, który gromu Jowiszowego skład mając w swym domu, Zwycięstwo z sławą ma jak na przywięzi, Na tegoż drzewa opadł był gałęzi. Szło i potomstwo przodków swoich śladem, Od których żonę wziął a ta przykładem I onym dawnym mogła być matronom I wszytkim wieku dzisiejszego żonom. Cnotą Zuzannie, gładkością Helenie, Męstwem zrównała Trazeowej żenie. W dobrych uczynkach, jałmużnach bez mała Nie wszytkim wieku swego przodowała. Z tą mu wiek kwitnął, z tą wszytko szczęśliwie Darzyło mu się, że on choć nie chciwie Starał się o to, przecię mu bogate Plony rodziła ziemia a zaś za te Złota coraz to przybywało więcej, Tak że i stami
, ktory gromu Jowiszowego skład mając w swym domu, Zwycięstwo z sławą ma jak na przywięzi, Na tegoż drzewa opadł był gałęzi. Szło i potomstwo przodkow swoich śladem, Od ktorych żonę wziął a ta przykładem I onym dawnym mogła być matronom I wszytkim wieku dzisiejszego żonom. Cnotą Zuzannie, gładkością Helenie, Męstwem zrownała Thrazeowej żenie. W dobrych uczynkach, jałmużnach bez mała Nie wszytkim wieku swego przodowała. Z tą mu wiek kwitnął, z tą wszytko szczęśliwie Darzyło mu się, że on choć nie chciwie Starał się o to, przecię mu bogate Plony rodziła ziemia a zaś za te Złota coraz to przybywało więcej, Tak że i stami
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 425
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
dwój na części równe, póki jeden podział CN nie wynidzie mniejszy nisz szósta część cyrkułu, i nie zbliży się do dwunastej. Około Rozmierzania obwodu Figur Płaskich. Zabawa VIII. Figura Nauki 75 Zabawy 4. Około Rozmierzania Obwodu Figur Płaskich.
Potym przez C zrysuj Diameter CS, pociągniony aż do L, aby SL, zrównała promieniowi MS. Toż od L, przez N, prostą linią LP przeprowadź, którejby zabiegła tangensa CP, w punkcie P. Stanie CP, blisko równa Lunecie CN. Zaczym CP, wzięta tyle razy: na wiele części jest podzielona Luneta CD: wyda CG, równą całej Lunecie CD danej do rozmierzania.
dwoy ná częśći rowne, poki ieden podźiał CN nie wynidźie mnieyszy nisz szosta część cyrkułu, y nie zbliży się do dwunastey. Około Rozmierzánia obwodu Figur Płáskich. Zábáwá VIII. Figurá Náuki 75 Zábáwy 4. Około Rozmierzánia Obwodu Figur Płáskich.
Potym przez C zrysuy Dyámeter CS, poćiągniony áż do L, áby SL, zrownáłá promięniowi MS. Toż od L, przez N, prostą liniią LP przeprowadź, ktoreyby zábiegłá tángensá CP, w punktćie P. Stánie CP, blisko rowna Lunećie CN. Záczym CP, wżięta tyle rázy: ná wiele częśći iest podźielona Lunetá CD: wyda CG, rowną cáłey Lunećie CD dáney do rozmierzánia.
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: 73
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
Prawo pospolite będzie. Bo jako wół wszystkim zarównie służy; tak tam Prawo wszytkim służyć miało. Nie zrozumieli wolej mądrzy Ateńczykowie Książęcia swego; ale jedni powiadali/ iż to na pamiątkę wołu onego/ którego na Maratanie zabił/ uczynił: drudzy/ aby tym do rolej pobudził. Wszytkie Rzeczypospolite obydzmy kołem; żadna Polakowi nie zrównała/ ani zrówna; abo na wtórym/ abo na trzecim/ od niego usiądzie stopniu. Ma Polak szatę znamienitą/ to jest równą z swym Panem wolność. Ma ozdobny pierścień złoty/ to jest szlachectwo/ którym najwyższy/ naniższemu równym w Polsce jest. Ma wołu spolnego z Królem Panem swym/ to jest Prawo pospolite
Práwo pospolite będzie. Bo iáko woł wszystkim zárownie służy; ták tám Prawo wszytkim służyć miáło. Nie zrozumieli woley mądrzy Atheńczykowie Kśiążęćiá swego; ále iedni powiádáli/ iż to ná pámiątkę wołu onego/ ktorego ná Máráthanie zábił/ vczynił: drudzy/ áby tym do roley pobudził. Wszytkie Rzeczypospolite obydzmy kołem; żadna Polakowi nie zrownáłá/ áni zrowna; ábo ná wtorym/ ábo ná trzećim/ od niego vśiędzie stopniu. Ma Polak szátę známienitą/ to iest rowną z swym Pánem wolnosć. Ma ozdobny pierśćień złoty/ to iest szláchectwo/ ktorym naywyzszy/ naniższemu rownym w Polscze iest. Ma wołu spolnego z Krolem Pánem swym/ to iest Práwo pospolite
Skrót tekstu: KunWOb
Strona: H2
Tytuł:
Obraz szlachcica polskiego
Autor:
Wacław Kunicki
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615
światło miała: od tego czasu coraz światło umniejszało się, i po szesnastu miesiącach zniknęła. Gdy w miesiącu Listopadzie pierwszy raz ukazała się, równała światłem Jutrzeńkę, w Grudniu umniejszona dochodziła Jowisza. Roku 1573 w Styczniu mniejsza była od Jowisza, a większa od gwiazdy Syriusz, z którą na końcu Lutego, a Marca początku zrównała się: w Kwietniu i Maju gwiazdom drugiej wielkości: w Czerwcu, Lipcu, i Sierpniu trzeciej: w Wrześniu, Październiku czwartej, w Grudniu i w Styczniu Roku 1574 piątej: w Lutym szóstej równa zdawała się, a w Marcu z oczu zniknęła. Kolor miala na początku jasny białawy, i iskrzący się, potym
światło miała: od tego czasu coraz światło umnieyszało się, y po szesnastu miesiącach zniknęła. Gdy w miesiącu Listopadzie pierwszy raz ukazała się, rownała światłem Jutrzeńkę, w Grudniu umnieyszona dochodziła Jowisza. Roku 1573 w Styczniu mnieysza była od Jowisza, a większa od gwiazdy Syryusz, z ktorą na końcu Lutego, a Marca początku zrownała się: w Kwietniu y Maiu gwiazdom drugiey wielkości: w Czerwcu, Lipcu, y Sierpniu trzeciey: w Wrześniu, Październiku czwartey, w Grudniu y w Styczniu Roku 1574 piątey: w Lutym szostey rowna zdawała się, a w Marcu z oczu zniknęła. Kolor miala na początku iasny białawy, y iskrzący się, potym
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 301
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
występki ta pokuta płaci? Skądd tak szpetna odmiana? I komuż tak siła Do mnie wolno? którażcie w tak ciężkie wprawiła Złość pęta, jakich się kłaść na dzikie nie godzi Ziwerza, tyżeś to Córko? czyli mię sen zwodzi? Ona na to, o sroga i zapamiętała Matko, którażci w gęstych pustyniach zrównała Swym lwica okrucieństwem? w takiej pamięci Jedynaczka zostaje? kędy one chęci Których więc Próżerpina imię wdzięczne tobie, Doznawałam? a teraz w ty podziemnym grobie Jako widzisz męczę się, gdu ciebie (ach) mile Frygijskie u Cybeli bawią krotochwile. Jeżeliś przyrodzonej z serca nie wygnała Do ostatla miłości, i mnie nie
występki tá pokuta płáći? Zkądd ták szpetna odmianá? Y komuż ták śiłá Do mnie wolno? ktorażćie w ták ćięszkie wpráwiłá Złość pętá, iákich sie kłáść ná dźikie nie godźi Ziwerza, tyżeś to Corko? czyli mię sen zwodźi? Oná na to, o sroga y zápámiętáła Mátko, ktorażći w gęstych pustyniách zrownáłá Swym lwicá okrućieństwem? w tákiey pámięći Iedynaczká zostáie? kędy one chęći Ktorych więc Prozerpiná imię wdźięczne tobie, Doznawáłám? á teraz w ty podźiemnym grobie Iáko widźisz męczę się, gdu ćiebie (ách) mile Frygiyskie u Cybeli báwią krotochwile. Ieżeliś przyrodzoney z sercá nie wygnała Do ostátlá miłośći, y mnie nie
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 31
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
zapocą niebiosa.
Równie tak ludzie nie już zawsze mają siedzieć w frasunkach, gdy ich raz doznają, nie już o ziemię porzucać nadzieje, gdy się nie k myśli wesołej co dzieje.
Wszyscyśmy się z tym właśnie porodzili, byśmy przygodom za cel wszytkim byli – a nie masz nad nas nikogo lepszego, jednaż zrównała waga do jednego.
To nalepsza jest, kto, skromnie przygody znosząc, pociesznej zaś czeka pogody i umie frasunk wywieść z smutnej głowy, lepszego bytu czyniąc wzmiankę słowy.
Oto ja, który jako na wstręt dany wiatrom wierzch drzewa jestem skołatany mocą fortuny, nie już wzdycham smutny, lecz, o Filido, będę śpiewał
zapocą niebiosa.
Równie tak ludzie nie już zawsze mają siedzieć w frasunkach, gdy ich raz doznają, nie już o ziemię porzucać nadzieje, gdy się nie k myśli wesołej co dzieje.
Wszyscyśmy się z tym właśnie porodzili, byśmy przygodom za cel wszytkim byli – a nie masz nad nas nikogo lepszego, jednaż zrównała waga do jednego.
To nalepsza jest, kto, skromnie przygody znosząc, pociesznej zaś czeka pogody i umie frasunk wywieść z smutnej głowy, lepszego bytu czyniąc wzmiankę słowy.
Oto ja, który jako na wstręt dany wiatrom wierzch drzewa jestem skołatany mocą fortuny, nie już wzdycham smutny, lecz, o Filido, będę śpiewał
Skrót tekstu: WieszczSielGur
Strona: 39
Tytuł:
Sielanki albo Pieśni
Autor:
Adrian Wieszczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory poetyckie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Anna Gurowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
zmieniły, Błyszczące kaszty. Siedmiorakich świata cudów
Semiramidzie, Już nie cud idzie Lecz kurż na oko: DUCHOWNE.
I Piramida, Memficka Ida w Piasku głęboko. nietrwałość i zniszczenie, po części z osobna wyrażone.
Co cień swym frontem, Za Acherontem w Mile ciskała,
Wysokim czołem, Już się z padołem Wgłębi zrównała,
z Rodyiskim słupem, Ściemniały trupem Słoneczne blaski,
Mosiężnej cery Drogie minery Zasuły piaski.
Trwożcie się cienie! Mgliste stworzenie Umbry wieczorne,
Gdy nawet promień, Refleksje
Gaszą, i płomień, Fata niesforne.
Słońce glanś gubi, Chmura się chlubi I triumfuje,
z Światła odziera, Oko zawiera, Gdy gradem pluje
zmieniły, Błyszczące kászty. Siedmiorákich świátá cudow
Semirámidźie, Iuż nie cud idźie Lecz kurż ná oko: DVCHOWNE.
Y Pirámidá, Memficka Idá w Piasku głęboko. nietrwáłość y zniszczenie, po części z osobná wyráżone.
Co ćień swym frontem, Zá Acherontem w Mile ćiskáłá,
Wysokim czołem, Iuż się z pádołem Wgłębi zrownáłá,
z Rodyiskim słupem, Sćiemniały trupem Słoneczne bláski,
Mośiężney cery Drogie minery Zásuły piaski.
Trwożćie się ćienie! Mgliste stworzenie Umbry wieczorne,
Gdy náwet promień, REFLEXYE
Gászą, y płomień, Fátá niesforne.
Słońce glánś gubi, Chmura się chlubi Y tryumfuie,
z Swiátłá odźiera, Oko záwiera, Gdy grádem pluie
Skrót tekstu: JunRef
Strona: 9
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
śmierci oskubione, Nigdy nie przyjdą już do własnej skory One kryształy w grobie położone. Grzeczność, uroda śliczna znikczemniała A na tę zgubę Kloto się rozśmiała. 109
Starzał się Parys, zgrzybiała Helena I Izabella poszła za marnością Światową, chociaż była jak Kamena, Skryła się w lochy z przedziwną gładkością, Której to żadna nie zrównała cera, Jednakże przecię poszła za starością. Herkules mężny i wielkiej śmiałości Nie ogniem zginął — ale od miłości. 110
Ciężki to impet i mężne tarany, Któremi bije miłość natarczywa; Jednakże przecie miłe od niej rany, Chociaż je bólem serdecznym pokrywa.
Podać się musi, by był niezłamany — Takiego szturmu do
śmierci oskubione, Nigdy nie przyjdą już do własnej skory One kryształy w grobie położone. Grzeczność, uroda śliczna znikczemniała A na tę zgubę Kloto się rozśmiała. 109
Starzał się Parys, zgrzybiała Helena I Izabella poszła za marnością Światową, chociaż była jak Kamena, Skryła się w lochy z przedziwną gładkością, Ktorej to żadna nie zrownała cera, Jednakże przecię poszła za starością. Herkules mężny i wielkiej śmiałości Nie ogniem zginął — ale od miłości. 110
Ciężki to impet i mężne tarany, Ktoremi bije miłość natarczywa; Jednakże przecie miłe od niej rany, Chociaż je bolem serdecznym pokrywa.
Podać się musi, by był niezłamany — Takiego szturmu do
Skrót tekstu: LubSPir
Strona: 38
Tytuł:
Piram i Tyzbe
Autor:
Stanisław Herakliusz Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1660 a 1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1660
Data wydania (nie później niż):
1702
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Księgarnia św. Wojciecha
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1929
swój żałować? Próżno to, przyczyna jest mój rozsądek mały I namowy, które mię na cię pobudzały, Żem ci to, człowiekowi czynił tak zacnemu, Mniemając, żem to czynił jakiemu podłemu.
LXVII.
I acz lekkość, która cię od moich potkała, Z tą czcią, którąś sam sobie uczynił, zrównała, I nie tylko zrównała, ale raczej siła l po wielkiej ją części pewnie przewyższyła, Jednak, abyć się dosyć w tej krzywdzie twej stało, Odemnie to, coćby się tylko podobało, Lubo srebro lub złoto lubo majętności, Wszystko zaraz otrzymasz z mej szczodrobliwości.
LXVIII.
Proś, o co chcesz:
swój żałować? Próżno to, przyczyna jest mój rozsądek mały I namowy, które mię na cię pobudzały, Żem ci to, człowiekowi czynił tak zacnemu, Mniemając, żem to czynił jakiemu podłemu.
LXVII.
I acz lekkość, która cię od moich potkała, Z tą czcią, którąś sam sobie uczynił, zrównała, I nie tylko zrównała, ale raczej siła l po wielkiej ją części pewnie przewyszszyła, Jednak, abyć się dosyć w tej krzywdzie twej stało, Odemnie to, coćby się tylko podobało, Lubo srebro lub złoto lubo majętności, Wszystko zaraz otrzymasz z mej szczodrobliwości.
LXVIII.
Proś, o co chcesz:
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 53
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, przyczyna jest mój rozsądek mały I namowy, które mię na cię pobudzały, Żem ci to, człowiekowi czynił tak zacnemu, Mniemając, żem to czynił jakiemu podłemu.
LXVII.
I acz lekkość, która cię od moich potkała, Z tą czcią, którąś sam sobie uczynił, zrównała, I nie tylko zrównała, ale raczej siła l po wielkiej ją części pewnie przewyższyła, Jednak, abyć się dosyć w tej krzywdzie twej stało, Odemnie to, coćby się tylko podobało, Lubo srebro lub złoto lubo majętności, Wszystko zaraz otrzymasz z mej szczodrobliwości.
LXVIII.
Proś, o co chcesz: ato masz moję obietnicę
, przyczyna jest mój rozsądek mały I namowy, które mię na cię pobudzały, Żem ci to, człowiekowi czynił tak zacnemu, Mniemając, żem to czynił jakiemu podłemu.
LXVII.
I acz lekkość, która cię od moich potkała, Z tą czcią, którąś sam sobie uczynił, zrównała, I nie tylko zrównała, ale raczej siła l po wielkiej ją części pewnie przewyszszyła, Jednak, abyć się dosyć w tej krzywdzie twej stało, Odemnie to, coćby się tylko podobało, Lubo srebro lub złoto lubo majętności, Wszystko zaraz otrzymasz z mej szczodrobliwości.
LXVIII.
Proś, o co chcesz: ato masz moję obietnicę
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 53
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905