pokoju; Które się/ jako dziecka szpecą/ pragnąc stroju. Świat się opak obrócił: o co Dzieciom łają; Oto się same Matki/ częstokroć starają. Z prostoty/ popisze się wąglami/ Dziecina; Az przed Matką/ Dzieciny małej/ wielka wina Laje gromi: a podczas/ nie trzymając długu/ Brzozowym zmywa sokiem/ pstrociny bez ługu. Na którą/ wołać trzeba: Hala miła Pani! Któż to/ co sam rad czyni/ w prostych dzieciach gani? Ciebieć to Matko/ własna Córka wyrażała; Która/ niedawno/ w muchy upstrzona/ widziała: I dziw/ że się nie zlękło serduszko dzieciny/ Licząc/ na
pokoiu; Ktore się/ iáko dźiecká szpecą/ prágnąc stroiu. Swiát się opak obroćił: o co Dźiećiom łáią; Oto się sáme Mátki/ częstokroć stáráią. Z prostoty/ popisze się wąglámi/ Dźiećiná; Az przed Matką/ Dźiećiny máłey/ wielka winá Láie gromi: á podczas/ nie trzymáiąc długu/ Brzozowym zmywá sokiem/ pstroćiny bez ługu. Ná ktorą/ wołáć trzebá: Hálá miłá Páni! Ktoż to/ co sam rád czyni/ w prostych dźiećiách gáni? Ciebieć to Mátko/ włásna Corká wyrażáłá; Ktorá/ niedawno/ w muchy vpstrzona/ widźiáłá: Y dźiw/ że się nie zlękło serduszko dźiećiny/ Licząc/ ná
Skrót tekstu: ŁączZwier
Strona: D2
Tytuł:
Nowe zwierciadło
Autor:
Jakub Łącznowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
Mazurowie mili, Gdzieście się popili: W Warce na gorzałce, W Czersku na złym piwsku? Jechali przez pole, Złamali dwie kole.
Mazowiecki kaftan Zgoninami natkan, Co się Mazur ruszy, Z kaftana się kruszy.
Więc wąsy odyma, Rohatynę trzyma.
Mazurowie naszy Po jaglanej kaszy Słone wąsy mają, Piwem je zmywają. Skoro się podpiją, Wnet chłopa zabiją.
Szarszan zardzewiały, Z poszew opadały, Kijec granowity, Harkabuz nabity: Tak jadą na roki, Podeprą swe boki.
Zstępuj mu z gościńca, Rzuci się do kijca, Potem z harkabuza Wnet poprawi guza. Chocia w piasku brodzą, Lecz ostrożnie chodzą.
Znaj, Polaku
Mazurowie mili, Gdzieście się popili: W Warce na gorzałce, W Czersku na złym piwsku? Jechali przez pole, Złamali dwie kole.
Mazowiecki kaftan Zgoninami natkan, Co się Mazur ruszy, Z kaftana się kruszy.
Więc wąsy odyma, Rohatynę trzyma.
Mazurowie naszy Po jaglanej kaszy Słone wąsy mają, Piwem je zmywają. Skoro się podpiją, Wnet chłopa zabiją.
Szarszan zardzewiały, Z poszew opadały, Kijec granowity, Harkabuz nabity: Tak jadą na roki, Podeprą swe boki.
Zstępuj mu z gościńca, Rzuci się do kijca, Potem z harkabuza Wnet poprawi guza. Chocia w piasku brodzą, Lecz ostrożnie chodzą.
Znaj, Polaku
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 15
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
posrzebrzane namażesz/ i na gorące słońce wystawisz. Poklepiesz ręką/ etc. Jako się zaś z skorami wyprawnemi do śrzebrzenia obchodzą? jako je śrzebrzą/ jako polerują? Długoby tu o tym/ i bez widzenia przytrudniej. Krótko jednak. Biorą skory wyprawne/ biciem i nogami gniotą/ żeby zwolniały/ zmiękczały/ wodą zmywają na jednej stronie/ i nożem duzym szerokim/ rozgarnywają/ i oskrobują. Klejem pargamenowym jak klajstrem cienko nasmarowawszy/ płatami srebrnemi nanoszą/ gdy uschnie/ kijem u którego na końcu kamień gładki/ gładzą. Toż dopiero jeżeli mają być wypukle/ albo z figurami/ w prasie na drewnianych formach rzniętych (pilśnią nałożywszy)
posrzebrzáne námáżesz/ i ná gorące słońce wystáwisz. Poklepiesz ręką/ etc. Iáko się zás z skorami wypráwnemi do śrzebrzenia obchodzą? iáko ie śrzebrzą/ iáko poleruią? Długoby tu o tym/ i bez widzenia przytrudniey. Krotko iednák. Biorą skory wypráwne/ bićiem i nogami gniotą/ żeby zwolniáły/ zmiękczały/ wodą zmywáią ná iedney stronie/ i nożem duzym szerokim/ rozgárnywáią/ i oskrobuią. Kliiem párgámenowym iak klaystrem ćienko násmarowáwszy/ płátámi srebrnemi nánoszą/ gdy uschnie/ kiiem u ktorego ná końcu kamień głádki/ głádzą. Toż dopiero ieżeli máią bydź wypukle/ albo z figurámi/ w práśie ná drewnianych formách rzniętych (pilśnią náłożywszy)
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 220
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
poważnej osobie, niesie ból ciężki, drogie Dziecię, Tobie. Bo gdy obrzędy dawne zachowuje i Abramowym znakiem Cię piątnuje, zrzyna okrutnie skorupą zostrzoną skóreczkę z ciałka świeżuchno zrodzoną; i tak, nie znając i namniejszej złości, tylko dla starcia ludzkich przewrotności, w raniuchnym wieku krew z siebie wylewasz, swą niewinnością nasze winy zmywasz. Jakie kwilenia, o niemowiąteczko, jakie kwilenia, mała Dziecineczko, srogość boleści Twojej wyrażały, łzy Matce Twojej serce rozkrawały! Weź, weź na ręce Dziecię rozrzewnione, weź, Panno święta, weź Dziecię skrwawione; weź, a w boleściach tulić Go usiłuj, obłapiaj, całuj, głaszcz, ściskaj, umiłuj.
poważnej osobie, niesie ból ciężki, drogie Dziecię, Tobie. Bo gdy obrzędy dawne zachowuje i Abramowym znakiem Cię piątnuje, zrzyna okrutnie skorupą zostrzoną skóreczkę z ciałka świeżuchno zrodzoną; i tak, nie znając i namniejszej złości, tylko dla starcia ludzkich przewrotności, w raniuchnym wieku krew z siebie wyléwasz, swą niewinnością nasze winy zmywasz. Jakie kwilenia, o niemowiąteczko, jakie kwilenia, mała Dziecineczko, srogość boleści Twojej wyrażały, łzy Matce Twojej serce rozkrawały! Weź, weź na ręce Dziecię rozrzewnione, weź, Panno święta, weź Dziecię skrwawione; weź, a w boleściach tulić Go usiłuj, obłapiaj, całuj, głaszcz, ściskaj, umiłuj.
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 55
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
jaki taki, jak może unika, Od szalonego ze krwie holeryka. Wreszcie by był Piotr u Arcy-Kapłana, Niestał przy ogniu, gdzie świecił ogarek,
Nie zaparł by się po trzy razy Pana, Aniby nieznał, w tej kuchni kucharek, Postrzegł błąd, kiedy kur nad nim zaśpiewał, Pokutną wodą sparzeliznę zmywał. Nakoniec niechaj Hutnik, pogorzelec, Świadkami będą wielkiej ognia mocy, Tak żołnierz, Puszkarz, i dowodny Strzelec, Ze ty wojujesz w południe, w północy, Nic to u ciebie Rzym spalić bogaty, Jeszcześ się cieszył z Neronem z tej straty. Tu czas nadchodzi między nami zgody, Niech trzeci do
iáki táki, iák może unika, Od szálonego ze krwie holeryka. Wreszcie by był Piotr u Arcy-Kápłana, Niestał przy ogniu, gdzie świecił ogárek,
Nie záparł by się po trzy rázy Pána, Aniby nieznał, w tey kuchni kuchárek, Postrzegł błąd, kiedy kur nád nim zaśpiewał, Pokutną wodą spárzeliznę zmywał. Nákoniec niechay Hutnik, pogorzelec, Swiadkámi będą wielkiey ognia mocy, Ták żołnierz, Puszkárz, y dowodny Strzelec, Ze ty woiuiesz w południe, w połnocy, Nic to u ciebie Rzym spálić bogáty, Jeszcześ się cieszył z Neronem z tey stráty. Tu czás nadchodzi między námi zgody, Niech trzeci do
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 145
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
dawając mu mącznicę pić przez wszytek czas mazania/ a przed każdym namazaniem trzeba konia przemywać ługiem/ jako wyższej. Na Strupy.
Strupy nie tak się szerzą jako parchy/ przeto też mniej są zaraźliwe i łacniejsze do leczenia. Te masłem świeżym niepłokanym namazuj aby odmiękły/ warzże Rzepik w occie/ a tym one strupy zmywaj: abo dębnice wziąwszy od Garbarza/ abo też czerwonej farby skornej/ warz z octem a przemywaj.
Na wszelakie pomienione trafunki olejek barzo dobry: Weźmi nasienia konopnego/ włóż go w garniec nowy podziurawiony na dole/ tak jednak żeby siemię nie przepadło/ ten zamaż zwierzchu gliną i ciastem prawie dobrze/ wstawże go
dawáiąc mu mącznicę pić przez wszytek czás mázánia/ á przed kożdym námázaniem trzebá koniá przemywáć ługiem/ iáko wyższey. Ná Strupy.
Strupy nie ták się szerzą iáko párchy/ przeto też mniey są záráźliwe y łácnieysze do leczenia. Te másłem świeżym niepłokánym námázuy áby odmiękły/ warzże Rzepik w ocćie/ á tym one strupy zmyway: ábo dębnice wźiąwszy od Gárbárzá/ ábo też czerwoney fárby skorney/ warz z octem á przemyway.
Ná wszelákie pomienione tráfunki oleiek bárzo dobry: Weźmi naśienia konopnego/ włoż go w gárniec nowy podźiuráwiony ná dole/ ták iednák żeby śiemię nie przepádło/ ten zámaż zwierzchu gliną y ćiástem práwie dobrze/ wstawże go
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: Pij
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
: ta dziwnie radosna/ z łaski mu dziękuje/ I gołębicę wprzągszy powetrzem zlatuje Na brzeg Laurentski; kędy ognany trzcinami/ Drze się Numik do morza z rzecznemi wodami. Temu z niego śmiertelność nakazuje zrazić Do czysta/ i z niebaczka pod wody go wrazić. Rogawiec wskok Wenery wolą wykonywa/ COkolwiek śmiertelnego z Eneasa zmywa/ I płocze wodą/ część go najlepsza została. Olejkami boskiemi zmyte namazała Mać ciało/ i zmieszaną ambrozją z drogiem Nęktarem ust potarszy/ sprawiła go Bogiem; A tego rzesza Rzymska Indygetem zowie/ I zdała mu ofiary/ Cerkwie pogotowie. Po nim z Albą Latium objął Askanius Dwuimiony/ a za nim królował Sylwius;
: tá dźiwnie rádosna/ z łaski mu dźiękuie/ Y gołębicę wprzągszy powetrzem zlátuie Ná brzeg Laurentski; kędy ognány trzcinámi/ Drze się Numik do morzá z rzecznemi wodámi. Temu z niego śmiertelność nakázuie zráźić Do czystá/ y z niebaczká pod wody go wráźić. Rogáwiec wskok Wenery wolą wykonywa/ COkolwiek śmiertelnego z AEneasa zmywa/ Y płocze wodą/ część go naylepsza zostáła. Oleykámi boskiemi zmyte namázáła Máć ćiáło/ y zmieszáną ámbrozyą z drogiem Nęktárem vst potárszy/ sprawiła go Bogiem; A tego rzesza Rzymska Indigetem zowie/ Y zdáła mu ofiáry/ Cerkwie pogotowie. Po nim z Albą Látium obiął Askánius Dwuimiony/ á zá nim krolowáł Sylwius;
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 366
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
sięgał Cię w niebie, Twe jednorodne Plemię nie ruszy i zawrzesz na mój gorzki płacz uszy? Nie czuję serca, bo mi w nie nowe wpadło żelazo Symeonowe”. Upuści ręce, oni Go bierzą z świętego łona, tak jako dzierżą z obu stron pod Nim płócienne rogi i tak złożywszy w miedzi chędogiej, zmywają lipką flegmę, a rany obfity kąpie strumień różany. Tenże zarazem spół wytoczony, w jeden go zleją statek toczony, a otworzywszy bogate słoje balsamów wonnych, puszczą weń zdroje i pomazawszy mirrą po wierzchu uwiną, bo dzień prawie na smierzchu. 7. Kompleta
Poniżej smętnej góry, na stronie, gdzie w równi
sięgał Cię w niebie, Twe jednorodne Plemię nie ruszy i zawrzesz na mój gorzki płacz uszy? Nie czuję serca, bo mi w nie nowe wpadło żelazo Symeonowe”. Upuści ręce, oni Go bierzą z świętego łona, tak jako dzierżą z obu stron pod Nim płócienne rogi i tak złożywszy w miedzi chędogiéj, zmywają lipką flegmę, a rany obfity kąpie strumień różany. Tenże zarazem spół wytoczony, w jeden go zleją statek toczony, a otworzywszy bogate słoje balsamów wonnych, puszczą weń zdroje i pomazawszy mirrą po wierzchu uwiną, bo dzień prawie na smierzchu. 7. Kompleta
Poniżej smętnej góry, na stronie, gdzie w równi
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 100
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
obłoki płowe, także ja bym też, opuściwszy ziemię, do wysokiego przeniósł nieba ciemię. A idąc za Nim do krwawej kąpieli, gdzie w ciężkiej trwodze serce się w Nim dzieli (aleć je stawił, o Ojcze, gotowe, iszcząc wyroki Twe diamentowe), niech się porzucę na tym świeżym placu, zmywając sprosny w gorzkim nierząd płaczu. Zatym Cię proszę przez orszak on nocny, który wstecz upadł na głos: “Jam jest” mocny.
Przez miecze, ognie i kręte powrozy, które uwieły gęste nań obroży. Przez strumień i brzeg ostry cedronowy i on policzek srogi, Bogu nowy. Przez kura – iś
obłoki płowe, także ja bym też, opuściwszy ziemię, do wysokiego przeniósł nieba ciemię. A idąc za Nim do krwawej kąpieli, gdzie w ciężkiej trwodze serce się w Nim dzieli (aleć je stawił, o Ojcze, gotowe, iszcząc wyroki Twe dyjamentowe), niech się porzucę na tym świeżym placu, zmywając sprosny w gorzkim nierząd płaczu. Zatym Cię proszę przez orszak on nocny, który wstecz upadł na głos: “Jam jest” mocny.
Przez miecze, ognie i kręte powrozy, które uwieły gęste nań obroży. Przez strumień i brzeg ostry cedronowy i on policzek srogi, Bogu nowy. Przez kura – iś
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 140
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
, Ryfejskiem śniegiem się bielące, A drudzy tędy, gdzie las opasały Olszyny, kędy łąki się wydały Gdzie, dmą rosistą Zefir wiejąc zgoła Z Ziemie na wiosnę wyprowadża zioła. gdzie Iliss cichy po piasku się toczy, Kędy leniwo płynąc, równe moczy. Pola Moeander: tam zaś kędy spływa, Czcze piaski nurtem bystrolotnym zmywa. Wy gdzie Maraton śliskiemi brzegami Lasy otwiera, gdzie idą z trżodami W nocy małemi Matki wykocone, Na paszą: wy skąd zimna uprzykrzone Ostry (poddany ciepłemu Austrowi) Miękczy Akarnan: Ty ku Hymettowi Suń się słodkiemu; Ten niechaj na małe Bieży Achidny: Długo zależałe Leżą bez łowów: gdzie morza krzywego Brzegi Sunioń
, Rypheyskiem sniegięm się bielące, A drudźy tędy, gdźie las opasáły Olszyny, kędy łąki się wydáły Gdźie, dmą rosistą Zefir wieiąc zgołá Z Ziemie ná wiosnę wyprowadźa źiołá. gdźie Iliss cichy po piasku się tocży, Kędy lęniwo płynąc, rowne mocży. Polá Moeánder: tám záś kędy spływa, Czcże piaski nurtęm bystrolotnym zmywa. Wy gdźie Máráton sliskięmi brzegámi Lásy otwiera, gdźie idą z trżodámi W nocy máłęmi Mátki wykocone, Ná paszą: wy zkąd źimna uprzykrzone Ostry (poddány ćiepłemu Austrowi) Miękczy Akárnąn: Ty ku Hymettowi Suń się słodkięmu; Tęn niechay ná máłe Bieży Achidny: Długo záleżáłe Leżą bez łowow: gdźie morzá krzywego Brzegi Suńioń
Skrót tekstu: SenBardzTrag
Strona: 121
Tytuł:
Smutne Starożytności Teatrum, to jest Tragediae Seneki rzymskiego
Autor:
Seneka
Tłumacz:
Jan Alan Bardziński
Drukarnia:
Jan Christian Laurer
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696