/ które dźwięk wydawają jako piszczałka albo Cytra; jeśliby różnego dźwięku nie wydawały/ jakoż poznano będzie co na piszczałce/ albo co na cytrze grają? 8. Abowiem jeśliby trąba niepewny głos dała/ któż się do boju gotować będzie? 9. Także i wy/ jeślibyście językiem nie wydali mowy dobrze zrozumitelnej/ jakoż będzie zrozumiano co się mówi? Abowiem będziecie tylko na wiatr mówić. 10. Tak wiele/ jako słychawamy/ jest różnych głosów na świecie; a nic nie jest bez głosu. 11. Jeślibym tedy nie znał mocy głosu/ będę temu który mówi/ cudzoziemcem: a ten co mówi/ będzie
/ ktore dźwięk wydawáją jáko piszcżáłká álbo Cytrá; jesliby roznego dźwięku nie wydawáły/ jákoż poznano będźie co ná piszcżałce/ álbo co ná cytrze gráją? 8. Abowiem jesliby trąbá niepewny głos dáłá/ ktoż śię do boju gotowáć będźie? 9. Tákże y wy/ jeslibyśćie językiem nie wydáli mowy dobrze zrozumitelney/ jákoż będźie zrozumiano co śię mowi? Abowiem będźiećie tylko ná wiátr mowić. 10. Ták wiele/ jáko słychawamy/ jest roznych głosow ná świećie; á nic nie jest bez głosu. 11. Jeslibym tedy nie znał mocy głosu/ będę temu ktory mowi/ cudzoźiemcem: á ten co mowi/ będźie
Skrót tekstu: BG_1Kor
Strona: 186
Tytuł:
Biblia Gdańska, Pierwszy list do Koryntian
Autor:
św. Paweł
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
Pokażę tedy wpierwszej części jako tej straszliwej zarazie zabiec, i onej się uchronić, a wdrugiej jako się przy początkach jej zachowywać trzeba. Niniejszy Traktacik nie dla uczonych, ale tylko dla pospólstwa nieuczonego pisząc, wystrzegać się jak najusilniej podług możności będę wszystkich słów Lekarzom przyzwoitych, i prostego tylko, ale przytym każdemu zrozumitelnego zażywając stylu, zrzetelnie pokażę środki, których się tak wtym jako i wowym wzwyż wyrażonym rażye chwycić, tudzież jako ich zażywać trzeba. Nie wątpiąc jednak że na tych nie zejdzie, którzy na tę pracę moję, i na to szczere usiłowanie moje niemiłosiernym Zoila okiem poglądać będą, więc tym wszystkim nie czekając ich nagany
Pokażę tedy wpierwszey częśći jako tey straszliwey zaraźie zabiedz, y oney śię uchronić, a wdrugiey jako śię przy początkach jey zachowywać trzeba. Ninieyszy Traktaćik nie dla uczonych, ale tylko dla pospolstwa nieuczonego pisząc, wystrzegać śię jak najuśilniey podług możnośći będę wszystkich słow Lekarzom przyzwoitych, y prostego tylko, ale przytym każdemu zrozumitelnego zażywając stylu, zrzetelnie pokażę środki, ktorych śię tak wtym jako i wowym wzwyż wyrażonym rażie chwyćić, tudzież jako ich zażywać trzeba. Nie wątpiąc jednak że na tych nie zejdzie, ktorzy na tę pracę moję, y na to szczere uśiłowanie moje niemiłośiernym Zoila okiem poglądać będą, więc tym wszystkim nie czekając ich nagany
Skrót tekstu: WolfTrakt
Strona: 2
Tytuł:
Traktacik o powietrzu morowym
Autor:
Abraham Emanuel Wolff
Drukarnia:
Michał Wawrzyniec Presser
Miejsce wydania:
Leszno
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1771
Data wydania (nie wcześniej niż):
1771
Data wydania (nie później niż):
1771