasyj czytania, tak nie lubią, że się żżymają, rzucają, jak na torturze, pocą się, zgrzytają, w zmysłach tępieją, pomieszania wielkie pokazują, na ziemię padają, 24. Będąc z natury prości, nie uczeni, litery nie znający, jeźliby głębokie wysokie rzeczy interpretowali, innych sekreta rewelowali: grali na instrumentach, prorokowali, różnymi mówili językami: jeźli by coś nad moc, nataralne siły, co supernaturalnego czynili
Położenie na sobię Relikwii sekretne, czuią, każą odrzucić smrodem nazywaiąc, 23. Wszytkie rzeczy Duchowne swięcone maią w nienawiści; osobliwie Xięży, Exorcystow; w Kościoł wniść niechcą. Krzyża, wody swięconey Ewangelii, Passyi czytania, tak nie lubią, że się żżymaią, rzucaią, iak na torturze, pocą się, zgrzytaią, w zmysłach tępieią, pomieszania wielkie pokazuią, ná ziemię padaią, 24. Będąc z natury prości, nie uczeni, litery nie znaiący, ieźliby głębokie wysokie rzeczy interpretowali, innych sekreta rewelowali: grali na instrumentach, prorokowali, rożnymi mowili ięzykami: ieźli by coś nad moc, nataralne siły, co supernaturalnego czynili
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 218
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
się w żarkich płomieniach (względem których według zdania Świętego Augustyna w hutach naszych ognie malowane są) ciała i dusze niewypowiedzianym bólem przeniknione smażą. Który to czarny ogień/ góre a nie świeci/ pali a nie trawi/ niszczy a nie zniszczy. W tym ogniu wyschłe pragnienia pieką/ kropla wody niekanie. Wytrawione głody zęboma zgrzytają/ a odrobina nie spadnie. Gorzkie lamenty bez pociechy/ płacze/ łzy/ bez ulitowania/ wrzaski krzyki/ wycia bez nadziei/ wszytkie piekielne kąty napełniają. Któż bowiem tam pocieszyć może? gdzie nie tylko jadowici czarci/ ale wszyscy wobec i z osobna każdy/ jako psi wzajem się gryząc/ sobie są głównymi nieprzyjaciołami
się w żarkich płomieniách (względem ktorych według zdania Swiętego Augustyna w hutach nászych ognie malowane są) ćiáła y dusze niewypowiedźianym bolem przeniknione smażą. Ktory to czarny ogień/ gore á nie świeći/ pali á nie trawi/ niszczy á nie zniszczy. W tym ogniu wyschłe pragnienia pieką/ kropla wody niekánie. Wytrawione głody zębomá zgrzytaią/ á odrobiná nie spadnie. Gorzkie lámenty bez poćiechy/ płacze/ łzy/ bez ulitowania/ wrzaski krzyki/ wyćiá bez nádźiei/ wszytkie piekielne kąty nápełniáią. Ktoż bowiem tam poćieszyć może? gdźie nie tylko iádowići czarći/ ale wszyscy wobec y z osobná każdy/ iáko pśi wzaiem się gryząc/ sobie są głownymi nieprzyiáćiołami
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 160
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
, a ja tego Nie czuję; czci uwłoczą — milczeniem odbywam; Pukają się od jadu — ja ich śmiechem zbywam; Żują o mnie — ja znoszę; krzywdzą — nie styskuję; Krzywo patrzą — wesołą ja twarz pokazuję; Nie wzruszam się, gdy oni i piekło wzruszają; Szczekają — ja nie słyszę; zębami zgrzytają — Ja nie patrzam; mnie grożą, a ja się nie boję; Gębę krzywią, a ja zaś jako wryty stoję; Turbują — ja w pokoju; nie gadam, gabniony; Niczym się nie urażam, od nich urażony; Złą ich potwarz cnotliwe me sprawy zbijają; Zdrady knują — uchodzę; na zdrowie czyhają
, a ja tego Nie czuję; czci uwłoczą — milczeniem odbywam; Pukają się od jadu — ja ich śmiechem zbywam; Żują o mnie — ja znoszę; krzywdzą — nie styskuję; Krzywo patrzą — wesołą ja twarz pokazuję; Nie wzruszam się, gdy oni i piekło wzruszają; Szczekają — ja nie słyszę; zębami zgrzytają — Ja nie patrzam; mnie grożą, a ja się nie boję; Gębę krzywią, a ja zaś jako wryty stoję; Turbują — ja w pokoju; nie gadam, gabniony; Niczym się nie urażam, od nich urażony; Złą ich potwarz cnotliwe me sprawy zbijają; Zdrady knują — uchodzę; na zdrowie czyhają
Skrót tekstu: PsalArianBar_II
Strona: 651
Tytuł:
Psalmy i pieśni ariańskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Raków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni, psalmy
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
, Kaszel wolny i suchy, we śnie drzenie, i częste ocknienia nad zwyczaj zwołaniem, pod czas i sczkawka napada, niektórzy język wywieszają. Inszym śpiąc śliny z ust wiele płynie, przytym ocknąwszy, nudności, i czkliwości ich napadają; insi przez sen się swarzą i gniewają się gdy ich przebudzą, drudzy zębami zgrzytają, i jakby ssący albo zujący zdadzą się, niektórym puisy ustępują, pot zimny wychodzi raz blednieją, drugi raz się zarumienieją; niektórzy apetytu nie mają, insi nad zwycza yjedzą, insi ustawnie śpią, drudzy zawsze się trapią, i sobą nudzą, skąd z miejsca na miejsce przenoszą się, insi womity miewają albo do
, Kászel wolny y suchy, we śnie drzenie, y częste ocknienia nád zwyczay zwołániem, pod czás y sczkawká napada, niektorzy ięzyk wywieszáią. Inszym śpiąc śliny z ust wiele płynie, przytym ocknąwszy, nudnośći, y czkliwośći ich nápadáią; inśi przez sen się swárzą y gniewaią się gdy ich przebudzą, drudzy zębámi zgrzytáią, y iákby ssący álbo zuiący zdádzą się, niektorym puisy ustępuią, pot zimny wychodzi raz blednieią, drugi raz się zárumienieią; niektorzy apetytu nie máią, inśi nád zwycza yiedzą, inśi ustáwnie spią, drudzy záwsze się trapią, y sobą nudzą, zkąd z mieyscá ná mieysce przenoszą się, inśi womity miewáią álbo do
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 250
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
. Zatym się nakłoni/ I rzecze: ponieważ jest Herodów poddany/ Ja go nie mogę sądzić: niesłusznie wydany Pod mój sąd/ zwłaszcza gdy tu Heród swą osobą Obecnym jest: weścież go/ sądźcie się tam z sobą. Rzekł: A tu wszyscy pilno po sobie wzglądają: Staroście nie dziękują/ na Pana zgrzytają. A widząc że to już być nie może inaczej/ Nie omieszkiwać (prawią) prowadzić go raczej. Szabasz nadchodzi święty/ a koniecznie trzeba/ Żeby już ten bluźnierca więcej nie jadł chleba. Już tedy tych potwarzy/ i dziwnych przykrości/ Które tu potykały Pana bez winności. Psal: 38. Luc: 23
. Zátym się nákłoni/ I rzecze: ponieważ iest Herodow poddány/ Ia go nie mogę sądźić: niesłusznie wydány Pod moy sąd/ zwłaszczá gdy tu Herod swą osobą Obecnym iest: weśćież go/ sądźćie się tám z sobą. Rzekł: A tu wszyscy pilno po sobie wzglądáią: Stároście nie dźiękuią/ ná Páná zgrzytáią. A widząc że to iuż być nie może ináczey/ Nie omieszkiwáć (práwią) prowádźić go ráczey. Szábász nádchodźi święty/ á koniecznie trzebá/ Zeby iuż ten bluźniercá więcey nie iadł chlebá. Iuż tedy tych potwarzy/ y dźiwnych przykrośći/ Ktore tu potykáły Páná bez winnośći. Psal: 38. Luc: 23
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 41.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
w paradzie udrzwi stoją konie już kulbaczone. Wchodzą do izby Czołem, Czołem. Pyta mię tedy JoMSC Pan Pułkownik dowiaduje się co to za Ludzie skąd i dokąd idą i dlaczego wczora porabowali i posiekli Żołnierzów jego Pułku. Pytam ja niech ze wprzód wiem który JoMSC Pan Pułkownik Powiedział. JoMSC Pan Muraszka a drudzy sapają zgrzytają zębami wąsy ciągną gryzą. A tu 300 koni dokoła chałupę obskoczyli wołając stójcie jeno Regalistowie wnet tu was powiązemy jako Baranów. Odpowiedąm tedy Czując się być Żołnierzem in servitio Rzpty i w kompucie wojska zostawającym Nie bardzo by mi należało wywodzić się JoMŚCi Panu Pułkownikowi jako do tych rzeczy mniej należącemu skąd i dokąd idę ale zem
w paradzie udrzwi stoią konie iuz kulbaczone. Wchodzą do izby Czołęm, Czołęm. Pyta mię tedy IoMSC Pan Pułkownik dowiaduie się co to za Ludzie zkąd y dokąd idą y dlaczego wczora porabowali y posiekli Zołnierzow iego Pułku. Pytam ia niech ze wprzod wiem ktory IoMSC Pan Pułkownik Powiedział. IoMSC Pan Muraszka a drudzy sapaią zgrzytaią zębami wąsy ciągną gryzą. A tu 300 koni dokoła chałupę obskoczyli wołaiąc stoycie ieno Regalistowie wnet tu was powiązemy iako Baranow. Odpowiedąm tedy Czuiąc się bydz Zołnierzęm in servitio Rzpty y w kompucie woyska zostawaiącym Nie bardzo by mi nalezało wywodzić się IoMSCi Panu Pułkownikowi iako do tych rzeczy mniey nalezącemu zkąd y dokąd idę ale zem
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 155
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688