, i wy z rewerendą. Widzicie, w co się wasze obracają zbiory, Że go prędzej dla spadku dobiją, kto chory; Wżdyć sukcesyja spada po ojcach na syny — Dla jakiejże ojcami zowiem was przyczyny? Jeśli nie nam skarbicie, ale my wam raczej, Wszytkie rzeczy, i Pismo Święte, się zopaczy. 209. CHŁOPIEC SPADŁ Z DRZEWA
Leząc chłopiec po ptaki, strącił karki z drzewa. Niechże się, rzekę, każdy człek tego spodziewa, Co się wyżej po rzeczy mniej potrzebne wspina, Żeby się nie urwała krucha z nim chabina; Wszytkie bowiem sposoby kruchą są i wąską, Których się na tym świecie chwytamy
, i wy z rewerendą. Widzicie, w co się wasze obracają zbiory, Że go prędzej dla spadku dobiją, kto chory; Wżdyć sukcesyja spada po ojcach na syny — Dla jakiejże ojcami zowiem was przyczyny? Jeśli nie nam skarbicie, ale my wam raczej, Wszytkie rzeczy, i Pismo Święte, się zopaczy. 209. CHŁOPIEC SPADŁ Z DRZEWA
Leząc chłopiec po ptaki, strącił karki z drzewa. Niechże się, rzekę, każdy człek tego spodziewa, Co się wyżej po rzeczy mniej potrzebne wspina, Żeby się nie urwała krucha z nim chabina; Wszytkie bowiem sposoby kruchą są i wąską, Których się na tym świecie chwytamy
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 638
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
polu, dobytek w oborze; Chce kopców dalej pomknąć, rozprzestrzenić miedze. Zazdrość z łakomstwem, te dwie w sercach ludzkich jędze, Wyżarły szczyrość, miłość bliźniego. Już cnoty Nie masz i pobożności: -wszyscy ciągną koty, Wszyscy poszli za światem, ba, za diabłem raczej; Ten wszytko, żeby piekło napełnił, zopaczy. Mając milami gruntów, przecież ciasno siedzą, Choć, że im na trzy łokcie dosyć ziemie, wiedzą; Nie sąsiedzi — bracia, co pod jedną wątrobą : Zmieścili, nie mogą się we wsi zmieścić z sobą. Syn w ojcowską, jeżeli nieskoro umiera, Metrykę, żeby rychlej dziedziczył, zaziera. 174.
polu, dobytek w oborze; Chce kopców dalej pomknąć, rozprzestrzenić miedze. Zazdrość z łakomstwem, te dwie w sercach ludzkich jędze, Wyżarły szczyrość, miłość bliźniego. Już cnoty Nie masz i pobożności: -wszyscy ciągną koty, Wszyscy poszli za światem, ba, za diabłem raczej; Ten wszytko, żeby piekło napełnił, zopaczy. Mając milami gruntów, przecież ciasno siedzą, Choć, że im na trzy łokcie dosyć ziemie, wiedzą; Nie sąsiedzi — bracia, co pod jedną wątrobą : Zmieścili, nie mogą się we wsi zmieścić z sobą. Syn w ojcowską, jeżeli nieskoro umiera, Metrykę, żeby rychlej dziedziczył, zaziera. 174.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 103
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, błaźnie, najmi dla dziwów i figli! Jeszczeście tego, krnąbrni Żydzi, nie dościgli, Że nikt prócz Boga cudów (jakie przez swe sługi Wam kwoli czynił) czynić już nie może drugi? A małoście ich mieli przez półczwarta lata? Wżdyście nie uwierzyli! Pomożeć to kata! Komu zły duch zopaczy rozum i sumnienie, Tyle w nim cuda sprawią, ile groch na ścienie. (219)
Długo Pana o rzeczy rozmaite bada, Ale mu nic na wszytko Pan nie odpowiada; Stoi jako zamknięta pełna skarbów skrzynia.
Znowu chce święconego pies i pereł świnia? Żydzi, instygatory wodząc nań i świadki, Chodzą jak
, błaźnie, najmi dla dziwów i figli! Jeszczeście tego, krnąbrni Żydzi, nie dościgli, Że nikt prócz Boga cudów (jakie przez swe sługi Wam kwoli czynił) czynić już nie może drugi? A małoście ich mieli przez półczwarta lata? Wżdyście nie uwierzyli! Pomożeć to kata! Komu zły duch zopaczy rozum i sumnienie, Tyle w nim cuda sprawią, ile groch na ścienie. (219)
Długo Pana o rzeczy rozmaite bada, Ale mu nic na wszytko Pan nie odpowiada; Stoi jako zamknięta pełna skarbów skrzynia.
Znowu chce święconego pies i pereł świnia? Żydzi, instygatory wodząc nań i świadki, Chodzą jak
Skrót tekstu: PotZacKuk_I
Strona: 573
Tytuł:
Nowy zaciąg ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
z trojańskiego konia najdalsze świata niskiego ustronia dźwięk dzieł marsowych i odgłos twej chwały, królu, panie mój, będą zagłuszały. Onać to Pola bujnego równina, Jakubowego gdzie przed snopem syna, nowej godności ruszone pochopy, czynieły pokłon braci jego snopy. Ślepaś, zazdrości, że co Bóg naznaczy, najdowcipniejszy rozum nie zopaczy. A żal żeć tego – pytam – było potem, gdy nierodzajnych siedmiu lat obrotem ścisnąwszy ziemię, głód z dekretem głuchej śmierci zaglądał w wyłacniałe brzuchy? Dopiero w ten czas kłania się i klęka najzazdrościwszy, kiedy go mus nęka. Dopiero Józef godny, mądry, szumny, skoro swojemi nakarmieł ich gumny, skoro
z trojańskiego konia najdalsze świata niskiego ustronia dźwięk dzieł marsowych i odgłos twej chwały, królu, panie mój, będą zagłuszały. Onać to Pola bujnego równina, Jakóbowego gdzie przed snopem syna, nowej godności ruszone pochopy, czynieły pokłon braci jego snopy. Ślepaś, zazdrości, że co Bóg naznaczy, najdowcipniejszy rozum nie zopaczy. A żal żeć tego – pytam – było potem, gdy nierodzajnych siedmiu lat obrotem ścisnąwszy ziemię, głód z dekretem głuchéj śmierci zaglądał w wyłacniałe brzuchy? Dopiero w ten czas kłania się i klęka najzazdrościwszy, kiedy go mus nęka. Dopiero Józef godny, mądry, szumny, skoro swojemi nakarmieł ich gumny, skoro
Skrót tekstu: PotPocztaKarp
Strona: 81
Tytuł:
Poczta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Muza polska: na tryjumfalny wjazd najaśniejszego Jana III
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996